Wiara‎ > ‎

Prawdziwa religia

opublikowane: 2 wrz 2018, 10:44 przez Leszek Zygmunt   [ zaktualizowane 2 wrz 2018, 11:01 przez Redakcja JotJotZet ]

Homilia na XXII niedzielę zwykłą

Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. 2 I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. 3 Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. 4 I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. 5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» 6 Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. 8 Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». (…) 14 Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! 15 Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. (…) 20 I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. 21 Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, 22 cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. 23 Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».
(Mk 7, 1–8. 14–15. 20–23)

Po pięciu niedzielach, w liturgii których czytaliśmy trudny i kontrowersyjny szósty rozdział Ewangelii Jana, wracamy do Ewangelii Marka. Również dzisiaj nie brakuje kontrowersji. Liderzy – pasterze Ludu Wybranego zauważają, że uczniowie Jezusa (zapewne tylko niektórzy z Jego uczniów, gdyż czytany rozdział szósty Ewangelii Jana ujawnił istniejące w tej grupie podziały. Jak pamiętamy, część naśladowców Jezusa opuściła krąg jego sympatyków) nie przestrzegają prawa religijnego. Tego prawa, które stanowiło o tożsamości Izraela. Faryzeusze i uczeni w Piśmie podejrzewają, że uczniowie, dla takiej swojej wolności od przepisów, znajdują poparcie samego Jezusa. Stąd ich pytanie skierowane zostało nie do tych, którzy przewinili, a do Tego, który na to pozwolił (lub pozwala).

Rzecz dotyczy rytualnych obmyć, które miały gwarantować czystość religijną. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z higieną osobistą. Księga Wyjścia obowiązek tych ablucji rytualnych nakładała jedynie na kapłanów, którzy sprawowali kult w sanktuarium jerozolimskim:

17 Tak też powiedział Pan do Mojżesza: 18 «Uczynisz kadź z brązu, z podstawą również z brązu, do obmyć, i umieścisz ją między przybytkiem a ołtarzem, i nalejesz do niej wody. 19 Aaron i jego synowie będą w niej obmywać ręce i nogi. 20 Zanim wejdą do Namiotu Spotkania, muszą się obmyć w wodzie, aby nie pomarli. Tak samo, gdy się będą zbliżać do ołtarza, aby pełnić służbę i aby składać ofiarę spalaną dla Pana, 21 muszą obmyć ręce i nogi, aby nie pomarli. I będzie to prawo zawsze obowiązywać Aarona i jego potomstwo po wszystkie czasy».
(Wj 30: 17 – 21)

Z czasem jednak interpretatorzy Słowa Bożego rozciągnęli ten nakaz na wszystkich mężczyzn Izraela. Taka radykalizacja była zapewne spowodowana ryzykiem utraty własnej tożsamości, wskutek kontaktu z tymi, którzy nie przynależeli do Ludu i nie podzielali Jego wiary w Jahwe. Gdyż każdy pobożny Żyd był zobowiązany obmyć ręce po powrocie z Miasta, w którym mógł spotkać kogoś, kogo należało unikać: publicznego grzesznika (celnika, prostytutki), poganina, lub mógł dotknąć przedmiotu, którego dotykać nie należało. Taki kontakt czynił go wykluczonym ze społeczności Ludu, zatem gestem obmycia wyrażał pragnienie powrotu do swoich.

O co zatem toczy się spór w dzisiejszej ewangelii? To w gruncie rzeczy próba odpowiedzi na pytanie, na czym polega prawdziwa religia? Nie jest to pytanie, które wymyśliły nasze czasy, bo musiało ono już niepokoić rodzący się Kościół, skoro autor Listu świętego Jakuba (dzisiejsze drugie czytanie) powiada:

Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.
(Jk 1, 27)

Tej odpowiedzi rodzącego się Kościoła warto poświęcić nieco uwagi. Z jednej strony zachowuje ona pierwotną intuicję Jezusa, który preferuje miłosierdzie nad ofiarę, kult.

7 Gdybyście zrozumieli, co znaczy: chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych.
(Mt 12, 7)

Z drugiej strony ten rodzący się Kościół zdaje sobie również sprawę z tego, że obecność świata i jego wpływy mogą zanieczyszczać doktrynę Wspólnoty. Stąd ostrzeżenie, aby mieć się na baczności. Wydaje się, że to taka aluzja, aby jednak godzić się, w imię ochrony tożsamości Wspólnoty, na pewną separację od Świata.

ks. Adam Błyszcz