Chciałbym przestrzec wszystkich, którzy zamierzają wynająć mieszkanie w Olsztynie.
Wybierałem się z rodziną na weekend, więc dwa tygodnie wcześniej przejrzałem ogłoszenia. Dość atrakcyjne były niektóre oferty na olx. Zadzwoniłem. Bardzo miła pani, budząca zaufanie. Wpłaciłem zaliczkę i tu zaczęły się schody. Dowiedziałem się, że adres wynajmowanego "apartamentu" to Pieniężnego 21. Sprawdziłem na Google i okazało się, że to budynek Poczty Polskiej. Próbowałem się dodzwonić, dopiero po smsie, że chcę zwrotu zaliczki pani się odezwała i zaczęła mnie uspakajać, że się przejęzyczyła, że mają kilka lokalizacji do wynajęcia i adres to Pieniężnego 27. Usłyszałem: "niech się pan nie martwi, luksusowy apartament już na państwa czeka".
W dniu przyjazdu mimo, że dałem wcześniej znać o której będziemy, czekaliśmy na panią Lenkiewicz prawie godzinę. Jak się później okazało, zajechała samochodem od tyłu, żeby wywietrzyć mieszkanie i posprzątać (z marnym skutkiem). Niestety zorientowaliśmy się dopiero po dokonaniu płatności. Kiedy pani wyszła, chcieliśmy się rozpakować i niestety dopiero dotarły do nas szczegóły, a mianowicie: nieprzytwierdzone do ściany kontakty, czajnik bez włącznika, zasuszone prusaki za meblami, pajęczyna, rozwalające się za dotknięciem łóżko, niedomykające się okna (na dworze poniżej 10 stopni), brak ciepłej wody, kręcący się we wszystkie strony kran (razem z całą baterią i rurkami doprowadzającymi wodę), poplamiony, zawilgotniały materac na tzw. "łożu małżeńskim". Nie apartament, tylko "speluna". Udało nam się dodzwonić (jeszcze) do pani Lenkiewicz i mówimy, że w takich warunkach z dziećmi nie będziemy mieszkać, więc zaproponowała inny jak to nazwała "apartament", klucz był w skrzynce. Niestety sytuacja w kolejnym mieszkaniu była taka sama.
W związku z tym zażądaliśmy zwrotu pieniędzy. Pani Lenkiewicz odpowiedziała, że nie ma problemu, już wysyła przelew ekspresowy, na którego czekamy do dzisiaj. Od tego momentu nie odbiera telefonu, żadnego kontaktu. Czyżby tak zajęta, żeby nawet nie miała czasu odczytać wiadomości? Otóż nie! W dniu wyjazdu pojechaliśmy zrobić zdjęcia w tej ruderze. Odchodząc napisałem pani Lenkiewicz smsa, że jestem pod jej kamienicą i zrobiłem zdjęcia do reportażu. Zdążyłem się oddalić, myślę, że 2-3 minuty po smsie, pod kamienicą pojawiło się trzech panów, którzy skwapliwie czegoś (lub kogoś) szukali. A więc jednak! Reakcja natychmiastowa, zapachniało mafią...
W końcu na szczęście wynajęliśmy mieszkanie u super porządnej i uczciwej kobiety, niestety wydając kolejne pieniądze. No cóż, byliśmy dość naiwni. Wiadomo, że właściciel żąda zaliczki aby mieć pewność, że ktoś się w ostatniej chwili nie wycofa. Jednak zapłacenie drugiej raty już na miejscu możemy tłumaczyć tylko zmęczeniem długą podróżą (popołudniowe piątkowe korki) i tym, że nas przetrzymała pod kamienicą aż do zmroku.
W każdym razie linku do ogłoszeń pani Lenkiewicz na olx: https://www.olx.pl/oferty/uzytkownik/nczv6/
A oto zdjęcia z internetu z ogłoszenia:
A oto rzeczywistość:
Ale z zewnątrz: ulala... :-)