Kostaryka, to kraj w którym natura jakby odgrodziła się murem od przemysłu. To kraj na wskroś zielony, pełen tropikalnych lasów, pięknych krajobrazów, wielu wulkanów, bajkowych plaż obmywanych morskimi falami czy też gór.
To kraj w którym Parki Narodowe zajmują aż 25% powierzchni kraju. Kostaryka jest krajem wprost stworzonym dla miłośników przyrody. Bogactwo natury gwarantuje doskonałą obserwację i możliwość fotografii ciekawych i rzadkich gatunków zwierząt a także wspaniałe szlaki prowadzące przez huczące wodospady, lasy, jeziora czy piętrzące się wulkany.
Pragnę zaprezentować piękno przyrody tego niesamowitego kraju. Będziemy podziwiać bliskość tropikalnego lasu i piaszczystych plaż nad dwoma oceanami. Nie wspomnę o licznych gatunkach małp, nietoperzy, mrówek, storczyków, niezwykle ubarwionych żabach, leniwcach, ostronosach, niezliczonych ptakach jak wielobarwne kolibry, ary szkarłatne czy tukany.
Kostaryka leży w obszarze wulkanicznym, w tym także aktywnych wulkanów. W ciemności można podziwiać niesamowity spektakl, który prezentuje wulkan Arenal - płomienie i czerwone języki lawy spływające po jego zboczach. Dla żądnych mniej ekstremalnych wrażeń proponuję zapierające dech w piersiach krajobrazy, wodospady, gorące źródła, kąpiele w Atlantyku i Pacyfiku oraz spacery wiszącymi mostami w koronach drzew mglistego lasu tropikalnego.
Symbolem Kostaryki jest Kwezal herbowy (Pharomarcus mocinno), uważany za jednego z najpiękniejszych ptaków . Jest pięknie upierzony, z czerwonym brzuszkiem, zieloną główką i szyją, opalizującymi zielonymi skrzydłami z białymi piórami od spodu i długim 60 cm ogonem. Na głowie ma puchową czapeczkę koloru seledynowego. Samice są ubarwione mniej jaskrawo, nie mają długiego ogona ani czapeczki. W przeciwieństwie do innych gatunków kwezali jest on zagrożony wyginięciem.
Jajka wysiadują na zmianę: w dzień samce w nocy samice. Długi ogon samca zagina się wtedy nad głową i wystaje z dziupli.
Był ptakiem czczonym przez ludy Mezoameryki. Za zabicie kwezala Majowie karali śmiercią. Pozyskiwali ozdobne pióra jedynie wyrywając je ze złapanych ptaków a następnie wypuszczali wolno. Konkwistadorzy doprowadzili do znacznego zmniejszenia ich populacji przez brak ochrony.
Kwezal występuje w herbie Gwatemali, jego nazwę nosi waluta tego kraju oraz najwyższe odznaczenie państwowe.
Ależ tak !
Może to zrobić natura ;)
W Kostaryce występują kolonie, liczące do 2000 osobników, żab należących do płazów bezogonowych. Jest to drzewołaz karłowaty (Oophaga Pumillo). Ma do 25 mm długości, żyje 1-3 lat.
Odżywia się owadami, pająkami i mechowcami. Z tych ostatnich pozyskuje alkaloidy do produkcji trucizny, która kumuluje się w jej skórze. I co ciekawe, trucizna ta działa tylko na zwierzęta, nie na człowieka. Ciekawy jest proces rozmnażania.
Samica składa jaja, z których jedynie 4-6 jest zapłodnionych, we wgłębieniu bromelii. Wylęgające się kijanki odżywiają się pozostałymi, niezapłodnionymi jajami.
Tortugero to wspaniały Park Narodowy na karaibskim wybrzeżu Kostaryki, istniejący od 1970 roku.
Leży on na wyspie w deltach dwóch rzek, rozlewających się licznymi kanałami na jego terytorium. W parku nie ma dróg a komunikacja odbywa się wyłącznie łodziami. Nimi odpływa się z przystani niewielkiej wioski gdzie znajdują się małe hoteliki. Z łodzi ogląda się niezliczone gatunki ptaków nie tylko wodnych, stada małp, iguany, kajmany czy nawet nietoperze.
Podczas trekingów zapoznać się można z mniejszymi mieszkańcami- licznie występującymi kolorowymi żabami o niesamowitych wzorach i ubarwieniu. Mniejszych mieszkańców dżungli najlepiej jest obserwować podczas nocnych eskapad, jak to zwykle czynię.
A skąd nazwa tego Parku Narodowego?
Od olbrzymich żółwi morskich.
Plaża Tortuguero jest najważniejszym miejscem lęgowym zagrożonych Żółwi zielonych (Chelonia mydas) na półkuli zachodniej. Olbrzymie Żółwie skórzaste (Dermochelys coriacea) , Żółwie szylkretowe (Eretmochelys imbricata) oraz gatunek Karetta (Caretta caretta) również tutaj gniazdują. Składają one w nocy jaja na piaszczystej 35 km plaży będącej obszarem chronionym od lipca do października.
Chyba mam świra na punkcie nietoperzy ;) Wypatruję ich zawsze, czytam o nich we wszystkich przewodnikach, wszędzie o nie pytam i gdzie tylko jest to potencjalnie możliwe, poszukuję sposobności do obserwacji tych zwierząt.
Fascynują mnie i ciągle zaskakują. Jak te spotkane w Tortugero. To wytyczony przez koryto dwóch rzek i brzeg oceanu Park Narodowy w Kostaryce. Jego nazwa pochodzi od żółwi morskich, które licznie przychodzą tam na świat ze składanych co roku na plażach jaj. Miłośnicy przyrody jeżdżą tam oglądać ptaki, małpy i krokodyle. Ja zawsze mam nadzieję również na nietoperze. Występuje tam ich aż sto kilkadziesiąt gatunków. Wśród nich nosaczek, z rodziny upiorów – mały skrzydlaty ssak z zadartym noskiem i charakterystycznym zygzakiem na plecach.
Zwierzę to ma piękne futro, w zasadzie wygląda jak uroczy pluszak. Co znaczące, ten gatunek nie żeruje jak inne wysoko w powietrzu, ale łowi owady tuż nad taflą wody. Podglądane nosaczki, dały nam pokaz swoich umiejętności, nie tylko łowieckich, ale i... tanecznych. Wyobraźcie sobie tylko – pochyłe drzewa tuż na lustrem wody a tam grupa nietoperzy, która tańczy synchronicznie, jakby miała to przećwiczone, to w prawo, to w lewo, zygzakiem. Grupa tancerzy porusza się nadzwyczaj zwinnie. Trochę przypomina to sambę, trochę salsę. Cudo!
Siedzieliśmy cichutko w naszym canoe i patrzyliśmy oczarowani. Przewodnik, który nam towarzyszył powiedział, że ten taniec to nic innego jak obronna reakcja nietoperzy przed nieznanym. W obawie przed potencjalnym drapieżnikiem grupa nosaczków udawała... węża. W przyrodzie nic nie dzieje się bez przyczyny!
Zadam Wam dziś małą zagadkę. Jakie zwierzę wisi, nie utonie, ale nie potrafi chodzić po ziemi, choć ma silne i długie palczaste łapy?
Podpowiedź – ssak.
Na dodatek bardzo uroczy. To leniwiec! Jedno z ciekawszych spotkań z tym powolnym futrzakiem miałam na Kostaryce. Wyjeżdżaliśmy właśnie samochodem z obszaru biologicznej stacji badawczej La Selva. Tworzą ją ogromne połacie lasu tropikalnego, ogrodzonego betonowymi palami i drutem kolczastym. Nagle spostrzegłam, że na jednym z nich siedzi jakaś najeżona kulka. W pierwszej chwili pomyślałam, że to może to pęk zeschłych liści, a może jeżozwierz. Gdy jednak przyjrzałam się bliżej, okazało się, że to właśnie leniwiec krótkoszyi. Do najbliższych gałęzi było dość daleko, co dla tego gatunku oznaczało pułapkę, gdyż praktycznie nie potrafi on chodzić. Wszystko przez nietypową budowę anatomiczną. Leniwce mają długie łapy i powykręcane pazury, które sprawiają, że wyjątkowo sprawnie poruszają się w koronach drzew i potrafią doskonale pływać, jednak na ziemi, drodze a zwłaszcza betonie są jak sparaliżowane. Biedny, ospały leniwiec, nie miał jak się stamtąd wydostać.
Jak się tam znalazł? Być może spadł podczas przejścia pomiędzy gałęziami?
Tego się już nie dowiemy... Zatrzymaliśmy auto i pomogliśmy mu zejść na ziemię. Nie umiał iść – dosłownie czołgał się po powierzchni. Długo trwało nim dotarł do drzewa, dopiero na gałęziach znów mógł być sobą. Wyraźnie mniej osowiały niż wcześniej. Nie takie leniwce leniwe, jak je malują.