Dzień 3 - 13.02.2023 - poniedziałek
Dzień bez zobowiązań... Spacerek po zakamarkach Sztokholmu. Z wyspy na wyspę, nowe i stare części miasta. Przedreptaliśmy 14 kilometrów. Aura zdecydowanie sprzyjała!
Po spacerze, szybki obiad w hostelu i przejazd na pociąg. Przed nami 16 godzin jazdy na północ! :-)
Dzień 4 - 14.02.2023 - wtorek
Dziś był dzień jak kilka dni... Wszystkim wydawało się, że od rana do wieczora wydarzyło się tyle... Można obdzielić tym kilka dat...
16 godzin w pociągu. Niby nie dużo, ale jednak surowe i śnieżne krajobrazy ciągnące się setkami kilometrów mają hipnotyczną moc...
Przyjechaliśmy za wcześnie ;-) pokoje mogliśmy zająć dopiero o 15. Co robić? Po prostu trzeba iść na długi spacer! Wędrując można cieszyć się śniegiem, przywalić komuś pigułą, zrobić orzełka, czy pozjeżdżać na jabłuszku... Po spacerze, wiadomo człowiek głodny! Na szczęście w schronisku czekały na nas paczki z jedzeniem. Kiedy my to zjemy?
Wieczorem zabraliśmy się do przygotowania projektu humanistycznego. Co z niego wyjdzie, to się okaże, ale zabawa już jest przednia. Warsztaty zajęły nam cały wieczór...
Dzień 5 - 15.02.2023 - Warto rozmawiać z ludźmi. Notatki z pierwszego dnia projektu
“Zwierzęta w Abisko (O koniu)”
Kiedy Marta i Zuzia rozstawiały sprzęt, ja rozmawiałam z panią z którą przeprowadziliśmy wywiad. Była naszym pierwszym rozmówcą więc sprzęt nie był jeszcze gotowy, dlatego zaczęłam rozmowę ’poza kamerą’ aby uniknąć niezręcznej ciszy i oczekiwania. Zadałam pierwsze pytanie które nasunęło mi się na język. “Czy w Abisko są jakieś koty?”. Niestety odpowiedź którą dostałam nie była twierdząca. Kiedyś podobno żył tu jeden ale było to dłuższy czas temu. Pani opisała go jako rudego i dużego. Mimo że nie żyją tu żadne koty, mieszka tu sporo psów (co można też zauważyć po śladach na śniegu), a w latach 60-tych mieszkał tu koń. Osobiście bardzo bardzo lubię te zwierzęta więc zapytałam o szczegóły. Dowiedziałam się że koń nie miał konkretnego właściciela, żył poniekąd wolno. Chodził po miejscowości, a jak robił się głodny to zaglądał do jednego z domów i zawsze mógł tam liczyć na jedzenie. Pani wspominała go jako bardzo miłe i kochane zwierzę. Mimo że koń już nie żyje staruszka opowiedziała mi jak któregoś dnia będąc ze swoim mężem na rybach usłyszała za sobą znajome odgłosy. Gdy się odwróciła zobaczyła właśnie tego konia, przestraszyło ją to, była w szoku. Niestety po tym już go nie widziała, ale historia ducha konia Abisko pozostała w jej pamięci.
“Ludzie w Abisko (o Brytyjczyku)”
Szłyśmy bez nadziei po ulicy Abisko, kiedy zauważyłyśmy jakiegoś pana w aucie. Podeszłyśmy, pomachałyśmy mu przez okno. Pomimo tego, że rozmawiał właśnie przez telefon, otworzył okno i wyszedł do nas po kilku minutach. Okazało się, że ten pan jest Brytyjczykiem, który znalazł się w Abisko dzięki zostaniu oznaczonym pod postem na FaceBooku. W Abisko był pilnie potrzebny fotograf. Pan ten pracuje w tu od 2014 roku.
“Ludzie w Abisko (o pani z Kiruny)"
Kiedy szłyśmy drogą (jedną z niewielu, które są w tej części Abisko…) w stronę jeziora, zauważyłyśmy pewną starszą panią. Kobieta szła dosyć pewnie i nie rozglądała się wszędzie dookoła, dlatego stwierdziłyśmy, że nie jest turystką i ruszyłyśmy w jej stronę, aby chociaż spróbować z nią porozmawiać. Okazała się być bardzo miła i bardzo chętnie opowiedziała nam o swoich uczuciach związanych z zorzą.
Pani pochodzi z Finlandii, ale przeprowadziła się do Kiruny, gdy miała 16 lat, a w Abisko ma swój domek letniskowy. Jako dziecko była zachwycona zorzą polarną i ten zachwyt pozostał z nią do dziś, mimo że widziała ją już tak wiele razy. Uważa, że zorza daje pewien rodzaj mocy, energii, że jest wręcz magiczna. Podobno gdy pojawia się na niebie, słychać specyficzny dźwięk.
Dzień 6 - 16.02.2023 (czwartek) Mamy już nagrane 21 wywiadów. Poniżej kolejna porcja naszych notatek.
Ludzie w Abisko (o panu z Kiruny)” (jest nagranie, tylko z trochę słabym dźwiękiem)
Szłyśmy (wtedy już ciemną) drogą na obrzeżach Abisko, szukając ludzi, którzy będą chcieli z nami porozmawiać. Przez jakiś czas w ogóle nie natrafiliśmy na domy, ale po chwili zobaczyłyśmy światła, sączące się z okien budynków. Podeszłyśmy do pierwszych drzwi, jakie napotkałyśmy i Marta zapukała.
Otworzył nam dosyć młody mężczyzna. Okazało się, że jest z Kiruny, a do Abisko przyjechał w sprawach służbowych i jest tu już dwa tygodnie. Uważa, że Kiruna jest miastem dużo ciekawszym niż Abisko, bo tutaj niezbyt jest co robić w wolnym czasie. Mężczyzna nie pamięta co czuł, gdy po raz pierwszy ujrzał zorzę - mówił, że był wtedy bardzo mały. Kiedy widzi światła północy teraz, w zasadzie niezbyt zwraca na nie uwagę. Są dla niego czymś zwyczajnym, widział je już wiele razy.
Rozmowa ‘poza kamerą’ z panią z Polski
Gdy Mikołaj i Jan B. skończyli nagrywać wywiad z panią z Krakowa (która teraz oprowadza turystów w Abisko), kobieta podała nam dwie saamickie nazwy na zorzę: “Guovvashasat” i “Revontulet”. Ta druga odnosi się do fińskiego mitu o magicznym lisie, (który, jak potem sprawdziłam w internecie, przebiega po niebie i zamiatając ogonem wzbija leżący na ziemi śnieg tak, że kryształki lodu wyrzucone w górę połyskują, tworząc zorzę).
Oprócz tego, pani powiedziała, że nazwa “Lapończycy” była dla Saamów bardzo ofensywna, ponieważ wzięła się od szwedzkiego słowa “lapp”, oznaczającego “łatę”, co miało (w obraźliwy sposób) nawiązywać między innymi do ubioru Saamów.
Podobno dyskryminacja Saamów występowała bardzo silnie na poziomie języka, dlatego przestali oni nadawać swoim dzieciom saamskie imiona, a w domach nie mówiono już po saamsku. Wskutek tego ich kultura zaczęła zanikać.
Pani powiedziała też, że nie ma czegoś takiego, jak narodowość saamska, a Saamowie mają narodowości fińskie, norweskie itp.
Dowiedzieliśmy się również, że tak naprawdę mały procent Saamów zajmuje się teraz reniferami, ale (co ciekawe) szwedzkie prawo zabrania posiadania reniferów komukolwiek poza nimi.
Jeśli chodzi o Abisko, Saamowie mają tu wszelkie należne im prawa.
“Ludzie w Abisko (o pani, która prawdopodobnie ćwiczyła)”
Niestety Pani nie chciała być nagrana. Nie pamięta kiedy po raz pierwszy widziała zorze polarne. Mieszka w Abisko tylko częściowo, ale pochodzi z północy Szwecji. Zorza polarna jest dla niej ciągle fascynująca. Poleca nam przejście różnymi trasami w górach. Potwierdza też, że jest to prawdopodobne, że zobaczymy renifery po drodze do Narwiku. Ogólnie Pani bardzo miła i super się z nią rozmawiało.
“Ludzie w Abisko (o kucharce z Kiruny)”
Po paru nieudanych próbach wywiadu pewna kobieta zaprosiła nas do swojego mieszkania. Okazało się, że jej rodzina mieszka w Abisko od pokoleń. Jej dziadkowie i rodzice pracowali na kolei. Wspominała, że gdy była mała do Abisko nie prowadziły żadne drogi, jedyną opcją dostania się tu był pociąg. Ona sama urodziła się w tutejszym parku narodowym. Pracuje w Kirunie, więc podczas podróży ma wiele okazji podziwiać zorze. Odwiedziła wiele miejsc, jednak Abisko to jej dom. Tu znajduje spokój po długich godzinach pracy i może pobyć sama podczas chodzenia na skiturach.
“Ludzie w Abisko (dziadka)”
Spotkaliśmy bardzo miłą osobę, niestety nie umiała mówić po angielsku, ale widać, że było jej przykro, że nie mogła nam pomóc.
“Ludzie w Abisko (Starsza Pani z Niemiec)”
W ostatnim domu do którego trafiłyśmy spotkałyśmy sympatyczną starszą panią Ann, która zaprosiła nas do swojego mieszkania. Przywitała nas piękna kotka Isa. Poszłyśmy do kuchni, gdzie na ścianie zauważyłyśmy galerię zdjęć przedstawiającą jej koty. Poznałyśmy historię jej życia. Urodziła się we Fryburgu, mieszkała w Hanowerze i w Monachium, gdy była mała wyprowadziła się do Stanów Zjednoczonych (bardzo podobały jej się szkoły w USA, ponieważ miała problemy ze wzrokiem i mogła podstawić krzesło do tablicy, bo miało ono wbudowany blat - biurka nie przeniesiesz). Do podróży po Szwecji zachęciło ją opowiadanie Cudowna Podróż szwedzkiego autora. Podczas tej podróży, w pociągu do Kiruny poznała swojego przyszłego męża, który był Saamem. Na koniec pokazała nam zdjęcia swojej rodziny i przyniosła oryginalny strój Saamów, który dostała po swojej szwagierce.
Dzień 7 - 17.02.2023 (piątek)
Dzisiaj po śniadaniu udaliśmy się na stację i wyjechaliśmy daleko poza park narodowy Abisko, bo aż do Norwegii! Z pociągu wysiedliśmy w Narwiku i tam też zostaliśmy, zwiedzając muzeum II Wojny Światowej i cmentarz żołnierzy, którzy podczas niej polegli. Kiedy wróciliśmy, (po zjedzeniu obiadu!) skosztowaliśmy brownie, upieczonego specjalnie na świętowanie urodzin Dominiki z grupy "fizycznej" :) Potem odbył się nasz 'chrzest' i otrzymaliśmy certyfikaty przekroczenia koła biegunowego, wraz z naszymi unikatowymi, Polarnymi Imionami:).
Dzień 8 - 18.02.2023 (sobota)
Dzisiaj, w drodze do Abisko głównego, odwiedziliśmy skansen. Odbyliśmy przy tym miły spacer, z miłą przerwą na odpoczynek, herbatę i jedzenie.:) Kiedy dotarliśmy do "centrum", podzieliliśmy się na trzy grupy i kontynuowaliśmy przeprowadzanie wywiadów. Tym razem skupiliśmy się mocno nie na szukaniu stałych mieszkańców, a na turystach i osobach spotkanych na ulicy, w tym z największą aktualnie przebywającą w Abisko osobistością - Emilią prosto (no, prawie prosto;)) z Francji;).
“Ludzie w Abisko (o panu, który wozi drewno)”
Stałyśmy we trzy - Ja, Marta i Marysia na rozstaju dróg, gdy koło nas przejechały dwa skutery śnieżne i zatrzymały się nieopodal. Biorąc sobie do serca słowa psora (“Do odważnych świat należy!”) ruszyłyśmy w ich stronę, aby przeprowadzić wywiad. Podeszłyśmy do jednego z kierowców i zaczęłyśmy rozmawiać. Okazało się, że panowie tu nie mieszkają, ale wożą drewno do domków turystycznych (akurat byli w trakcie). Gdy spytałam, czy mężczyźnie podoba się ta praca, odpowiedział “ It’s funny”;). Mówił też, że nie jest teraz zbyt zimno (spytałam go, bo uznałam, że skoro my wracamy z wywiadów zmarznięci, to co dopiero on, który cały dzień jeździ na skuterze;)).
“ Ludzie w Abisko (o dwóch turystkach z Niemiec)”
Dwie, bardzo miłe dziewczyny z Niemiec zgodziły się udzielić nam wywiadu. Najwyraźniej wywarłyśmy dobre wrażenie, bo po skończeniu nagrywania rozmowa trwała nadal. Panie mówiły, że były w Sztokholmie, w muzeum Vasa i że bardzo im się podobało. Powiedziały, że w Sztokholmie są dwie wyspy, na których jest bardzo dużo muzeów i że bardzo polecają je zobaczyć. Kiedy opowiedziałyśmy im o naszej wycieczce i o naszym projekcie, były pozytywnie zaskoczone i stwierdziły, że to bardzo fajny pomysł. Powiedziały, że chętnie zobaczyłyby nasz film, więc poprosiłyśmy je o maila i kiedy film będzie gotowy, wyślemy im go. :)
“Ludzie z Abisko (o starszej pani, która urodziła się w Kirunie)”
Starsza pani, u której byli Nina, Jan B. i Krzysztof, nazywa się Gudrun Nilsson i urodziła się w Kirunie. Gdy po raz pierwszy zobaczyła zorzę, była bardzo podekscytowana, ale jednocześnie czuła się dziwnie.
Po skończeniu podstawowego i średniego wykształcenia udała się do Sztokholmu na studia, prawdopodobnie medyczne, bo gdy ukończyła szkołę, znów wróciła do Kiruny, gdzie pracowała w szpitalu. Pobyt w Sztokholmie pani wspomina bardzo miło, była pozytywnie zaskoczona.
Prócz tego, kobieta wyszła za mężczyznę, który (prawdopodobnie) mieszkał w Kirunie. Para przeprowadziła się do Abisko, gdzie mąż pracował w górach, a Gudrun zajmowała się domem i pracowała w szpitalu. Teraz ma dzieci i dziewięcioro wnucząt, ale niestety jej mąż zmarł na udar. Mieszka sama.
Dla Gudrun Abisko jest cichym, małym, bezpiecznym miejscem, przestępstwa nigdy się tu nie zdarzają. Niestety, nie ma tu zbyt wielu miejsc do mieszkania, więc nowi ludzie nieczęsto się wprowadzają. Pani bardzo lubi turystów, mówi, że są mili i życzliwi, czasami przychodzą coś pożyczać.
Kobieta mówiła, że nie porusza się w środowisku młodych ludzi, nie ma z nimi kontaktu.
Lubi mięso renifera, choć ma specyficzny smak ( i jest bardzo drogie).
Jej ulubioną porą roku jest lato, ale przeszkadzają jej (oczywiście obecne wtedy) komary.
Dzień 9 - 19.02.2023 (niedziela)
Mamy dużo wywiadów, więc dzisiaj skupiliśmy się na nagrywaniu kadrów z miasta i otaczających go terenów. Gdy skończyliśmy, wróciliśmy do schroniska (idąc po zamarzniętym jeziorze!). Wieczorem urządziliśmy ognisko - zjedliśmy kiełbaski i wypiliśmy herbatę.
Dzień 10 - 20.02.2023 (poniedziałek)
Dzis ostatni dzień w Abisko. Po śniadaniu poszliśmy na spacer po jeziorze, a gdy doszliśmy do „centrum miasta”, udaliśmy się do sklepu, kupić prowiant na drogę. Połowę supermarketu w Abisko zajmują gigantycznych rozmiarów słodycze, także było ciężko znaleźć coś odpowiedniego. Na szczęście jakoś się udało:). Chcieliśmy odwiedzić dzisiaj Szamankę, ale niestety byla chora:(. Potem było tylko jedzenie zupek chińskich i pociąg do Sztokholmu;).
Dzień 11 - 21.02.2023 (wtorek)
Po całej nocy spędzonej w pociągu, przybyliśmy do Sztokholmu. Rzeczy zostawiliśmy w pokoju i ruszyliśmy na miasto. Zwiedzaliśmy muzeum Vasa, a potem zaszliśmy do piekarni, żeby uczcić miniony tłusty czwartek:). Na koniec był spacer dla chętnych i ekspresowa przejażdżka metrem:).
Dzień 12 - 22.02.2023 (środa)
Dziś muzeum nordyckie, kawiarnia, bardzo inspirująca galeria graffiti i…Jeżdżenie metrem:) - można by rzec, że rodem z „Kontrolerów”;).
Dzień 13 - 23.02.2023 (czwartek)
Ostatni pełny dzień w Sztokholmie spędziliśmy zwiedzając Pałac Królewski i Muzeum Nobla.
Mieliśmy tez trochę czasu wolnego, podczas którego chodziliśmy sobie po starówce i każdy robił to, na co miał ochotę:) Na koniec… Metro:).
Dzień 14 - 24.02.2023 (piątek)
Wracamy. Najpierw pociąg, a potem noc na promie:). Snujemy plany o pysznych obiadach, które zjemy i o ciepłych prysznicach, które weźmiemy po powrocie do domu.:)
Dzień 15 - 25.02.2023 (sobota)
Nasz prom dopłynął wcześniej niż było planowane, na ląd zeszliśmy około 11:30. Następne półtorej godziny spędziliśmy na czekaniu na autobus, w którym potem kisiliśmy się około godzinę, zgniatając przy tym wszystkich ludzi w nim siedzących i siebie nawzajem;). Na szczęście podróż (przynajmniej moim zdaniem) nie dłużyła się jakoś bardzo.:) Na dworcu autobusowym była chwila czasu wolnego i wtedy chyba wszyscy poszliśmy coś zjeść, a zaraz potem wsiedliśmy do naszego pociągu i po jakimś czasie byliśmy już w domu:).
Zwieńczenie projektu grupy "społek"! Zapraszamy na premię filmu w piątek 31.03.2023 o godzinie 19:00 oczywiście do naszej szkoły!
:-)