Witam, czytałem trochę w sieci na temat problemów ze stomią i postanowiłem podzielić się trochę moimi doświadczeniami, tym bardziej, że stosunkowo mało mi ona przeszkadza :).

Ogólnie pisząc stomię mam od 2007 roku (w momencie w którym piszę to piszę mamy 2010 rok, czyli 3 lata), w związku z chorobą Crohn'a, od kiedy mam stomię praktycznie zaczęło się moje życie.

Ogólnie, poza stomią, mam również przepuklinę na cały brzuch (po operacji), więc poza domem muszę chodzić w pasie, przypuszczam, że to również ma spory wpływ na wytrzymałość mocowania worka.

Paradoksalnie, worków mi nigdy nie brakuje, mimo, że zazwyczaj nawet nie chce mi się iść co te 3 miesiące by je odebrać... mimo to mam mały magazyn w domu z nimi, worek starcza mi na dobrych parę dni jak się dobrze przyklei, orientacyjnie można mówić o 5 dniach, jeśli jest mniej to zazwyczaj został źle przyklejony i po prostu parę dni trwało zanim się przedarła "fala". Na zdjęciu obok widać jak moja stomia wygląda po 7 dniach noszenia worka (jak i zresztą wszystkie zdjęcia na tej stronie, bo wszystko pochodzi z jednej "sesji zdjęciowej"), ran nie ma :).

Tutaj takie spostrzeżenie, możecie mi wierzyć albo nie, ale w szpitalu pielęgniarki moim zdaniem się nie znają, nie można się znać na czymś nie mając praktyki w tej dziedzinie, bo to tak samo jak być informatykiem, a nie mieć komputera w domu, no po prostu nie da się, jak obsługiwać stomię trzeba nauczyć się samemu, albo od innych stomików, pielęgniarki, które nie miały stomii są nic nie warte, moim zdaniem (żeby nikogo nie urazić).

Najważniejszą zasadą jest branie past, od początku jadę na sprzęcie Coloplast (z góry polecam im powiedzieć żeby nie przesyłali ofert reklamowych bo szkoda ciągle czytać jaka to stomia jest straszna, bo to chyba wersja dla geriatrii) więc innego nie znam, ale jest mi z tym dobrze, więc nawet nie testowałem, model to SenSura, z past korzystałem chyba z 3 rodzajów, Convatec i Coloplast, któraś się zmieniła o ile pamiętam, no ale w podsumowaniu, moim zdaniem najlepsza to pasta Coloplast, nie boli nic no i dobrze uszczelnia oraz goi rany.

Ogólnie instrukcja jest dość prosta, z góry mówię, że jest trochę sprzeczna z poradami co najmniej pielęgniarek stomijnych...

Tak więc po południu, po obiedzie, idę się myć, wtedy odklejam worek, myję dokładnie (tu mała uwaga, nie polecam golić włosków na brzuchu, tam gdzie jest stomia, bo one dodatkowo utrzymują worek jak się przekonałem), następnie owijam w papier i idę z misją do łóżka, worek naklejam zawsze na leżąco (raz na stojąco nakleiłem to mi *raz* w życiu przeciekło na wyjściu).

Ogólnie co do kwestii wycinania otworu, powinien być idealnie w miarę, ważne żeby nie było za dużo, u mnie w sumie dziś stwierdziłem, że mniejszy o parę milimetrów wycinam, jak mam stomie, chodź w sumie ze względu na przepuklinę trochę się jej rozmiar zmienia raz grubiej raz chudziej, więc trudno stwierdzić, ale widocznie ta pasta to jakoś wypełnia, ale jak parę razy na jednym wyjeździe mi się pomyliło i wyciąłem za duży, to ze 4 razy pod rząd jednego dnia musiałem zmieniać worek, na szczęście to było raz, widocznie ze zdenerwowania wakacjami pomyliłem obwód z tym co miałem kiedyś (stomia się pomniejsza po operacji, w miarę jak schodzi opuchlizna).

Bardzo ważnym elementem jest papier toaletowy, trochę go trzeba (1/3 - 1/2 rolki), ale korzyści są niewspółmierne, w końcu nawet paczka rolek jest tańsza od worka, no więc :)...

Na początku zawijam stomię w kawałek papieru, żeby w razie czego syfu nie robić. Kładę suszarkę na nodze (czy gdziekolwiek, żeby było w miarę stabilnie) i przepływ powietrza tak żeby leciało na worek, tą część gdzie się nakleja, ważna uwaga to żeby był jakiś odstęp na tyle duży (~25cm) żeby nie topić worka, na początku mi się przytapiał, sklejał w środku, a jak zachowuję odstęp to jest dobrze i nic się nie skleja.

No i wycieram wstępnie papierem toaletowym tam gdzie będzie worek, łącznie ze stomią, po chwili jak już trochę suszarka podgrzeje worek to daję na worek pasek pasty wokoło otworu, ważne żeby był to jeden pasek bo ta pasta Coloplast się trochę za bardzo "rozlewa" po chwili, więc jak się zrobi 2 to potem jest niebezpieczeństwo zatkania ujścia no i podcieknie worek i po zawodach :).

Następnie znowu odkładam worek z pastą nałożoną żeby się podgrzewał, bo ta pasta po wyciśnięciu z tubki musi być chwilę na powietrzu, bo inaczej jest dość płynna, no i dalej wycieram sobie stomię, po chwili już tylko owijam listek po listku papieru toaletowego, żeby jak najbardziej osuszyć stomię, no i dalej na leżąco przyklejam worek, teraz bardzo ważny moment, należy leżeć ze 10-15 min i "jeździć" palcem po worku żeby się dokładnie dokleił, po suszarce ogólnie się pięknie przykleja jak jest podgrzany, więc zaczynamy tam gdzie jest pasta, nie za mocno oczywiście bo się rozgniecie konstrukcję :), no i potem dokładnie jeździmy ogólnie po worku wokoło stomii żeby był dobrze doklejony, to bardzo ważny punkt więc należy poświęcić trochę czasu, potem jak siadam to dalej jeszcze tam jeżdżę po worku palcem, ważne jest żeby nie napisać mięśni brzucha za bardzo, tak samo się nie schylać itd, żeby worek się dobrze dokleił.

Ważne jest również, żeby nie przyklejać worka, a potem zaraz iść spać (pozycja leżąca), bo jakoś z doświadczenia widzę, że wtedy często się odkleja, pewnie ma tutaj znaczenie moja przepuklina na cały brzuch...

Jeśli jeździmy po tym worku i jest uczucie, że była tam przestrzeń, tzn że worek podciekł...

No i to by było na tyle tutoriala, stosując tą metodę nigdy mi poza właściwie spaniem worek nie podciekł, zazwyczaj jak mi się odklei to przy spaniu, no ale z moją przepukliną to jak się obrócę na bok to mi wszystkie flaki leżą ;)...

Pewnie będzie to dla części osób niewyobrażalne, ale nigdy nie mam ze sobą worka zapasowego, jadę w góry ze znajomymi, którzy nic nie widzą, zostajemy na zachód i wschód słońca pod gołym niebem, wracamy do domu, a ja bez "zabezpieczenia" ;), jedynie to trzeba parę razy odlać w takich wypadkach, więc niestety muszę zanieczyścić przyrodę, ubolewam nad tym ale no niestety muszę do woreczka na żywność (mały foliowy) odlać zawartość worka, wytrzeć chusteczkami no i w krzaki...

Jak worek jest dobrze doklejony to nawet jak przecieknie to te ostatnie doklejenie (to co widać wokoło) jeszcze trochę potrzyma zawartość (1 do 2 dni nawet).

Stomia mi się dosłownie parę razy "zapadła" na płasko prawie, no ale jakoś specjalnie różnicy w tym ile worek wytrzymał to nie było.

Co do stanu skóry, to dzięki paście, skórę mam w stanie idealnym, zazwyczaj jak mi podcieka worek to nie chce mi się go nawet zmieniać przez 1-2, nawet 3 dni i czasem wtedy mam małe ranki, które po paście znikają, następnym razem już nie ma śladu, co dziwne dość rzadko mnie piecze, kiedyś piekło i wyżerało dość szybko, a teraz jak by o wiele rzadziej, na pewno ma tutaj znaczenie dieta (mam Crohna), jednak te sprawę opiszę z czasem na innej (pod)stronie, link będzie na tej stronie jak skończę.

Cała ta strona to moja indywidualna "taktyka", praktycznie jedyną rzeczą, której nauczyłem się od innych to metoda z suszarką :).

Kilka uwag końcowych, to jeśli obok stomii jest zagłębienie to ważne żeby w tym miejscu pasty nie było mniej, jak już to minimalnie więcej.

Zdecydowanie NIE polecam nakładania pasty wokoło stomii jak to zazwyczaj radzą pielęgniarki stomijne, efekt jest dokładnie odwrotny, nie jest to szczelne, w dodatku stomia w ciągu sekund robi się wilgotna, właśnie dlatego listek po listku przed samym nałożeniem worka ją osuszam, żeby w momencie doklejenia była idealnie osuszona.

Jeśli jakieś pielęgniarki stomijne czy inne osoby poczuły się urażone i mają pretensje o cokolwiek, to tak ogólnie mam to za przeproszeniem w d... :)

Mam nadzieje, że komuś się przydadzą informacje, stronę będę prawdopodobnie aktualizować czasem jak będzie taka potrzeba, dlatego proszę o linkowanie do tej strony, a nie kopiowanie jej zawartości, właśnie z powodu na aktualizacje, z żadnego innego względu, ponieważ chciałbym pozostać anonimowy, więc żadna reklama nie jest mi potrzebna, a stronę zrobiłem po to żeby ułatwić życie innym :). Strona leży celowo na (darmowym) serwerze firmy Google, ponieważ daje to największą gwarancję, że nigdy nie zniknie.

http://www.youtube.com/watch?v=KGbXuam5yhQ -- jak widzę takie filmiki, to śmiać mi się chce, "stomia jest chorobą", śmiechu warte, to złamana noga też jest chorobą :)? ważna uwaga to żeby nigdy ze względu na stomie się nie powstrzymywać od jedzenia czy picia, bardzo łatwo można dojść do tego co nasz przeczyszcza i od czego mamy gazy, ja np. w ogóle nie mam gazów, mam je jedynie wtedy kiedy zjem jakieś słodycze/ciastka (bezglutenowe), przelatuje przeze mnie zaraz np. barszcz, to wiem, że jak mam wyjść z domu to barszczu nie jem ;), no ale ważne, żeby nie powstrzymywać się szczególnie od picia, bo tylko można sobie tym zaszkodzić :).

Tak samo bawi mnie jak ludzie, którzy prowadzą organizację związaną ze stomią, mówią, że się głodzą przed wyjściem gdzieś, żeby nie mieć problemów ze stomią, to ja bym chyba w ogóle nie mógł jeść, bo ciągle realizuję ze znajomymi jakieś projekty (związane z moimi zainteresowaniami, ale im mniej wiesz tym dłużej żyjesz :P) w plenerze, w górach ~30 km od cywilizacji itd, a te osoby nic nie wiedzą w sprawie mojej stomii :).

Tak samo dziwi mnie bardzo jak ktoś mówi, że worek śmierdzi, bo mój ma dziwny zapach jak już tak poważnie jest wymęczony po dobrych paru dniach... ale nie śmierdzi.

NIE polecam kółek wzajemnej adoracji, bo to to samo co kościół, potrzebne tylko osobą niezaradnym życiowo, kolegów się szuka pod wspólne zainteresowania, a nie "problemy" jak stomia, bo to tylko i wyłącznie pogarsza zdrowie psychiczne, szkoda czasu na jakieś śmieszne pokazy itd, jestem tego żywym przykładem :).

Stomia specjalnie w niczym nie przeszkadza, ogólnie dobrze żeby najbliżsi przyjaciele wiedzieli co mamy, bo ułatwi nam to ukrywanie i polepszy świadomość psychiczną, no i ewentualnie w razie jakieś wpadki mogą pomóc :). No oczywiście stomia sporo utrudnia, np. gra w piłkę nożna jest trochę ryzykowna z wiadomych przyczyn ;).

Jakoś nie czuję żeby stomia miała mnie w większości rzeczy ograniczać, wiadomo, bardzo utrudnia, no ale trzeba się przystosować do nowych warunków, no ewentualnie można szlochać i się martwić, co kto lubi :).

Z uwagi, że nie korzystam z tego konta google, zostało zrobione tylko do opublikowania tych treści, udostępniłem możliwość komentowania, na dole strony.
Comments