22 listopada 1849 r. Mosiek Wiśnia ze Stoku (wieś w ówczesnym powiecie łukowskim, obecnie w powiecie radzyńskim) przyjechał w jakichś sprawach do Warszawy i na rogatkach uiścił opłatę wjazdową w wysokości 10 srebrnych kopiejek. Było to w sumie zdarzenie bez żadnego znaczenia, jednak pozostał po nim ślad w postaci zaświadczenia, które zachowało się do naszych czasów w zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego. Dokument ten trafił następnie na stałą wystawę pt. „Bejt almin” (aram. Dom wieczności) przybliżającą tematykę śmierci i pochówków w tradycji żydowskiej, otwartą 6 lutego 2018 r. na cmentarzu na Bródnie – najstarszej żydowskiej nekropolii w Warszawie.
Dodajmy, że dokument ów został źle odczytany i w jego opisie podano, że Mosiek Wiśnia pochodził ze Stolina. Tymczasem przybył on do Warszawy ze Stoku, gdzie rodzina Wiśniów (vel Wiszniów) mieszkała aż do Holokaustu. Zamieszkiwali też oni sąsiedni Skrzyszew.
(Fot. Krzysztof Czubaszek /2/)