23 maj 2015

23 maj 2015


Gościem wieczoru była: Monika Rasiewicz

Programem opartym na poezji Mirona Białoszewskiego pt. NAMUZOWYWANIE.
 
Relacja ze spotkania: Jolanta Szutkiewicz


Miron Białoszewski w Sztokholmskim Salonie Poezji

 

23 maja 2015 roku odbyła się XIX edycja Sztokholmskiego Salonu Poezji. W związku z drugą turą wyborów na prezydenta RP tym razem spotkaliśmy się nie w siedzibie Konsulatu Generalnego RP, lecz w Polskim Klubie Seniora.

Materiał twórczy spektaklu poetyckiego NAMUZOWYWANIE stanowiły teksty Mirona  Białoszewskiego w interpretacji Moniki Rasiewicz, aktorki, profesor Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Akademii Muzycznej w Krakowie. Oprawę muzyczną przygotowali  Zbigniew Bizoń – saksofon i Janusz Słotwiński – kontrabas. Poezja Mirona Białoszewskiego nie jest znana wielu Polakom, nie każdy też wie, że Karuzela z Madonnami, którą śpiewała Ewa Demarczyk, to utwór właśnie tego poety... Widowisko stworzone przez Rasiewicz składa się z trzech części:

1. Namuzowywanie – Zachwycenie (fragmenty prozy: Szumy, zlepy, ciągi; Autobiografia, Ballada krośnieńska, Namuzowywanie, Barbara z Haczowa, Ballada z makaty, Stara pieśń na Binnarową i Karuzela z Madonnami);

2. Namuzowywanie – Osaczenie (Podstawą są utwory, w których pojawia się aspekt alienacji: fragmenty prozy – Pamiętnik z Powstania Warszawskiego, Zawał oraz Chamowo; Namuzowywanie, Sztuki piękne mojego pokoju, Autoportret radosny, Autoportret prawdziwy, Ach, gdyby, gdyby nawet piec zabrali…);

3. Namuzowywnie – Odjechanie (To część jakby pośmiertna, niejako testamentowa. Świat realny miesza się z nierealnym; utwory: Kabaret Kici Koci, fragment Autobiografii, Wiersze baby z bloku, O mojej pustelni z nawoływaniem).

*

Salon powoli wypełnia się miłośnikami poezji. Dochodzi godzina osiemnasta. Na widowni zapada cisza, po zapowiedzi spektaklu na scenę wchodzi Monika Rasiewicz. Ma na sobie ciemną marynarkę, sportową koszulę w kratę i spodnie, ma też rozwichrzoną grzywkę wystającą spod daszka kaszkietu, co razem podkreśla codzienność sytuacji. Ubiór męski wyraźnie sugeruje, iż aktorka odgrywa rolę poety. Swoje kroki kieruje w stronę stołu i siada na krześle, po czym słyszymy stukot uderzania w klawisze maszyny do pisania. Poeta tworzy... Poeta jest w trakcie procesu twórczego! Akcja rozgrywa się zatem w jego mieszkaniu.

Poezję Białoszewskiego cechuje rytmiczność i obrazowość. Artystka uwypukla te aspekty twórczości podczas recytacji: tańczy, podryguje i często śpiewa, wspierając się gestykulacją i mimiką. Jej interpretację charakteryzuje duża doza energii, a zarazem ekscentryzmu: wchodzi na krzesło, zmieniając je w podium, scenę, schodzi, wychodzi z pomieszczenia i wraca, wybierając różne dojścia, zbliża się do widzów/słuchaczy, niejako nawiązując do oryginalnego trybu życia i twórczości Białoszewskiego. Jego mieszkanie było bowiem także miejscem własnego teatru, gdzie rekwizyty stanowiły zwykłe przedmioty: patelnia, garnki czy meble, jak choćby szafa, która skrzypiąc, według poety śpiewała arię operową. Aktorka porusza się na tej niewielkiej przestrzeni  z ogromnym namysłem, każdy ruch ma dobrze przemyślany, ponieważ stanowi on element interpretacji prezentowanej twórczości. To teatr jednego aktora, a składają się na niego wybrane teksty, ułożone według zamysłu profesor Rasiewicz. Tutaj nie ma miejsca na nic niezamierzonego i nieobliczonego w jedynie pozornej nieobliczalności ruchu, w tej mnogości elementów ruchowo-rytmicznych, w tym i gestykulacji, i mimiki. Wszystko jest zaplanowane. Gdy aktorka deklamuje Wiersz baby z bloku, ubrana w czarną suknię, wchodzi na krzesło, stojąc na nim niczym posąg. Ten satyryczny obraz oddaje sposób myślenia przedstawianej postaci: jej poczucie pewności i ważności oraz autorytatywności, przekonanie o własnej mądrości i wyjątkowości swoich myśli.

Monika Rasiewicz wspaniale odgrywa rolę, wykorzystując maksymalnie swój talent i znajomość sztuki aktorskiej. Publiczność jest zauroczona wysokiej klasy aktorstwem artystki, jej wyjątkowo ogromną energią twórczą, pasją i niesamowitym zaangażowaniem w to, co przekazuje na scenie. Dobór tekstów niewątpliwie można ocenić jako świetny, odzwierciedla bowiem całokształt dorobku literackiego twórcy. Pozwala to na ukazanie tej pięknej literatury, często kategoryzowanej jedynie w aspekcie lingwistycznym, w o wiele szerszej perspektywie.

Z kolei muzycy – Zbigniew Bizoń i Janusz Słotwiński – akcentują elementy tematyczne utworów, słychać tu m. in. odgłosy wojny, strzelaninę i wycie syren (Pamiętnik z Powstania Warszawskiego). Muzyka została doskonale dobrana do niezwykle oryginalnej twórczości Białoszewskiego.

O wysokim poziomie artystycznym świadczą pozytywne reakcje publiczności po spektaklu: „Ja nie znałam twórczości Białoszewskiego... On jest świetny!”, „Aktorka jest doskonała! Jak Małgosi Kwiecińskiej-Järvenson udało się zaprosić tak świetną aktorkę?”. Atmosferę panującą po przedstawieniu najlepiej oddają jednak słowa Elżbiety Janukiewicz, które pozwolę sobie przytoczyć. Powiedziała ona tak:

 

"Negatywy przedstawienia: pomieszczenie piwniczne ciemne i z niskim pułapem nie stwarzało odpowiedniego nastroju. Brak sceny nie pozwolił aktorce się rozwinąć i przekazać w pełni swoich umiejętności aktorskich. Pozytywy: Wspaniała gra aktorska. Pani Monika Rasiewicz przekazywała poezje nie tylko słowem, lecz ruchem ciała, strojem, fryzurą. Podchodziła do widzów mimo ograniczonych możliwości lokalu. Poruszała się na „scenie” z wdziękiem dziewczyny, panienki i damy w zależności od tekstów. Tak też dopasowywała ubiory i fryzury. Tańczyła wdzięcznie. Potrafiła przekazać poezję Białoszewskiego zarówno tę poważną, głęboką i ciężką, jak też zabawną. Tło muzyczne – w wykonaniu naszych świetnych muzyków – wspaniale dobrane."

 " Quot homines- tot sententiae "( ile ludzi-  tyle opnii ) - powiedziala, jako filolog  klasyczny, Małgorzata K-Järvenson.  - To bardzo dobrze, że publiczność żywo reaguje, że jest bardzo zainteresowana przebiegiem kolejnych spotkań . To mnie motywuje do działania i do zapraszania kolejnych gości.

Muszę  jednak podkreślić, że sama  Monika Rasiewicz stwierdziła, że ten właśnie lokal był  jej zdaniem o wiele bardziej "mironowski",niz na przykład sala Konsulatu, czy tez wczesniejsza sala Instytutu Polskiego na Villagatan.  Grała tak, jakby była w mieszkaniu Mirona i grało się jej  świetnie."

*

Pragniemy podziękować przede wszystkim Prezes Sztokholmskiego Salonu Poezji za zaproszenie Moniki Rasiewicz do nas, do Sztokholmu, a tym samym za stworzenie możliwości przybliżenia czy też – w przypadku niektórych osób – wręcz poznania fragmentów bogatej i oryginalnej twórczości Mirona Białoszewskiego. Wyrazy wdzięczności należą się też gospodarzom Polskiego Klubu Seniora za udostępnienie pomieszczenia i ciepłe przyjęcie nas – miłośników poezji i sztuki aktorskiej. Trzeba jeszcze dodać, że autor programu XIX Sztokholmskiego Salonu Poezji wykonał profesjonalną pracę.

 

Jolanta Szutkiewicz

 


Comments