Semantyczna teoria Prawdy Alfreda Tarskiego


Spotykając się z semantyczną teorią Prawdy i teoriami Prawdy odrywającymi się od doświadczenia lub w ogóle z zaangażowanymi formalnie pracami nad językiem nachodzi mnie nieodparte wrażenie, że filozofowie nie umiejąc w oczekiwany, acz niewysłowiony sposób uchwycić Prawdy, czegoś pewnego w doświadczeniu i w jego relacji z mentalnością przerzucają odpowiedzialność za nośność Prawdy na sformułowania językowe. Daje to powód do dosłownie - „rozpruwania” języka. Dochodzą do twierdzeń i opisów tak rozbudowanych formalnie, matematyzacji języka, że w trakcie tracą widok na cel jaki początkowo obierali i lokują go w tym co wyjdzie względnie spójnego. Zagadnienie rozmywa się w wielości i złożoności rozważań nie dochodząc naprawdę do tego, co jest nośnikiem Prawdy i jej zasadą. Nie zauważają, że język to ich, ludzki twór i potencjalnie można mu dopisać zawsze coś, aby spróbować uzasadnić wcześniejszą tezę i to samo uczynić dalej, nie dochodząc do pewnego celu. Bowiem wraz z zasadami logiki naszego myślenia i „działania rzeczy” dowolność kreowania języka daje po prostu wciąż nowe możliwości, których wzrasta jedynie stopień skomplikowania. Podobnie do tego jest w przypadku semantycznej teorii Prawdy Alfreda Tarskiego, która wyrażając jednocześnie słuszną regułę w części gubi się w swoich rozważaniach, co postaram się tutaj w prosty sposób wyjaśnić.

Chyba można pozwolić sobie na takie uproszczenie: teoria Tarskiego powstała w odpowiedzi na antynomie językowe. Wydaje się, że był to główna przyczyna przedmiotowa wraz z zasadniczą chęcią poznania Prawdy. Polski filozof i logik Alfred Tarski żyjący w dwudziestym wieku, związany najsilniej z Uniwersytetem w Berkeley chciał zbudować poprawną merytorycznie i metodologicznie definicje zdania prawdziwego[1]. Chciał sięgnąć zasady Prawdziwości łącząc w swojej koncepcji intuicje klasycznej definicji Prawdy: „Prawdą jest zgodność myśli z rzeczywistością”[2] wyrażając je za pomocą odpowiednio sformalizowanej reguły, zasadę Prawdy chciał ująć w sposób formalny.

Najwyraźniej swój związek z klasyczną definicją Prawdy teoria Tarskiego oddaje w głównym swoim sformułowaniu:


„p” jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy p 


W tym sformułowaniu przedmiotowo ujęte „p”, w cudzysłowie, koresponduje szukając zgodności z p ujętym podmiotowo, bez cudzysłowu. Ale od tego punktu, spójności, spajającego „p” i p w jedno, związek z teorią klasyczną jak i prawdziwością teorii Tarskiego zaczyna się gubić.

W celu rozwiązania zagadnienia antynomii i zdefiniowania Prawdy Tarski dokonuje pewnych założeń, pierwsze z nich bierze pod uwagę, że antynomie są zdaniami samoorzekajacymi, na przykład: 


„to zdanie nie istnieje”.


To, co tu widzimy, to orzeczenie istnienia (istniejącego zdania) o tym, że owe istnienie nie istnieje, otrzymujemy sprzeczność. Tarski chcąc rozwiązać to zagadnienie wprowadza zakaz samoodnoszenia się sądów do siebie, nie mogą one samodzielnie orzekać o sobie. Zaś w celu uzyskania przejrzystej wartości logicznej sądów, zdań, fraz językowych, czyli w celu jednoznacznego określenia ich jako „prawda” lub „fałsz” wprowadza kryterium rozróżnienia na język przedmiotowy i metajęzyk.

Język przedmiotowy to język będący przedmiotem rozważań. Metajęzyk to język prowadzący rozważania nad językiem przedmiotowym, nad prawdziwością lub nie jego sądów. Wypowiedzi języka przedmiotowego dla metajęzyka umieszczone zostają w cudzysłowie, metajęzyk dla samego siebie cudzysłów znosi.


„p” = p


Na ten temat znaleźć można uwagę Quine’a: „predykat orzekający prawdziwość jest środkiem do zniesienia cudzysłowiu”[3], chodzi o formułę „jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy”. Prostota tego rozwiązania czyni teorię semantyczną jedynie formalnym sposobem orzekania o prawdzie, przesuwa kryterium sądzenia o prawdzie gdzieś i owe gdzieś nie zostaje sprecyzowane. W przykładzie Tarskiego, często powtarzanym przez innych autorów, w sposób niewypowiedziany przesunięte zostaje to na doświadczenie: 


„śnieg jest biały” jest prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy śnieg jest biały.


Aby bowiem to stwierdzić należy odwołać się do odpowiedniego doświadczenia. Z drugiej strony teoria Tarskiego jest teorią czysto formalną i odwołanie do doświadczenia nie występuje w niej w sposób jawny. Ona bada prawdziwość języka chcąc odkryć regułę formułowania Prawdy.

W tym celu wprowadził owe rozróżnienie na język przedmiotowy Jk i metajęzyk orzekający o przedmiotowym Jk+1 lub MJk. „Rozróżnienie między językiem, który jest przedmiotem naszych rozważań i dla którego zamierzamy zbudować definicję prawdy”[4] w tym metajęzyku. Ponadto drugim warunkiem sformułowania definicji Prawdy jest bogactwo metajęzyka przekraczające język przedmiotowy, „metajęzyk winien być w stosunku do języka przedmiotowego istotnie bogatszy. Znaczy to, że, prócz wszystkich zdań języka przedmiotowego, winien zawierać m.in. nazwy tych zdań (i innych wyrażeń) oraz wyrażenia potrzebne do badania języka przedmiotowego, w tym „terminy oznaczające pewne specjalne zbiory wyrażeń, stosunki między wyrażeniami oraz operacje dokonywane na wyrażeniach””[5]. Tarski formułuje te zasady następująco:

„Dla każdego sformalizowanego języka umiemy skonstruować w metajęzyku formalnie poprawną i merytorycznie trafną definicję zdania prawdziwego, posługując się wyłącznie wyrażeniami o charakterze ogólnologicznym, wyrażeniami samego języka oraz terminami z zakresu morfologii języka – lecz pod warunkiem, że metajęzyk posiada rząd wyższy niż język będący przedmiotem badań”[6]. Dodając, że jeśli języki są równego rzędu definicji Prawdy zbudować nie można[7].

Według powyższego, język od języka w układzie definicyjnym należy odróżnić przez prawo orzekania jednego o drugim, które tym samym pozbawia tego prawa język, o którym jest orzekane, czyli przedmiotowy. Tylko metajęzyk otrzymuje prawo orzekania o innym języku, który tym samym staje się jego przedmiotem. Język przedmiotowy milczy, nie może orzekać o prawdziwości metajęzyka.

Istotą prawdziwości w teorii semantycznej jest „wyrażenie o charakterze ogólnologicznym” takie jak: „p” jest prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy p, ujęte jest w definicji zdania prawdziwego. Warto zauważyć, że zdanie to bazuje na spójności, tej samej spójności, na jakiej bazuje teoria klasyczna Arystotelesa -Tomasza, teoria pragmatyczna, koherencyjna, korespondencyjna i inne. Tym jest „wyrażenie o charakterze ogólnologicznym”, które w istocie jest zasadą sprawdzania tego czy coś jest prawdą, ale to nie zostaje wyraźnie spostrzeżone, kryterium zostaje sprowadzone do czegoś innego.

Z tych dwóch uwag wynika prosta rzecz taka, iż zasadą teorii Tarskiego jest to, aby jeden język był niewidoczny dla języka drugiego i z tej wyższej pozycji, aby orzekał czy pierwszy język mówi prawdę. Język ten ma zawierać wszystko to, co zawiera jego język – przedmiot, mając ponadto wszystko to, co pozwala mu orzekać o przedmiocie, czego nie potrafi ten język – przedmiot. Tą regułę można uprościć: metajęzyk z natury rzeczy ma bogatszą składnię, ponieważ ma bogatsze prawo, którego nie posiada język przedmiotowy. Wolno mu sądzić o czymś o czym przedmiotowy nie może. Wraz z drugą zasadą ma się to tak, że kryterium wyrażania prawdziwości pomiędzy metajęzykiem, a językiem przedmiotowym polega na spójności, jednego z drugim. Przy czym metajęzyk nie odwołuje się do czegoś, w czym sprawdza ostatecznie prawdę, ale odwołuje się do kolejnego metajęzyka Jk+n, widząc kryterium oceny prawdy lub fałszu w nieskończonej rekurencji. Ponieważ w głównym sformułowaniu teorii „p” odwołuje się do p, przy czym p nie zna Prawdy. Stwierdza jednie formalny fakt, że: „jeśli tak jest”, to tak właśnie jest.

W tym momencie możnaby zatrzymać się, ale Prawda nie zostaje poznana dostatecznie, ale odwołuje się do dalszego metajęzyka, aby nie odwołać się do siebie, w myśl zasady nie orzekania języka o sobie. Tak nie dociera do Prawdy, ale zawsze jej szuka. Nie mówimy, zatem o teorii definiującej Prawdę, ale o teorii poszukiwania ukierunkowanej na znalezienie Prawdy, w której istota prawdziwości – spójność, zostaje użyta, ale nie zostaje rozwinięta umożliwiając spójne domknięcie teorii. Ta zawsze pozostaje otwarta na nieskończony metajęzyk mający mieć rację. Zasada Prawdy – spójność ulega zastąpieniu, niekończącą się rekurencją.

Mając na celu znalezienie istoty Prawdy tego, do czego sprowadza się Prawda możemy się pozbawić tezy o rekurencyjności metajęzyków, przyjmując tylko dwa języki. Różnić się one będą zasadą porządkującą, która brzmi: jeśli jeden język może orzekać o drugim, to drugi w danej chwili tego nie może. Zasada ta implikuje bogatszą składnię, bo ona wzbogaca język tą składnią dając mu prawo sądzenia. Ogólnie oba języki są sobie równe, zmienia się to tylko w szczególnych sytuacjach, kiedy jeden język wypowiada pierwszy zdanie, stawia jakąś tezę („p”) stając się tym samym przedmiotem języka drugiego, obdarzając go prawem sądzenia (zdejmowania cudzysłowu z p).

Te zmiany zgodne są z teorią Tarskiego, ponieważ oczekiwana rekurencja występuje z naprzemienną zmianą statusu języków. Gdy jeden, metajęzyk wypowiada się o tezie języka przedmiotowego, tym samym stawia nową, drugą tezę i zmienia się w język przedmiotowy dla metajęzyka. Tym staje się język, który przedmiotowy był wcześniej, ponieważ rozważamy prawdziwość tezy dzięki użyciu różnych języków. A składnia obu zależna jest od statusu języka, czyli metajęzyk zawsze ma bogatszą składnię o to, czego potrzebuje.

Do czego to doprowadza? Do relatywizacji wszystkiego, co jej ulega i wyłowieniu istoty zagadnienia i teorii Tarskiego. Regułą tą jest istnienie dwóch języków, które o prawdzie orzekają, gdy zgadzają się ze sobą, a na ogół zgadzają się zawsze, ponieważ podstawowa wypowiedź metajęzyka sformułowana jest tak, aby cedować prawo ostatecznego rozsądzania na wyższy metajęzyk, oto ten wcześniej wskazany sposób:


„p” jest prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy p


Ponieważ słowo „gdy” odwołuje się zawsze do metajęzyka, nie do doświadczenia, o którym prawdę orzeka się pierwotnie, to prowadzi nas w nieskończoną rekurencję pozbawioną pewnego celu, jakim jest jednoznaczna znajomość Prawdy. Innymi słowy kryterium oceny Prawdy, którym jest spójność, użyte zostaje do tego, aby orzekając wymijająco spójność w cudzysłowu pomiędzy „p” i p przenieść ją na metajęzyk wyższego rzędu, bo rzeczywistego orzeczenia czy „p” jest prawdziwe nie ma, czyli czy zgadza się z tym, czego realnie doświadczamy.

Zatem regułę porządkującą Tarskiego można sprowadzić do granic jednego tylko języka, na przykład polskiego, w którym następującym po sobie zdaniom przypisujemy wyższość, każde metazdanie odwołuje się i staje przedmiotem zdania metak+n. Nie docieramy do rozwiązania, ale odwołujemy się do wyższego zawsze, które osiągane jest przez nieskończoność. Wszystko w jednym języku o wyższym rzędzie każdego następnego zdania. Spójność, która ma być celem i środkiem użyta jest tylko jako środek do cedowania orzekania o spójności na wyższy poziom zdań. Można zatem powiedzieć, że jest to sposób rozsądzania o Prawdziwości zależny od prawa do orzekania o tym i może następować w obrębie danego języka gdzie po prostu orzeczeniom nadaje się stopniowalne znaczenia (wyższe, następujące zawsze orzeka o niższym, poprzedzającym). W tym szczególnym sensie jest to teza teorii samoidentyfikacji Prawdy, którą przedstawiłem wcześniej[8]. Wynika z tego, że można zupełnie zrelatywizować język, on ma jedynie spełniać pewną regułę, ma pozwalać na to, aby pozwalał się zastosować w sposób transcendentny do samego siebie. Ma pozwolić na to, aby jako użyty najpierw w sposób przedmiotowy, pozwalał się użyć także jako metajęzyk, w sposób podmiotowy.


Antynomia

W myśl tak rozumianej reguły Prawdziwości antynomia nie zostaje rozwiązana, bo język nadal orzeka o sobie, wypowiedź osądza wypowiedź. Nawet, jeśli zastosujemy nieskończoność języków, aby ściśle dochować reguły Tarskiego, co jest bez znaczenia, bowiem języki są ze sobą ściśle tożsame. Oba, meta i przedmiotowy mają wspólną część, metajęzyk przejmuje regułę antynomiczną z języka przedmiotowego. Metajęzyk, bowiem ma obejmować cały język przedmiotowy i przewyższać go zdolnością wypowiadania się o nim, zatem obejmuje także takie sytuacje jak antynomia.

Lecz rozwiązanie zastosowane przez Tarskiego względem antynomii nie rozwiązuje ich, ponieważ polega na apodyktycznym zakazie. Zakazane zostaje prawo orzekania zdania o sobie bez wystarczającego uzasadnienia. Zarówno zdanie: „to zdanie istnieje”, jak i zdanie „to zdanie nie istnieje”, nie mogą istnieć. Samoorzekanie zostaje uznane za zabronione kosztem zaprzeczenia języka sobie. Bo on nawet w wielu wersjach ze względu na tożsamość wszystkich wersji pozostaje jednym językiem orzekającym o sobie. Czyni to jedynie w dwóch lub więcej zdaniach różniących się między sobą mocą nadrzędności jednego względem drugiego. Jeśli teoria semantyczna spotyka antynomię to stwierdza, że nie może ona o sobie orzekać tak, jak tautologia będąca zdaniem bezsprzecznie prawdziwym. Rozwiązanie w takiej postaci jest rozwiązaniem pozornym, świadczy o tym jedna z krytycznych uwag skierowana do teorii semantycznej wykazująca ścisłą tożsamość pomiędzy możliwymi językami, a więc przejmowanie przez każdy reguły antynomicznej. Można zastosować odpowiednio sformułowaną antynomię wprost do teorii Tarskiego:


[p] Niniejsze zdanie nie jest prawdziwe na każdym poziomie hierarchii języków Tarskiego[9].


Gdy zdanie to umieścimy na pierwszym poziomie lub innym hierarchii zdań wtedy wynika z niego, że jest ono prawdziwe:


„p” jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy p


Jednak jego orzeczenie (p) zaprzecza temu i staje się fałszywe, ponieważ formuła Tarskiego mówi, że zdanie to jest prawdziwe wtedy, gdy to, co głosi jest prawdziwe. Ono głosi, że prawdziwe nie jest, dochodzimy do sprzeczności antynomicznej.

Teoria semantyczna może zastosować do tego zdania odnoszącego się bezpośrednio do samej teorii jedynie twierdzenie odrzucające tego typu sformułowania. Ale świadczy tym, że sobie z nimi nie radzi. Nadto świadczy o tym, że zdania spójne np. odwrotne:


Niniejsze zdanie jest prawdziwe na każdym poziomie hierarchii języków Tarskiego


Jest „na rękę” teorii semantycznej, bo to zdanie na każdym poziomie języków jest prawdziwe i teoria przypisuje mu ocenę prawdziwości. Choć to zdanie w myśl reguły o nie samoorzekaniu nie powinno być prawdziwe, w ogóle rozważane.

Na tych dwóch przykładach wyraźnie widać, że propozycja dotycząca zakazu samoorzekania jest nieuzasadniona i pozorna, a teoria semantyczna naprawdę nie rozwiązuje antynomii. Z założenia metajęzyk ma być niesprzeczny, ale jednocześnie musi zawierać wszystko to, co posiada język przedmiotowy, zatem także regułę antynomiczną.

Warto zwrócić uwagę na pewną szczególną cechę antynomii – one występują wyłącznie w języku i komunikacji, nigdy w doświadczeniu. Dopóki doświadczenie, właściwie relacja podmiot – doświadczenia jest niewerbalizowana dopóty nie mamy do czynienia z antynomią. Ta znajduje sposobność dopiero wtedy, kiedy w miejsce doświadczenia w tej relacji wkracza drugi podmiot i komunikację przy pomocy języka pozbawiamy odniesienia do doświadczeń. Jest tak przede wszystkim dlatego, ponieważ w doświadczeniu z góry podmiot poznający przyjmuje metapozycję względem doświadczenia, które jest dla niego przedmiotem lub subpozycją[10]. Teoria semantyczna Tarskiego zawiera te słuszne uwagi dotyczące Prawdy, ale nie definiuje jej i nie przedstawia kryterium materialnego, jedynie nie dość rozwinięte kryterium formalne.


Krytyka teorii semantycznej

Uzasadnienie Tarskiego zakazu samoorzekania ma charakter syntaktyczny, dotyczy reguł budowy wyrażeń[11], które pozwalają na jednoczesne występowanie dwóch wartości logicznych w jednym zdaniu. Nie zauważa przy tym i nie zauważają inni, że w każdym zdaniu istnieją dwie wartości, każde zdanie orzeka o sobie, czyniąc to na ogół w sposób niejawny. W istocie ograniczenie dotyczy jawnego samoorzekania zdania, ale niejawne nie jest w ogóle rozważane, bo nie zostaje dostrzeżone. Weźmy przykład:


Wieża Eiffla stoi w Paryżu


Zdanie to orzeka o pewnym przedmiocie, co mamy przyjąć za Prawdę; tu występuje pierwsza możliwość oceny prawdziwości lub fałszywości zdania, ta na co dzień oczywista. Druga natomiast ta niejawna dotyczy intencji samego zdania, intencji wypowiedzenia Prawdy. Kiedy w obu przypadkach mamy do czynienia z Prawdą wtedy oceniamy wypowiedź jako prawdziwą, w jednej ocenie łączymy ocenę dwóch płaszczyzn Prawdziwości. Kiedy natomiast jest odwrotnie np.:


To zdanie nie istnieje.


Wychodzi sprzeczność, ponieważ zdanie otwarcie stwierdza, że nie istnieje, a w intencji ma wypowiedzenie Prawdy. Ta intencja kłuci się ze znaczeniem wypowiedzi, znaczenie zaprzecza doświadczanemu stanowi, obecności tego zdania, tu rodzi się antynomia – fakt istnienia zdania kłuci się z jego wypowiedzią. Prawdziwa, obiektywna intencja ukierunkowana na Prawdę zostaje podważona przez subiektywną wypowiedź. „Logika codzienności” ujmująca dwie wartości logiczne w jednej nie sprawdza się. Jednak bliższe rozważania na temat antynomii pozwolę sobie zostawić, pisałem o nich w: Paradoks kłamcy i antynomia, Prawda w filozofii.

Niemniej semantyczna teoria Prawdy Tarskiego nie obejmuje takiego rozwiązania i nie jest w niej jak również w innych[12] zauważone, iż jedna ocena zdania dotyczy dwóch możliwych stanów podlegających ocenie, stąd biorą się antynomie. Taka sytuacja jest przesłanką do tego, aby przebudować istniejącą logikę filozoficzną. Argument przeciwko zakazowi samoorzekania znajdujemy zresztą w tautologiach, nie mamy podstaw, aby odbierać prawo samoorzekania takim jak to zdaniom: 


p = p


Spójność w takiej i innej postaci świadczy o istnieniu możliwości, możliwości na coś więcej, ponieważ zastosowanie tego, co wyraża spójność pozwala „przerzucić most” w obszar zagadnień dotychczas niezbadanych. Natomiast sprzeczność taka jak choćby antynomia zaprzecza możliwości (na coś), ponieważ nie dokonuje połączenia dwóch płaszczyzn w istocie zawsze biorących udział w orzekaniu o prawdziwości czegoś. Antynomia, sprzeczność mówiąc jednocześnie „można” i „nie można” stwarza sytuację niejednoznaczną, którą wcześniej trzeba doprowadzić do spójności, aby móc uczynić krok naprzód. Spójność potwierdza możliwość, którą widzi się intuicyjnie wcześniej, „rozkłada most” połączeniem zaangażowanych stron zagadnienia. Te koherencją względem siebie budują nowy obraz współdziałania, po którym można przejść w celu prowadzenia rozważań dotyczących dalszych zagadnień.

Twierdzenie o tym, że zdanie nie może orzekać o sobie, czyli nie może istnieć zbiór „Prawda absolutna”, zawiera także twierdzenie o prawdziwości tylko zdań cząstkowych. Jednak każde zdanie cząstkowe prawdziwe jest, bo jego podstawą jest zasada Prawdziwości – spójność, spójność bazująca na, na przykład identyczności doświadczenia i myślenia. Ta zasada posiada przeniesienie na zdanie najwyższego rzędu lub zbiór „Prawda absolutna”, który będąc potencjalnie spójny jest Prawdą. Innymi słowy, jeśli rozważać twierdzenie Tarskiego o niemożliwości samoorzekania wtedy cała jego teoria nie dociera do celu, jakim jest podanie definicji i kryterium Prawdy, zaprzecza sobie. Aby dociec do Prawdy o czymś proces rekurencyjny, odnoszenia zdania przedmiotowego do metajęzyka musi kiedyś zostać zakończony, kiedyś kolejny język musi orzec o wszystkich językach przedmiotowych w sposób zbiorczy odnosząc się tym samym do siebie. W innym wypadku teoria semantyczna nie dociera do Prawdy i rozmija się ze swoim celem. Ona tylko prowadzi do Prawdy wiedząc, że nie dotrze. Kiedy znowu odnosi się do siebie, musi orzec: „mówię prawdę, że „p” = p”. Lub wypowiedzieć zdanie:


„p” jest prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy p


które jest zdaniem samoorzekającym. Bez tego chociaż samoodniesienia, które implikuje samoodniesienie ostateczne – meta, nie istnieje nawet Prawda dotycząca zdań cząstkowych. Kiedy znowu dociera do samoorzeczenia, które już ma w zdaniu podstawowym, to łamie zasadę nie orzekania o sobie.

Teoria semantyczna, choć bazuje na logicznej spójności („p” = p), nie zauważa, że to podstawowe kryterium Prawdy i poszukuje innego poprzez zaprzeczenie spójności w zaprzeczeniu możliwości samoorzekania – to jest sprzeczne.

Jak zauważa Zbigniew Tworak w swojej książce „Współczesne teorie Prawdy”: „Zadaniem teorii semantycznej nie powinno być eliminowanie wyrażeń samoodnośnych, lecz dostarczanie analizy ich stosowania. Odrzucenie, jako niedopuszczalnych, wszystkich tego typu wyrażeń wygląda na filozoficzną fanaberię”[13].

Z kolei Józef Dębowski w książce „Prawda i warunki jej możliwości” przytacza wypowiedź Adama Groblera, który uważa, że: „gdyby teorię prawdy Tarskiego bez żadnych przeróbek zastosować do języków nauk empirycznych, nie uzyskalibyśmy nic ponad wyjaśnienie frazy <<zdanie S jest prawdziwe w modelu M>>. Model byłby wówczas światem wykreowanym przez teorię naukową, czyli przez pewien <<tekst>>.[...] Definicja prawdy w kategoriach spełniania modelu czy interpretacji nie rozwiązuje problemu obiektywności poznania”[14], brakuje bowiem doświadczenia.

Sam Dąbrowski w tej samej pracy mówi, że: „w semantycznej teorii prawdy cała rzecz zdaje się sprowadzać do samej tylko sztuki przekładu jednego języka (języka przedmiotowego) na inny język – na język odpowiednio bogatszy (metajęzyk)”[15]. Słuszność tej uwagi została wykazana powyżej, umożliwiając sprowadzenie szeregu języków do jednego tylko na podstawie tożsamości języków z zachowaniem reguły nadawania wyższego prawa pewnym wypowiedziom – prawa orzekania, którego nie posiada wypowiedź przedmiotowa.

Reasumując powyższe rozważania, zasadniczą zasługą Tarskiego jest nieumyślne dostrzeżenie istnienia dwóch płaszczyzn oceny logicznej – przedmiotowej i meta. Ale reguła Prawdy – spójność umknęła jego uwadze, w jej miejsce wprowadził regułę ciągłego podnoszenia poziomu abstrakcji języka pozwalając tym samym, aby Prawda na zawsze pozostała nieodkryta. Nieodkryta w myśl twierdzenia o nie samoorzekaniu zdań, a to jest konieczne do tego, aby poznać Prawdę. Konieczne jest zatem pozbawienie definicji kołowych błędności. Wtedy zasada rekurencji będzie odpowiadała za odkrywanie nowych płaszczyzn Prawdziwości, bogactwa Prawdy w oparciu o zasadę spójności.






[1] J. Dębowski: Prawda i warunki jej możliwości. Olsztyn 2010, s. 135
[2] Ibidem, s. 135
[3] Z. Tworak: Współczesne teorie Prawdy. Poznań 2009, s. 35
[4] J. Dębowski: Prawda i warunki jej możliwości. Olsztyn 2010, s. 136
[5] Ibidem, s. 137
[6] A. Tarski: Pisma logiczno-filozoficzne. Warszawa 1995
[7] Z powodu antynomii.
[8] Prawda w filozofii: http://poznanie.salon24.pl/376125,prawda-w-filozofii
[9] Z. Tworak: Współczesne teorie Prawdy. Poznań 2009, s. 56
[10] Piszę o tym w: Prawda w filozofii: http://poznanie.salon24.pl/376125,prawda-w-filozofii
[11] Z. Tworak: Współczesne teorie Prawdy. Poznań 2009, s. 26
[12] Por. Ibidem, s. 31
[13] Ibidem, s. 55
[14] J. Dębowski: Prawda i warunki jej możliwości. Olsztyn 2010, s. 143
[15] Ibidem, s. 144


Comments