Strona główna‎ > ‎Alleluja‎ > ‎

Ewangelizacja kandydatów do Bierzmowania

opublikowane: 11 lut 2010, 15:21 przez Xiadz Grzegorz   [ zaktualizowane 12 lut 2010, 14:37 ]
Wieczory 10 i 11 lutego na Skrzydłach były dniami ewangelizacji kandydatów do Bierzmowania. Po przeżyciu wcześniej treści kerygmatycznych na spotkaniach w grupach w ramach comiesięcznych spotkań, nadszedł czas decyzji. Szczególny czas, by powiedzieć Jezusowi tak odnośnie swojego życia z Nim.
Spotkanie składało się z dwóch zasadniczych części. Najpierw był czas orędzia i świadectw. Orędzie przy pomocy niszczarki biurowej ukazało jeszcze raz podstawowe prawdy o Bożej Miłości, o łatwych przyzwyczajeniach do rezygnacji z Bogiem i drodze zbawienia. Zachętą do właściwego wyboru stały się świadectwa Ewy i Adama w środę, oraz Bożeny i Krzysztofa w czwartek.
Drugą częścią była Eucharystia przeżywana w kameralnym gronie, nieco inaczej niż na codzień, gdy wszyscy zgromadzeni byli wokół ołtarza. W Ewangelii słuchaliśmy opowieści o człowieku uzdrowionym z wrodzonej ślepoty, by odkryć jak ważne jest odzyskiwanie zwroku wiary, którą usiłuje zaślepić każdy nasz grzech.
Choć dla wielu niełatwo było wyrzec się coniektórych grzechów, dla tych, którzy chcieli otworzyć się na Boże działanie była okazja, by przez to wyrzenieczeni umocnić również swoją wiarę. To wszystko zmierzało, by w czasie Komunii dokonać najważniejszego wyboru: móc świadomie i dobrowolnie przyjąć Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela.
Czyż nie to jest drogą ku temu, by móc dojrzale realizować drogę zbawienia, strzec wiary i jej bronić?
Choć po dokonaniu pierwszego wyboru ciągle trzeba go ponawiać i odkrywać, co znaczy, że Jezus jest Panem, to jednak każda decyzja w tym kierunku jest coraz mocniejszym zaszczepieniem świętości złożonej w nas przez kochającego Boga.
Tym, którzy dokonali pozytywnej dycyzji, życzę, by w tym wytrwali i odnaleźli w swym życiu owoce tego wyboru. Niech doświadczenie z 10 i 11 lutego pomaga im odkrywać obfitość daru męstwa i nadziei na chwile, kiedy wyznawanie wiary jest szczególnie trudne.
Tym, którzy tej decyzji nie podjęli, życzę, by doświadczyli ogromu Bożej Miłości, by zdecydowali się na zaufanie Panu.
 
Oczywiście dla odważnych czas na podzielenie się tym doświadczeniem. Gdy doświadczasz szczególnie Bożego działania, podziel się tym, by w sobie ten dar utwierdzić i pomóc innym w odkrywaniu piękna tej drogi. Możesz to uczynić tutaj :)
 
Podziękowania dla diakonii prowadzącej: Jacka, Tadka, Basi, Bożeny, Moniki, Adama, Ewy, Tomka, Jadzi, Sebastiana, Asi, Darii i Krzysia.
 
Świadectwo
Podejmując się posługi w czasie ewangelizacji dla Bierzmowanych chciałam coś odkryć w sobie, szczególnie to, że Jezus ciągle jest obecny w moim życiu. Na początku jakoś nie było łatwo skupić mi się na tym, co działo się wokół mnie. Cały czas myślałam o tym co mam przed sobą, myślałam o modlitwie, która mnie czeka. Co wtedy czułam, że sobie nie poradzę, że mi się nie uda, że niczego nie doświadczę. Wiedziałam jednak, że Bóg na pewno mnie nie zostawi, że kolejny raz będzie ze mną. Umocnieniem było świadectwo Adama, ponieważ wiele słów do mnie trafiły, wiele chwil z jego życia dotyczyło również mnie. Słuchając tego co mówił przypominałam sobie jak wyglądało moje życie zanim i ja poznałam Boga. Eucharystia była dla mnie czasem, w którym nie broniłam się przed tym, że Jezus jest obecny między nami, ale pozwoliłam Mu na to, by działał, by nie pozwolił mi bym zamykała się na Niego. Najważniejszym dla mnie momentem w czasie Mszy była Komunia, a mianowicie możliwość ponownego przyjęcia Jezusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela. Oddając Mu wtedy swoje życie, wiedziałam, że właśnie tego chcę. Chociaż na początku nie byłam tego pewna, zastanawiałam się jak ja to powiem, czy będzie więcej osób, które również to uczynią. Zrozumiałam, że ja nie robię tego dla innych, ale daję przez to świadectwo, by wiedzieli, że ich życiem również może kierować Jezus tak samo jak moim.
Szczególnie owocna okazała się modlitwa wstawiennicza, choć bardzo się jej obawiałam i nawet chciałam zrezygnować, ale wiedziałam, że jak nie zrobię tego teraz to nigdy mi się nie uda. Na początku podchodziłam do niej jakoś obojętnie, nie dopuszczałam do siebie tego, że przez modlitwę kilku osób nade mną Bóg może czegoś dokonać. Ale myliłam się, już po kilku minutach wsłuchiwania się w słowa modlitwy, swoim skupieniem sama zaczęłam się nią modlić. Choć w czasie niej różne reakcje we mnie występowały. Gdy zaczęłam czuć lęk i strach wiedziałam, że zaczyna się to czego najbardziej się bałam. Nie wiedziałam co mam zrobić, ale wtedy przychodziła mi na myśl tylko jedna rzecz wykrzyczeć, że nie chcę już dłużej tej modlitwy, żeby ją skończyli, ale nie dałam rady. Później lęk zaczął ustępować i zamiast niego zaczął wstępować we mnie pokój i radość. Zaczęło mnie wypełniać większe skupienie i już nic nie przeszkadzało mi w modlitwie.
Panie Jezu dziękuję Ci za to, że mogłam doświadczyć Twojej obecności, szczególnie wtedy gdy zasnęłam w Tobie. Za to, że mogłam oddać Ci swoje życie byś nim kierował. Umacniaj mnie teraz w dalszym trwaniu przy Tobie, abym przez przykład swojego życia, była dziełem w Twoim ręku. Za to wszystko co dzisiaj otrzymałam Chwała Panu.
Monika