Na dobry początek zastanów się jakie cechy powinien mieć dobry przewodnik? Jakie metody mamy, aby określić gdzie jest północ? Jakie mamy dzisiaj pomoce, aby dotrzeć do wybranego celu?
Wtedy rzekła Maryja: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a święte jest Jego imię – i miłosierdzie Jego z pokoleń na pokolenia dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych syci dobrami, a bogaczy odprawia z niczym. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje, jak przyobiecał naszym ojcom – Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”. (Łk 1,46-55)
– Na czym polegało uniżenie Maryi?
– Co to znaczy, że Bóg uczynił wielkie rzeczy w życiu Maryi?
– Przed czym Bóg chroni ludzi swoją mocą?
– Jakie przejawy pychy ludzi rozprasza?
– Z jakiego wywyższenia strąca ludzi?
– Czym ich karmi?
– Jak Bóg zabiera ludziom to, co prowadzi ich do zła?
– Kiedy im przebacza?
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy. (…) Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy”. (1 J 3,1-2a) W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował. (1 J 4,10)
Tekst 1
„Któż bardziej niż Maryja mógłby być gwiazdą nadziei dla nas – Ona, która przez swoje «tak» otwarła Bogu samemu drzwi naszego świata; Ona, która stała się żyjącą Arką Przymierza, w której Bóg przyjął ciało, stał się jednym z nas, pośród nas «rozbił swój namiot»?”.
(Benedykt XVI, Encyklika „Spe salvi”, 49)
Tekst 2
„W tej drodze towarzyszy nam Najświętsza Maryja Panna, której (…) wraz z licznymi biskupami przybyłymi do Rzymu z wszystkich części świata zawierzyłem trzecie tysiąclecie. Wielokrotnie w minionych latach przedstawiałem Ją i przyzywałem jako «Gwiazdę nowej ewangelizacji». I dzisiaj wskazuję na Nią jako promienną Jutrzenkę i niezawodną Przewodniczkę na naszej drodze”.
(Jan Paweł II, List apostolski „Novo millennio ineunte”, 58)
Tekst 3
„To zadanie całego Kościoła powierzam macierzyńskiemu wstawiennictwu Maryi, Matki Odkupiciela. Ona, Matka pięknej miłości, będzie dla chrześcijan podążających ku Wielkiemu Jubileuszowi trzeciego tysiąclecia Gwiazdą nieomylnie kierującą nasze kroki ku Chrystusowi. Niechaj pokorna Dziewica z Nazaretu, która przed dwoma tysiącami lat dała światu Słowo Wcielone, prowadzi ludzkość nowego milenium ku Temu, który jest «światłością prawdziwą, oświecającą każdego człowieka»”.
(Jan Paweł II, List apostolski „Tertio millennio adveniente”, 59)
Tekst 4
W 1979 roku Jan Paweł II jako pierwszy papież przybył do meksykańskiego sanktuarium i uczynił Matkę Bożą z Guadalupe patronką ewangelizacji dla wszystkich ludzi na świecie. Wskazał wtedy na wiarę Maryi jako wzór wiary dla każdego wierzącego i wezwał Jej pomocy, nazywając ją Gwiazdą Ewangelizacji. W roku 1990, ponownie stając przed obrazem Matki Bożej z Guadalupe, powiedział, że Ona „pierwsza ewangelizowała Amerykę”. Stwierdził też, że Maryja jest pierwszą kobietą, która przyjęła Ewangelię, aby nieść ją innym ludziom.
(oprac. na podst.: Jan Paweł II i orędzie Maryi z Guadalupe, gloria.tv)
Tekst 5
„Ona jest Gwiazdą trzeciego tysiąclecia, podobnie jak na początku ery chrześcijańskiej była jutrzenką, która poprzedziła Jezusa na horyzoncie ludzkości. Z chronologicznego punktu widzenia Maryja narodziła się bowiem przed Chrystusem, wydała Go na świat oraz włączyła w nasze ludzkie dzieje. Do Niej zwracamy się, by wciąż prowadziła nas do Chrystusa i Ojca, również podczas mrocznych nocy zła, a także w chwilach zwątpienia, kryzysu, milczenia i cierpienia”.
(Jan Paweł II, Maryja – pielgrzymująca w wierze…)
Człowiek nigdy nie jest absolutnie sam. Zawsze jest z nim Jezus. Niestety często nie pozwalamy Mu, by nam pomagał, i wyrzucamy Go z naszej codzienności. A przecież z Nim nawet nasze pomyłki i tragedie mogą znaleźć właściwe rozwiązanie. Każdy nowy dzień zaczynać możemy z Chrystusem, po każdym upadku razem z Nim możemy powstawać. Bóg zawsze daje nam szansę, pytanie czy my chcemy ją sobie dać?
„Cześć, mam na imię Ewelina i chciałabym się z Tobą podzielić tym, jak Jezus przyprowadził mnie do siebie. Urodziłam się w rodzinie chrześcijańskiej, moi rodzice co niedzielę uczęszczali na Eucharystię, zawsze zabierając mnie ze sobą. Uczyli kolejnych słów nieznanych mi dotąd modlitw. To wszystko się zmieniło, kiedy zaczęłam się usamodzielniać. (…) Wszystko było dobrze do czasu. Mój przyjaciel i chłopak zginął śmiercią tragiczną. Zginął pod kołami pijanego kierowcy. Odeszłam od Boga, obwiniłam Go za tę całą sytuację. Buntowałam się, że jest Bogiem, a nie ocalił tak dobrego człowieka. Wzięłam życie w swoje ręce. Wszystko byłoby «dobrze», gdyby nie kolejne cierpienia, kolejne pogrzeby bliskich mi osób. Nie mogłam sama unieść tego wszystkiego, coraz bardziej mnie to przytłaczało. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, wyraźnie widzę uczucie pustki, która była wewnątrz mnie, ale również wielkie pragnienie zapełnienia jej. Zaczęłam szukać. (…) Pojechałam na rekolekcje wakacyjne. I znów usłyszałam słowa, które ksiądz i animatorzy w kółko powtarzali: «Bóg Cię kocha, szaleje za Tobą» – śmieszyły mnie te słowa, były abstrakcją. Byli tam moi rówieśnicy, poświęcali wiele swojego czasu modlitwie, robili to (…) własnymi prostymi i szczerymi słowami. Ich modlitwa płynęła prosto z serca… Też tego zapragnęłam. Zamknęłam oczy i zaczęłam wylewać przed Bogiem wszystko, co leżało mi na sercu. I zdarzyło się coś dziwnego. Bez starań z mojej strony spłynął do mojego wnętrza pokój, dziwna czyjaś obecność. Podszedł do mnie kapłan i zapytał, czy potrzebuję spowiedzi. Mimo że przez długi okres nie przystępowałam do sakramentu pokuty – poszłam. Nie wiedziałam, że nosiłam tak wielki wór z kamieniami. Ach, co to była za ulga! Bóg przemienił mnie swoim Duchem. W tym pustym miejscu we mnie po długim czasie poszukiwań zamieszkał Jezus. (…) Parę kolejnych tygodni podczas modlitwy zamiast śpiewać mogłam tylko płakać z radości. A słowa, że Bóg mnie kocha, nie były już takie puste – są częścią mojego życia, Jezus pomógł mi zrozumieć ich sens. (…) Daj się porwać Bożej miłości… i uwierz, że Bóg Cię naprawdę kocha!
Chwała Panu!”.
Piotr zaś siedział (…) na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła: „I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem”. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: „Nie wiem, o czym mówisz”. A gdy poszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli: „Ten był z Jezusem Nazarejczykiem”. I znowu zaprzeczył pod przysięgą: „Nie znam tego Człowieka”. Po chwili ci, którzy tam stali, podeszli i rzekli do Piotra: „Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo nawet twoja mowa cię zdradza». Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: „Nie znam tego Człowieka”. A natychmiast zapiał kogut. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który powiedział: „Nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz”. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. (Mt 26,69-75)
Wypiszcie, jakie cechy posiadał Piotr.
Wtedy Judasz, który Go [Jezusa] wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: „Zgrzeszyłem, wydając krew niewinną”. Lecz oni odparli: „Co nas to obchodzi? To twoja sprawa”. Rzuciwszy srebrniki w stronę przybytku, oddalił się. A potem poszedł i powiesił się. (Mt 27,3-5)
Wypiszcie, jakie cechy posiadał Judasz.
Analizując teksty biblijne, widzimy, że tragedia człowieka osiąga kulminacyjny punkt, gdy nie dostrzega on przed sobą żadnych możliwości. Zarówno Piotrowi, jak i Judaszowi Jezus mówił wcześniej o ich przyszłych błędach. Jednak tylko Piotr zachował nadzieję na przebaczenie. Judasz nie odnalazł w swym sercu drogi do Jezusa, usiłował po ludzku naprawić swój błąd. To sprawiło, że Judaszowi wydawało się, iż pozostały mu jedynie gałąź i sznur.
– Jaka jest różnica między żalem Piotra a żalem Judasza?
– Do czego może doprowadzić brak żalu i przyznania się do winy?
– Jaki wpływ na życie człowieka ma grzech?
– Jaki jest związek naszych wyborów moralnych z naszym życiem wiecznym?
Zadanie domowe:
1. Wyobraź sobie, że Judasz swe 30 srebrników mógł zamienić na dodatkowe 30 dni życia. Napisz, jak mogłyby się ułożyć jego losy po zdradzie Jezusa.
2. Zaproponuj 10 zasad, którymi warto się kierować, przygotowując się do sakramentu pokuty.
3. Podczas wieczornej modlitwy pomódl się za tych znajomych, których przed pojednaniem z Chrystusem blokuje lęk.
Są takie rzeczy i wartości, dla których ludzie gotowi są do poświęceń (np. zdrowie, rodzina, pieniądze, samochód, pies itp.). Wyobraźcie sobie, że każdy z was otrzymał kapitał, którym są lata życia. Wszyscy macie do dyspozycji po 80 lat. Możecie wylicytować to, czego pragniecie, w zamian za lata swojego życia. Brak zaangażowania w grę jest informacją, że komuś zupełnie nie chce się żyć.
Nasze życie to codzienna licytacja. Ciągle coś wybieramy i z czegoś rezygnujemy, by osiągnąć zamierzony cel.
Celem życia chrześcijanina jest niebo. Jak na nie zapracować?
Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. (Mt 20,1-16)
– Na jaką zapłatę pracowali robotnicy w winnicy?
– Jak długo pracowały poszczególne grupy robotników?
– Kto kryje się pod postaciami gospodarza i robotników?
– Czym jest winnica?
– Czym jest czas?
– Co może oznaczać poszukiwanie pracy przez robotników?
– Co symbolizuje praca?
– Co oznacza zapłata?
Oraz dodatkowe pytania:
– Za czyje zbawienie jesteście odpowiedzialni?
– Kto razem z wami stara się osiągnąć niebo?
– W jaki sposób możecie pomóc bliskim osiągnąć niebo?
– Kto z klasy potrzebuje waszego wsparcia, by być dobrym?
Wiara jest darem, a z darem można postąpić różnie. Można go przyjąć lub nie, można rzucić gdzieś w kąt lub oddać komuś innemu. Można o nim zapomnieć i można go sprzedać na Allegro, można postawić na półce i od czasu do czasu odkurzyć. Sposób, w jaki potraktuje się dar, zależy od tego, kim dla nas jest ofiarodawca i jakie mamy z nim relacje. Jeżeli są przepełnione miłością – dar staje się cenniejszy. Naszym zadaniem jest troszczyć się o swoją wiarę i o wiarę tych, których spotykamy w naszym życiu.
Stwórzcie plakat reklamujący wiarę. Użyjcie krótkiego hasła, które będzie łatwe do zapamiętania.
Tak jak robotnicy wyszli na rynek w poszukiwaniu pracy w różnych porach dnia, tak i ludzie rozpoczynają poszukiwanie Boga na różnych etapach swojego życia. Tym poszukiwaniem i pracą dla Boga jest wiara. Przeczytamy, czym powinna się charakteryzować wiara.
„Wiara to wiedza i zaufanie. Ma siedem cech charakterystycznych:
Wiara jest czystym darem Boga, który otrzymujemy, kiedy prosimy o to w swoim wnętrzu.
Wiara jest ponadnaturalną siłą, która jest nam niezbędna, by osiągnąć zbawienie.
Wiara wymaga od człowieka wolnej woli i jasnego umysłu, gdy odpowiada na Boże zaproszenie.
Wiara jest absolutnie pewna, gdyż gwarantuje to Jezus.
Wiara jest niedoskonała tak długo, jak długo nie dokonuje się w miłości.
Wiara wzrasta, gdy coraz lepiej wsłuchujemy się w słowo Boga i przez modlitwę pozostajemy z Nim w żywej relacji.
Wiara już teraz daje nam przedsmak radości nieba”.
Bóg na różne sposoby próbuje się z nami skontaktować. W każdym spotkaniu z człowiekiem, w każdym kontakcie z przyrodą, w każdym pozornym przypadku, w każdym wyzwaniu, każdym cierpieniu tkwi ukryte Boże przesłanie skierowane do nas. Jeszcze wyraźniej zwraca się do nas w swoim słowie albo głosie sumienia. Mówi do nas jak do przyjaciół. Dlatego jak przyjaciele powinniśmy odpowiedzieć i uwierzyć Mu.
Są takie rzeczy i wartości, dla których ludzie gotowi są do poświęceń (np. zdrowie, rodzina, pieniądze, samochód, pies itp.). Wyobraźcie sobie, że każdy z was otrzymał kapitał, którym są lata życia. Wszyscy macie do dyspozycji po 80 lat. Możecie wylicytować to, czego pragniecie, w zamian za lata swojego życia. Brak zaangażowania w grę jest informacją, że komuś zupełnie nie chce się żyć.
1. Błogosławieni ci, którzy nie robią wszystkiego na pokaz, lecz są sumienni i pracowici nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy na nich, albowiem oni bogactwo dostaną w niebie.
2. Błogosławieni ci, którzy są szczerzy i nie prawią komplementów innym tylko po to, by coś zyskać, bo oni znajdą uznanie u Boga.
3. Błogosławieni ci, którzy nie obgadują innych, a sami żyją uczciwie, ponieważ Bóg ich wywyższy nad innymi.
4. Błogosławieni ci, którzy pomagają potrzebującym i nic nie chcą w zamian, ponieważ oni otrzymają największy skarb – wieczne życie.
5. Błogosławieni skromni, którzy nie muszą mieć wszystkiego, i dzielą się z innymi tym, co mają, bo oni będą oglądać Boga i obcować z aniołami.
6. Błogosławieni ci, którzy nie idą do celu kosztem drugiego człowieka, bo oni Boga oglądać będą.
7. Błogosławieni ci, którzy szczerze smucą się z innymi, gdy oni cierpią, a nie robią tego tylko dla pozorów, by uznano ich za współczujących, dobrych, choć w sercu są źli i podli, ponieważ oni będą nazwani dziećmi Bożymi.
8. Błogosławieni, którzy ofi arują przysłowiowy wdowi grosz tym, którzy mają niewiele, i robią to z miłości, a nie dlatego, że odpiszą to sobie od podatku, bo do nich należeć będzie królestwo niebieskie.
W zeszycie:
Człowiek błogosławiony - jakie ma cechy
Wypisz co zyskują ci, którzy spotykają osoby żyjące według błogosławieństw
N.: Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc:
S.: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”.
N.: Rzekł mu Jezus:
J.: „Przyjdę i uzdrowię go”.
N.: Lecz setnik odpowiedział:
S.: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: «Idź!» – a idzie; drugiemu: «Przyjdź!» – a przychodzi; a słudze: «Zrób to!» – a robi”.
N.: Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim:
J.: „Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.
N.: Do setnika zaś Jezus rzekł:
J.: „Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś”.
N.: I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. (Mt 8,5-13)
„Słowo «rodzina» jest imieniem wspólnym Najświętszej Rodziny z Nazaretu i każdej rodziny. Każda też rodzina, podobnie jak Rodzina Nazaretańska, jest pomysłem Ojca niebieskiego i do każdej zaprosił się na stałe Syn Boży. Każda rodzina pochodzi od Boga i do Boga prowadzi”.
Rodzina, w której wychowywał się Jezus, borykała się z różnymi trudnościami życia. Dziś będziemy szukać odpowiedzi, jak je pokonywała i czego możemy się od niej nauczyć.
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. (Mt 1,18-24)
W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich anioł: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”. (Łk 2,1-11)
Oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia”. On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. (Mt 2,13-15.19-21)
Rodzice Jego [Jezusa] chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. (Łk 2,41- 50)