Krym.25 VII 2009
Podróż Pomorskiego Stowarzyszenia Muzyki Sakralnej na Krym

20 VII 2009

21 VII 2009

22 VII 2009

23 VII 2009

24 VII 2009

26 VII 2009

27 VII 2009

28 VII 2009

29 VII 2009

30 VII 2009

 

 

Nasza strona główna 

Tego dnia, po śniadaniu wyruszyliśmy na widokową trasę objazdową. W agrobusie złożyliśmy życzenia Kubie, 11-letniemu synkowi Ani, który dzielnie nam towarzyszy w drodze.

Nie da się wręcz opisać piękna widoków, pejzaży i plenerów wybrzeża Krymu. Z jednej strony widok na Morze Czarne, z drugiej - pionowe urwiska skalne.  Niemniej piękne widoki mamy i wewnątrz agrobusu. Słowem - głowę można sobie ukręcić, chcąc wszystko zobaczyć:

Przy pierwszym miejscu postojowym zaśpiewaliśmy w małej cerkwi.

To, co zobaczyliśmy za chwilę mogło naprawdę zwalić z nóg nawet naszego pilota:

Dla Marty jednak największe przeżycie miało dopiero przyjść pod wieczór. Nie uprzedzajmy faktów.

Kilka kilometrów wzdłuż wybrzeża kolejny przystanek na pamiątkową fotografię:

W Ałupce zajrzeliśmy do pałacu Woroncewa. Sam pałac jak i południowe tarasy stanowiące ogród botaniczny, w którym właściciel zgromadził kolekcję ok. 1000 drzew z całego świata robi wrażenie niesamowite. Po pałacu oprowadzała nas Ukrainka, która dość sprawnie pokazywała, co ma najlepsze do pokazania;

Uważajcie Gąski na porcelanę!:

A na początku swego pontyfikatu Pasterz wyrzekł znamienną sentencję: "Teraz to jest mój cyrk i moje małpy. I tak będą tańczyć, jak im zagram". Prawda, że poskutkowało?

Do samej Jałty dotarliśmy ok. 16.30. Ze względu na pewne opóźnienie rejs statkiem można było odbyć dopiero za 2 godziny. Zatem wypuściliśmy się w miasto:

Na centralnym placu miasta - pomnik Lenina. Powitaliśmy wodza środkowym palcem, a jakże. Kolejna fontanna musiała pochłonąć nieco ciepła od ludzi.

Wracając w stronę portu pasażerskiego dyrygent obwołał Martę Najjaśniejszą Imperatorową Krymu i okolic a pozostałe Gąski towarzyszące nam na deptaku - księżniczkami krymskimi. Co za widok!

Po wielu zachwytach i wzdychaniach doszliśmy do portu. Najpierw cała grupa dała nabrać się na żart pilota powtórzony przez dyrygenta, że oto stoi potężny liniowiec "Taras Szewczenko", którym, popłyniemy wzdłuż wybrzeża. Kiedy dowcip się wydał, pokornie poszliśmy na miejsce, skąd zabrała nas zwykła łajba o wdzięcznej nazwie "Eol". Dobre i to. W końcu za 20 zł. nie wejdziesz nawet na "Titanica".

Na pokładzie, już w trakcie rejsu dyrygent wyraźnie powiedział prezesowi, kto tu rządzi. Chyba pan prezes zapomniał o podstawowej zasadzie: "Pastor omnia regit" i trzeba było mu odświeżyć pamięć.

Punktem zwrotnym rejsu był zamek na skałach, tzw. Jaskółcze Gniazdo - jeden z łatwo rozpoznawalnych symboli Krymu:

W drodze powrotnej szefowa grupy gnieźnieńskiej chyba próbowała swych sił w tańcu na rurze (no, powiedzmy, rurce)?

Do bazy dotarliśmy ok. 22.00. I tu zaskoczenie: Pani z administracji zaraz na stopniach agrobusu oświadczyła, co finezyjnie przełożył pilot, że "jeżeli dziś w nocy ktoś będzie darł pysk, to nas pozabija". Nie mogliśmy uwierzyć własnym uszom!

Nie uląkł sie jednak Zbyszek, który w toalecie napotkał problemy z kanalizacją nie usunięte na czas. Poszedł do tej samej pani i oświadczył, że jeżeli dzisiaj się nie wykąpie w normalnych warunkach, to natychmiast pójdzie do I sekretarza. Żebyście widzieli jak poskutkowało: Zaraz zabrały go dwie panie (jedna szła przodem, druga za nim) do piwnic. Co prawda Zbyszek sądził, że może to ostatnia droga jego, prowadzą go do kazamatów NKWD na rozstrzelanie, tak dla przykładu. Okazało się jednak, ze był tam prysznic o wysokim standardzie i panie pozwoliły mu się tam wykąpać w zamian za odstąpienie od wizyty u I sekretarza. A ponieważ trafiło na zdolnego technika budowlanego, podpatrzył w jaki sposób otwiera się tamtejsze zamki i na przyszłość już nie było kłopotów z wejściem do całkiem przyzwoitych łazienek.

Tyle wrażeń na ten dzień, jeśli nie liczyć udaru słonecznego Leszka i przymusowej wizyty w miejscowym szpitalu, skąd uciekł po kilku godzinach. Ale na jego miejscu każdy by chyba tak zrobił - komu odpowiada wbicie na raz 10 zastrzyków?