MIEJSCE POWSTANIA

    
      Historia maleńkiego miasta,  zagubionego w Sudetach, jest tak bogata,  jak historia całego Dolnego Śląska.
Jest to rejon pełen bogactw naturalnych i miejsc o wspaniałych walorach widokowych i przyrodniczych.
       Jedno z takich miejsc tak zachwyciło kasztelana Laurentina z Upy, że ustanowił tam osadę w roku 1275,  nadajac jej nazwę Mons Bellus czyli Piękna Góra.
     Z powodu wojen, ale też przez ugody i nadania, miejscowość ta często zmieniała właścicieli i trafiała pod panowanie sąsiadujących ze sobą państw. Dlatego miasto zmieniało często swoje nazwy. W dokumentach istniało też  jako ;  Mons Bellus, Oppidium Shonenberch, Stadt Shonenberch, Schomberg, Chełmsko Śląskie.
 
     XVIIw. był dla  miasta Schomberg czasem rozwoju i sukcesów.  Właścicielami oraz dobrymi gospodarzami byli Cystersi z pobliskiego opactwa. Był to bogaty i wpływowym zakon Europejski,   którego nowoczesna wówczas działalność rolno-przemysłowa, stała na najwyższym światowym poziomie.
 
 
   Cystersi z Krzeszowa (Grussoviensae), sprowadzili fachowców do wyrobu sukna lnianego z pobliskich Czech,  budując dla nich  kolonię domków wraz z wyposażenem warsztatów tkackich.
     Z Bawarii sprowadzili tkaczy adamaszku. Uprawa lnu stala się głównym i dochodowym zajęciem  okolicznych gospodarstw rolnych.
    Zabiegi te uczyniły z miasta, znane w całej Europie, centrum wyrobu i handlu płótnem lnianym,  które eksportowano nawet do zamorskich koloni.
      Wraz ze   wspaniałymi   sukcesami finansowymi, nastąpiło  spore   ożywienie   kulturalne i duchowe miejscowej ludności. Dzięki opatowi i mistykowi Bernardowi Rosa, powstały liczne bractwa pod patronatem świetych.  Nawiększym z nich, było działające w Krzeszowie;  Bractwo Św. Józefa, które istnieje tam po dzień dzisiejszy. Innym, skupiajacym głównie kobiety, było Bractwo Św. Anny, patronki życia poczętego i kobiet w stanie błogosławionym.
    Właśnie dla tego bractwa, "ustanowiono" (aktualizacja) drewnianą 
kaplicę u podnóża gór Zawory. niedaleko od cudownego źródełka, przy którym według podania, ukazała się Św. Anna.  Po śmierci Bernarda Rosy, nastepnym opatem został Dominik Geyer, który był nie tylko dobrym gospodarzem, ale też pragmatycznym siewcą wiary. W całej okolicy organizował miejsca dla rozwijającego się szybko ruchu pątniczo-turystycznego. Za jego wstawiennictwem,  rozpowszechniono wiadomość o cudownym objawieniu Św. Anny w Schomberg, przez co kaplica i tryskajace obok niej źródełko, stały sie miejscem nie tylko pielgrzymek wiernych, ale celem odwiedzin ludzi spragnionych sensacji. Liczne uzdrowienia, których świadectwem były złożone tam wota dziękczynne, oraz pozostawione w przykościelnej kruchcie kule i protezy, przyciągały wiernych i liczną rzeszę ludzi, spodziewajacych się cudownego ratunku za wstawiennictwem świętej, zanoszących do niej swoje intencje, wypraszajac konieczne łaski. Dla nich organizowano odpust w dniu patronki i uroczystą procesją, która poczatek swój miała w Kościele Świętej Rodziny i na miejskim Rynku a następnie udawała się szlakiem pielgrzymkowym do leśnej kaplicy.
 
    
     Na trasie dwukilometrowej dróżki pielgrzymkowej ustawiono pięć figur z piaskowca, opowiadajacych Złotą Legendę o życiu babki Chrystusa.  Dzięki uroczemu położeniu, dróżka stała się szybko miejscem spacerów i wycieczek turystycznych oraz atrakcją okolicy.
     Fundatorem tych pomników był niejaki Wielhelm Bietner, prawdopodobnie zamożny mieszkaniec, lub jak to było w zwyczaju, osoba sprawująca stanowisko urzędowe.
     Dzisiaj spotykamy kilka nazw tych obiektów, które są ważnym historycznie monumentem wiary katolickiej. Nazwy; "Dróżka Świętej Anny", albo "Pięć Radości Świętej Anny," nawiązują do treści oraz celu jej powstania. Natomiast nazwa; "Słupy Świetej Anny", określa specyficzniy i integralny charakter, całej grupy kamiennych figur, nawiązując tym samym do oryginalnej  Krzeszowskiej dróżki procesyjnej.
 
     Następne lata nie były już tak łaskawe dla pielgrzymujacych do Św. Anny w Schomberg.
Po wygranej wojnie z Austrią (1745), gospodarzami tych ziem zostali Prusacy, którzy zaprowadzili
kasację dóbr zakonu, oraz sekularyzację urzędów państwowych (1810). Nastały też czasy wielkich zmian gospodarczych. Zamknięte zostały rynki zbytu na wyroby z lnu w krajach sprzymierzonych z Austrią , oraz w ich zamorskich koloniach. Wraz z rozwojem technologicznym nastąpiła rewolucja przemysłowa, której efektem był stopniowy spadek zainteresowania wyrobami lniarskimi, to zaś prowadziło do istotnej degradacji rolnej i przemysłowej regionu. Sekularyzacja życia obywateli jaką prowadziły władze Prus, wpłyneły bardzo niekorzystnie na rozwój ruchu pielgrzymkowego do kaplicy Św. Anny.
Pomimo to, cieszyła się ona nadal sporym zainteresowaniem ludności.
 
Nie brakowało wciąż chętnych fundatorów i darczyńców.
Dzięki temu prowadzono prace renowacyjne, zamieniono drewnianą konstrukcję kaplicy na murowaną.
Jej budowniczym,  został mistrz
M. Jentsch z pobliskiego Jawiszowa.
 
W 1890 roku, dobudowano  neogotycką wieżę i ustawiono stacje drogi krzyżowej, której fundatorem był niejaki Johann Reihe.
 
Początek nowego XX wieku , przyniósł ogromne zmiany technologiczne i polityczne, wraz z nimi zmieniały się losy mieszkańców tych ziem. Rabunkowa eksploatacja zasobów naturalnych Śląska,  industrializacja oraz bezwzględne traktowanie zatrudnianych robotników najemnych, były powodem spektakularnych sukcesów finansowych dla małej grupy nowobogackich elit,  które przybyły do Prus z całej Europy.  To właśnie elity przemysłowe, budowały wspaniałe pałace i obiekty publiczne, które czyniły Śląsk Pruski, najlepiej rozwiniętym gospodarczo regionem Europy.
Powszechny upadek gospodarstw rolnych, zmuszał ludzi do ucieczki ze wsi do pracy w przemyśle, gdzie pracowali za groszowe wynagrodzenia. Wielu z nich uciekało dalej, szukając pracy za oceanem. W mieście Schomberg też wybudowano fabryki i doprowadzono bardzo nowoczesną, elektryczną linię kolejową. Okolica stała się modna a miasto ponownie ożyło gospodarczo i turystycznie.
 
 
 Na krótko jednak, ponieważ za niebywałym sukcesem gospodarczym, władze Pruskie dążyły do sukcesów militarnych.  Po trzech wojnach śląskich, wybuchły
I i II Wojna Światowa, które przyniosły na te tereny ogrom cierpień i tragedii. W trakcie II WŚ prawie wszystkie okoliczne zakłady pracowały dla armii.
      Nowoczesna kolej nie dowoziła już turystów i pielgrzymów, ale więźniów do pracy przymusowej z pobliskiego obozu koncentracyjnego Gross Rosen.      Władze faszystowskie zarekwirowały klasztor Grossau
i zamieniły go na obóz,  dla wywożonej do zagłady ludności pochodzenia żydowskiego.W calej okolicy prowadzono też szeroko zakrojone prace,  przy budowie podziemnego kompleksu zbrojeniowego "Riese" - największej inwestycji zbrojeniowej III Rzeszy.
     Wymuszona represjami zgoda na wszechobecne barbarzyństwo, czyniła mieszkańców tych ziem obojętnymi na ludzkie cierpienia  co w konsekwencji skutecznie osłabiało ich wiarę.  Do końca wojny drastycznie zmalała ilość praktykujących katolików.
    
Zbliżający się koniec wojny był tragiczny dla całego Śląska. Wycofujące się armie wywoziły lub niszczyły zabytki regionu. Te które pozostały, zostały poważnie uszkodzone przez działania wojenne. Chociaż koniec II WŚ nie przyniósł ze soba zniszczeń w okolicach Schomberg, zaskoczył jednak mieszkańców umową wielkich mocarstw, decyzją która ustanowiła nowe granice państw. Wkrótce po niej, nastąpiło masowe wysiedlanie ludności niemieckiej.   Tych, którzy za wczasu nie uciekli przed wojskami radzieckimi, wywożono do obozów przejściowych w niemczech.  Na ich miejsce przywożono ludność wysiedloną z innych terenów Europy,  głównie ze wschodnich terenów Polski, zajętych przez Rosjan na mocy tej samej umowy międzynarodowej( Film) ,oraz mieszkańców z rejonów podgórskich.
     Powojenna trauma, prowadziła do tragicznych dla regionu decyzji.  Niszczone były wszystkie ślady po etnicznej ludności niemieckiej i austriackiej. Pod groźbą kary, zmuszano nowych właścicieli do usuwania niemieckich napisów z domów, pomników a nawet kapliczek i kościołów.
     Efektem tych działań była niekontrolowana histeria i nienawiść do wszystkiego co kojarzyło się z przeszłością,  bez względu na rodzaj historycznych pamiątek. Niszczono z zapałem ne tylko zamki i pałace, ale nawet cmentarze i kościoły.
     Rosjanie wywozili zrabowane zabytki i dzieła sztuki, wywozili też maszyny i urządzenia z pozostawionych fabryk i gospodarstw. Ogołocone budynki często podpalali, powodujac ich szybką dewastację.
     Taki drastyczny powrót Ślaska do Polski, po jego wielowiekowej aneksji,  był końcowym etapem dewastacji regionu.  W sposób chaotyczny i na szybko ustanowiono nową władzę, agresywnie nacjonalistyczną i bezwzględnie posłuszną ideologii komunistycznej.
     Jej nadejście było równierz tragiczne w skutkach dla miasta Schomberg, które zostało doszczętnie ograbione przez bezwzględnych szabrowników. Następnie z nieznanych powodów, nowa władza centralna,
zdegradowała Schomberg odbierając miastu kilkusetletnie prawa miejskie,   nadając nową nazwę Szemrych, którą zamieniono w krótkim czasie na istniejącą do dzisiaj wieś - Chełmsko Śląskie.
     W podobny sposób ucierpiała po wojnie kaplica i pomniki Św. Anny.
Całe wyposażenie kaplicy, w skład którego wchodził bogato rzeźbiony barokowy ołtarz,
obrazy , organy a nawet ławki i klęczniki, zostało zrabowane, sam budynek systematycznie demolowany przez wandali i poszukiwaczy skarbów, popadł szybko w ruinę.  Nieco lepszy los spotkał pomniki, które przetrwały jednak w całości, niszczone kilkakrotnie i odbudowywane z trudem przez mieszkańców miasteczka.
     Pomimo ciągłej obojętności władzy, wielu ludzi widziało konieczność ratowania tych zabytków.
Jednym z pierwszych był proboszcz Parafii Św.Rodziny,
 ś.p.  Ks. Wincenty Górski, który w latach 70-tych
próbował zachęcić mieszkańców do ich osobistego w tym udziału.
Z jego inicjatywy wiele obiektów sakralnych miasteczka znalazło swoich społecznych opiekunów, którzy nie tylko pilnowali ale nawet prowadzili ich drobne naprawy i zabezpieczenia.
     Przełomowym momentem ratunku dla kaplicy było osobiste zaangażowanie Ks.Władysława Sługockiego z Opactwa Krzeszów, który w 1990 roku zmobilizował do pracy społecznej okolicznych mieszkańców i wspólnie z nimi podniósł kaplicę z ruiny. 
Remont i odbudowa były wielkim wysiłkiem organizacyjnym a tym bardziej finansowym dla lokalnej społecznosci. Z powodu błędnej i rabunkowej gospodarki przemysłowej lat powojennych upadły przestarzałe zakłady produkcyjne, oraz państwowe gospodarstwa rolne. Podobnie jak za czasów Pruskich nastapiło bezrobocie i powszechna bieda dla zwykłych ludzi, którym brak jakiegokolwiek wsparcia z urzędów, skutecznie odebrał możliwosci dalszej kontynuacji i dokończenia prac renowacyjnych.

    Koniec XX wieku przynósł nowe nadzieje. Rywalizujace przez całe wieki państwa Europy połączyła idea
zjednoczenia dla wspólnej, pokojowej przyszłości. Chociaż Parlament Europejski szumnie zapowiedział pomoc w ratowaniu zabytków kultury europejskiej, to samo rozumienie tej kultury, ma dzisiaj zupełnie  inne znaczenie dla krajów europejskiej wspólnoty.
    Efektem tych nieporozumień jest coraz dalsze odchodzenie europejskich struktur władzy od chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego, czego skutkiem jest niewystarczająca troska o skarby tego dziedzictwa.  Zintegrowana i jednolita interpretacja prawa dla wszystkich regionów Europy, wymogła na lokalnych samorządach podniesienie wymagań jakościowych dla remontowanych zabytków sakralnych,
przez to ich rewitalizacja stała się niemożliwa do wykonania,  tym bardziej do sfinansowania przez
lokaną wspólnotę katolicką.
    Pomimo próśb wysyłanych do Ministerswa Kultury i do Posłów Mniejszości Niemieckiej w Polsce, do urzędów krajowych i zagranicznych, nie udało się Ks. Sługodzkiemu zdobyć pomocy finansowej dla prac wykończeniowych przy kaplicy.Nadal na remont oczekują detale architektury, stiukowa droga krzyżowa,
oraz grożące zawaleniem, Słupy Świętej Anny.

     W dniu dzisiejszym, odbudowana i częściowo odrestaurowana Kaplica Św. Anny w Chełmsku Śląskim,
ponownie przyjmuje w swoich progach pielgrzymów i turystów.
    
 
 
   
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W dniu patronki 26 lipca, podobnie jak trzysta lat temu, organizowana jest uroczysta procesja, w której aktywnie uczestniczy Bractwo Św. Józefa z Krzeszowa. 
 
 
 
 
 
     Procesja bierze początek w Kościele Św. Rodziny i na Rynku Chełmska Śląskiego, aby po chwili marszu ulicą, wyjść poza rejon miasteczka, na szlak pielgrzymkowy który wiedzie uczestników do leśnej kaplicy. Odprawiana jest  tam uroczysta Msza Święta z odpustem, a po niej następuje wspólny dla wszystkich posiłek.
 
 
 
 

   
    Na Dróżce Świętej Anny, podobnie jak przed wiekami, wiatr kołysze łanami  traw i zbóż. Wysoko nad głowami pielgrzymów, pełen wigoru skowronek,  radośnie wyśpiewuje swoją pieśń życia.
 
     Słupy Świętej Anny, mocno dziś już pochylone i podniszczone z urwanymi głowami i pękniętymi podstawami, jak gdyby coraz ciszej opowiadają Złotą Legendę .
     Ich skruszone erozją kamienie, coraz słabiej znoszą upływ czasu. Podobnie jak za czasów Opata Geyera, przez lata zapomniana  "Dróżka"  oczekuje dzisiaj na swoje ponowne odkrycie, na darczyńców i fundatorów, którzy gotowi będą objąć to miejsce  należytą opieką.
 
    Wychodząc na przeciw koniecznosci ratowania tych wspaniałych zabytków, oraz  kontynuacji ich
religijno edukacyjnej roli,  jaką wyznaczyli w tym miejscu mistycy krzeszowskiego opactwa,
Catholic Monument Refurbishment Foundation, podejmuje się pomagać w zbieraniu koniecznych
funduszy do ich renowacji, oraz wspierać  każdą inicjatywę dla promocji  tego niezwykłego miejsca.