W 2024 r. Instytut Pamięci Narodowej wydał książkę „Polacy ratujący Żydów w dystrykcie lubelskim 1939–1944. Oblicza pomocy” pod redakcją Rafała Drabika i Alicji Gontarek. Autorzy kilku rozdziałów wspominają o przypadkach niesienia pomocy Żydom w Łukowie oraz okolicznych wsiach i miasteczkach, zarówno znanych i już opisanych (w kilku miejscach przywoływana jest książka Krzysztofa Czubaszka „Żydzi Łukowa i okolic” z 2008 r.), jak i takich, o których nie było wcześniej wiadomo.
Jedna z historii dotyczy uratowania Geny Lendwand, która do Łukowa trafiła z Serocka. Przeżyła wojnę, po jej zakończeniu osiadła w Izraelu i przez wiele lat utrzymywała kontakt ze swymi dobroczyńcami – Henrykiem i Stanisławą Brzozowskimi z Trzebieszowa. Dając schronienie Żydówce, ryzykowali oni życie nie tylko swoje, ale też trojga swoich dzieci (syna i dwóch córek). Ich postawa była tym bardziej chwalebna, że wielu mieszkańców ich wsi było wrogo nastawionych do Żydów i brało nawet udział w obławach na nich i wywózce furmankami do getta w Łukowie, o czym zresztą wspomina autorka opracowania (wspomniana wyżej doktor Gontarek).
Za pomoc udzieloną Genie Lendwand Brzozowscy nie zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, otrzymało go natomiast kilkoro innych mieszkańców okolic Łukowa, o których mowa jest we wspomnianym opracowaniu wydanym przez IPN – Waleria i Stanisław oraz Maria i Edward Tomaszewscy z Kępek, Kazimiera, Fabian i Stefan Niewęgłowscy z Gołąbek czy Leon Jurek z Paskud. Historia tych osób opisana została w książce „Żydzi Łukowa i okolic”. Nie mogła tam natomiast być uwzględniona rodzina Mataczów z Łukowa, oni bowiem Sprawiedliwymi zostali dopiero w 2011 i 2012 r.
Informacje o rodzinie Mataczów można znaleźć na stronie „Polscy Sprawiedliwi” prowadzonej przez Muzeum „Polin”. Uratowali oni mieszkającą w Warszawie pielęgniarkę Ewę Feldsztein i jej urodzonego w 1942 r. synka Stefana (jej mąż Wiktor i jego kilkunastoletni syn z pierwszego małżeństwa, Stanisław, zginęli w Holokauście). Trafiła ona do Stefana Matacza, który był bratem Kazimiery Lisickiej, nauczycielki z jej rodzinnej wsi Nowa Mysz koło Baranowicz. Mieszkał on z małżonką Marianną i córką Haliną na Pradze. Choć był granatowym policjantem, przygarnął żydowską matkę z dzieckiem i rozpowiadał, że to żona polskiego oficera. W pomaganie jej zaangażował się także młodszy brat Stefana – Mieczysław Matacz, żołnierz Armii Krajowej, który brał później udział w powstaniu warszawskim i trafił potem do niemieckiej niewoli (jego biogram i zdjęcie znajdują się na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego). Ze względu na niebezpieczeństwo denuncjacji Mataczowie wywieźli Ewę Feldsztein i jej synka do Łukowa, gdzie pomieszkiwali w domu trzeciego z braci Mataczów, Tadeusza (o nim nie ma wzmianki w książce IPN, natomiast ze strony „Polscy Sprawiedliwi” wynika, że uhonorowany został przez Instytut Jad wa-Szem już w 1997 r.) i jego żony Leokadii, oraz seniorki rodu Heleny. Później Ewa Feldsztein została zabrana przez Mariannę Matacz do wsi Baniocha, gdzie doczekała końca wojny, a następnie wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Ze swymi wybawcami była potem w kontakcie i kilkukrotnie ich odwiedzała (po raz pierwszy w 1983 r.).
Mataczowie
(Fot. Muzeum „Polin”)
Czesław Matacz
(Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego)