W Bibliotece Kongresu USA w Waszyngtonie przechowywanych jest 111 tomów z życzeniami dla Amerykanów z okazji 150. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych, które w 1926 roku podpisało i wysłało 5,5 mln mieszkańców Polski. Są wśród nich także autografy uczniów dwóch szkół powszechnych w Łukowie. Złożyli je dokładnie 95 lat temu. Wśród nich było wielu przedstawicieli miejscowej społeczności żydowskiej. Większość tych młodych ludzi kilkanaście lat później zginęła w Holokauście. Ich odręcznie zapisane imiona i nazwiska są często jedynymi po nich śladami.
Dzieci żydowskie w Łukowie w okresie międzywojennym uczęszczały głównie do Szkoły Powszechnej nr 4 im. Berka Joselewicza, mieszczącej się przy ulicy Nowopijarskiej. Jej początki sięgały roku 1917, kiedy to została założona jako prywatna placówka prowadzona przez syjonistyczno-ortodoksyjną organizację „Mizrachi”. W 1923 roku przekształcono ją w instytucję publiczną, przeznaczoną dla uczniów świętujących sobotę. Rok później jej pierwszym kierownikiem został zasłużony łukowski pedagog Józef Cetnarski. Gdy spisywane były życzenia dla USA, szkoła liczyła 10 oddziałów, w których uczyło się łącznie 443 dzieci, pod okiem 9 nauczycieli. Prócz innych przedmiotów miały one lekcje języka polskiego i hebrajskiego, a także historii Polski i geografii.
Część dzieci żydowskich zapisana była też do Szkoły Powszechnej nr 2 im. Stanisława Konarskiego, powołanej do życia w 1919 roku przy ulicy 11 Listopada, a kilka lat później powiększonej także o pomieszczenia przy ulicy Żelechowskiej. Placówką tą kierował Józef Szlędak. W 1926 roku składała się z 14 oddziałów, do których uczęszczało 605 chłopców i dziewcząt. Kadra nauczycielska liczyła 15 osób. Uczono tam języka polskiego, rachunków z geometrią, przyrody, geografii, rysunków, robót ręcznych i kobiecych, gimnastyki, śpiewu oraz religii (oczywiście tylko katolickiej).