Azja Południowo - Wschodnia


 

Włóczykije Round The World Expedition / Wyprawa z Włóczykijami dookoła świata

 

Strona Główna

TAJLANDIA  

 

Chiang Mai

2008.03.17-21

W Chiang Mai chcieliśmy dużo rzeczy zrobić: zwiedzić miasteczko, zrobić pamiątkowe zakupy – podobno jest to najlepsze i najtańsze miejsce w Tajlandii, Kuba z Martą planowali jeszcze szycie garniturów a ponadto w programie był kilkudniowy trekking celem odwiedzenia tamtejszych górskich plemion tzw. „hill tribes”. Jednak najważniejszą rzeczą jest dobrze zacząć dzień, więc nasze pierwsze kroki pierwszego ranka w Chiang Mai skierowaliśmy w stronę centrum, w poszukiwaniu śniadania. „Mango - sticky rice” (mango z ryżem i słodkim skondensowanym mlekiem – pychota!!!) miało zostać w Tajlandii ...WIĘCEJ


LAOS

 

Luang Prabang

  

2008.03.06-15

 

Zaczęliśmy od noclegu. Podobno baza hotelowa jest tutaj ogromna ale ze względu na sezon turystyczny wieczorami znalezienie noclegu (w przystępnych cenach) może być już trudniejsze. Według rad napotkanych wcześniej na trasie podróżników powinniśmy oddalić się od samego centrum i tam szukać tańszych pokoi. Na początek jednak wyszliśmy z przystani celem zorientowania się trochę w mieście. Tutaj zaskoczyła nas ilość ludzi i ogromne targowisko z pamiątkami oraz regionalnymi wyrobami. Ulica, na którą weszliśmy była zamknięta dla ruchu i na całej jej długości oraz szerokości porozkładane były stragany. Jak się potem zorientowaliśmy taki wieczorny bazar odbywa się każdego dnia ...WIĘCEJ


 

Nong Khiaw i Muang Ngoi Neua 

 

2008.03.01-06

 

Wysiedliśmy w Nongh Khiaw i kiedy autobus oświetlając drogę odjechał zrobiło się całkiem ciemno z wyjątkiem światła księżyca, gwiazd i palonych śmieci gdzieś przy drodze. Autobus praktycznie minął wioskę więc w oddali widać było gdzieniegdzie jeszcze światła lamp. Ruszyliśmy w tamtym kierunku, na ulicy żywego ducha nie było a my musieliśmy znaleźć miejsce do spania. Tutaj wioski zasypiają najpózniej o godzinie 22:00 i znalezienie otwartego miejsca po tej godzinie czasami graniczy z cudem. Zwłaszcza jeżeli generatory prądu funkcjnują tylko przez kilka godzin wieczorową porą. Dochodziła 23:00 ...WIĘCEJ

 

 

 

Xam Neua, Vieng Xai

 

2008.02.28-03.01 

 

W czwartkowe popołudnie dotarliśmy do Xam Neua, stolicy prowincji Hua Phan, prowincji która jest najrzadziej odwiedzana przez turystów. Wysiedliśmy z autobusu i podszedł do nas jeden z tuktukowców, do którego się we czwórkę zapakowaliśmy. Nie pamiętamy czy mówiliśmy mu, że chcemy jechać do centrum, hostelu, miasta, bazaru miejskiego ale na pewno coś w tym stylu. Kierowca pokiwał głową i ruszył. Byliśmy zaaferowani rozmową więc nie zwracaliśmy zbytniej uwagi, gdzie jedzie. W każdym razie mijaliśmy jakieś zabudowania a potem znowu było pusto i kiedy nasz tuk tuk się zatrzymał ...WIĘCEJ

 

 

 

Phonsavan

 

2008.02.27-28

Na trasie Vientiane – Phonsavan, wiodącej przez góry i zajmującej od 8 do 11 godzin jazdy nie oferowano już takich luksusów jak w Pakse czyli autobusów sypialnych. Tutaj do wyboru był autobus zwykły i tzw. „VIP bus”. Skusiliśmy się na VIPa, gdyż podobno mia mieć klimatyzację a jest niewiele droższy od normalnego (13 USD). Już na samym dworcu zauważyliśmy też kolejną różnicę: ten zwykły zabrał tyle osób ile się w środku pomieściło a poza tym cały dach miał załadowany pakunkami – znalazły się tam nawet dwa motory. Nasz wyglądał troszkę lepiej jednak podróż była jednym wielkim koszmarem ...WIĘCEJ

 

 

Vientiane

 

2008.02.24-26

 

Do laotańskiej stolicy a właściwie południowego dworca autobusowego dotarliśmy o świcie. Następny etap to był tuk tuk w okolice centrum i wówczas mogliśmy zacząć szukać noclegów. Chodzenie z plecakami średnio nam się podobało więc zaczęliśmy od śniadania a następnie Tomek ruszył w poszukiwaniu hostelu. Wydawałoby się, że z tym nie będzie problemu, gdyż były ich tutaj dziesiątki. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że praktycznie wszystkie są pełne. W każdym radzono wrócić w okolicach 10:00 – 11:00 kiedy przychodzi czas wylogowania i opuszczania pokoi. Jak radzono tak też zrobiliśmy rezerwując już sobie pokój i zostawiając w wybranym hostelu plecaki ...WIĘCEJ

 

Pakse

2008.02.23

 

Leniuchowanie, leniuchowaniem, klimat klimatem ale trzeba było wreszcie się z tego sielankowego miejsca ruszyć. W związku z tym, sobotniego ranka spakowaliśmy plecaki i kupiliśmy bilety do Pakse. W sumie, nadal nie wiedzieliśmy czy zatrzymamy się tam dłużej, czy zwiedzimy jeszcze laotańskie plantacje kawy (Bolaven Plateau) ruiny Champasak czy pojedziemy prosto do stolicy. Stwierdziliśmy, że czas pokaże. Do Pakse jechaliśmy typowym laotanskim transportem czyli czymś na kszałt naszego żuka, gdzie na pace zamontowane są dwie ławki po prawej i lewej stronie. Wchodzi tam tyle ludzi ile ...WIĘCEJ

 

 

 

 

Don Det, Si Phan Don (region 4000 wysp)

2008.02.18-23 

Na początek przejazd busem z granicy do Ban Nakasang, potem przesiadka na łódkę i wreszcie, wczesnym popołudniem dobiliśmy do niewielkiej plaży na wyspie Don Det. Trzeba przyznać, że było dość ciepło więc na początek znaleźliśmy maleńki skrawek cienia dla plecaków i Tomka. Tym razem Dominika ruszyła w poszukiwaniu noclegów co w tym miejscu wcale nie było takie proste. Zwykle, jak podjeżdża autobus z turystami albo dobija łódka wypełniona potencjalnymi klientami zawsze znajdzie się kilku agitatorów oferujących swoje hostele, bungalowy czy inne miejsca noclegowe ...WIĘCEJ

 

 

KAMBODŻA

 

Z Kambodży do Laosu...

 

2008.02.17-18

 

W Phnom Penh zakupiliśmy bilety na autobus do Stung Treng - miasteczka na północy kraju znajdującgo się najbliżej granicy z Laosem. Oferowano również dojazd do samej granicy ale stwierdziliśmy, że pewnie taniej i lepiej bedzie zorganizować dotarcie do Laosu na miejscu. W sumie trochę się na tym przejechaliśmy ale od początku... Autobus z Phnom Penh miał odjeżdzać o godzinie 6:30 rano. W cenie biletu był również transport do dworca, który był niedaleko więc zdziwiła nas trochę godzina na jaką kazano się nam przed biurem stawić: 5:30 rano. Oczywiście o tej porze całe miasto jeszcze ...WIĘCEJ

 

 

 

Phnom Penh

 

2008.02.13-16 

 

W kambodżańskiej stolicy znaleźliśmy się już po raz trzeci. Jednak tym razem nie przejazdem a z zamiarem pozostania kilku dni. Tak naprawdę długość pobytu determinować miało oczekiwanie na wyrobienie laotańskiej wizy. Zatrzymaliśmy się w sumie w tym samym miejscu, gdzie poprzednio czyli Grand View Guest House (5USD za pokój). Początkowo w ogóle nie mieliśmy zamiaru nocować w rejonie jeziora Boeng Kak chcąc doświadczyć innej części miasta. Po przyeździe zgodziliśmy się jednak na ofertę jednego z tuktukowców, który oproponował super hotel w dobrej cenie ...WIĘCEJ

 

 

 

Sihanoukville

 

2008.02.06-13

 

Autobus przyjechał punktualnie i pomimo obaw nie mieliśmy zbytnich problemów ze znalezieniem noclegu. Jeszcze na dworcu dostaliśmy ulotkę z Monkey Republic, który oferuje bungalowy (7USD za domek) całkiem niedaleko plaży więc długo się nie zastanawialiśmy. Wsiedliśmy na motorki i kierowcy zawieźli nas na miejsce. Dopiero później uświadomiliśmy sobie, że w sumie mieliśmy szczęście przyjeżdżając w miarę wcześnie. Z każdą kolejną godziną pojawiało się coraz więcej osób krążacych po ulicach z plecakami i szukających noclegów. A hostele były już pełne. Nas to jednak nie dotyczyło i zadowoleni ...WIĘCEJ

 

 

 

Siem Reap - Battambang

 

2008.02.04-06 

 

W poniedziałek o świcie żegnaliśmy się z Angkorem i łódką płynęliśmy do miasteczka Battambang. Ta trasa, jak wiele osób wcześniej nam opowiadało okazała się być jednym z najbardziej interesujących doświadczeń zdobytych w tym kraju.W zależności od poziomu wody wyprawa ta trwa od 5-8 godzin. Początkowo przepływa się przez majwiększe jezioro kraju Tomle Sap więc nie ma w tym nic szczególnego jednak poźniej... trasa wiedzie wzdłuż rzeki, na której skupia się całe życie tutejszych mieszkańców. „Całe życie” w dosłownym jak i przenośnym znaczeniu tych słów. Na rzece zbudowane są całe, pływające ...WIĘCEJ

 

 

 

Siem Reap i Świątynie Angkoru

 

2008.01.30-2008.02.04

 

Podróż po Wietnamie była dość intensywna więc marzyło nam się zatrzymanie w spokojnym miejscu i odpoczynek przez jakiś czas z dala od ulicznego czy miejskiego zgiełku. Niestety, jeszcze kilka dni musieliśmy poczekać. Umówiliśmy się na spotkanie z Magdą i Kzyśkiem w Siem Reap więc na początek zwiedzimy Świątynie Angkoru, gdzie na pewno o odpoczynku nie będzie mowy. Cały czas zastanawiało nas czy faktycznie potrzeba minimum trzech dni na zwiedzanie tych świątyń. Jakoś trudno bylo nam sobie ich rozmiar wyobrazić. Jednak zanim dotarliśmy do Siem Reapu autobus przywiózł nas ...WIĘCEJ

 

 

WIETNAM

 

Delta Mekongu

 

2008.01.28-30

 

Następnego ranka ruszaliśmy już na wycieczkę do Delty Mekongu. O dziwo wyjechaliśmy w miarę punktualnie. Na początek autobusem a potem przesiedliśmy się na łodkę motorową a następie na mniejsze łódeczki wiosłowe, którymi już przemieszczaliśmy się pomiędzy wyspami, wąskimi odnogami Mekongu. Program zakładał przepływanie od jednego miejsca do drugiego. W każdym czekała na nas „wspaniała” atrakcja typu wyrabianie słodyczy z kokosów, próbowanie owoców typowych dla regionu, obiad, degustacja herbaty miodowej z lokalnie wyprodukowanego miodu czy miejscowego specjału ...WIĘCEJ

 

 

Ho Chi Mihn (Sajgon)

 

2008.01.26-27

 

W sumie Sajgon (obecnie Ho Chi Mihn choć sami wietnamczycy nadal używają starej zakorzenionej nazwy) średnio nam się spodobał. Może spędziliśmy tam zbyt mało czasu by dostrzec uroki tego miasta. Jednak  po całym dniu chodzenia  po cenrtum, wśród ulicznego zgiełku, tysięcy motorów, bezustannego huku rozbolała nas głowa. Marzyliśmy już o ciszy, spokoju, pustych ulicach, niewielkiej ilości ludzi a przede wszystkim o miejscu bez motorów. Trzeba przyznać, że to ogromne miasto (7 milionów mieszkańców) kipi życiem emanując ogromną energią ale przez to jest też dość męczące ...WIĘCEJ

 

 

Z Hoi An przez Dalat do Sajgonu

 

2008.01.23 – 26

 

Autobus z Hoi An mieliśmy o godzinie 18. Nawet ne wiedzieliśmy kiedy minął nam ostatni dzień... Tym bardziej, że rano odbieraliśmy jeszcze ostatnie ubrania, wysyłaliśmy paczkę, mieliśmy jeszcze kilka miejsc do zwiedzenia a na koniec. Dominika wybrała sobie jeszcze jedne sandałki, które zrobili jej praktycznie na poczekaniu i do odbioru były na godzinę przed wyjazdem z Hoi An. Koniec końców dochodziła 18 a my nie zdążyliśmy nawet zjeść obiadu. Tomek, znając punktualność wietnamskich autobusów zdecydowany był jeszcze pójśc coś zjeść mimo, że Dominika już była zestresowana ...WIĘCEJ

 

 

Ponownie Hanoi, Hue, Hoi An

 

2008.01.15- 23   

 

Do Hanoi dotarliśmy przed piątą rano. Całe miasto jeszcze smacznie spało. Pogaszone latarnie, ciemne ulice, wszystko pozamykane, metalowe żaluzje zaciągnięte. Miasto nie do poznania. Szliśmy trochę na azymut w stronę centrum co jakiś czas szukając światła celem sprawdzenia drogi z mapą. Nasz hostel o tej porze był tak szczelnie pozamykany jak wszystkie pozostałe miejsca. Nie chcieliśmy się dobijać i potem bezczynnie siedzieć przy recepcji – mieliśmy zarezerwowany dopiero kolejny nocleg więc mogliśmy się zalogować najwcześniej o 10 rano. Ruszyliśmy więc w stronę jeziora ...WIĘCEJ

 

 

Sapa, Bac Ha i okolice

 

2008.01.11-14

 

Po powrocie z zatoki Halong, jeszcze tego samego wieczora wsiedliśmy w nocny pociąg do Lao Cai. Trzeba przyznać, że byliśmy nim mile zaskoczeni. Mieliśmy miejsca sypialne, te tańsze tzw. „hard sleeper”, które różniły się od tych bardziej miękkich jedynie grubością materaca i ceną. Poza tym, w przedziale były poduszki, przescieradła oraz kołderki... więc zapowiadała nam się całkiem wygodna noc. W pociągu rozmawialiśmy jeszcze z kilkoma turystami (żaden z nich nie kupował biletu samodzielnie na dworcu kolejowym omijając ponad 60% prowizję biur podróży). Poza tym jedna para ...WIĘCEJ

 

 

Zatoka Halong

2008.01.09-10

Co nas zaskoczyłko w Hanoi to ilośc turystów. W dodatku, nie są to tylko młodzi ludzie z plecakami ale również bardzo wiele starszych osób. Nie mówimy tutaj jedynie o zorganizowanych grupach wycieczkowych, których też jest sporo ale głównie o indywidualnie podróżujących osobach. W dodatku bardzo wielu jest francuzów. To akurat jest dość zrozumiałe jako, że Wietnam był ich kolonią. W związku z tym, w większości hostelach czy restauracjach język ten jest tak samo używany jak angielski więc mają w tym względzie duże ułatwienie. Kolejna różnica, która nas tak nagle uderzyła to fakt, że ten ...WIĘCEJ

 

Hanoi - pierwsze chwile w Wietnamie...

 

2008.01.06-08

 

Człowiek przylatuje do Wietnamu. Spokojnie wysiada na lotnisku w Hanoi. Zgodnie z opisem w przewodniku szuka odpowiedniego busa. Tego tańszego należącego do wietnamskich lini lotniczych,  który za 2 dolary dowozi podróżnych w okolice centrum pod biuro Vietnam Airlines. Stamtąd jest zaledwie kilkaset metrów do starej dzielnicy, co oznacza zaledwie kilka minut spaceru z bagażami. Nic trudnego i skomplikowanego. Wszystko idzie zgodnie z planem, jest lotnisko, jest bus, jest biuro linii lotniczych. Wysiada się, zakłada plecaki na plecy, obiera się kierunek marszu, dochodzi do ulicy ...WIĘCEJ

 

 

MALEZJA

 

Krótki przystanek w Malezji

 

2008.01.04 - 06

 

W piątek z samego rana odebraliśmy wietnamskie wizy. Zaraz potem wróciliśmy do hostelu po plecaki i od razu skierowaliśmy się na dworzec. Pierwszym, miejskim autobusem przekroczyliśmy granice singapursko-malezyjską. A potem, wsiedliśmy już w dalekobiezny autobus do Melaki. Tym sposobem jeszcze tego samego popołudnia spacerowaliśmy już  uliczkami tego malowniczego miasteczka. W związku ze zmianami trasy trasy w Malezji zatrzymywaliśmy się tylko na dwa dni. W niedzielę wylatywalismy już do Wietnamu wiec musieliśmy zadowolić się bardzo krótkim pobytem a własciwie przystankiem ...WIĘCEJ

 

SINGAPUR

 

Singapur - miasto Lwa

 

2007.12.29-2008.01.04 

 

W sobotni wieczór dotarliśmy do Singapuru. Już na lotnisku, przy kupowaniu biletów na  kolejkę mogliśmy zauważyć, jak to miasto jest poukładane, zorganizowane i pełne udogodnień dla jego mieszkańców. Zapytaliśmy w okienku o bilety jednorazowe i wieloktrotne, celem sprawdzenia które nam się będą bardziej opłacały. Pan obsługujący wyszedł zza kasy, wytłumaczył nam wszystkie ceny, depozyty zwrotne i niezwrotne a następnie wskazał nam automaty, które są łatwiejsze i wygodniejsze do codziennego korzystania oraz których będziemy potrzebować do zwrotów biletów. Rozmienił nam pieniądze ...WIĘCEJ

 

INDONEZJA

 

BALI - Ubud i jeszcze raz Kuta

 

2007.12.24-29

            

Do Ubudu, kulturalnej stolicy Bali dotarliśmy wczesnym rankiem w Wigilię Bożego Narodzenia. Z małego busika wysiedliśmy przy jednej z restauracji, gdzie skierowaliśmy nasze kroki. Trzeba było się posilić więc dzień zaczęliśmy od pysznych naleśników z bananami i czekoladą oraz kawy. Dookoła nas roztaczał się piękny widok. Znajdowaliśmy się niedaleko słynnego „małpiego lasu”, przed nami rozciągały się zamglone jeszcze pola ryżowe. W porównaniu z ruchliwą Kutą czy zatłoczoną Jawą miejsce to wydało nam bardzo spokojne, żyjące własnym rytmem i idealne na spędzenie rozpoczynających się ...WIĘCEJ

  

 

JAWA - Yogyakarta... 

 

2007.12.20-23

 

Jawa i Bali to dwie sąsiadujące ze sobą indonezyjskie wyspy. Jeden kraj, niewielka odległość a taka różnorodność. Przede wszystkim pod względem religijnym. Bali jest indonezyjską ostoją hinduizmu natomiast na Jawie ponad 90% ludności to muzułmanie. Nie mówiąc już o gęstości zaludnienia. Powierzchnia Jawy jest dużo mniejsza niż naszego kraju a żyje na niej ponad 120 milionów ludzi – jest to najważniejsza wyspa tego kraju składającego się z ponad 17 000 wysp. Dodatkowo wzdłuż całej wyspy rozsiane są wulkany więc ogranicza to jeszcze tereny nadające się do zamieszkania ...WIĘCEJ

 

BALI - Kuta i pierwsze wrażenia...

 

2007.12.16-19

 

Mimo, że na Bali dotarliśmy późnym wieczorem, było już ciemno i poza drogą z lotniska do hotelu zdążyliśmy się przejść jedynie wzdłuż głównej ulicy...  mimo, że nocowaliśmy w samym sercu Kuty, która jest najbardziej turystycznym, imprezowym, wypełnionym gwarnymi barami i głośnymi klubami miejscem na Bali... mimo, że tego wieczora na ulicach było więcej białych niż autochtonów - momentalnie rzucało się w oczy bogactwo społeczno –kulturowe tego kraju. Każdym zmysłem dało się odczuć, że dotarliśmy już do Azji. Tłumy ludzi, ogromny ruch na ulicach – każdy trąbi próbując ...WIĘCEJ