HISZPANIA
MULHACEN
3482 m n.p.m.
2021-08-22
2021-08-22
22.08.2021
Hiszpania – Mulhacen – 3482 m n.p.m.
28 szczyt do Korony Europy dla Miasta Krosna
Dzisiaj zdobywam kolejny szczyt tym razem w Hiszpanii. To był szybki wypad w górki...
Ale jak zwykle zacznijmy od początku tą relację. Zapraszam do poczytania i udostępnia tego postu.
Wylot wczoraj z Krakowa do Malagi na południu Hiszpanii. Gdyż lądujemy w godzinach porannych postanawiamy po drodze zwiedzić piękne zabytki Malagi i Grenady. Na wieczór dojeżdżamy do wioski oddalonej 30 km od najwyższej góry Hiszpanii. Jest nas pięcioosobowa ekipa: 3 osoby z Krosna - Adam, Krzysiu i ja oraz 2 osoby z Tychów – Jurek i Piotrek prowadzący bloga 66TY.
Rano pobudka o 5 rano. Dojazd na parking pod górą, jedziemy ponad godzinę, gdyż cześć podjazdu to droga szutrowa. Auto wypożyczone i ubezpieczone to jedziemy stromo pod górę, setki serpentyn pokonane. Na parkingu meldujemy się tuż po wschodzie słońca. A słońce tu w Hiszpanii teraz wschodzi ok. 7.30.
Czeka nas trasa ok. 26 km, czas 11 godzin i w pionie ponad 1500 m. Sprawdzając przed wyjściem prognozę pogody - ogólnie mówiąc - jest za nieciekawie. Każda pogoda pokazuje zachmurzenie i opady od małych do sporych, a co najgorsze popołudniu burze. Ale podejmujemy próbę wejścia na szczyt.
Mozolnie podchodzimy szlakiem w górę. Początek 8 km jest łagodnie w górę. Dopiero za schroniskiem jest ostro w górę, krok za kroczkiem. Najbardziej uciążliwe jest to, że na zaplanowanej i zapisanej w telefonie trasie jest ścieżka, a w rzeczywistości brak oznaczeń. Idziemy na oko… tak jak nas prowadzi GPS. Już drugi raz nas dopada deszczyk, na szczęście straszy, jak zdążymy ubrać kurtki przeciwdeszczowe to przestaje padać. Pogoda gra nam na nosie, cały czas jest pochmurno, wieje wiatr, czym wyżej tym zimniej. Na parkingu na wysokości 2000 m jest 25 stopni, a na szczycie na wysokości 3482 m jest 5 stopni, na szczęście na plusie.
Po ponad 5 godzinach cała ekipa melduje się na szczycie. Super. Zdobyty. Cieszymy się widokami. Pół godziny odpoczywamy, jemy i pijemy. Nadchodzą chmury i zimny, porywisty wiatr. Zaczyna padać, czas schodzić w dół, zarządzamy ewakuację… czyli dreptamy w dół.
Schodzimy inną trasą, trochę łagodniejszą. Pojawia się słońce i czym niżej to bardziej gorąco. Trochę nas przypala. Wypiłem ponad 3 litry wody na całej trasie. Trzeba pamiętać, aby się nie odwodnić. Przy samochodzie jesteśmy po ok. 10 godzinach od startu. Zmęczeni, ale szczęśliwi ze zdobycia Mulhacena, najwyższej góry kontynentalnej Hiszpanii, najwyższego szczytu Europy poza Alpami.
Kończę pisać, bo jutro o 5 rano pobudka i powrót samolotem do Polski. Tak skończy 3 dniowy wypad w góry.