Miejsce:
Smolnik - Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii

Skład Wolontariuszy:

Tomasz Deptuła

Dominik Gregajtys

Adam Krawczyk

Krótki Opis:

Projekt z września 2007 roku, tak wiem dawno było.

Cel Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii. Szczerze mówiąc jechaliśmy z mieszanymi uczuciami. Powitanie z jednym z opiekunów i jego przesłanie do moich kolegów z pedagogiki: „Powiedzcie tym swoim profesorom, że te ich mądre teorie to można o...<pragębę>  potłuc” No a potem zajęcia z „trudną” młodzieżą. Zabrać na takie zajęcia niektórych uczniów gimnazjum i niech się od nich uczą jak należy zachowywać się na lekcji..... Co z tego, że zbyt często używają łaciny, widocznie nikt ich innego języka nie nauczył. Co z tego, że niektórzy z nich mają kilka lat obsuwy, widocznie nikt im nie pokazał wartości nauki. W moim odczuciu byli oni na swój sposób wdzięczni i dało się z nimi normalnie porozmawiać. A co mnie najbardziej zaskoczyło mnóstwo zapamiętali z naszych zajęć. Mnie na przykład ostatecznie udowodnili, że młodego człowieka, nawet, gdy coś w swoim życiu popsuje, nie można od razu skreślać.

A po zajęciach mogliśmy chodzić po przepięknych górach. Z tym projektem wiąże się też jedna z  ciekawszych wolontariatowych przygód. Zajęcia z młodzieżą się skończyły no to mamy prosty plan, jedziemy autobusem do Karpacza i górami schodzimy do miejscowości gdzie czeka na nas samochód. Nic prostszego. No to sobie idziemy szlakiem i widzimy co raz mniej oznaczeń szlaku, aż w końcu lądujemy wśród krzaków i nie mamy pojęcia gdzie jesteśmy. Dodatkową atrakcją było dobiegające skądś basowe wycie. Myślę sobie jeleń na rykowisku albo niedźwiedź (teraz sprawdziłem w Karkonoszach nie ma niedźwiedzi, ale wtedy nie byłem pewny). Jak się zachować kiedy niedźwiedź jest blisko/’Głośno rozmawiać. Dlaczego? Bo nie jest problemem jeśli Ciebie zaskoczy niedźwiedź, gorzej jak Ty zaskoczysz niedźwiedzia.(Jak wiadomo niedźwiedzie, poza Kubusiem Puchatkiem, mają specyficzny i typowo niedźwiedzi sposób na rozładowanie niekorzystnych emocji). Więc głośno gadamy. „Misiu damy Ci cukierka jak nie przyjdziesz”. Dobra gdzieś wyszliśmy, oczywiście nie tam gdzie trzeba. Niedługo będzie autobus, który nas podwiezie do miejscowości, gdzie czeka samochód. Niedługo będzie autobus, za chwilę będzie autobus, już powinien być autobus, dobra te 5 minut to może się spóźnić, szanujmy akademicki kwadrans, autobus miał być 30 minut temu, 40, dobra nie będzie go to idziemy, idziemy 10 minut, autobus nas mija, nie zatrzymał się.... Skutek kolejne kilometry z buta. Kolejny skutek wyjazd do Pułtuska ok. 20 (dotarliśmy ok. 7 rano). Jedziemy, kolejna atrakcja jedzie sobie przed nami ciągnik. Ślicznie wygląda, ma śliczne światełka. To co, wyprzedzamy. Kolega naciska na gaz, zbliża się, nie wiadomo dlaczego włącza długie... Rozlega się, dobra, piszę dla wolontariuszy (i to niektórych nieletnich), kompletnie nic się nie rozlega i po hamulcach. Za ciągnikiem była sobie zupełnie nieoświetlona jakaś duża maszyna, chyba snopowiązałka. Dla prowadzącego ciągnik brawa za inteligencję, ma zadatki na posła.

(a'T)


Mapa: