Miejsce:
Szklarska Poręba


Skład Wolontariuszy:

Anna Dubiel
 
Tomasz Deptuła
 
Łukasz Purc

Krótki Opis:

Wyjazd okryty legendą. Na początku jak w możliwie najbardziej skomplikowany sposób wytłumaczyć komuś gdzie ma wysiąść? Opowiedzieć o jakimś drzewie, szopie, moście zamiast powiedzieć: zaraz po wyjechaniu pociągu z tunelu, ale nasz koordynator to potrafi! Więc wysiedliśmy nie na tej stacji co trzeba. Pomijam fakt, że o tym, że w łazience stoi woda też zapomniał nam powiedzieć...Kiedy już dotarliśmy i poprowadziliśmy zajęcia ze swoich zajęć powróciły koleżanki z Radomia i się zaczęło. Jedna z koleżanek okazała się bardzo miła, sympatyczna i inteligentna, a co jeszcze dla nas ważne widać, że miała powołanie do pracy z dziećmi. Niestety tymi cechami zdecydowanie odbiegała od swoich koleżanek. Ale po kolei, pierwszy zgrzyt na umywalce jest krew, oczywiście była to sztuczna krew, ale i tak była panika. No i im dalej w las.... Wieczorem okazało się, że zapchał się prysznic. Co wtedy robi chemik NaOH i chlust. Powstał problem skąd bierze się woda na podłodze? Jeżeli spod prysznica to będziemy mięli wysoko w górach podłogę o wysokim pH. Niech teraz ktoś na bosaka wejdzie do łazienki- usłyszymy. Więc idziemy do koleżanek i prostym językiem tłumaczymy co zaszło, jakie może mieć konsekwencje itp., dla pewności wywiesiliśmy kartkę, bo jednej z dziewczyn nie było. Kiedy dotarła jej też wyjaśniliśmy o co chodzi niestety w trakcie tej rozmowy jej koleżanka wyszła i zaczęła się drzeć: Dlaczego nic nie powiedzieliście. Ona się drze my z Anią się na nią patrzymy jak na głupią (ciekawe dlaczego?), Łukasz w pokoju obok pęka ze śmiechu. Kiedy zabrakło jej tchu ja dyskretnie przypominam, że jednak powiedzieliśmy. Więc ona znów dłuższy czas się drze, że nie jesteśmy od tego (podziwiam zdolności wokalne). Znów przerwa i ja znów dyskretnie sugeruję, że co prawda nie jestem hydraulikiem, ale skoro mam możliwość coś naprawić to warto spróbować.... Kolejny pokaz możliwości wokalnych treści: co my byśmy bez Was zrobili (hmmm, nawet ja nie umiem skomentować). Na koniec konkluzja- wyjeżdżamy. Efekt był taki, że koleżanki rzeczywiście wyjechały, jedna z nich pozostała (ta, którą wszyscy polubiliśmy). Jeszcze tej nocy miałem ubaw, kiedy dziewczyny w trakcie pakowania się, darcia się na siebie i trzaskania drzwiami wrzeszczały :” Ale jest fajnie.” Drugiego dnia byliśmy już sami z młodzieżą, generalnie byli super. Był jeden wyjątek, który latał z irokezem na głowie. Jego zachowanie pozwala sądzić, że fryzjer w trakcie strzyżenia zbyt głęboko zapuścił maszynkę i razem z włosami usunął........ No i oczywiście piękne góry, chodząc po których można zrelaksować się (zwłaszcza kiedy ja ustalam trasy), zapomnieć o problemach i tak dalej. Niestety pogoda w górach zmienną jest i mimo iż wyszliśmy pewnego pięknego dnia, to czarna chmura, która za nami wędrowała wcale nie była piękna. Więc najpierw atrakcjami był widok ze Szrenicy i Śnieżne Kotły, a potem deszcz padający poziomo...(wiedziałem, że z tą grawitacją to ściema). Pozytyw był jeden mogłem iść spokojnie wiedziałem, że w moje buty więcej wody się nie zmieści.. Potem okazało się, że mój plecak jest nieprzemakalny, jak już nabierze wody to nie odda, musiałem wylewać..



Mapa:


Comments