Publicystyka‎ > ‎

Obraz Bożego Miłosierdzia

opublikowane: 20 kwi 2017, 23:58 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 7 maj 2017, 02:25 ]
W Wielkim Poście kontemplowaliśmy obraz Ecce Homo – wizerunek Jezusa ubiczowanego i ukoronowanego cierniem. Po Zmartwychwstaniu przyjrzyjmy się obrazowi Bożego Miłosierdzia. Okazją do tego niech będzie Święto Bożego Miłosierdzia.

Obraz Bożego Miłosierdzia to pierwsza forma nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, objawiona przez Pana Jezusa św. s. Faustynie Kowalskiej w 1931 r. w Płocku. Jezus poprosił: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z popisem: Jezu, ufam Tobie (Dz. 47). Prośba ta napotkała wiele trudności w realizacji, o czym dowiadujemy się z zapisków s. Faustyny (m.in. opór matki przełożonej, duchowa interpretacja nakazu przez spowiednika). Nie skończyły się one jednak ani z momentem powstania obrazu, ani ze śmiercią „Sekretarki Bożego Miłosierdzia” w roku 1938. Sprawę nabożeństwa, w tym i obrazu, prowadził dalej bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny. Kult Bożego Miłosierdzia rozszerza się dziś na całym świecie, tym ciekawsze wydają się historia i treść obrazu, który wedle słów Jezusa jest naczyniem, z którym ludzie mają przychodzić po łaski (Dzienniczek, 327).

Pierwszy obraz namalowany według wskazówek świętej powstał w pracowni wileńskiego artysty Eugeniusza Kazimirowskiego. Obraz ten do dziś odbiera cześć w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Wilnie (po wojnie został więc poza granicami Polski). W 1944 r. zgłosił się do Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach artysta malarz Antoni Hyła, który pragnął namalować jakiś obraz jako wotum za uratowanie życia podczas wojny. W ten sposób stał się autorem najbardziej znanej wersji obrazu Bożego Miłosierdzia [1]. Obraz powstał oczywiście w oparciu o teksty objawień s. Faustyny oraz przy współpracy z jej drugim spowiednikiem, jezuitą, ks. Józefem Andraszem. Tu ujawniły się pewne rozbieżności między nim a wizją ks. Sopoćki i to właśnie one powodują, że obrazy Bożego Miłosierdzia różnią się między sobą. Warto zwrócić uwagę, że obraz wiszący w naszym kościele parafialnym [w kościele Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu - przyp. red.] jest wzorowany właśnie na obrazie krakowskim Antoniego Hyły.

W 1954 r., na zlecenie Episkopatu Polski, powstał jeszcze jeden wizerunek Bożego Miłosierdzia. Nie miał się on odwoływać do objawień s. Faustyny, a tylko do sceny ukazania się Zmartwychwstałego Jezusa w Wieczerniku (J 20, 19-23). Jego autorem jest znakomity malarz krakowski Ludomir Ślendziński. Obraz ten został zatwierdzony oficjalnie. Od kilkudziesięciu lat znajduje się w kościele ojców jezuitów w Kaliszu, który jako pierwszy w świecie ogłoszony został Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego.

Zasadnicze elementy wszystkich obrazów są jednak zawsze te same. Obraz przedstawia zawsze postać Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady (Dz. 47). Elementem obrazu jest też podpis podyktowany s. Faustynie: Jezu, ufam Tobie. (Oczywiście napis ten powinien być tłumaczony na języki poszczególnych ludzi, którzy czczą Boże Miłosierdzie). Napis ten wyrażać ma naszą ufność w miłosierdzie Boże dla nas, ale i „ufność Jezusa w nasze miłosierdzie dla braci” [2]. Kwestia tła, spojrzenia Jezusa, wzniesienia ręki pozostają nierozstrzygniętymi.

W tej sprawie ks. Sopoćko i ks. Andrasz mieli inne zdanie, stąd też są one powodem niekiedy znacznych różnic. W objawieniach s. Faustyny czytamy bowiem, że spojrzenie Jezusa ma być spojrzeniem z krzyża. Dlatego E. Kazimirowski malował Jezusa z oczami spuszczonymi w dół – tak interpretował treść objawienia ks. Sopoćko. Z kolei ks. Andrasz rozumiał to jako „spojrzenie pełne miłości”.

Również sprawa tła nie jest jednoznaczna. Podczas gdy ks. Sopoćko mówi, iż także drzwi Wieczernika mogą stanowić tło dla Jezusa, ks. Andrasz myśli o Jezusie, który idzie przez świat jako niebieski lekarz, aby leczyć zbolałą ludzkość [3]. Stąd też znane są wizerunki namalowane przez Antoniego Hyłę, na których Jezus idzie prze łąki i pola (w pierwszym jego obrazie, później przemalowanym, tło stanowił podbeskidzki pejzaż). Nigdy natomiast nie było niejasności co do promieni wychodzących z serca Jezusa. Czerwony i blady (nie biały, jak czasem pisano) promień, odwołują się do sceny na Krzyżu, gdy z boku Chrystusa wypłynęła krew i woda, i tam wzięły początek sakramenty Kościoła [4]. Głęboka treść teologiczna promieni zawiera się w odniesieniu ich do sakramentu Eucharystii (krew) i chrztu (woda). W pięknej interpretacji św. Tomasza z Akwinu są one szerzej symbolem wszystkich sakramentów. Promień blady – tzw. sakramentów umarłych, czyli chrztu i pokuty, promień czerwony – tzw. sakramentów żywych: Eucharystii, bierzmowania, małżeństwa, kapłaństwa, namaszczenia chorych. O wielkim znaczeniu tych promieni świadczy fakt, iż Koronkę do Bożego Miłosierdzia kończymy wezwaniem: O Krwi i Wodo, któraś wtrysnęła z Najświętszego Serca Jezusowego jako zdrój miłosierdzia dla nas – Ufamy Tobie [5]. Ideę tę wspaniale wyraża (według mnie najpiękniejszy) wizerunek Bożego Miłosierdzia, czczony w kościele pw. Maryi Królowej przy Rynku Wildeckim w Poznaniu, namalowany przez artystę malarza Andrzeja Okińczyca [6]. Promienie Łaski wypełniają obraz, ogarniając swym światłem każdego, kto pragnie Bożego Miłosierdzia.

Wymowę teologiczną obrazu warto uzupełnić o wyjaśnienie podane przez bł. ks. Sopoćkę, który jako pierwszy głosił wiernym przesłanie św. Faustyny. Wierni zobaczyli obraz po raz pierwszy w II Niedzielę Wielkanocną 1935 r., wystawiony w Ostrej Bramie w Wilnie. Tego dnia w liturgii czytana jest Ewangelia o ukazaniu się Jezusa w Wieczerniku, łączona tradycyjnie z sakramentem pokuty: Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. (J 20, 22). Treść obrazu stanowi misterium paschalne wyrażone w dwóch momentach: śmierci Jezusa na Krzyżu oraz ukazaniu się Zmartwychwstałego w Wieczerniku. Obraz jest też „syntezą i kluczem do zrozumienia innych form Nabożeństwa” [7] (Godzina miłosierdzia, Koronka, Nowenna i Litania do Bożego Miłosierdzia oraz święto Bożego Miłosierdzia). Tak tłumaczył sens nabożeństwa bł. Jan Paweł II w homilii podczas mszy kanonizacyjnej s. Faustyny: Wpatrując się w Niego, jednocząc się z Jego ojcowskim Sercem, stajemy się zdolni patrzeć na braci nowymi oczyma, w postawie bezinteresowności i solidarności, hojności i przebaczenia. Tym wszystkim jest właśnie miłosierdzie! [8]

Maria Pazder
Tekst pochodzi z archiwalnego wydania (11/2011) "Ja Jestem Zmartwychwstaniem"

Literatura:
[1] Pierwszy obraz nie pasował zresztą do rozmiarów ołtarza, w związku z czym artysta namalował kolejny. Oryginał znalazł się ostatecznie w kościele pw. Serca Bożego we Wrocławiu.
[2] A. Witko, Święta Faustyna i Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, Kraków 2001 s. 122.
[3] A. Witko, dz. cyt., s. 123.
[4] Prefacja o Najświętszym Sercu Jezusa.
[5] A. Witko, dz. cyt., s. 119.
[6] Obraz został niestety, bez wiedzy artysty, „poprawiony” przez dodanie bocznych skrzydeł z domalowanymi promieniami. Jednak mimo tej zmiany można spróbować skupić się na oryginalnym obrazie centralnym.
[7] A. Witko, dz. cyt., s. 116.
[8] Kanonizacja miała miejsce w Rzymie 30 kwietnia 2000 r. Cytuję za: www.milosierdzieboze.pl/homilia.php?text=12.