Poliamoria 


Po wielu latach mała nowość, kolejny kawałek tłumaczenia: o mitach na temat poliamorii.  


Handout ze spotkania (z okazji Pomady 2012) o poliamorii i zazdrości tutaj:


Tutaj: rapidshare kiedyś było nagranie z pierwszego spotkania o poliamorii (albo może drugiego, tak dawno to było, że nie pamietam). Ale oczywiście już znikło. Może uda mi się je gdzieś odnaleźc. Wątpię, niestety.


Na tej stronie znajdziesz tłumaczenia wybranych fragmentów strony Franklina Veaux'a o poliamorii. Życie wsród ludzi, którzy traktują poliamorię jak coś nie tylko nie w porządku, godnego potępienia, ale i niemożliwego, jest dość męczące, a to, co tu jest napisane (czy raczej przetłumaczone) bardzo dobrze to wszystko wyjaśnia.


Odkrycie, że można żyć również w ten sposób jest jak odzyskanie wolności. Może komuś to pomoże, kto wie. I choć jest kilka szczegółów z którymi się nie zgadzam, to w gruncie rzeczy podpisuję się pod tymi tekstami.


Tomek Kulesza początek roku 2006  

 

Przeniosłem moje krótkie teksty, tutaj. Ta strona, przynajmniej na razie, pozostanie tłumaczeniem stron Franklina. Ok, głównie, ale przynajmniej strona startowa pozostanie w miarę przejrzysta.

T.K. 2.XII.2009


Forum. Na razie całkowicie prowizoryczne. A ponieważ prowizoryczne rozwiazania sa najtrwalsze...

T.K. 13.XII.2009



Budowanie komunikacji 

Radzenie sobie z zazdrością - teoria  

Przewodnik po polizwiązku 

Polipomyłki: czego należy unikać

Spokój i pewność w relacji

Linki

 

Tekst Katarzyny Michalczak  

Handout ze spotkania 12 Lipca 2010 i nagranie z tegoż spotkania

Kontakt  (generalnie zapraszam, tylko prosze, nie piszcie do mnie per "pan")

1. Co to jest to „polyamory”?


Polyamory to angielskie słowo stworzone w oparciu o grecko-łacińskie sformułowanie oznaczające „wiele (więcej niż jedna) miłości”. Związki „poliamoryczne” (polyamorous relationships) to „romantyczne” relacje więcej niż dwóch osób. Romantyczne w znaczeni relacji która nie jest po prostu przyjacielską, czy jeszcze bardziej luźniejszą znajomością, a czymś co można by określić miłością.


2. Czyli coś takiego jak „swinging”, wymiana partnerów?


Niezupełnie. Swinging dotyczy czegoś innego, swingersi koncentrują się na niezobowiązującym, rekreacyjnym seksie, niezależnie od przyjacielskich, czy głębszych więzi, które mogą miedzy swingersami powstawać. Podczas gdy poliamoria to właśnie te relacje i związki. Choć seks zwykle jest miłym dodatkiem.


3. Ach, rozumiem, to tak jakby mieć kogoś „na boku”.


Nie. To też nie to. To, o czym mówisz, prawidłowo nazywa się "zdradą".


4. Na jedno wychodzi.


Nie. W poliamorii kluczowe jest to, że zaangażowane osoby wiedzą o wszystkich innych, i się na taką sytuację zgadzają.


Jeśli jesteś po ślubie, i masz kogoś o kim twój/twoja mąż/żona nie wie, albo tylko się domyśla, albo wie ale jest to dla niego/niej źródłem smutku, nie zgadza się na to, to nie jest poliamoria, to zdrada. Tak samo jak seks ‘bez zobowiązań’ z kimś innym – jeśli po prostu pieprzysz się z listonoszem gdy mąż jest w delegacji, to nie jesteś poliamoryczna, tylko zdradzasz.


Relacje poliamoryczne wymagają tego, by zaangażowane osoby – wszystkie osoby, nie tylko bezpośrednio zaangażowane – się zgadzały, i by ta zgoda była świadoma. Bez spełnienia tych warunków to nie jest poliamoria, tylko coś innego. Jeśli nie możesz zaprosić kochanka/kochanki na obiad z resztą rodziny, bo chcesz ukryć przed ludźmi to co robisz, to raczej nie jest to poliamoria.


5. Poli, szmoli. Wymyślna teoria, a chodzi po prostu o to, że masz pozwolenie na zdradę.


Nie. Zdrada to łamanie reguł. Jeśli nie łamiesz reguł obowiązujących w twoim związku, to z definicji nie zdradzasz.


Te reguły nie muszą być jasno określone, łamanie niewypowiedzianych reguł też jest zdradą. Jeśli robisz coś czego nie możesz bez skrępowania, bez obaw i wahania, powiedzieć związanej z tobą osobie, albo jeśli robisz coś co by ją unieszczęśliwiło, to po prostu zdradzasz.


Poliamoria to zupełnie co innego, to związki w których reguły są inne niż te „powszechnie obowiązujące”.


6. Dobra, rozumiem. Poli to coś dla ludzi, którzy nie potrafią się zobowiązać i zaangażować!


To nieprawda, a właściwie jest nawet odwrotnie – ludzie, którzy nie potrafią zaangażować się w jedną osobę, z pewnością nie potrafiliby trwale zaangażować się w dwie!


Z mojego doświadczenia wynika, że wiele monogamicznych osób tak naprawdę praktykuje „seryjną monogamię”, zmieniając jedną relację na następną i tak dalej, w tym samym czasie twierdząc, obiecując, że są monogamiczne. I choć nikt rozsądny nie oczekuje, że każda relacja będzie trwała wiecznie, to wielu z tych „seryjnych monogamistów” patrzy na swoich parterów jak na coś co można wymienić, czy zostaje z nimi aż pojawi się ktoś „lepszy”. Poliamoria jest o tyle bardziej etyczna, w porównaniu z praktyką seryjnej monogamii, że poli nie odrzucają swoich kochanków gdy jakaś interesująca osoba pojawi się w ich zasięgu. Myślę, że to właśnie ta cecha seryjnej monogamii świadczy o niezdolności do zobowiązania się.


7. Ale jeśli kogoś kochasz, to nie powinieneś, nie powinnaś chcieć, kochać nikogo innego!


To bardzo powszechne przekonanie, ale zupełnie nie sprawdza się w praktyce.


Ludzie myślą, że ktoś kto kocha wiele osób, nie może dać żadnej „całego swojego serca”. Uważają, jeśli kocha się jedną osobę, to można wyrazić swoją miłość całym sercem, ale jeśli kocha się więcej osób, to dzieli się swoją miłość, i dlatego nie jest taka głęboka. To przekonanie wynika z teorii o ograniczoności miłości – że dysponuje się ograniczonym zasobem miłości, że jeśli obdarza się miłością jedną osobę, to nie zostaje jej dla innej. Dlatego, jeśli obdarzasz miłością kogoś innego, to musisz za to „zapłacić” wycofując cześć swojej miłości do pierwszej osoby.


Ale miłość to nie pieniądze. Pieniędzy ma się określoną ilość, i jeśli dasz komuś trochę, to zostaje mniej dla kogoś innego. Ale miłość jest inna, w cudowny sposób nieprzewidywalna i zaskakująca. Jeśli kochasz więcej niż jedną osobę, szybko się zorientujesz, że im więcej miłości dajesz, tym sam masz jej więcej. Tak, możesz kochać całym sercem więcej niż jedną osobę, i to cudowne uczucie.


Nie myśl o swoim sercu tak jak o swoim portfelu, ono nie działa w taki sam sposób.


W każdym razie, tak jak mówiłem, w związkach poliamorycznych jest bardzo istotne – nawet bardziej niż w monogamicznych – by wszystkie zaangażowane osoby znały, rozumiały i stosowały się do ustalonych zasad. Udane relacje poliamoryczne bezsprzecznie wymagają zaufania i poczucia bezpieczeństwa wszystkich zaangażowanych osób. Jeśli nie jesteś w stanie przestrzegać ustalonych reguł, to nie możesz oczekiwać, że wszystko będzie działać.


8. Reguł? Jakich reguł? Jak chcesz się z kimś przespać, to tak robisz, nie?


To nie działa w ten sposób.


Jasne, jest tyle rodzajów związków poliamorycznych ile ludzi i nie ma jedynego słusznego przepisu na taką relację – choć uczciwe związki poliamoryczne wymagają szczerości, szacunku i zrozumienia. Ale bycie poliamorycznym nie daje licencji na posuwanie wszystkiego co się rusza.


W poliamoryczności nie chodzi o seks, tylko o tworzenie romantycznych relacji więcej niż jedną osobą. W tym samym czasie.


I owszem, są reguły.


9. Doprawdy? Na przykład jakie?


To Zależy od relacji.


Niektóre polizwiązki, nazywane „polyfidelitous” – poliwiernymi, można by rzec, mają zasady niezbyt odmienne od tradycyjnych związków monogamicznych, z tą różnicą, że obejmują więcej niż dwie osoby. Na przykład poliwierna triada, może dotyczyć trzech osób z których jedna jest seksualnie aktywna z dwoma pozostałymi osobami, lub nawet wszystkie trzy mają seksualne relacje z wszystkimi pozostałymi. Jednak nikt w tej relacji nie może mieć kogoś z zewnątrz, tak samo jak nie można mieć kogoś innego w związku monogamicznym, bo wtedy jest to zdrada. Zdrada, jeśli już o tym mówimy, jest bardziej poważna w poliwiernym związku, niż w monogamicznym, bo zawodzi się zaufanie więcej niż jednej osoby.


W inne związki poliamoryczne może być tak, że można mieć kochanka czy kochankę spoza związku, pod pewnymi warunkami – na przykład często pod warunkiem, że ta „zewnętrzna” osoba zostanie zaakceptowana przez resztę, i że sama też będzie zdawała sobie sprawę z charakteru związku.


Relacje w samym związku, pomiędzy poszczególnymi osobami, też mogą być bardzo złożone i różne. W wielu przypadkach jest główna, „primary”, para – mąż i żona, na przykład. I albo jedno albo oboje mają innych partnerów, drugorzędnych, „secondary”, w tym sensie, że nie dzielą tylu codziennych spraw jakie zwykle dzieli małżeństwo.


Dla ścisłości – to nie znaczy, że te relacje są mniej ważne, czy że osoby z tych relacji mniej wnoszą, czy są mniej warte, to po prostu znaczy, że te relacje mają inne cele, czy cechy niż główna relacja.


Albo związek poliamoryczny może być „prawdziwą” trójkątem („triad”), czworokątem („quad”), czy czymkolwiek innym, gdzie każda relacja jest tak samo ważna jak inne, i nie ma „głównej” relacji.


10. Taaak… a niby dlaczego? I kto ustala te reguły?


Wszyscy zaangażowani.


Poliamoria nie polega na powiedzeniu „Zamierzam przelecieć tamtą osobę, a jak ci się nie podoba, to trudno”


To zrozumiałe, że wszyscy zaangażowani chcieliby mieć wpływ to co się dzieje w związku, że chcą ustalić granice. Chęć ustalenia zasad chroniących potrzeby i uczucia, własne i nie tylko, jest rozsądna i potrzebna.


Te zasady muszą być jasne, jednoznaczne i otwarcie wypowiedziane. Będą określać sposób w jaki rozwijasz swoje relacje, i stwarzać środowisko w którym, potrzeby wszystkich będą zaspokajane, a niczyje uczucia nie będą lekceważone.


To ważne, by rozumieć, że jakiekolwiek złamanie tych reguł jest bardzo, bardzo ważną sprawą – tak ważną jak zdrada w tradycyjnym monogamicznym związku! Środowisko, jakie stwarzają te zasady, i chęć wszystkich zaangażowanych by stosować się do tych wspólnie ustalonych reguł, jest fundamentem wzajemnego zaufania jakie jest niezbędne w poliamorycznych związkach. Bez tego zaufania, najprawdopodobniej ty, albo ktoś na kim ci zależy, będzie nieszczęśliwy.

11. Czy ta cała „wolna miłość” nie przeżyła się w latach sześćdziesiątych?


Nigdy nie istniała, nawet wtedy.


Ale to nieistotne. Poliamoria to nie wolna miłość. Wszystkie te różne odmiany poliamorii mają własną specyfikę, ale w gruncie rzeczy dotyczą budowania ‘romantycznych’ relacji, a nie seksu.


Właściwie, to dotyczą też seksu. W końcu, jeśli nie ma w tym seksu, to tym co masz jest monogamiczna para i jej przyjaciele. W pewnym sensie właśnie to, że w grę wchodzi również seks, jest tym co odróżnia poliamorię od monogamii. Ale kluczowe jest to, że nie chodzi tylko o seks.


Poza tym, idea, pomysł poliamorii jest powstał przed latami sześćdziesiątymi. Jest tak stary jak ludzka historia, przykłady niemonogamicznych relacji można znaleźć w wielu miejscach na przestrzeni całej historii.


12. Czy to wszystko to nie jakieś seksistowski, mizoginiczny, pseudomormoński wymysł? Tak jak w tym programie HBO „Big Love”?


Nie. To co o czym ludzie myślą, czyli mężczyzna z wieloma kobietami, tak jak w tym niedawnym serialu HBO, to poliginia (polygyny). Poliginia (z greki, ‘poly’ wiele + gynos ‘kobiety’) jest formą poligamii w której mężczyzna może mieć wiele kobiet, ale kobietą nie ma prawa mieć więcej niż jednego mężczyzny.


Zwykle w społeczeństwach praktykujących poliginię, kobiety są traktowane jak czyjaś własność. Dlatego łatwo zrozumieć, że ludzie mając to nietrafne wyobrażenie o poliamorii, myślą, że oznacza ona deprecjonowanie kobiet.


Ale poliamoria to nie poliginia, poliamoria dotyczy każdego w równym stopniu. W uczciwym związku poliamorycznym, te same możliwości stoją przed każdą osobą, niezależnie od jej płci. Poliamoria nie polega na zbieraniu stada kobiet do swojego haremu, poliamoria polega na dzieleniu części swojego życia i swojej miłości z więcej niż jedną osobą – i na tym, że twoi partnerzy czy partnerki dzielą swoją miłość i życie z więcej niż jedną osobą. Poliamoria nie polega na „posiadaniu” ludzi i utrzymywaniu armii eunuchów do trzymania ich w ryzach.


13. Wróćmy do tego seksu. Jak się podejmuje decyzje kto z kim uprawia seks?


Zależy od relacji. Jeśli jest główna (primary) para, to zwykle ona ustala ogólne zasady kto z kim, i kiedy. W związku poliwiernym (polifidelity), uczestnicy sami ustalają relacje między sobą. A jeśli masz wielkie łoże, to kto wie? Może okaże się, że podoba ci się dodatkowa para stóp!


Ale w poliamorycznych związkach są bardziej interesujące pytania od tego kto z kim uprawia seks. W końcu mówimy o więcej niż jednej ‘romantycznej’ relacji, a nie po prostu o więcej niż jednej osobie w łóżku. Dynamika takich relacji potrafi być bardzo skomplikowana, i nie ogranicza się do tego kto z kim uprawia seks.


14. Nie dziwię się, na przykład, jak uniknąć w czymś takim zazdrości?

Ha, to jest dobre pytanie! Tak dobre, że ma swoją własną stronę z odpowiedzią.


15. Ale jeśli ktoś jest zazdrosny, to nie jest to jego problem?


Nie, to problem wszystkich, a udane rozwiązanie tego problemu wymaga znalezienia powodu tej zazdrości.


Jeśli traktujesz swoich kochanków i kochanki tak jakbyś mógł jedną osobę zastąpić drugą i odwrotnie, to będą zazdrośni. Jeśli nie będą się czuli potrzebni, chciani i pożądani, to będą zazdrośni. Jeśli nie zadbasz o to, by wszyscy czuli, że są dla ciebie wartościowi, to nikogo nie zatrzymasz na długo.


Czasami łatwo jest, zwłaszcza jeśli spotykasz się z kimś nowym, w ekscytacji towarzyszącej poznawaniu nowej osoby, zapomnieć, zlekceważyć kogoś z kim już jesteś związany. Niektórzy nawet mają nazwę, „energia nowej relacji”, NRE (New Relationship Energy), na ten zawracający w głowie stan zauroczenia nową relacją.


Właśnie wtedy inni są szczególnie podatni na zazdrość. Nie ma żadnych cudownych środków na sprawienie, by twoi partnerzy czy partnerki nigdy nie czuli zazdrości, ale warto zauważyć, że pomaga poświęcanie uwagi innym, włączanie ich w swoje życie, w większość rzeczy którymi się zajmujesz. Po prostu, pomaga liczenie się z innymi.


Jeśli wychowano cię w przeświadczeniu, że jeśli twój partner/partnerka interesuje się kimś innym, to dlatego że ty mu nie wystarczasz, to związek poliamoryczny da ci szczęście tylko i dopiero wtedy, gdy pozbędziesz się tego przeświadczenia, i zrozumiesz, że jest nieprawdziwe.


Ludzie potrafią kochać więcej niż jedną osobę, nie mamy w mózgach żadnej magicznej dźwigni, która, gdy kochamy jedną osobę, przesuwa się i nie możemy już pokochać nikogo innego. Każdy rodzic, który ma więcej niż jedno dziecko, wie, że to można kochać więcej niż jedną osobę.


Ale to nie znaczy, że ludzi można zastąpić, i wymieniać. Ludzie, którzy mają więcej niż jedno dziecko wiedzą również, że ich miłość do każdego z nich jest wyjątkowa i niezastąpiona. I tak samo ludzie, którzy są w zdrowych związkach poliamorycznych wiedzą, że ich miłość jest wyjątkowa i niezastąpiona – i wiedza o tym chroni ich przed zazdrością.


16. Jasssne. Tak po prostu? A niby dlaczego ktoś miałby chcieć stuknąć kogoś innego jeśli ja jestem w porządku, hę?


Tu nie chodzi o atrakcyjność.


Wielu ludzi zostało wychowanych tak by myśleć, że jeśli się jest zainteresowanym w sypianiu z kimś innym, to dlatego, że ich partner/partnerka im nie jest dla nich wystarczająco dobra. To mit tak trwały i popularny – i tak fałszywy – jak Święty Mikołaj. Ludzie nie są skonstruowani w ten sposób, kiedy się zakochujemy to część mózgu odpowiedzialna za to, że inni są dla nas atrakcyjni się nie wyłącza.


Ktoś mnie kiedyś zapytał „Jak możesz wytrzymać wiedząc, że twoja kochanka jest w łóżku z kimś innym? Nie zastanawiasz się nad tym czy nie jest lepszy od ciebie w łóżku?”


Długa odpowiedz na to pytanie jest bardzo złożona. Krótka jest prosta: to nie ma znaczenia. To nie zawody.


Na świecie jest mnóstwo ludzi. Jeśli dobrze poszukasz, znajdziesz kogoś kto jest lepszy od ciebie we wszystkim. Znajdziesz ludzi którzy lepiej gotują, są lepsi w seksie, w czytaniu, pisaniu, prowadzeniu samochodu i każdej innej rzeczy która potrafisz sobie wyobrazić. Nie możesz być najlepszą osobą na świecie we wszystkim. Pogódź się z tym.


Wiesz co? To bez znaczenia.


Jeśli naprawdę wierzysz, że twój partner/partnerka zamierza cię rzucić jak tylko znajdzie sobie kogoś lepszego w łóżku od ciebie, to cóż, może poprzestań na monogamii, a jeszcze lepiej, zacznij od przemyślenia swoich przekonań na temat ‘romantycznych’ relacji.


To nie ma znaczenia z tego samego powodu, dla którego nie ma znaczenia jeśli twój partner/partnerka znajdzie kogoś kto lepiej od ciebie gotuje.


Czy jeśli wchodzi do restauracji, to myślisz „O boże, a co jeśli żarcie w restauracji jest lepsze od mojego?” Czy zadręczasz się, że twoje jedzenie może wydać w tym porównaniu się podłe? Jeśli nie jesteś chory psychicznie, to chyba nie.


Z seksem jest tak samo.


Umiejętności seksualnych można się nauczyć. Kto wie… może twój kochanek czy kochanka odkryje coś nowego co nie przyszło ci do głowy, i wzbogaci to również waszą relację. I w efekcie – hej, nauczysz się czegoś nowego i jesteś lepszy/lepsza w łóżku!


Ale to nie współzawodnictwo, nie musisz spędzać życia na porównywaniu swoich łóżkowych umiejętności z umiejętnościami innych ludzi, to czyste szaleństwo. W poliamorii nie chodzi o seks, tylko o otwieranie się na możliwość związku z więcej niż jedną osobą.


A może to TWÓJ nowy partner/partnerka nauczy was czegoś nowego!


17. Ale po co to wszystko? Co z tego masz? To znaczy, poza rżnięciem się z bandą różnych osób.


Dla wyjaśnienia, poliamoria nie oznacza rżnięcia się z tłumem osób. Może oznaczać tyle tylko, że robisz to z jedną osobą więcej.


Tak czy inaczej, to nieistotne.


Odpowiedź na to pytanie to odpowiedź na pytanie kim jesteśmy, jako ludzie. Dlaczego w ogóle tworzymy relacje z innymi ludźmi? Dlaczego angażujemy się w ‘romantyczne’ relacje, wchodzimy w związki? Odpowiedź oczywiście zależy od osoby, ale w końcu i tak sprowadza się do tego, że jesteśmy istotami społecznymi. Ludzie są szczęśliwsi jeśli są z kimś romantycznie związani, niż kiedy nie są. Bliskość daje w życiu bardzo wiele.


18. Ok. Ale dlaczego jedna osoba nie wystarcza?


Co byś odpowiedział/a dziecku na pytanie „Ale dlaczego ja ci nie wystarczam?”, gdyby zadało je po tym, jakby się dowiedziało że chcesz mieć drugie?


Właściwie to pytanie nie ma sensu, gdy się zrozumie, że nie chodzi w nim o bycie wystarczającym.


Zacznijmy od tego, że większość ludzi wcale nie jest blisko tylko z jedną osobą. Są blisko z jedną osobą w konkretnym okresie swojego życia… przynajmniej teoretycznie. A dane General Social Survey, mówiące o tym, że 34% mężczyzn w wieku od 50 do 64 lat przyznaje się przynajmniej do jednej zdrady, sugerują, że ta teoria nie jest zbyt szeroko praktykowana.


19. Ale to co innego, to zdrada.


Dokładnie. Jeśli chcesz iść do łóżka z więcej niż jedną osobą – czego chce większość ludzi, wbrew mitowi w którym cię być może wychowano – to przyzwoitość nakazuje by być szczerym i tego nie ukrywać.


Zdarzało mi się, że podchodziły do mnie zainteresowane mną kobiety i otwarcie pytały „Hm, czy mógłbyś zdradzić?”. A kiedy odpowiadałem „Jestem otwarty na nowe kochanki, ale nie zdradzałbym – możemy być kochankami tylko jeśli moja partnerka się zgodzi”, zwykle wkurzały i mówiły „To jakieś nienormalne!”


Wygląda na to, że jest wielu ludzi którzy nie mają problemu z oszukiwaniem i kłamaniem, którym nie będzie przeszkadzać i nie zawahają się przed zdradą współmałżonka – ale nie potrafią znieść szczerości i uczciwości.


Tacy ludzie nie zostają moimi kochankami. Każdy kto może zdradzić swojego współmałżonka może równie dobrze zdradzić mnie, a ja nie chcę takich ludzi w swoim życiu.


20. A więc uważasz, że ludzie albo są poli albo zdradzają?


Nie. Niektórzy wydają się być stworzeni do monogamii. Mogą pozostawać w związkach monogamicznych, być szczęśliwi, i nigdy nie spojrzeć na nikogo innego. Super. Ale nie wszyscy są tacy, a dowody wskazują nawet że większość.


Ale nie to jest najważniejsze. Koniec końców, nie chodzi o to co jest „wystarczające”. Wiele osób poliamorycznych mogło by być monogamicznymi, gdyby naprawdę chcieli, tak naprawdę ludzie którzy potrafią utrzymać udany związek poliamoryczny zwykle są lepsi w przestrzeganiu zasad związku, i nie zdradzaniu, niż przeciętny człowiek. Ale osoby poliamoryczne nie chcą być w monogamicznym związku.


21. Co złego jest w monogamii?


Nic.


22. To dlaczego jej nie chcesz?


Tym, którzy skłaniają się ku poliamorii jest to korzystniejsze. Gdy w związku są więcej niż dwie osoby, to oferuje on więcej możliwości, zasobów, perspektyw, których nie ma w związku monogamicznym. Jeśli jakaś osoba źle się czuje, albo ma jakiś problem, to ma dwoje lub więcej ludzi do których może zwrócić się o wsparcie. Przy większej ilości osób często łatwiej znaleźć rozwiązanie problemu w relacji, pracy, czy gdziekolwiek.


Poza tym, ma świetny wpływ na życie seksualne.

Jestem pomysłowy w łóżku. W lepsze dni mam nawet zwyczaj myśleć, że jestem bardzo pomysłowy. Ale nie zmienia to faktu, że żadna ludzka istota widziała lub robiła wszystko co jest możliwe, w rzeczywistości żaden człowiek nie jest w stanie poznać więcej niż znikomej części Fajnych Rzeczy Które Można Robić W Łóżku. Na ziemi jest 6 miliardów ludzi, a za nimi trzydzieści tysięcy lat historii. Ktoś, kiedyś, na pewno wymyślił coś absolutnie fantastycznego dla ciebie, na co byś nigdy nie wpadł/wpadła.


Nauczyłem się wielu rzeczy od każdej z moich kochanek, zarówno w jak i poza sypialnią, rzeczy, które mogłem później wnieść w inne relacje. Nie po prostu nowe techniki, ale czasem inne spojrzenie, inną perspektywę. To wszystko wzbogaciło moje relacje i moje życie.


Ale to nawet nie musi być to, nie wszystkie osoby poliamoryczne są zainteresowane seksem grupowym. Są i takie, które nigdy nie uprawiały seksu w trójkę. Bycie poliamorycznym nie czyni cię od razu perwersyjnym/ą. Nie oznacza, że lubisz orgie, masz wielu kochanków/kochanek, czy że chcesz zerżnąć wszystko co się rusza. Dla osób poliwiernych, bycie poli nie różni się wiele od bycia monogamicznym/ą. Poliamoria nie czyni też cię biseksualistą/biseksualistką, związek poliamoryczny nie oznacza, że wszystkie osoby w niego zaangażowane uprawiają ze sobą seks. (wizja faceta w akcji z dwiema napalonymi dziewczynami jest tak stary jak świat, ale nie myśl, że poliamoria ci to zapewni)


23. Ok, a minusy?


Minusem jest fakt, że masz więcej niż dwie osoby w swoim związku.


To jednocześnie błogosławieństwo i źródło stresu. Romantyczne relacje niosą ze sobą pewien poziom napięcia; nigdy nie widziałem dwojga kochanków którzy nigdy choć raz się nie spierali.


Dodaj do tego trzecią osobę, a możliwość różnicy zdań, sprzeczek i napięcia wzrośnie. Bardzo. Dodaj dwie osoby, a wzrośnie nawet bardziej. Im więcej ludzi zaangażowanych w związek, tym większa możliwość problemów.


To niekoniecznie coś złego, istnienie ludzi do których można się zwrócić w razie problemów to wielka zaleta. Jednak generalnie radzenie sobie z wieloma romantycznymi relacjami jest trudniejsze niż z jedną.


Obowiązek przestrzegania zasad spoczywa na każdej osobie zaangażowanej w związek poliamoryczny, tak samo jak dbałość o to, by potrzeby wszystkich były zaspokajane. Bez tego, związek się nie uda – tak samo jak rozpadłby się związek monogamiczny.


Innym minusem bycia poliamorycznym jest większe ryzyko. Jeśli otwierasz serce przed kilkoma osobami, to jest bardziej prawdopodobne, że ktoś je złamie.


24. To dlaczego wszystkie nie-monogamiczne relacje które znam nie działają? To dowodzi, że monogamia jest lepsza!


Większość wszystkich związków nie trwa wiecznie, jak wielu ludzi spędza całe życie z pierwszą osobą z którą były związane? Niezbyt wielu.


Zdarzyło ci się widzieć nieudaną relację monogamiczną? Czy to dowodzi, że monogamia nie działa? To ciekawe, że jeśli relacja monogamiczna zawodzi, to nie podważa idei monogamii, ale jeśli kończy się relacja nie-monogamiczna, to jest to „dowód” przeciwko tej koncepcji.


Związek może się nie udać z wielu powodów i większość z nich nie ma związku z tym czy jest czy nie jest monogamiczny. Gdy oceniamy niekonwencjonalne modele relacji, bardzo łatwo jest założyć, że każdy problem zaangażowanych w nie ludzi wynika właśnie z rodzaju tej relacji, jednak w rzeczywistości jest inaczej.


Co więcej, nie wszystkie związki, które się kończą są „nieudane”. To powszechne lecz złudne mniemanie, że tak jest; każda relacja która uczy nas czegoś o sobie czy ludziach wokół nas jest w pewnym sensie sukcesem.


25. Załóżmy, że mnie przekonałeś. Co mam robić, by się udało?


Łatwiej odpowiedzieć na pytanie co robić, żeby się nie udało. Na które pytanie odpowiedź znajduje się tutaj.


Odniesienie sukcesu jest bardziej skomplikowane niż poniesienie porażki, w każdej relacji. Kłamstwo jest jednym z najpewniejszych sposobów na zepsucie wszystkiego. Jeśli nie potrafisz być szczery/szczera z partnerem/partnerką, i to w każdej sprawie, to poliamoria nie jest dla ciebie. Jeśli nie potrafisz się stosować się do zasad monogamicznego związku, to poliamoria nie jest dla ciebie. Jeśli zdradzasz, poliamoria nie jest dla ciebie.


Inną dobrą drogą do tego by relacja poliamoryczna nie wyszła, jest zmuszenie partnera/partnerki, do jej zaakceptowania. Związki poliamoryczne muszą być budowane z korzyścią dla każdego, nie wychodzą, jeśli któraś z zaangażowanych osób godzi się na nie tylko z konieczności.


26. Na razie rozumiem. Nie kłamać, nie zmuszać, co dalej?


Zależy od ciebie i od osoby z którą jesteś. Jeśli zastanawiasz się nad związkiem poliamorycznym, to, w razie wątpliwości, lepiej działać powoli. Upewnij się, że czujecie się bezpiecznie z tym co robicie. Że w tej nowej sytuacji nie zapominasz o potrzebach partnera/partnerki. Bardzo łatwo o błąd, nawet jeśli starasz się mu zapobiec.


A jeśli już jesteś z kimś w związku, pamiętaj, że to bardzo ważne by przed próbą zmiany monogamicznej relacji upewnić się, że jest mocna i stabilna. Związek w którym są problemy jeszcze zanim zaczniesz zmieniać jego podstawy, zachwieje się jeszcze bardziej.


Więc: żadnego kłamania i przymuszania. Pamiętaj, by brać pod uwagę uczucia wszystkich partnerów i partnerek. Nie zapominaj, że wszyscy muszą być zadowoleni – albo nikt nie będzie. Poświęcaj uwagę swoim kochankom. Nie pozwól by coś cię rozproszyło.


Zapomnij o pomyśle, że poliamoria daje ci licencję na promiskuityzm. Nie daje. Bycie poliamorycznym nie znaczy, że śpisz z kimkolwiek zechcesz. Nie znaczy, że twoje życie zamieni się w niekończący się ciąg dzikich orgii. Porzuć te pomysły zanim nawet zaczniesz, nie o to tu chodzi.


Relacje poliamoryczne udają się tylko, jeśli wszyscy zaangażowani są zadowoleni. Mimo, że trudno oczekiwać, by ktoś był dla drugiej osoby absolutnie wszystkim, non-stop (nawet w relacji monogamicznej), nie ma nic złego w otwartym powiedzeniu partnerowi/partnerce: „Widzisz, nie spędzasz ze mną wystarczająco dużo czasu. Poświęć mi więcej uwagi”.


A poza tym, nie zaszkodzi kilka zdroworozsądkowych zasad. Jeśli sypiasz z więcej niż jedną osobą, na miłość boską, rób to ostrożnie. Na pewno wiesz wystarczająco dużo o bezpiecznym seksie. Stosuj tą wiedzę w praktyce.


27. Ale jak mam się dowiedzieć czy w ogóle jestem poliamoryczny? Skąd mam wiedzieć, czy to będzie dla mnie dobre?


Tą odpowiedź musisz znaleźć w sobie.


Jeśli potrafisz wyobrazić, że dzielisz się swoim kochankiem/swoją kochanką, i że nie masz z tym problemu, to sugeruje przynajmniej tyle, że mógłbyś/mogłabyś być szczęśliwy/szczęśliwa w takiej relacji. To nie gwarancja, ale przynajmniej wskazuje, że mogłoby to być możliwe.


Ogólnie mówiąc, nie polecałbym w poliamorii rzucania się od razu na głęboką wodę. Musisz czuć się bezpieczny w istniejącej relacji zanim otworzysz ją na innych ludzi.


Byłem poli przez całe życie. Nawet na bal maturalnym zabrałem dwie dziewczyny. Ale też jestem w 18-letnim związku z kobietą wychowaną w bardzo konserwatywnym, katolickim otoczeniu. Temat poliamorii nawet się nie pojawił przez pierwsze dwa lata naszego związku bo sądziłem, że ważniejsze było stworzenie wpierw silnych podstaw naszego związku. I nawet gdy temat się pojawił, minął rok zanim cokolwiek się zdarzyło – i to ona, nie ja, pierwsza znalazła innego kochanka. To było ważne, bo pozwoliło jej przekonać się na własnej skórze o tym, że może mieć innego kochanka bez niszczenia naszego związku.


28. Jak zaczyna się relację poliamoryczną?

.

Jeśli to pierwszy raz, pamiętaj, że będziesz musiał/musiała nad tym pracować. Musisz słuchać, nie wywierając presji. Musisz skoncentrować się na tym, co ważne, i upewnić się, że podstawy relacji z tą osobą są solidne.


Oczywiście, niektórzy ludzie nagle orientują się, że znaleźli się w relacji poliamorycznej zanim mieli szansę się nad nią zastanowić. Łatwo wtedy o takie uczucia jak zazdrość, złość, brak poczucia bezpieczeństwa, czy ogólne wrażenie przytłoczenia… Zrób krok w tył. Spójrz na sytuację z dystansem, spokojnie. Co się dzieje? Czy twój partner/partnerka cię odrzuca? Czy traci zainteresowanie tobą? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to dobrze to przemyśl zanim dasz się ogarnąć złości lub zazdrości. Co w rzeczywistości się dzieje? Jak dużo jesteś w stanie zainwestować w waszą relację? Jakie robisz założenia co do tego jak „powinna” wyglądać relacja, i czy te założenia są sensowne?


Tak, wiem że to wszystko jest trudne.


Zakładając, że jednak decydujesz się spróbować, mam kilka rad:


  • Nie rób tego, jeśli już jesteś w związku w którym są poważne problemy. Poliamoria ich nie rozwiąże, istnieje nawet zwrot używany przez cześć osób poliamorycznych: „Problemy W Relacji, Potrzeba Więcej Osób” (Relationship Broken, Add More People). To nie ma sensu, angażowanie w relację nowych osób jej nie pomoże.


  • Upewnij się dwa razy, że wszyscy się dobrze rozumieją. Czego szukasz? Jakie warunki muszą być spełnione, byś czuł/czuła się dobrze z tym, że twój/twoja partner/partnerka miała kogoś innego? Czy i jak liczy się twoja opinia jeśli chodzi o to z kim się spotyka twój/twoja partner/partnerka?


  • Bądź wyrozumiały/wyrozumiała, zarówno dla swojego partnera/partnerki, ale też dla jego/jej partnerów/partnerek. To ważne, zwłaszcza jeśli jesteś już w związku. Często para próbująca poliamorii jest tak skoncentrowana na chronieniu swojego związku, że zapomina o tym, że inne zaangażowane osoby też są ludźmi. Tylko traktowanie wszystkich z szacunkiem i zrozumieniem jest w porządku.


  • Jeśli możesz, to bardzo polecam nawiązanie kontaktu ze środowiskiem ludzi poliamorycznych w twojej okolicy. Gdy pierwszy raz zaczynałem nie-monogamiczną relację, prawie dwadzieścia lat temu, niestety nie miałem tej możliwości. Dostęp do zbiorowego doświadczenia i mądrości którzy już popełnili wszystkie te błędy bardzo pomaga.


  • Nie śpiesz się. Nie ma powodu rzucać się w pierwszą z brzegu relację poliamoryczną.


  • Rozwiń swoje umiejętności rozmowy i rozwiązywania konfliktów. To, że będziesz ich potrzebować jest równie pewne jak to, że po nocy jest dzień. (to oczywiście jest prawdą również jeśli chodzi o relacje monogamiczne…)


29. A gdzie właściwie mogę spotkać osoby poliamoryczne?


A gdzie możesz spotkać kogokolwiek innego? Świat jest pełen ludzi, trudno wyjść z domu, nie natykając się na kogoś.


To nie jest żart, chodzi o to, że nie ma żadnego specjalnego miejsca w którym można spotkać takie osoby, czy znaku rozpoznawczego po którym można by je zidentyfikować. Jest tak jak z wszystkimi innymi – gdzie można spotkać ludzi w ogóle? Poznałem osoby poliamoryczne na konwentach, w pracy, w klubach – we wszystkich tych miejscach, gdzie poznaje się ludzi.

I to, że ktoś nie mówi o sobie, że jest poliamoryczny, nie znaczy, że jest odrzuca tą ideę. Wiele osób jest otwartych na nowe spojrzenie na relacje, i całkiem często potrafią cię zaskoczyć.


Jest jedna rzecz, która pomaga w znalezieniu partnera/partnerki – staraj się nie robić listy oczekiwań w rodzaju „Chcę rudej biseksualistki która lubi słuchać Elvisa i czytać Kurta Vonneguta”, tylko otwórz się na różne możliwości przed którymi stoisz.


Reszta należy do ciebie. Nie mogę ci dać magicznego poradnika do udanej relacji, i nie powiem ci gdzie znaleźć poliamorycznych ludzi. Ale mogę cię zapewnić, że, mimo trudności, to może być niezwykle satysfakcjonująca droga do rozwoju twojego życia osobistego.