Modlitwa‎ > ‎

Droga Krzyżowa z ojcem Pawłem Smolikowskim CR

opublikowane: 23 lut 2018, 03:54 przez Redakcja JotJotZet
Wielki Post kojarzy nam się przede wszystkim z nabożeństwem Drogi krzyżowej. „Mądre odprawienie Drogi krzyżowej, w którym w sposób wyważony przeplatają się wzajemnie słowo, milczenie, śpiew, procesja i refleksja, decyduje o dobrym skorzystaniu z duchowych owoców tego nabożeństwa”.[1]

Zwykliśmy organizować w naszych parafiach nabożeństwa Drogi krzyżowej wieczorami. Część naszych wiernych dopiero co wraca z pracy. Bardzo często stanowi to przeszkodę dla udziału we wspólnotowej celebracji. I tak cichaczem, ze względu na rytm naszego życia, podporządkowanego codziennej pracy (w której jesteśmy najemnikami) tracimy to piękne tradycyjne nabożeństwo. Dlatego redakcja portalu JotJotZet postanowiła przygotować rozważania Drogi krzyżowej, które będą dostępne w Internecie. Może w ten sposób ktoś jadąc do pracy autobusem, podmiejską kolejką, zdoła w tłumie wygospodarować dwadzieścia minut, aby w swoim sercu iść za Jezusem i towarzyszyć Mu w Jego ostatnich godzinach życia. A może to obudzi w kimś takim, w takim zabieganym mieszczuchu, pragnienie, aby tak zaprogramować swój piątek, aby znaleźć dwadzieścia minut na skromne nabożeństwo Drogi krzyżowej.

Zaczynamy od rozważań opartych na myśli ojca Pawła Smolikowskiego CR.

Śladami Męki Pańskiej z ojcem Pawłem Smolikowskim, świątobliwym zmartwychwstańcem

Środa Popielcowa w 1915 roku przypadała 17 lutego, a pierwsza niedziela wielkiego postu – 21 lutego. To od niej o. Paweł Smolikowski CR rozpoczął cykl kazań poświęconych Drodze krzyżowej. W poprzednich latach, 1913 i 1914 kazania wielkopostne głosił w rzymskim kościele zmartwychwstańców, więc podejrzewam, że i te głoszone były dla rzymskiej Polonii w kościele Zmartwychwstania przy via San Sebastianello 11. Cykl sześciu konferencji miał przybliżyć słuchaczom sens, znaczenie i wartość Drogi krzyżowej.

To wielkopostne nabożeństwo miało (i ma) na celu przybliżenie ostatnich godzin życia Jezusa Chrystusa, Jego męczeńskiej śmierci. Ale staje się także próbą odpowiedzi na to, w jaki sposób interpretować ludzkie cierpienie, ludzkie niepowodzenie. Nabożeństwo Drogi krzyżowej (dobrze przygotowane i dobrze przeżyte) staje się dla maluczkich (pozbawionych uniwersyteckich katedr i teologicznych bibliotek) podstawowym traktatem, jak obchodzić się z ludzkim bólem i cierpieniem.

Szukamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego cierpimy. Odpowiedź ojca Pawła jest teologiczna. I od razu należy zauważyć, że o. Paweł odpowiada zgodnie z teologią przełomu XIX i XX wieku. Każdy z nas jest dzieckiem swojego czasu. Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj inaczej niuansowalibyśmy średniowieczną doktrynę św. Anzelma o konieczności zadośćuczynienia. Nie ulega wątpliwości, że nikt z nas nie pisałby o Kościele po wielkim skandalu pedofilii (i po jeszcze większym skandalu ukrywania tejże przez ludzi Kościoła), który przetoczył się po naszym Kościele, tak jak ojciec Paweł, który twierdził, że „prawda, cnota, świętość – po stronie Kościoła. Złość, fałsz, niecnota po stronie nieprzyjaciół Kościoła”. (str. 8)

Trzeba nam i o tym pamiętać, że o. Paweł swoje konferencje głosi kilka miesięcy po wybuchu I wojny światowej. W społeczeństwie polskim budzą się nadzieje odzyskania niepodległości. Ojciec Paweł jest tego świadomy, gdyż niemało miejsca poświęca w swoich rozważaniach wadom narodowym Polaków (idzie tutaj tropem swojego współbrata o. Kalinki CR – jednego z założycieli krakowskiej szkoły historycznej), które doprowadzić miały do upadku I Rzeczypospolitej. Opuściłem ten wątek w zaproponowanych rozważaniach.

I zwróćmy także uwagę na to, że o. Paweł stacje X, XI i XII traktuje jako swoistą całość, co pozwala mu na przywołanie teologicznej kategorii świętego Grzegorza Wielkiego prolixitas mortis (tłumaczonej jako przeciągłe konanie).

Wracając do pytań, które stawia przed nami Via crucis, trzeba powiedzieć, że pytanie: dlaczego cierpimy, nie jest jedynym, które rodzi się z tego pobożnego oglądania Męki Pańskiej. Pojawia się drugie i trzecie? Co można zrobić z cierpieniem człowieka, z moim cierpieniem? I czy cierpienie może czemuś służyć?

Droga krzyżowa, tak jak ją proponuje i opisuje o. Paweł Smolikowski CR, stanowi także pewne światło, które opromienia nasze życie i pozwala w nim dokonać rozeznania. Światło, które opromienia nasze sumienie i pozwala nam dokonywać wyborów zgodnych z Ewangelią.

Przywołane fragmenty rozmyślań ojca Pawła opatrzone są odniesieniem do maszynopisu, który przechowywany jest w rzymskim archiwum Domu Generalnego Księży Zmartwychwstańców. Kazania o. Pawła z rękopisów sczytał i przepisał śp. ojciec Jerzy Mrówczyński CR.

I. Nasz dobry Jezus, najniegodziwszy wyrok śmierci najcierpliwiej przyjął

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.

„Pierwsza stacja kładzie nam przed oczy Chrystusa Pana skazanego na śmierć. On, Pan i Bóg, chciał być przez ludzi osądzonym i potępionym jako bluźnierca, jako ten, co zakłóca porządek publiczny! Jako wichrzyciel. (…) Chrystus przynosił i głosił naukę tak przeciwną moralności w świecie panującej, tak niezgodną z pojęciami świata, że słusznie mógł św. Paweł powiedzieć, że „23 my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan”
(1 Kor 1,23) [2]
(str. 7)

Ten wyrok na Jezusie to znak, że nie pasuje ze swoim nauczaniem, ze swoją postawą, ze swoimi gestami i czynami do naszego świata. Zostaje zatem odrzucony! Iluż z nas w swoim życiu, w swojej historii doświadcza podobnego losu. Odrzucenia? Pogardy? I iluż z nas w takiej sytuacji próbuje zawalczyć o uznanie? O akceptację? Naginając się do oczekiwań środowiska, społeczeństwa, grupy, w której się żyje (dokładnie tak: bezosobowo), wegetuje. Najczęściej nic nie zyskując, a tracąc nadto jakąś swoją niepowtarzalność i oryginalność.

I proszę zwrócić uwagę na pewien szczegół: ojciec Paweł Smolikowski próbując tej stacji i następnym nadać tytuł w stronie aktywnej, czyni z Jezusa kogoś, kto działa: wyrok nie spada na Jezusa jak grom z jasnego nieba. On, Jezus, go przyjmuje.

Czy cierpienie pozbawia człowieka podmiotowości? Czy cierpienie jest zamachem na ludzką wolność i autonomię? Czy o. Paweł, który nastaje na to, że Jezus przyjmuje (czasownik w stronie czynnej) wyrok; że Jezus bierze (czasownik ponownie w stronie czynnej) krzyż, chce powiedzieć, że tak dopiero śmierć (Jezus zabity złożony zostaje do grobu) czyni z nas coś, a nie kogoś, że dopiero śmierć pozbawia nas podmiotowości.

- za tych wszystkich, których niszczy wyrok odrzucenia i pogardy, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami

II. Jezus nasz najukochańszy przyjął na swe zbolałe ramiona ciężkie drzewo krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„My zazwyczaj chcemy sobie krzyż sami obierać; sami radzibyśmy naznaczyć, jaki by nam odpowiadał. A zarazem przyjęlibyśmy krzyż od Boga; od ludzi nie. A właśnie Bóg daje nam go przez ludzi”
(str. 10)

Nieznośne pośrednictwo Kościoła. Łaska przychodzi przez sakrament Kościoła. Ale ileż krzyży przychodzi do nas i na nas przez Kościół, przez ludzi Kościoła. Nieznośne i dotkliwe pośrednictwo, mediacja, Kościoła.

- za wszystkich, którzy noszą rany zadane przez Kościół, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


III. Chrystus znękany i utrudzony, pod ciężarem krzyża po raz pierwszy upada

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Podobnie i my cierpimy, upadamy pod krzyżami, rację ich i przyczynę niosąc w sobie, tj. nieprawość naszą, która krzyże sprowadziła na nas. (…) Te krzyże nas poprawiać, oczyszczać, przemieniać mają. Poprawiwszy się, oczyściwszy się, przemieniwszy, będą one dla nas zbyteczne, bo usuniemy ich rację; chyba że jeszcze odpłacić coś mamy. Dla nas tedy, w każdym razie, pierwszorzędną rzeczą jest usunąć to wszystko, co racją jest tych krzyży, co krzyże sprowadza”
(str. 14)

Droga krzyżowa może być ckliwym, sentymentalnym nabożeństwem, które porusza naszą uczuciowość, emocjonalność. Tylko tyle. Ojciec Paweł, który w tej trzeciej stacji, przy upadku Jezusa, pyta o przyczynę, rację naszych upadków, zachęca do pogłębionego rachunku sumienia, do rozeznania nie tylko tego, co się stało, ale również dlaczego tak się stało.

- o przywrócenie, o odzyskanie, praktyki rachunku sumienia w naszej pobożności indywidualnej, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


IV. Jezus spotyka swoją Matkę

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Czy to było powodem nowego cierpienia dla Chrystusa? Bez wątpienia cierpieniem Mu było patrzeć na cierpienia Swej Matki. Ta myśl, ten widok, że jest się przyczyną, choć mimowolną, przykrości, utrudzeń, cierpień innych i to najdroższych – niemałym jest cierpieniem.”
(str. 21)

Jakżeż wpisać się w tę stację spojrzeń między Synem a Matkę? Kogo mój widok przyprawia o cierpienie? Spojrzenie dzieci, które muszą oglądać ojca sponiewieranego przez alkohol? Spojrzenie rodziców, którzy muszą oglądać znieprawienie własnych dzieci? Kto, patrząc na mnie, cierpi? Kogo boli serce na mój widok?

- za nasze matki, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


V. Szymon Cyrynejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Szymon Cyrynejczyk jest dla nas obrazem tych wszystkich, co niechętnie, z musu tylko współcierpią z Chrystusem Panem. A powiada tradycja, że niosąc krzyż za Chrystusem Panem, biorąc mimowolny udział w Jego cierpieniach, Szymon Cyrynejczyk przemienił się (…) W życiu codziennym powtarza się to nieraz. Ma się czasem przed sobą chrześcijan tak obojętnych dla wiary, tak słabych w wierze, że kiedy Bóg ich dotknie jakimś cięższym cierpieniem, to się drży o nich, że zupełnie od Boga odstąpią. Gdzie tam! Cierpienie ma w sobie coś uszlachetniającego, bo je Chrystus Pan uświęcił. Ten cios, ten grom, ta klęska staje się właśnie początkiem prawdziwego ich nawrócenia, zbliża ich, zwraca ich do Chrystusa Pana”.
(str. 22)

Początek nawrócenia? Świadomość utraty skarbu. Znam takich, błogosławię ich wspomnienie, którzy nawrócili się po śmierci dziecka. Znam i takich, którzy nawrócili się po uświadomieniu sobie utraty własnej godności. Czyż przykładem takiego nawrócenia nie jest Bogdan Jański, założyciel zmartwychwstańców?

Jednak uświadomienie sobie tej straty nie przychodzi do nas dzięki chłodnej analizie naszego życia uczynionej przy biurku, ale wtedy, kiedy nasze trzewia wyją do Boga, żeśmy z wszystkiego zostali okradzieni.

- za naszych ojców, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


VI. Weronika ociera chustą twarz Chrystusa Pana

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Weronika przedstawia nam te wszystkie dusze, które służą Chrystusowi Panu, oddając najniższe posługi Jego członkom, które oddane są uczynkom miłosiernym. Chrystus Pan przecie powiedział, że co się uczyni najmniejszemu z jego braci, to przyjmuje jako Sobie uczynione. Więc Weronika je wszystkie przedstawia. Na chuście, którą otarła twarz Chrystusową, pozostało podobieństwo Jego. Za te uczynki miłosierne, czynione dla miłości Jego, Pan Jezus wynagradza, zostawiając takim duszom podobieństwo Swoje. Ta miłość, z jaką dla miłości Chrystusa, służą bliźnim, odbija w sobie podobieństwo miłości Chrystusa Pana, staje się ta miłość podobną do tej, jaką ma samże Chrystus Pan, jaką ma Bóg.”
(str. 22)

Nigdy nie jest za późno, aby okazać komuś miłosierdzie. Nigdy nie jest za późno, bo ci potrzebujący są przecież zawsze między nami! Czasami ich cierpienie i pragnienie miłosierdzia bierze się stąd, że zostali sponiewierani przez państwo, Imperium, czasami dlatego, że zostali sponiewierani przez Kościół, a czasami dla tego, że zostali sponiewierani przez swój osobisty grzech. Nigdy nie jest za późno na świadczenie miłosierdzia.

- o wyobraźnię miłosierdzia dla nas wszystkich idących tą Drogą krzyżową, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


VII. Chrystus znękany i utrudzony, pod ciężarem krzyża po raz drugi upada

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Ta myśl, że Pan Jezus upadał pod krzyżem, jest jeszcze i dlatego dla nas niemałym pokrzepieniem, bo rozumiemy, że cięższe doświadczenie, kiedy się zdaje, że już sił nie ma do cierpienia, nie jest dowodem opuszczenia od Boga, skoro i Chrystus pod krzyżem upadał”
(str. 13)

Cierpienie, które nas dotyka i które pozbawia nas, chce nas pozbawić, podmiotowości, w gruncie rzeczy próbuje nas pozbawić wiary w obecność Boga w naszej historii. Czyżby o mnie zapomniał? - pytam sam siebie, upadając po raz kolejny pod ciężarem krzyża.

- za niewierzących, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


VIII. Chrystus spotyka płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Chrystus Pan ma przed sobą dusze dobre, współczujące, litościwe, patrzące na Jego cierpienia, ale nie wchodzące w ich przyczynę; patrzące na rzeczy powierzchownie. (…) Tu nie o płacz chodzi, nie o lamentowanie, ale chodziłoby o zapobieżenie złemu, nieszczęściu ostatecznemu, jakie ich czeka, a to wchodząc w przyczynę tych cierpień”.
(str. 23-24)

Czy spotkanie Jezusa z płaczącymi kobietami w jakimś stopniu nie objawia sensu i znaczenia Drogi krzyżowej. Oprócz towarzyszenia Jezusowi, który idzie/jest prowadzony na śmierć, chodzi o to, aby poznać źródło cierpienia, odkryć fundament mojego cierpienia. Ta/ taka wiedza nie uwalnia od cierpienia (bo nie wiedza mnie zbawia), ale sprawia, że potrafię umiejscowić w historii mojego życia źródła cierpienia, które mną poniewiera i próbuje uprzedmiotowić.

- o ducha refleksji dla naszego chrześcijaństwa, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


IX. Chrystus znękany i utrudzony, pod ciężarem krzyża po raz trzeci upada

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Aż trzy razy przychodzi to upadanie. Chciał Chrystus, byśmy o tym upadaniu częściej rozmyślali; bo nam to potrzebne, nie zrażać się, gdy zdajemy się upadać na duchu w cięższych cierpieniach; gdy nas krzyż jaki ciężej przygniata. Pamiętać będziemy, że i Chrystus upadał pod krzyżem!”
(str. 13)

Stacja najczęściej poświęcona tym, którzy muszą (no właśnie czy muszą) poddać się logice grzechu, upaść przed siłą, przemocą grzechów, które stanowią już nawyk, nałóg. I wydaje się, że ta ich siła ogranicza wolność podmiotu moralnego. Moją wolność.

- za zniewolonych przez alkohol, narkotyki, hazard, pornografię, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


X. Odarcie z szat Jezusa Chrystusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Chrystus Pan powiedział: ‹‹51 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki». (J 8, 51) A jednak wszyscy i najświętsi umierają. (…) Śmierć tedy, o której mówi Chrystus Pan, o której mówi Bóg, to nie ta śmierć tylko, którąśmy przywykli wyłącznie śmiercią nazywać, ale jest nią opuszczenie od Boga, śmierć jakoby duszy (…) a bez Boga nie ma on [człowiek] życia prawdziwego, bo nie ma prawdziwego przedmiotu swego życia i podstawy swego bytu. (…) Ta jest śmierć pierwsza, śmierć prawdziwa, racja wszelkiej innej śmierci”.
(str. 26)

Na czym polega śmierć człowieka? Ojciec Paweł Smolikowski rozróżnia w swoich rozmyślaniach (i to chyba zawdzięcza teologii o. Piotra Semenenki CR, swojego mistrza) śmierć prawdziwą, śmierć moralną oraz śmierć, której zwykliśmy dotykać w naszej naoczności, śmierć biologiczną.

- za wszystkich umierających, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


XI. Ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Aby odpłacić za to nasze opuszczenie Boga, Chrystus Pan wycierpiał najprzód to nawet opuszczenie od Boga. Bóg zdawał się w nim usuwać; Jego bóstwo jakoby się skryło i jakoby zostawiło ducha Jego ludzkiego samemu sobie i wtedy to zawołał Chrystus na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mt 27, 46)
(str. 28)

Śmierć Jezusa. Dogmat unii hipostatycznej zapewne nie ułatwia zrozumienia śmierci moralnej Jezusa Chrystusa. Tej nieobecności Boga w umieraniu Jezusa Chrystusa na krzyżu. Jego modlitwy, krzyku, szeptu "Boże mój, czemuś mnie opuścił…"

- za wszystkich umierających w samotności, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


XII. Śmierć Jezusa Chrystusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Umiera tedy Chrystus Pan na krzyżu moralnie, a to przez hańbę, przez poniżenie. Zdawało się, że całe jego życie, cała Jego działalność, wszystko na darmo, na nic, bo oto umiera na krzyżu!
(str. 29)

W tej tajemnicy ukazany zostaje ostateczne oblicze śmierci. Wszystko na nic. Ileż razy doświadczamy tej podłej, nikczemnej insynuacji, że wobec naszego umierania (prolixitas mortis – o. Paweł przywołuje w swoich rozważaniach to pojęcie przypisywane św. Grzegorzowi Wielkiemu i tłumaczy to jako przeciągłe konanie)nic nie zasługuje na uwagę, nic nie posiada ani sensu ani wartości.

- za tych, którzy poddają się myśli, że życie nie ma sensu ani wartości, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


XIII. Pan Jezus z krzyża zdjęty

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„Przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. 44 Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. 45 Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. 46 Ten kupił płótno, zdjął Jezusa z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale” (Mk 15, 43–46). Takie było zakończenie Męki. Bez chwały! Bez wielkości! Ukradkiem niejako, w drodze łaski, zabierano ciało”.
(str. 32)

Dominuje strona bierna. I nie jest to strona bierna teologiczna, która w kodzie biblijnym ukrywa działanie samego Boga. To raczej strona bierna antropologiczna. Człowiek, który umarł nie jest już zdolny do żadnego czynu, żadnej akcji.

Ojciec Paweł tę bezsilność Jezusa i Jego przyjaciół uwypukla. Pogrzeb ukradkiem. Nic więcej nie można było zrobić. Bezsilna przyjaźń/ miłość Józefa z Arymatei, który nie odwróci losu Jezusa.

- o łaskę bezsilnej miłości w naszej codzienności, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami


XIV. Pan Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
żeś przez krzyż i męką swoją świat odkupić chciałeś.


„I nasze dobre chęci, usiłowania, najczystsze zamiary, nasza praca, poświęcenie, mogą podobnież zakończyć się bez chwały – po cichu, zaginąć w pamięci ludzkiej, zostać pogrzebane! I nam się nieraz wydaje, że wszystkie nasze cierpienia próżne są i bezowocne, że są jakoby pogrzebane na zawsze. Ale tak nie jest. Jeśli połączone z Chrystusem Panem, odnoszą one w końcu zwycięstwo, przynoszą owoc; nie są daremne. W historii ludzkości to wciąż się powtarza”.
(str. 32)

Stacja poprzednia jakby przygotowywała, anonsowała tę świadomość, przeczucie klęski. I to takiej zupełnej.

Ale teraz w tej ostatniej stacji o. Paweł wydaje się sugerować możliwość przetrwania. Warunki są dwa: to, co w nas umiera, winno być dobre i najczystsze (nie mam pojęcia, jak interpretować to najczystsze: jako niepokalane czy też może jako bezinteresowne). Trudne. Drugi warunek tego przetrwania też łatwy nie jest: to, co w nas umiera, winno być połączone z Jezusem Chrystusem. Na czym ta łączność ma polegać i jak się ma wyrażać? Życie sakramentalne? Posłuszeństwo prawu Jezusa? Zjednoczenie mistyczne?

- o łaskę jak najgłębszego zjednoczenia z Jezusem, Ciebie prosimy…

Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste zmiłuj się nad nami



Przypisy:

[1] Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady i wskazania, Poznań - Pallottinum 2003, str. 101.
[2] Wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia.

Ilustracja Di Luis García, CC BY-SA 3.0, Collegamento