Krym.20 VII 2009

 Podróż

naszego zespołu

na zieloną Ukrainę i do Republiki Krymskiej

Dziewiąta już podróż zagraniczna naszego chóru zaczęła się od rozmowy. Tak jak w przypadku podróży na Bałkany i do Turcji w 2008 roku, również i tym razem pierwsze rozmowy na temat wyjazdu rozpoczęły się około Bożego Narodzenia.

Prezes z Dyrygentem ustalili wspólnie kierunek: KRYM. A więc ponownie Morze Czarne, tyle, że tym razem z drugiej, północnej strony. Tak właściwie, to pomysł poddał im pan Piotr Rachoń, koncertujący organista z Warszawy podczas wspólnego popijania piwa na barce zacumowanej przy nabrzeżu w Toruniu w czerwcu 2008 roku. I ten pomysł chwycił.

Tak oto ziścił się pomysł podróży na Krym. Wyjazd ten, jak żaden dotąd pomyślany został szczególnie jako nagroda dla naszych Gąsek za bezkompromisowość i wierność PSMS. 

Jakże inna od poprzedniej była to podróż! Co prawda, zwiedziliśmy nie mniej ciekawe, zaskakujące i urocze miejsca, nie mniej złapaliśmy słońca i rozgrzanej, czarnomorskiej wody. Ale, co bardzo ważne, mieliśmy  cudowną atmosferę w grupie, a ile doświadczyliśmy wesołości i żartów - tylko brzuchy obolałe od śmiechu wiedzą najlepiej. Znów poczuliśmy się jak gwiazdy - publiczność nagradzała nas owacjami i uśmiechem. Naprawdę warto było spędzić trochę czasu nad repertuarem i przygotować program koncertowy.

Pojechali z nami wypróbowani przyjaciele, znajomi i chyba każdy, kto chciał, mógł i nie wybrzydzał. Zresztą nie było czego.
Za naprawdę nieduże pieniądze znów zobaczyliśmy kawał świata, poznaliśmy nową kulturę i ludzi.  Mamy nadzieję, że znajomości tam zawarte zaowocują kiedyś kolejnym wspólnym wyjazdem. 

Tymczasem, aby nie przegadać - sami zobaczcie, gdzie byliśmy, co widzieliśmy, jak śpiewaliśmy i jak się bawiliśmy. Może te fotografie i wspomnienia zachęcą Cię do zainteresowania się muzyką chóralną i wstąpisz do naszego latającego zespołu? Inni się już skusili - i nie żałują!

Zatem zapraszamy i życzymy miłego oglądania. Każdy dzień opisany jest na nowej stronie.

 ----------------------------------------------

Dzień wyjazdu zbiegł się z imieninami naszego dyrygenta. Jest to od lat dzień wolny od pracy w naszym zespole - dokładnie jak w Watykanie - dzień imienin Papieża jest świętem państwowym :)

Nie inaczej było dziś u nas. Dodatkowo,  imieniny obchodził także Czesiu - chórzysta w sekcji tenorowej. Mimo, że start z Torunia odbył się z niewielkim poślizgiem, ok. 22.40, były to jeszcze całe godziny świętowania.