11 pażdziernik 2014

2014-10-11


Powrót do witryny: Sztokholmski Salon Poezji

STANISŁAW WYSPIAŃSKI - fragmenty dramatów

A kaz tyz ta Polska...

w wykonaniu znakomitego aktora OLGIERDA ŁUKASZEWICZA.

Foto Krzysztof Marianiuk, Boguslaw Rawiński

 Tekst opublikowanego w druku artykułu na temat spotkania 

XVII Edycja Sztokholmskiego Salonu Poezji, 11 października 2014, 
Wydział Konsularny Ambasady RP w Sztokholmie.


nr 21 (337) 23.11.2014, autor: Jolanta Szutkiewicz

Napisany przez Olgierda Łukaszewicza scenariusz stanowi doskonale skomponowaną, spójną całość, o bardzo silnym ładunku emocjonalno-intelektualnym. Tekst ten zmusza odbiorcę do znalezienia odpowiedzi na pytanie, zawarte już w samym tytule: 

„A kaz tyz ta Polska, a kaz ta?”

Gościem XVII edycji Sztokholmskiego Salonu Poezji poświęconego twórczości Stanisława Wyspiańskiego był znany aktor filmowy i teatralny Olgierd Łukaszewicz. W 1968 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie, gdzie występował na deskach Teatru Rozmaitości. W 1970 roku przeniósł się do Warszawy, w której związany był z teatrami: Dramatycznym, Współczesnym, Powszechnym i Studio. Od 1988 roku przez kilka lat występował na scenach niemieckojęzycznych w Wiedniu i w Bonn. Po powrocie do kraju pracował w Teatrze Narodowym, a potem ponownie w Teatrze Współczesnym, zaś od 2003 roku jest aktorem Teatru Polskiego. W latach 2002-2005 był prezesem Związku Artystów Scen Polskich i od stycznia 2011 roku pełni znowu tę zaszczytną funkcję do dzisiaj.  
Olgierd Łukaszewicz zaprezentował monodram A kaz tyz ta Polska, a kaz ta?, oparty na wybranych cytatach z dramatów Wyzwolenie, Wesele i Warszawianka oraz utworów poetyckich Stanisława Wyspiańskiego. Scenariusz monodramu, reżyseria, scenografia oraz wykonanie aktorskie są dziełem Łukaszewicza. Osoba dramatu to Komediant Narodowej Sceny.

Na otwartej scenie znajdowało się kilka rekwizytów: stół, krzesło i lampa. Łukaszewicz był ubrany w dżinsowe spodnie, koszulę i marynarkę. Na scenę wszedł...  boso,  niosąc w ręku swoje buty! Buty ustawił na stole zasłanym gazetami prasy codziennej. Gazety ułożono tak, jakby ktoś przed chwilą czegoś w nich szukał, ale nic ważnego nie znalazł. Bohater monodramu odczytywał tytuły artykułów – były to tytuły z prasy współczesnej, a w nich nazwiska znanych osób, m.in. polityków. W połowie spektaklu Komediant zdjął buty ze stołu, założył je na nogi, zasznurował dokładnie, po czym zrzucił gazety na podłogę i zaczął je deptać. Opadł bezsilnie, zarzucając sobie papiery na głowę, po chwili wyłonił się zza nich w zrobionej z gazety czapce błazna. Błazen zgodnie z tradycją to człowiek, który pełnił na dworze królewskim określoną funkcję. Nazwa ta kojarzy się nam ze Stańczykiem, nadwornym błaznem króla Zygmunta Starego.

Żart, kpina, ironia, satyra polityczna należą do “warsztatu pracy” błazna. Gazety nie są nic warte, ponieważ nie tylko nie ma w nich nic interesującego, ale po prostu znajdują się tam same kłamstwa! Słowu „patriotyzm” pojawiającym się w prasie – w ustach tych, którzy najczęściej się nim posługują – polityków, dziennikarzy – brakuje głębi emocjonalnej. Podobnie słowo „Polska” – odmieniane przez wszystkie przypadki i na różne sposoby na łamach prasy, nie ma żadnego związku z rzeczywistą troską o sprawy narodowe. W gruncie rzeczy jest to kamuflaż dla prywatnych interesów, a te cenione są ponad wszystko. Mówienie więc o miłości do Ojczyzny to nic innego niż błazeństwo. 

Łukaszewicz w swoim monodramie pokazał aktualność tej kwestii, którą już w historii opisywał Wyspiański, które obnażają prawdę o moralności ludzi odpowiedzialnych za losy państwa i jego narodu. Zanik uczuć miłości do Kraju i Narodu stał się znowu czymś powszechnym. 

Był to prawdziwy majstersztyk sztuki aktorskiej, w której słowa współgrały z gestami i z ruchami ciała. To był bardzo udany wieczór. Stanowił on owoc ogromnego trudu jaki wkłada w organizowanie Salonu Poetyckiego Małgorzata Kwiecińska-Järvenson, oraz wszystkie osoby z nią współpracujące. Spotkanie odbyło się w gościnnych salonach wydziału konsularnego Ambasady RP w Sztokholmie, dzięki zaangażowaniu Pani Konsul, Barbary Sośnickiej. 

Kolejne edycje Sztokholmskiego Salonu Poezji są niezwykle ważne dla Polonii – dają nam możliwość kontaktu z literaturą polską, z pięknem polskiego słowa i z polską kulturą, której najlepszymi przedstawicielami są przyjeżdżający aktorzy.
Comments