Wiara‎ > ‎

Siła słabości

opublikowane: 11 sie 2019, 04:48 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 11 sie 2019, 04:57 ]

Homilia na XIX niedzielę zwykłą

32 Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. 33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. 34 Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. 35 Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! 36 A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. 37 Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. 38 Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. 39 A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 40 Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». 41 Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?» 42 Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? 43 Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. 44 Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. 45 Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, 46 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. 47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
(Łk 12, 32–48)

Jezus z determinacją kontynuuje swoją wędrówkę ku Jerozolimie, w której zostanie zgładzony. Wrogość religijnych liderów Izraela staje się coraz bardziej czytelna. Być może to jest powodem, że ci, którzy podążają za Jezusem, zaczynają odczuwać pewien niepokój, lęk. A może jest i tak, że stopniowo zaczyna tychże uczniów ogarniać również jakiś nastrój rozczarowania co do postaci Mistrza, który miał się przecież okazać Mesjaszem miażdżącym nieprzyjaciół Boga Izraela. A w tym (i w takim) Mesjaszu nie ma i nie było nic z siły.

Jezus zapewne spostrzegł to zmieszanie swojej wspólnoty. Ile osób mogło Mu towarzyszyć? Dwunastu apostołów, zapewne niektórzy z nich szli w towarzystwie swoich żon, kilka kobiet, które wspierały Jezusa. W sumie nieco ponad dwadzieścia osób. Mało, zważywszy na siłę społeczeństwa żydowskiego, które odwraca się od galilejskiego Mesjasza z Nazaretu. Mało, zważywszy na potęgę Imperium Rzymskiego wpatrzonego w swoich bożków! Łatwo zrozumieć zatem serdeczne i ciepłe słowa Jezusa: „Nie bój się, mała trzódko”. Łatwo, mimo że niewiele nam pozostało z tej pierwotnej małości. Kościół katolicki liczy sobie dzisiaj ponad miliard trzysta milionów ochrzczonych. Kościoły protestanckie liczą ponad osiemset milionów wiernych, prawosławie to prawie trzysta milionów wiernych. Zatem wszystkich chrześcijan na świecie byłoby około dwóch miliardów czterysta milionów. W przybliżeniu uczniowie Jezusa stanowią 1/3 populacji Ziemi. To daje poczucie siły!

Można zaryzykować, że to poczucie małości, niemocy przeszło z poziomu materialnego na poziom moralny. Kościoły odkrywają tę swoją małość nie w tym, że są nieliczne i biedne, ale w tym, że są wspólnotami poranionymi, noszącymi blizny grzechów swoich wyznawców, doświadczającymi nędzy moralnej. W tym sensie słowa Jezusa wzywające do tego, aby każdy Jego uczeń stał się ubogi, pozwolił się ogołocić (podobnie, jak ogołocił się sam Jezus) i podzielił to swoje ogołocone życie z braćmi i siostrami oraz rozpoznał w sobie konieczność nawrócenia, nie tracą niczego ze swojej aktualności. Tak jak nie traci swojej aktualności wezwanie do czuwania, które w jakiejś mierze jest siłowaniem się z wewnętrzną ślepotą, z codziennym zmęczeniem, z codziennością, która nosi w sobie tę zabójczą sugestię nieistotności.

ks. Adam Błyszcz