Post date: Aug 6, 2013 9:35:52 PM
Widziane oczami zorganizowanej grupy polskiej!
31.07.2013. Dzień Pierwszy.
Ok godz 12.00 naszego czasu, przekraczamy granicę państwa. Po perypetiach związanych z próbami zakupu BelTollu, do Nieświeża docieramy po godzinie 18ej, gdzie oczekują już pozostali zjazdowicze i organizatorzy. Ciepłe przywitanie, zapoznanie nowych uczestników, rozlokowanie w pokojach. Wieczorem spotykamy się na pierwszym, wspólnym posiłku. Kolację rozpoczynamy od wspomnienia i krótkiej modlitwy w intencji duszy Jana Rymaszewskiego, organizatora i inicjatora pierwszego zjazdu w 1998 roku. Wieczór upływa nam na "Rymaszewskich rozmowach".
Nasze spostrzeżenia:
Piękne krajobrazy. Brak przydrożnych reklam, duże odległości pomiędzy miejscowościami oraz wielkoobszarowe uprawy budują malowniczy krajobraz.
Dobre drogi. Stereotyp o fatalnych drogach na Białorusi, jest ... stereotypem. Istotne arterie - do poziomu dróg krajowych - to poziom komfortu jaki wart jest naszej zazdrości. Drogi niezłe, znacznie od naszych szersze, ronda baaardzo łagodnie, skrzyżowania szerokie, bezpieczne.
BelToll (system poboru opłat przejazdowych) przynajmniej na etapie wdrożenia, jest porażką.
W dniu pierwszym - szczególne podziękowania Dorocie. Wiecie za co.
Zza szyby samochodu. Droga dojazdowa do Nieświeża.
Nasza wesoła gromadka.
Wieczorne rozmowy.
01.08.2013 Dzień Drugi
Po śniadaniu udajemy się na mszę świętą w Kościele Bożego Ciała. Pierwszego na terenach Rzeczypospolitej, oraz Europy Wschodniej, całkowicie barokowego obiektu ufundowanego przez Radziwiłła "Sierotkę", a zbudowanego przez sprowadzonego przezeń z Rzymu architekta, Giovanniego Marię Bernardoniego. Kościół działający nieprzerwanie - także w czasach represji sowieckich - przez ponad 400 lat! Po mszy, ksiądz opowiedział nam o historii kościoła, oraz zwiedzamy krypty Radziwiłłowskie. Przed kościołem robimy zdjęcie zbiorowe uczestników.
Przed obiadem przemieszczamy się jeszcze na miejski rynek, gdzie zwiedzamy historyczny ratusz, gdzie możemy zapoznać się z działaniem administracji miejskiej od czasu I Rzeczypospolitej.
Po obiedzie czeka nas zwiedzanie zamku. Piękny, monumentalny obiekt godny królów powstał na przełomie XVI i XVII wieku zgodnie z projektem wyżej wspomnianego Bernardoniego. Po przejściu grobli pomiędzy jeziorami z otaczającej zamek fosy wyłaniają się sięgające 20 metrów wały i dalej mury i zabudowania pałacowe. Prace konserwatorskie przywracają piękno budowli zarówno na zewnątrz, jak i w zwiedzanych przez nas salach zamkowych. Zachwyceni, choć zmęczeni wielogodzinnym zwiedzaniem, kończymy wizytę w siedzibie Radziwiłłów spacerem po parku.
Wieczór upływa nam na "Rymaszewskich rozmowach".
W Kościele Bożego Ciała
Zamek Radziwiłłowski
02.08.2013 Dzień Trzeci
Po śniadaniu udajemy się na wycieczkę. Naszym pierwszym przystankiem jest MIR, gdzie zwiedzamy piękny, odrestaurowany zamek.
Budowę zamku rozpoczął na przełomie XV i XVI wieku, w stylu gotyckim starosta brzeskii kowieński Jerzy Illinicz. Około 1568 mirski zamek na mocy testamentu wnuka Jerzego Illinicza przeszedł w ręce książąt Radziwiłłów, którzy przebudowali go w stylu renesansowym. Wzdłuż wschodnich i północnych ścian zamku powstał pałac. Gipsowe fasady zostały udekorowane wapiennymi portalami, płytami, balkonami i gankami.
Forteca była niszczona przez Szwedów w 1655 i 1706. Odbudowana stała się rezydencją m.in. wojewody wileńskiego Karola Stanisława Radziwiłła, który znany był z wystawnych uczt.
W epoce napoleońskiej zamek został opuszczony i częściowo zniszczony. W końcu XIX wieku budowla została ponownie odnowiona i zamieszkana. W 1813 po śmierci Dominika Radziwiłła zamek został przekazany jego córce Stefanii i jej mężowi Ludwigowi zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg, a następnie w ręce ich córki Marii, która poślubiła księciaChlodwiga Hohenlohe-Schillingfurst. Ich syn Maurice Hohenlohe-Schillingfurst sprzedał zamek w 1895 Mikołajowi Światopełk-Mirskiemu, herbu Białynia. Syn Mikołaja Michał Światopełk-Mirski rozpoczął przebudowę zgodnie z planami Teodora Bursze z l. 1923-1924. Rodzina Światopełk-Mirskich miała w posiadaniu zespół obiektów do 1939. (cytat za Wikipedia)
Obecnie zamek, po zniszczeniach wojennych i powojennym ograbieniu w okresie "władzy ludu" podnosi się z perzyny, a w jego restaurowanych pomieszczeniach odtwarzane i zbierane jest dawne wyposażenie.
Następnym przystankiem w naszej wycieczce jest Nowogródek. Już sam dojazd do miasta przez pagórki ma swój urok. Niska zabudowa Nowodródka raz po raz odsłania się i znika za wzniesieniami. Pogoda przestaje nas rozpieszczać, a wyjście na rynek zbiega się z rozpoczęciem deszczu. Na szczęście w restauracji na rynku czeka na nas już obiad, po którym jeszcze tu - pod dachem z ust przewodniczki, po polsku dowiadujemy się o historii Nowogródka. Spacer po mieście rozpoczynamy na rynku, a następnie idziemy pod pomnik Adama Mickiewicza. Dalej ruiny zamku z przepiękną panoramą okolicy z zamkowego wzgórza, wspięcie się na, usypany w okresie II Rzeczypospolitej w hołdzie wieszczowi kopiec Adama Mickiewicza i życzenie przy głazie u jego podstawy. Dalej, przez park udajemy się do domu Adama Mickiewicza. Tu zebrane są pamiątki po poecie, a dla wielu z nas powodem zachwytu i wzruszeń jest także przepiękna, wypowiedziana śpiewną kresową polszczyzną opowieść przewodniczki o życiu, twórczości Mickiewicza z wplataną poezją wieszcza.
Zostaje jeszcze czas wolny w którym zwiedzamy bliżej miasto, w tym Kościół Dominikanów pw. św. Michała znajdujący się przy rynku. Wieczorem wracamy do Nieświeża, gdzie czeka nas kolacja, po której trwają "Rymaszewskich rozmowy".
Zamek w Mirze
Na Kopcu Adama Mickiewicza
W nowogródzkim Kościele Dominikanów pw. św. Michała
Przed domem-muzeum Adama Mickiewicza
W muzeum - usłysz kresową polszczyznę!
03.08.2013 Dzień Czwarty
Każdy zjazd rodu ma pozycję obowiązkową. Spotkanie wszystkich uczestników. Jest wówczas czas na przywołanie wspomnień z przeszłości, jest czas na opowiedzenie o własnej gałęzi rodu. Gdzie nasi przodkowie mieszkali, co się z nimi działo, co dzieje się z ich współczesnymi potomkami. Takie spotkania zawsze mają niezwykłą atmosferę. Są pełne emocji. Sporo wzruszeń, trochę uśmiechu, zadumy .... Nam spotkanie wypełnia czas przed obiadem. Wcześniej - po śniadaniu - wykonujemy zdjęcie zbiorowe na schodach bursy w jakiej mieszkamy.
Po południu Wybraliśmy się do źródeł naszego rodu ... do RYMASZY. Dziś to niewielka, pustoszejąca wioska z trudnym dojazdem. Trudno opisać satysfakcję z dotarcia do kierunkowskazu :-). Każdy zapragnął mieć z nim zdjęcie. Jeszcze bardziej rozbudziła emocje informacja od miejscowej osoby, że w RYMASZY żyje jeszcze jeden, ostatni Rymaszewski! Odnaleźliśmy go!
Wieczorem spotykamy się na uroczystej kolacji. Po upalnym dniu, wieczór jest ciepły i duszny. Podziękowania dla organizatorów, długie, serdeczne toasty, ale i znakomita zabawa której kibicuje obsługa lokalu, raz po raz donosząc nowe dostawy chłodnej wody mineralnej dla ociekających potem tancerzy :-).
Zdjęcie zbiorowe na schodach bursy w jakiej mieszkamy
Fragment wypowiedzi Analola - współgospodarza zjazdu
Spotkanie zjazdowiczów - zdjęcie z nestorami
Przy kierunkowskazie
Zdjęcie z ostatnim Rymaszewskim w RYMASZY
04.08.2013 Dzień Piąty
Po śniadaniu wyruszyliśmy wszyscy wyruszyliśmy w poszukiwaniu dla nas ważnych miejsc. Niektórzy dotarli do miejscowości w których niegdyś mieszkali ich przodkowie, szukali ich śladów, inni spotkali żywych potomków wspólnych przodków, jeszcze inni dotarli na cmentarze, by tam poszukiwać groby bliskich.
Po południu czas wolny wykorzystujemy na spacery po Nieświeżu, zakupy itp.
Jacek i Dorota w Pierszajach
05.08.2013 Dzień Szósty
Po śniadaniu przychodzi czas na pożegnanie. Uściski, sporo łez, wiele ciepłych słów. Rozjeżdżamy się przed południem z nadzieją, że ród Rymaszewskich, potomkowie Rymaszewskich możliwie jak największej ilości gałęzi spotkają się znowu za kilka lat. Pomni problemów z BelToll-em, postanawiamy wracać drogami lokalnymi, co daje nam jeszcze większą możliwość poznawania Białorusi zza szyb busa.
Admin.