Archiwum‎ > ‎

Gdzies na koncu swiata

opublikowane: 2 wrz 2010, 04:28 przez Marian Zastawny
Dzisiaj specjlanie dla was przez trzy godziny maszerowalismy po nadmorskich wzgorzach Wild Coastu aby dostac sie do Coffe Baya i napisac tego posta. Poniewaz zdzieraja nas za kazda minute bedzie krotko.
 
Po szybkim przelocie przez Durban, spacerze tamtejsza plaza i odwiedzinach na stadionie, wyruszylismy w dluga droge do gor smoczych. Droga dluga i kreta a nasz super bolid ledwie setke wyciaga pod gorke, wiec zajelo nam to sporo czasu. W koncu jednak dotarlismy, 30 min po zamknieciu biura z noclegami. Nie majac za bardzo alternatywy zdrzemnelismy sie w samochodzie. Dlugi 10 godzinny niewygodny sen, ale za to moglismy z rana pojsc w goty, ktore sa naprawde niesmowite. Potem przez kolejne dlugie godziny jechalismy na koniec swiata - na dzikie wybrzerze.
 
Jak jednak widac nawet na koncu swiata maja neta i mozemy sie odrobina wrazen podzielic. Niestety nie jest za szybki wiec na fotki musicie jeszcze poczekac, do nastepnego razu...
 
Comments