Publicystyka‎ > ‎

Ecce Homo - medytacja obrazu

opublikowane: 13 kwi 2017, 23:53 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 7 maj 2017, 02:31 ]
Ecce Homo, św. Albert Chmielowski
W Wielkim Tygodniu możemy spróbować rozważyć tajemnicę Męki Pańskiej z pomocą pewnego nadzwyczajnego obrazu. Został on namalowany przez św. Brata Alberta (Adama Chmielowskiego) i nosi tytuł „Ecce Homo” (są to słowa Piłata Oto Człowiek, J 19, 5). Ten właśnie obraz szczególnie cenił Sługa Boży Jan Paweł II. Na początku kapłaństwa Karol Wojtyła napisał sztukę teatralną o bracie Albercie zatytułowaną „Brat naszego Boga”. Umieścił w niej następujące motto – własne spojrzenie na obraz:

Jesteś jednakże straszliwie niepodobny do Tego, którym jesteś –
Natrudziłeś się w każdym z nich.
Zmęczyłeś się śmiertelnie.
Wyniszczyli Cię –
To się nazywa Miłosierdzie.

Przy tym pozostałeś piękny.
Najpiękniejszy z synów ludzkich.
Takie piękno nie powtórzyło się już nigdy później –
O, jakież trudne piękno, jak trudne.


Takie piękno nazywa się Miłosierdzie.”Obraz „Ecce Homo” malował Adam Chmielowski, świetnie wykształcony artysta malarz, długo przed założeniem habitu, w latach 1879-1904. Dzieło to jest zapisem jego duchowego dojrzewania i czasu wewnętrznych zmagań (porzucenie sztuki na rzecz służby ubogim, ciężka depresja, decyzja poświęcenia się Bogu w życiu zakonnym). Dlatego wrażenie, jakie czyni na widzu, jest zawsze tak silne. Patrzymy na obraz i widzimy Jezusa „zelżywie wyśmianego, przez szyderstwo okrutne, cierniowym wieńcem ukoronowanego”, oplutego, obiekt naigrawania się ze strony żołnierzy i żądnego krwi tłumu. W purpurowym płaszczu, w cierniowej koronie na głowie, z trzciną jako berłem w dłoni, obwiązany sznurami Skazaniec. Ale naszą uwagę zwraca Jego twarz – zamknięte oczy i ten niesamowity spokój Człowieka, który świadomie i dobrowolnie wydaje się na wszystko to, co ma Go spotkać. Więcej nawet, z tego spokoju płynie do nas jakaś nieludzka siła.

Spróbujmy przyjrzeć się obrazowi głębiej. Wyśmiewany Jezus stoi na tle ściany pałacu Piłata. Układ linii stworzony przez tę architekturę jeszcze bardziej Go w obrazie unieruchamia, sznury na szyi jeszcze mocniej wiążą Go z tłem i płaszczyzną obrazu.

Teraz spróbujmy umiejscowić siebie jako widza. Jezus stoi za krawędzią muru, jest powyżej niego, na wprost naszych oczu. Mamy więc dwa optyczne centra obrazu: linie zbiegu perspektywy wyznaczonej architekturą oraz twarz Jezusa. Sens takiego potraktowania tematu „Ecce Homo” możemy rozumieć następująco: to, co przygotowali Jezusowi ludzie, nie jest w stanie zniszczyć Jego Boskiej Wszechmocy. To On sam wydaje się w ludzkie ręce, jest bowiem Bogiem-człowiekiem. Dwie natury Chrystusa: boska i ludzka, zostały tu ukazane środkami malarskimi. „Jezus aktem wolnej decyzji wpasowuje się w ziemski byt i jego realia. Bóg staje się człowiekiem, przyjmuje więc tym samym na siebie cierpienie i śmierć” (W. Bałus). Ten, Którego chciano wyśmiać jako króla z trzciną zamiast berła i cierniami zamiast złotej korony, jest rzeczywiście Królem. Jednak trzeba pamiętać, że „królestwo Jego nie jest z tego świata” (J 18, 36). Imieniem tego Króla jest Miłość, Jego panowanie to Miłosierdzie. Pozwala ludziom zrobić z sobą to wszystko, co chcą – a przy tym pozostaje Panem i Bogiem, „w którym nie ma idei zła” (J.-M. Garrigues OP). Nałożona prześmiewcza szata układa się na Jego na ramionach w kształt najpiękniejszy – kształt serca, które jest Jego symbolem.

Kiedy metropolita Andrzej Szeptycki pokazywał jednemu księdzu ów obraz (wyproszony u Brata Alberta), mówił:
„To przecież nowy, genialny sposób przedstawienia Serca Pana Jezusa. Picasso czasem zniekształcał jakieś szczegóły w budowie anatomicznej człowieka, kiedy chciał wydobyć na wierzch niedostępny dla innych szczegół duszy. Brat Albert zdeformował trochę ramię Chrystusa, lecz co z tego wyniknęło? (…) Czerwona chlamida opada z ramion tak, że zarysowuje na ubiczowanej piersi Chrystusa olbrzymie serce. Cały Chrystus zamienia się w serce. To zbiczowane Boże Serce.”

A sam brat Albert tak modlił się do umęczonego Mistrza:

Królu Niebios Cierniem ukoronowany,
ubiczowany, w purpurę odziany –
Królu znieważony, opluwany –
Bądź Królem panem naszym tu i na wieki. Amen.


Maria Pazder

Inspiracją i głównym źródłem przedstawionych idei był dla mnie tekst prof. W. Bałusa pt. Adam Chmielowski: Ecce homo i rozterki ducha (W. Bałus, Figury losu, Kraków cop, 2002, s. 120-136). Cytaty – jeśli nie zaznaczono inaczej – także pochodzą z tego tekstu.

Tekst archiwalny, pochodzi z "Ja Jestem Zmartwychwstaniem" (9/2011)