Santiago de Chile 


 

Włóczykije Round The World Expedition / Wyprawa z Włóczykijami dookoła świata

 

 Ameryka Południowa

Strona Główna

Santiago de Chile 2007.09.05-09

 

Dworzec autobusowy w Sanatiago był dla nas dużym i zarówno miłym zaskoczeniem. Nie tak jak w pozostałych miastach Ameryki Południowej lub jak to było kiedyś w Krakowie czy Warszawie, gdzie okolice dworca nie należą do najprzyjemniejszych i najbardziej reprezentacyjnych miejsc danego miasta... Tu było czysto, wchodziło się od razu do dużej, ładnie utrzymanej galerii handlowej i pasażami docierało się do metra. Dochodziła godzina dziewiąta rano... i właśnie w metrze mogliśmy zobaczyć co to znaczy duży ruch, korki i tłumy ludzi spieszących do pracy. Na peronie co dwa metry stali ochroniarze i pilnowali porządku. Pociągi pryjeżdżały co 2-3 minuty tak załadowane, że tylko pojedyncze osoby mogły się jeszcze wcisnąć a ludzie cały czas się schodzili i schodzili... My, z naszymi ogromnymi plecakami mieliśmy znikome szanse. Zresztą jak tylko weszliśmy na peron podszedł do nas jeden z ochroniarzy sugerując, żebyśysmy pojechali najpierw w odwrotnym kierunku do początkowej stacji metra i tam spróbowali wsiąść albo po prostu przeczekali ten tłum... przed dziesiątą powinno się rozluźnić. Mieliśmy czas więc zdecydowaliśmy się poczekać z zainteresowaniem przglądając się wciskającym się do pociągu pojedynczym osobom, przyklejonym do szyb ludziom powciskanym w wagonikach jak śledzie... szpilke trudno byłoby tam wsadzić a co dopiero nasze plecaki.

W sumie, w Santiago mieszka 6 milionów co stanowi ponad 1/3 mieszkańców całego kraju więc nie ma się co dziwić, że w godiznach szyty są takie tłumy. Muszą jakoś do pracy docierać... Wreszcie i nam udało się dojechać do coentrum. Nasze kurtki i polary, w których przyjechaliśmy z Osorno trzeba było schować do plecaków. Było przyjemie ciepło i można by powiedzieć, że świeciło słońce. Miasto faktycznie, tak jak czytaliśmy w przewodniku było zadbane i czyste ale niestety, nad nim unosił się gęsty smog. Taki, że trudno było to słońce dojrzeć. Nawet pięrztące się na horyzoncie wysokie, ośnieżone góry były ledwo widoczne. Początkowo nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, wszystko wyglądało jakby trochę zamglone. Dopiero kiedy następego dnia wybraliśmy się na górę San Cristobal, gdzie znajduje się największy park miejski, zoo i ogród botaniczny mogliśmy dokładnie zaobserwować, że to wcale nie mgła tylko tak gęsty smog.

Wierzchołek był już powyżej dlatego tam ludzie się opalali. Tam było już widać i czuć przypiekające słońce. Podobne zjawisko można zaobserwować czasem w górach, gdy stoi się na szczycie powyżej chmur, dolin nie widać, tylko nad gęstą białą powłoką wznoszą się pozostałe szczyty. Stąd widać było tylko najbliższe zabudowania, dalej na horyzoncie unosiła szara, gruba warstwa z tą różnicą, że nie były to chmury tylko smog. Dopiero nad nią widać było znajdujące się w okolicy Santiago góry. Wracaliśmy z parku w porze obiadowej. Na naszej trasie do hostelu była dzielnica Bellavista, pełna knajpek i restauracyjek a tym samym studentów, którzy w okolicy właśnie skończyli zajęcia i na zewnatrz, przy plastikowych stolikach raczyli się chłodnym piwem i korzystali z ładnej pogody, co o tej porze roku wcale nie jest takie oczywiscte. Mijając te gwarne miejsca również i nam studenckie czasy się przypomniały. Z nostalgią wczuliśmy się w klimat i też na piwku zostaliśmy.

Już wcześniej zauważyliśmy, że chilijczycy, podobnie jak amerykanie mają bzika na punkcie swojej flagi,  którą eksponują gdzie tylko mogą. Przykładowo nasi chilijscy towarzysze podróży po boliwijskim płaskowyżu i salarach większość pamiątkowych zdjęć robili sobie z  flagą. Tak samo było na Mistrzostwach Świata w Tangu w Buenos Aires. Kiedy ogłoszono, że chilijska para dostała się do finałów, czy potem zdobyła w finałach wyróżnienie momentalnie ktoś z publiczności dostarczył jej na scenę narodową flagę, którą jako jedyni na podium z dumą wymachiwali. Jednak dopiero w Santiago ilość flag, kokardek i ozdób w narodowych barwach przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Każdy sklep był obwieszony czerwono-biało-granatowymi girlandami a metki na sprzedawanych ubraniach miały narodowe barwy. Nawet samochody jeździły z małymi flagami na maskach tak jak czasami ozdobione są samochody rządowe czy korpusu dyplomatycznego. Dopiero koleżanka Magda, z którą spotkaliśmy się w piatek wyjaśniła nam, że „flagowe szaleństwo” właśnie się rozpoczyna. Trwa ono cały miesiąc a jego kulminacja przypada na 18 września, kiedy obchodzone jest w Chile Święto Niepodległości i wówczas już wszystko co tylko możliwe budynki, biura, hostele, sklepy, restauracje pełne są bibułkowych ozdób i obwieszone są ze wszystkich stron flagami...

Oazą ciszy i spokoju w samym centrum miasta okazało się być wzgórze Santa Lucia  mimo, że otoczone jest z każdej strony ruchliwymi, kilkupasmowymi ulicami. Po wejściu do parku hałas cichnie i można spokojnie odpocząć, posiedzieć na ławeczce czy poleżeć na trawie w jednym z licznych zagajników czy zakamarków. Z czego zarówno my, jak i wielu mieszkańców chętnie korzystało. Przyznamy, że trochę już nas miasta zmęczyły dlatego w Santiago nie zachowywaliśmy się jak typowi turyści. Nie mieliśmy napiętego planu zwiedzania a zamiast tego woleliśmy miejsie parki, okoliczne wzgórza czy winnice. Dlatego też ostatniego dnia wybraliśmy się do najstarszej i jednej z największych wytwórni win – słynnej Concha y Toro. Niestety, tego dnia pogoda nie była zbyt sprzyjająca a szkoda, gdyż na terenie winnicy znajduje się ogromny, pieknie utrzymany ogród, gdzie po zakonczeniu zwiedzania i degustacji wspaniałych win można miło spędzić czas.

Dodatkowo ostatnie, dość duże zmiany klimatów nie podziałały zbyt dobrze na Dominikę – dopadła ją gorączka i przeziebienie. W związku z tym resztę dnia spędziliśmy w hostelu racząc się gorącą mate z cytryną. Dominika nie wyglądała najlepiej, nie miała nawet siły na pakowanie się a przecież nastepnego dnia o godzinie 6 rano mieliśmy już samolot do Limy....      

 

 

 

...zdjęcia...

 

 

Concha y Toro - Album Zdjęć                                                                  Santiago de Chile - Album Zdjęć

Concha y Toro - Pokaz Slajdów                                                              Santiago de Chile - Pokaz Slajdów