Krym.27 VII 2009
Podróż Pomorskiego Stowarzyszenia Muzyki Sakralnej na Krym

Kolejny dzień upłynął nam pod znakiem zwiedzania ciekawych miejsc na półwyspie krymskim. W agrobusie uczynna asystentka spełniała swe zadania względem Pasterza: chłodziła z zewnątrz i wewnątrz własną, pardon, własnym piwem.

Wyjechaliśmy z Bachczysaraju w stronę Starego Krymu, gdzie zwiedziliśmy mini-muzeum zlokalizowane w prywatnej chacie Uzbeka.

Odwiedziliśmy pobliski meczet

Szkoda, że nie ma już czarno-białych flmów ...

Rozmodlone Gąski w meczecie:

W meczecie dyrygent usłyszał od p. Magdaleny, że nie zamierza porzucać chrześcijaństwa dla islamu... Uffffff !

Po wysłuchaniu pienia muezina ruszyliśmy w dalszą podróż.

Kto powiedział, ze "dziewczyny lubią brąz"? Nasze uwielbiają barwy narodowe.

Dotarliśmy do niezwykle urokliwego miejsca Surb Hacz (Święty Krzyż) - średniowiecznego ormiańskiego klasztoru w Starym Krymie.

 

W świątyni zaśpiewaliśmy pieśń, a akustyka jest tam tak cudowna, że sami sobie nie dowierzaliśmy, jak można śpiewać naprawdę piano.

O miejscu opowiedział nam zakonnik - bez habitu, za to z kitką na głowie i dżinsach.

Po tym duchowym przeżyciu pilot zaprowadził nas do Sudaku, w którym w średniowieczu genueńczycy wybudowali robiącą ogromne wrażenie twierdzę.

W takim miejscu jak to,  potrzebny jest rozsądek.

Dobrze, że nie było silnego wiatru... bo to, co jest za tą skałą może przyprawić o zawrót głowy.

I spadochron, z którym Pasterz jest zaznajomiony dość dobrze, tu niewiele by pomógł.

Wracając z Sudaku wstąpiliśmy do miasta Nowy Świat gdzie kończy się już droga, dalej nie ma nic. Wykorzystaliśmy jeszcze dwie godziny, które nam zostały na plażowanie i kąpiel w - o tej godzinie nieco chłodnej - ale jakże czystej wodzie!

O 19:30 wsiedliśmy do naszego wesołego agrobusu by udać się do "naszego" Bachczysaraju.