Strona główna‎ > ‎Czytelnia‎ > ‎

Abraham - Ojciec wierzących

Achim Buckenmaier
Wydawnictwo eSPe

VII.
Próba

W towarzystwie Abrahama


Izrael musiał coraz bardziej zabiegać o zachowanie oświeconej wiary praojców i plemion pustynnych. Prorocy ciągle walczyli z innymi religiami, mającymi duży wpływ w Izraelu, wywodzącymi się od narodów sąsiadujących z Izraelem. Nowe religie, które gloryfikowały płodność, seksualność, młodość i siłę, oddawały cześć przyrodzie, przenikały do Izraela różnymi sposobami: poprzez handlarzy, żołnierzy okupujących kraj, zawieranie związków małżeńskich lub dzięki swojej atrakcyjności. W modlitwach i pieśniach rozbrzmiewających podczas nabożeństw Izrael wyznawał jednak, że plany Boże przewyższają ludzkie. Bóg dobrowolnie wybrał naród izraelski. Jego wolę Izrael rozpoznawał nie poprzez wyrocznię i ofiary, lecz rozważanie swojej drogi w przeszłości, na której Jahwe towarzyszył ludowi i ratował go od złego.
Dlatego na zgromadzeniach ludu Bożego przywoływane są osoby z historii Izraela. Podczas uroczystości przypominających i uobecniających wydarzenia z przeszłości osoby te są realnie obecne, ubogacają wspólnotę doświadczeniami przebytych zwycięsko prób. W ten obszar doświadczeń może również wejść świętująca wspólnota. Żyjący współcześnie mogą wspominać postacie z przeszłości, rozważać owoce ich życia, zrodzone z zaufania do Boga, oraz czerpać z tego odwagę do działania. Dlatego Abraham i jego bliscy są ciągle obecni podczas zebrań Izraela. Jedna z modlitw odmawiana podczas nabożeństwa noworocznego Rosz Ha-Szana brzmi:

Wieczny Boże, dla naszego dobra wspomnij na przymierze, na wierność i przysięgę, którą złożyłeś naszemu ojcu Abrahamowi na górze Moria. Pamiętaj o akedá, kiedy nasz ojciec Abraham związał swojego syna Icchaka na ołtarzu i stłumił w sobie żałość, aby całym sercem spełnić Twoją wolę. 

Na początku każdego nowego roku podczas nabożeństwa w synagodze wspominany jest Abraham. Wymieniany jest przy tym szczególny epizod z jego życia — ofiarowanie Izaaka. Za wieloma teologami, szczególnie żydowskimi, ofiarowanie nazywamy akedá (hebr.), czyli „związanie”. Izaak został związany na ołtarzu. Określenie to ma znaczenie symboliczne; ukazuje przywiązanie Izaaka do wiary swojego ojca oraz dobrowolne przywiązanie się Abrahama do nowej i niezrozumiałej woli Boga. Przypomnienie tej historii zawsze na początku roku ukazuje, jak ważne miejsce zajmuje ona w przekazanej tradycji Izraela.
Historia ofiarowania Izaaka przywoływana jest również na początku każdego nowego dnia, jeszcze przed modlitwą „Słuchaj, Izraelu”, odmawianą według Pwt 5,4nn.:
 
A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: „Abrahamie!” A gdy on odpowiedział: „Oto jestem” — powiedział: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę”. 
Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział. Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: „Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was”. 
 Abraham, zabrawszy drwa do spalenia ofiary, włożył je na syna swego Izaaka, wziął do ręki ogień i nóż, po czym obaj się oddalili. Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: „Ojcze mój!”. A gdy ten rzekł: „Oto jestem, mój synu” — zapytał: „Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?”. Abraham odpowiedział: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. I szli obydwaj dalej. 
A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka, położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: „Abrahamie, Abrahamie!”. A on rzekł: „Oto jestem”. Powiedział mu: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. I dał Abraham miejscu temu nazwę „Jahwe widzi”. Stąd to mówi się dzisiaj: „Na wzgórzu Jahwe się ukazuje”.
Po czym Anioł Jahwe przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: „Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, iż nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu”.
Abraham wrócił do swych sług i, wyruszywszy razem z nimi w drogę, poszedł do Beer-Szeby. I mieszkał Abraham nadal w Beer-Szebie (Rdz 22,1–19).

Na początku książki zacytowaliśmy współczesną wersję hymnu Magnificat, z której wykreślono wspomnienie o przywódcy plemienia koczowników, pochodzącym z kraju leżącego między dwoma rzekami. Czyż nie jest zrozumiałe, że z uwagi na dramatyzm historii o ofiarowaniu Izaaka z Księgi Rodzaju chciano o tym opowiadaniu zapomnieć i ograniczyć się tylko do orędzia Nowego Testamentu? Czy można zrozumieć historię ofiarowania Izaaka? W przeszłości Kościół wiele razy próbował nawet wymazać okropne i gorszące sceny z tego opowiadania. Nie dziwi nas to, gdyż spośród wszystkich historii w Biblii opowiadanie o ofiarowaniu Izaaka jest prawdopodobnie najbardziej absurdalne i porażające. Rodzi ono liczne pytania. Poznamy kilka z nich.
W tej historii, jak twierdzi wiele osób, zawarte są wszystkie wielkie tematy teologiczne. Ukazuje ona ważne problemy, pojawiające się na przestrzeni Historii Zbawienia, a więc głęboki lęk człowieka przed utratą tego, co jest mu najdroższe i najcenniejsze, dążenie do pełnego, absolutnego zaufania, wolność człowieka w decydowaniu o tym, czy oddać Bogu to, co posiada, czy też zatrzymać to dla siebie. 
Forma opowiadania o ofiarowaniu Izaaka oddaje sensacyjność jego przekazu. Tekst jest majstersztykiem sztuki narracyjnej. Poszczególne fragmenty tego opowiadania są zrozumiałe i przejrzyste, chociaż niewielka akcja wywołuje przerażenie i u każdego, kto chce wierzyć, rodzi trudne pytania.
Już pierwsze zdanie Boga ma formę artystyczną. Bóg nie mówi wprost: „Weź Izaaka”. Wydaje polecenie stopniowo, krok po kroku. „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka”. Egzegeci Talmudu uważają, że mowa Boga jest wyrazem troskliwego i delikatnego przygotowania Abrahama do nieuniknionego oznajmienia mu imienia ofiary — Izaaka. Teolodzy pytają i zarazem odpowiadają:

Po co ta ceremonialność? Po to, aby ze strachu nie pomieszał mu się rozum! (Traktat Sanhedryn, 89b)

W punkcie kulminacyjnym opowiadania rośnie napięcie — oto ojciec z synem pokonali ostatni etap drogi sami, idąc w milczeniu. Ciszę zakłóciło tylko pytanie Izaaka i tajemnicza odpowiedź Abrahama. Zdania mówiące o ofierze są krótkie, „ociosane”, tak jakby to groteskowe działanie było tylko serią rutynowych czynności: przybyć, zbudować ołtarz, ułożyć drwa, związać syna, położyć na drwach na ołtarzu, zabić.
Ponieważ ta historia jest niezwykła i w tak niepospolity sposób została opowiedziana, ten fragment Księgi Rodzaju zaliczany jest do najczęściej studiowanych i komentowanych tekstów biblijnych. W naszych dalszych rozważaniach przeanalizujemy kilka prób zrozumienia tego bogatego tekstu. Pomocne okażą się szczególnie pozabiblijne, żydowskie komentarze, midrasze, które oparły się typowym komentarzom religijno-historycznym i psychologicznym i zachowały zawarte w opowiadaniu sprzeczności. Wzmacniają one wyrazistość historii biblijnych; uwypuklają ich wymowę i opisane w nich problemy. Są jak lampa oświetlająca relief; rozjaśniają wymowę tekstu i mocno akcentują jego przekaz.


Zbyt łatwe wyjaśnienie:
ofiara z dziecka

Z religijno-historycznego punktu widzenia działanie Abrahama było składaniem ofiary z dziecka. Dzięki interwencji anioła ofiara nie zakończyła się krwawo. Ofiarowanie synów i córek było w społeczeństwach starożytnych okropną, ciągle powracającą praktyką. Najsławniejsze dramaty i najbardziej wstrząsające eposy opisują ten okrutny zwyczaj. Najbardziej znaną osobą, która ofiarowała swoje dziecko kapłańskim rzeźnikom, był zapewne Agamemnon, który ofiarował swoją córkę Ifigenię w zamian za uzyskanie pomyślnych wiatrów. Nie było chyba wojny, która nie rozpoczynałaby się od składania ofiar z ludzi.
W starożytności nie było również czymś niezwykłym, że król kazał zamurować jedno ze swych dzieci w fundamentach budynków publicznych po to, aby budowa się udała.
Ponieważ Izrael żył pośród tych narodów na Wschodzie, informacje takie docierały też do niego. W kilku miejscach w Biblii widać, jak duże było to niebezpieczeństwo. Izrael ciągle ulegał też tego rodzaju pokusom. Psalm 106, który na historię ludu Bożego patrzy z perspektywy wygnania, wyraźnie mówi o tym występku i analizuje jego przyczyny:

Rozdrażnili Go znowu przy wodach Meriba;
przez nich nieszczęście spotkało Mojżesza.
Nie wytracili narodów,
jak im to Jahwe nakazał.
Lecz się zmieszali z poganami
i nauczyli się ich uczynków;
poczęli czcić ich bałwany,
które się stały dla nich pułapką.
I składali w ofierze swych synów
i swoje córki złym duchom.
I krew niewinną przelali;
(krew synów swoich i córek,
które złożyli w ofierze posągom kananejskim).
I ziemia krwią się skalała (Ps 106,32.34–38).

Według autora, Izraelici nie potrafili odróżnić wiary ojców w wolnego Boga, Pana historii, od rozpowszechnionej praktyki religijnej uśmierzania gniewu bożków. W ten sposób ciągle popadali w praktykę składania ofiar z ludzi. Współczesnym czytelnikom trudno jest zrozumieć, że Bóg wymieniał narody, które Izrael miał zniszczyć. Jednakże w swojej historii Izrael musiał walczyć z innymi narodami, nawet bardzo religijnymi, o swoją egzystencję. Autor Psalmu przypomina, że Izrael zapłacił za składanie ofiar wysoką cenę — życiem wielu ludzi, także dzieci. Tora przestrzegała przed tym:

Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Jahwe! 
(Kpł 18,21).

Jest kwestią sporną, czy w okresie mieszania się z religiami sąsiednich narodów do Izraela rzeczywiście przeniknął okrutny zwyczaj składania ofiar, „przeprowadzania przez ogień”, czyli spalania dzieci. Jeżeli obecne są jednak ślady tego na przykład w bezpośredniej bliskości świątyni w dolinie Hinnom, w południowej Jerozolimie, to — według proroka — było to jednoznaczne z tym, że względy polityczne doprowadziły do synkretyzmu religijnego, co oznaczało lekkomyślną rezygnację z objawionej wiary ojców. Pouczający jest fakt zdecydowanej walki proroków Ezechiela i Jeremiasza z tym procederem. Słowo Boże drastycznie ocenia praktyki kultowe w Tofet:

I [Synowie Judy] zbudowali wyżynę Tofet w dolinie Ben Hinnom, aby palić w ogniu swoich synów i córki, czego nie nakazałem i co nie przyszło Mi nawet na myśl. Dlatego przyjdą dni — wyrocznia Jahwe — że nie będzie się już mówić o Tofet lub dolinie Ben Hinnom, lecz o Dolinie Mordu... (Jr 7,31n.).

Krytyka ludu Bożego, z którą z tego powodu konsekwentnie występowali, i z powodu której cierpieli prorocy, pozwalała także na sarkastyczne spojrzenie na sąsiadów. Jeden z późnych midraszy nawiązał do relacji z 2. Księgi Królewskiej o złożeniu ofiary z następcy króla Moabu z powodów politycznych (por. 2 Krl 3,27):

Pewnego razu król Moabitów Mesza zwołał swoich zaufanych doradców i zapytał ich: „Na czym polega właściwie siła narodu żydowskiego? Dlaczego nie możemy go zniszczyć?” — „Jego siła opiera się na Abrahamie”, odpowiedzieli doradcy. „Abrahamie? Kim jest Abraham? — „To ich przodek, pierwszy patriarcha” — „A cóż on takiego uczynił, że ma taką siłę?” — „Abraham był gotów ofiarować swego syna”, odpowiedzieli doradcy. „Czy uczynił to?” — „Nie, chodziło tylko o próbę” — „To ja będę lepszy i potężniejszy od niego”.
Król Moabitów kazał złapać nie tylko jednego, dziesięciu, czy stu mężczyzn. Rozkazał on wszystkich ofiarować bogom. I czuł, jak opuszczały go siły, i zmarł, niczego nie zrozumiawszy .

Wiele komentarzy do opowiadania o Izaaku omawia ten problem. Opowiadanie o akedzie wyjaśnia — dzięki postawie Abrahama — decydującą sprawę: Jahwe nie chce ofiar z ludzi. Pod tym względem historię akedy Izaaka można zrozumieć z łatwością. Zredagowano ją w czasie, kiedy cywilizacje wschodnie odchodziły od składania ofiar z dzieci, osiągając nowy stopień rozwoju cywilizacyjnego. Zauważono, że bogowie zadowalali się również ofiarami zwierzęcymi.
Czy jednak tylko takie było przesłanie historii z Izaakiem? Czy zainteresowanie, jakie to opowiadanie wzbudzało przez wieki, nie było zbyt duże, jak na historię mającą ukazać rozwój kultury?


Czy próba była konieczna?


Biblijne przekazy ciągle podkreślały nadzwyczajne zalety Abrahama: solidarność, wielkoduszność i odwagę. Szczególnie akcentowały wiarę Abrahama w obietnice Jahwe. Stąd przez wszystkie wieki wielu czytelników historii o akedzie stawiało sobie pytanie, dlaczego Bóg poddał Abrahama próbie. Skoro Abraham nazwany został „przyjacielem Boga” (2 Krn 20,7), to po co Bóg poddał go takiej próbie i męce? Czy Bóg mógł pozwolić sobie na luksus poddania próbie człowieka, który jako pierwszy spośród wszystkich ludzi Go rozumiał? Poddając Abrahama próbie, postawił go w trudnej sytuacji, w której przeżywał lęk i przerażenie. Czy Bogu było to potrzebne?
Są różne odpowiedzi na to pytanie. Egzegeci Talmudu odpowiadają, że próba ta była dziełem szatana. Przypominają narodziny i dzieciństwo Izaaka:

Dziecko podrosło i zostało odłączone od piersi. Abraham wyprawił wielką ucztę w tym dniu, w którym Izaak został odłączony od piersi (Rdz 21,8). 

Talmud mówi, że szatan wykorzystał to, że podczas tej uczty na cześć Izaaka Abraham nie złożył Bogu jakiejkolwiek ofiary — i o to oskarżył Abrahama przed Bogiem.

Przeciwnik powiedział do Świętego: Bądź pochwalony, Panie świata. Temu staremu człowiekowi dałeś w wieku stu lat jeszcze dziecko. A on z całej uczty, którą wyprawił, nie ofiarował ci nawet jednej turkawki ani innego młodego gołębia (Traktat Sanhedrin 89b). 

W centrum tego komentarza znajdują się Bóg i Abraham. Do głosu dochodzi tu biblijne doświadczenie z raju, które zostało dokładnie przedstawione w prehistorii rodzaju ludzkiego w Księdze Rodzaju. Oto szatan sieje zamęt i nieszczęście, wzbudzając podejrzliwość. W pewien sposób sam Bóg poddany zostaje próbie. Powinien zwątpić w wierność Abrahama. Oto Abraham zaznaje szczęścia, radując się cudownymi narodzinami Izaaka. Zapomniał, od kogo pochodzi to jego szczęście, i przypisał je samemu sobie. Próba miała pokazać mu, gdzie jest jego miejsce tu, na ziemi. Średniowieczni egzegeci podjęli ten motyw; zapytywali, czy rzeczywiście próba była potrzebna. Czyż nie wystarczyłaby rozmowa, zapytanie lub wyraźne upomnienie Abrahama? Czyż bez tego doświadczenia Abraham nie potrafiłby zrozumieć Boga? Wskazówkę, gdzie szukać odpowiedzi na te pytania, dają nam myśli zawarte w Psalmach:

Jahwe, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, gdy siedzę i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły,
widzisz moje działanie i mój spoczynek
i wszystkie moje drogi są Ci znane.
Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
Ty, Jahwe, już znasz je w całości (Ps 139,1–4).

Średniowieczni uczeni żydowscy byli przekonani, że Bóg, który zna wszystkie myśli, wiedział, co Abraham uczyni. Znany teolog Moses Maimonides podkreśla, że Bóg dlatego Abrahama poddał próbie, ponieważ wiedział, iż wyjdzie z niej zwycięsko. Wiara Abrahama będzie dla narodów znakiem jak światło latarni morskiej. Bóg już wcześniej wiedział, jak Abraham się zachowa, i nie potrzebował tej próby. Ale dzięki niej wszyscy mogli się dowiedzieć, kim był Abraham i jaka była wola Boża. Według Maimonidesa, przykład Abrahama leży u podstaw całego Pisma Świętego. Bez tego, co uczynił Abraham, żaden prorok w Izraelu nie miałby prawa powiedzieć tego, co powiedział. Ryzyko wiary, podjęte przez Abrahama, Maimonides nazwał podstawą wszelkiego proroctwa. Swoją postawą Abraham pokazał, że możliwe jest mieć zaufanie do Boga. Bezwarunkowe, całkowite zaufanie bez jakiegokolwiek lęku podoba się Bogu. Takie zaufanie należy Mu się ze strony człowieka.


Czy pierwszy będzie
ostatnim?


Opowiadanie o akedzie zostało skonstruowane kunsztownie. Czytelnik zna jego zakończenie, ale czuje, że Abraham go nie zna. Abraham nie wiedział, jak zakończy się ta przygoda. Nie przeczuwał nawet, że w ostatniej chwili anioł powstrzyma nóż. Dla niego ta cała sytuacja była niezwykle poważna. Okropne w tej historii było przekonanie Abrahama, iż Bóg chciał odebrać życie jego synowi.
Chociaż akedá jest odrębnym opowiadaniem, jej miejsce wśród opowiadań o Abrahamie nie jest przypadkowe. Historie o patriarchach z Księgi Rodzaju ukazują, że istnienie ludu Bożego nie wynikało z naturalnego pokrewieństwa czy pochodzenia, lecz miało swój początek w wyborze Boga i uwierzeniu w Jego obietnicę. Akedá przedstawia jedną z tych sytuacji, które doprowadziły do powstania ludu Bożego. Abraham musiał opuścić dom rodzinny i ojczyznę; poczęcie i narodziny Izaaka zawdzięczał rezygnacji z wszelkich ludzkich planów oraz uwierzeniu obietnicy Bożej. Na początku Abraham uległ słabości — jak mówi wcześniejsze opowiadanie — i razem z Sarą próbował „wziąć sprawę w swoje ręce”. Z Hagar, niewolnicą swojej żony, spłodził syna, aby zapewnić sobie potomstwo. Także pomysł, aby wypędzić Hagar i ich syna Izmaela, nie był powodem do chluby w biografii Abrahama.
Jeżeli patrzy się na Izaaka, który został podarowany Abrahamowi i Sarze, jasne jest, że żądanie oddania syna wykraczało poza wszelkie naturalne uczucia ojcowskie. Wezwanie do złożenia go w ofierze musiało być dla rodziców nie do zniesienia. Poddane próbie zostały nie tylko uczucia ojca, ale przede wszystkim wypełnienie się Bożej obietnicy. Oto Izaak, syn, który miał dać początek wielkiemu narodowi, obiecanemu Abrahamowi przez Boga, syn tak upragniony, długo wyczekiwany, wymodlony i zupełnie nagle darowany, musiał być ofiarowany. Wypełnienie się obietnicy Bożej stanęło więc pod znakiem zapytania. Jeżeli Izaak umrze, to komu Abraham przekaże swoją wiarę, swoje doświadczenia i swoją wiedzę? Jeżeli Izaak zostanie złożony w ofierze, to pierwszy potomek będzie zarazem ostatnim.
Czyżby więc Bóg zapomniał o swojej obietnicy, a może wycofał się z niej lub przekazał ją komuś innemu? Czy Bóg jest wiarołomny? Czy jest niewierny? A może to wszystko było tylko wytworem wyobraźni, wzniosłą iluzją pochodzącą z przeżytych chwil szczęścia i sukcesów? Takie pytania zapewne zadawał sobie Abraham.


Wiara jako słuchanie


W języku hebrajskim wiara oznacza wierność Boga względem swojego ludu. Bóg przywiązał się do swego ludu. A Izrael utwierdził się w wierze w Boga. W wyobrażeniach biblijnych wiara i wierność są ze sobą złączone. W stosunku między Bogiem a Jego ludem tworzą one cechę emuna. Emuna oznacza mocne trzymanie ze sobą bez jakiegokolwiek ociągania się, posłuszeństwo w całkowitym zaufaniu. To pojęcie wiary jest wyjątkowe. Różni ono Izrael i Kościół od wszystkich innych religii.
Na przykładzie osoby Abrahama i jego historii wyraźnie pokazano, że wiara dotyczy nie tylko woli człowieka, który mówi: „Chcę wierzyć w to, co mówi Bóg”, ale także rozumu, uczuć i wszystkich obszarów życia: pracy, jedzenia, mieszkania, zdrowia, kultury, sztuki, gospodarki — obejmuje całe życie człowieka. Przede wszystkim jednak na przykładzie Abrahama widać, że wiara polega na słuchaniu tego, co mówi Bóg. Wiara nie jest świadomością duszy lub cechą charakteru człowieka, lecz jest wezwaniem i wymaganiem przychodzącym do człowieka z zewnątrz. Wierzyć znaczy słuchać Boga i pełnić Jego wolę. 
Odpowiedź Abrahama: hineni — „Oto jestem” (Rdz 22,1.77.11) — jest odpowiedzią człowieka stojącego przed Bogiem i przed swoim synem Izaakiem — to odpowiedź na wezwanie. Takie same słowa wypowiada młody Samuel, kiedy pewnej nocy otrzymuje zadanie od Boga (1 Sm 3).
Słowa „Oto jestem” są krótką formułą teologiczną — w tych dwóch słowach wyrażone jest to, co najważniejsze. Odpowiedź żołnierza brzmiałaby: „Rozkaz!”. Człowiek wierzący wyraża się w sposób suwerenny, wolny: „Oto jestem”. Podstawą jego działania jest jego wolność. W Nowym Testamencie słowa „Oto jestem” znalazły swoje echo w odpowiedzi Maryi na orędzie anioła o cudownym urodzeniu Mesjasza. Maryja sama zapytuje o możliwości: w jaki sposób mogą zrealizować się obietnice Boże? Anioł i Maryja wskazują na sprawę decydującą — u Boga nie ma nic niemożliwego. Potrzebuje On jednak wolnego „tak” człowieka, jego współdziałania. Maryja określa to słowami: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,37n.).
W liturgii katolickiej słowo hineni jest do dziś żywe. W łacińskim tłumaczeniu brzmi ono adsum; jest to odpowiedź na pytanie o obecność kandydata do kapłaństwa przed święceniami. Kandydat do urzędu kapłańskiego odpowiada „tak” na pytanie o gotowość włączenia się w Historię Zbawienia, ślubując posłuszeństwo.


Czas na podjęcie decyzji

W oryginalnym tekście hebrajskim znajduje się drobny szczegół, który w tłumaczeniu został przeoczony. Tekst hebrajski nie mówi tak po prostu: „Weź swego syna” (kach), lecz: „Weźże swego syna” (kach-na). Żydowscy egzegeci zauważyli oczywiście ten drobiazg i tak to zinterpretowali:

Rabin Szimon, syn Abbasa, powiedział: „Weźże” jest tylko wyrazem prośby (Traktat Sanhedryn, 89b). 

Talmud porównuje Abrahama z bohaterem wojennym, który prowadził dla pewnego króla wojny i je wygrywał. Kiedy pewnego razu król szykował się do nowej trudnej wojny, kazał przywołać do siebie zawadiackiego wojownika, aby go poprosić o jej poprowadzenie. Chciał on podkreślić wartość zaangażowania tego męża. Uczynił to, upewniając się wcześniej co do tego, że człowiek ten działa w sposób całkowicie wolny. 
Słowa „Weź proszę” akcentują więc fakt, że Abraham w tej nadzwyczajnej sytuacji nie działał pod przymusem, lecz postępował w sposób wolny.
Droga, którą Abraham przebył na górę Moria, wiąże się bezpośrednio z kwestią działania w wolności. Tekst biblijny mówi, że droga na tę górę trwała trzy dni. W Księdze Rodzaju — i nie tylko tam — „trzy dni” odgrywały ogromną rolę. Nie były to zwykłe siedemdziesiąt dwie godziny, w których rozegrało się określone wydarzenie. Był to czas potrzebny do zastanowienia się przed podjęciem ważnej decyzji.
W opowiadaniu o akedzie te trzy dni cechuje niezwykłe napięcie. Przedstawiono je jako okres, w którym Abraham miał czas na podjęcie wolnej decyzji. Rabin Schlomo ben Jizchak (1040–1105) podkreślił w swoim komentarzu do historii o Izaaku to, że Bóg sam wyszukał górę położoną w oddali. Bóg nie chciał, żeby potem mówiono, iż zaskoczył Abrahama, że gdyby miał on więcej czasu do namysłu, nigdy by się nie zdecydował ofiarować swego syna. Dlatego Abraham otrzymał wystarczająco dużo czasu.
Myśl, że próba pochodziła od Boga, poruszyła wielu myślicieli. Żydowski teolog i filozof Franz Rosenzweig (1886–1929) zwrócił szczególną uwagę na myśl dotyczącą ludzkiej wolności. W swojej książce Der Stern der Erlösung rozwinął ją:

Pewna rabinacka legenda opowiada o rzece w dalekim kraju, która była tak pobożna, że w szabat przestawała płynąć. Gdyby nie Men, lecz ta rzeka płynęła przez Frankfurt, bez wątpienia wszyscy Żydzi mieszkający w tym mieście ściśle zachowywaliby szabat. Lecz Bóg nie czyni takich znaków. Boi się, że w takiej sytuacji najbardziej zniewoleni, zalęknieni i biedni byliby niechybnie „najpobożniejsi”. A Bóg najwyraźniej chce wśród swoich zwolenników mieć ludzi tylko wolnych. To, że sprawuje władzę w sposób niewidzialny, nie pozwala odróżnić wolnych od tych, którzy mają duszę niewolnika, ponieważ bojaźliwi są na tyle zalęknieni, że w razie wątpliwości mogą przejść na drugą stronę i trzymać z tymi, u których mogą się spodziewać korzyści. Aby móc rozpoznać wolnych wśród niewolników, Bóg nie może więc dawać korzyści, lecz powinien właśnie poniekąd „szkodzić” i wystawiać człowieka na próbę. [...] Człowiek musi więc wiedzieć, że czasem poddawany jest próbie ze względu na swoją wolność .

Franz Rosenzweig w swoich rozważaniach oparł się na ideach zawartych w całej tradycji żydowskiej, zebranej w Talmudzie, a także w komentarzach do fragmentu o związaniu Izaaka, według których Bóg w pewnym sensie musi utrudnić życie człowiekowi, aby być pewnym jego wolnej woli. 
W Talmudzie pozwolono szatanowi towarzyszyć Abrahamowi i Izaakowi w trzydniowej podróży i poddać ich próbie. Ten, który wprowadza zamęt, umiejętnie używał wszelkich argumentów sprzeciwu, a więc przypomniał ludzką słabość Abrahama, zaapelował do jego rozsądku, posłużył się nawet samym Bogiem. Ten ostatni argument stanowi najbardziej wyrafinowany wariant argumentacji szatana. Szatan znał zakończenie tej historii. Chciał wmówić Abrahamowi, że wezwanie do złożenia Izaaka w ofierze jest tylko zabawą, zwykłą próbą. Lecz Abraham odpierał jego ataki, cytując Pismo — co czynił także szatan! Abraham robił to sprytnie, na koniec zaskoczył swego przeciwnika jego własną bronią:

Po drodze przeciwnik wystąpił przeciwko Abrahamowi i powiedział do niego: „Czy osłabniesz, jeżeli poddam cię próbie jednego słowa? Popatrz, tak wielu napominałeś i wzmacniałeś ich słabe ręce. Twoje słowa podnosiły upadającego. Teraz jednak, kiedy przyszła kolej na ciebie, osłabniesz”. Abraham odpowiedział mu: „Ja chcę pozostać niewinny”. Przeciwnik powiedział do niego: „Czy twój respekt przed Bogiem nie świadczy o twojej głupocie?”. Abraham mu odpowiedział: „Zastanów się, czy ktoś kiedyś zginął, będąc bez winy?”. Kiedy szatan zauważył, że Abraham w ogóle go nie słucha, powiedział do niego: „Dotarła do mnie pewna wiadomość. Podsłuchałem, że to owca ma być ofiarą całopalną, a nie Izaak.” Wtedy Abraham mu odpowiedział: „To jest kara dla kłamcy. Nawet, kiedy kłamca mówi prawdę, nie słucha się go” (Traktat Sanhedryn, 89b).

Inne komentarze podają, że także Izaak został poddany próbie. Szatan ukazał mu jego ojca jako tego, któremu pomieszały się zmysły. Chciał on wzbudzić w Izaaku sprzeciw, mówiąc o radości jego przyrodniego brata, który odziedziczy wszystko, co miało przypaść Izaakowi w spadku. Mówił mu też o przyszłym cierpieniu jego matki, dla której był długo oczekiwanym synem.
W podobny sposób skomentował te zajścia midrasz do Księgi Rodzaju. Egzegeci sądzą, że śmierć Sary miała bezpośredni związek z wydarzeniami na górze próby. Tekst biblijny mówi przy końcu opowiadania tylko o Abrahamie, który wrócił do swoich sług i potem z nimi poszedł do domu. O Izaaku nie ma mowy. Midrasz twierdzi, iż Sara najwidoczniej myślała, że Izaak rzeczywiście został złożony w ofierze. To złamało jej serce. Według Księgi Rodzaju Sara miała wówczas 127 lat (Rdz 23,1). Izaak, którego Sara urodziła w dziewięćdziesiątym roku życia, miał w czasie próby 37 lat. To obliczenie liczby lat jest zaskakujące, ponieważ mieliśmy dotychczas inny obraz tego, co wydarzyło się na górze Moria. Istotny jest fakt, że również ten opis podkreśla ideę wolności. Oto dwaj dorośli ludzie wybrali się w drogę. Izaak nie był niepełnoletnim, zależnym, małym chłopcem, nie mającym własnych poglądów. Tekst dwukrotnie mówi: „I szli obydwaj dalej” (Rdz 22,6.8).
Dziwi natomiast to, że Abraham nie powiedział swojej żonie o celu podróży. Tekst porusza zatem temat, który później zostanie odkryty i sformułowany w filozofii chrześcijańskiej, mianowicie pogląd o indywidualności osoby i jej decyzjach w kwestiach wiary, podejmowanych w całkowitej wolności. Wyjście Abrahama „z domu ojca” było aktem wolnej woli. W kwestii odpowiedzialności przed Bogiem w sumieniu nawet małżeństwo nie może być żadnym wytłumaczeniem ani przeszkodą. Sara mogłaby przeszkodzić Abrahamowi. Dlatego nie wolno mu było dopuścić do tego, aby Sara popsuła plany Boże. Milczenie Abrahama było korzystne dla wiary Sary.



Paradoks wiary —
interpretacje Kierkegaarda


Żaden inny teolog nie zajmował się tak intensywnie akedą Izaaka jak Duńczyk Sören Kierkegaard  (1813–1855). Ten teolog był pod wieloma względami absolutnym wyjątkiem w Kościele duńskim. Był on świadkiem czasów oświecenia i sekularyzacji, które objęły także jego kraj i sprawiły, że Kościół stał się w Danii Kościołem narodowym. Sören Kierkegaard rozpoznał i przeanalizował ten upadek znaczenia chrześcijaństwa. Należy on do najwybitniejszych myślicieli w historii myśli ludzkiej i w historii Kościoła. Również przy opracowaniu niniejszej książki wiele skorzystałem z jego rozróżnienia między uczuciami religijnymi a wiarą opartą na Biblii.
Sören Kierkegaard nie zatrzymał się na kwestiach egzegetycznych czy historycznych w opisie postaci Abrahama. Nie chciał rekonstruować życia Abrahama ani pisać jego biografii. Zajmował go fenomen wiary, paradoks i cud wiary, który odnalazł w opisie osoby Abrahama, a którego nie widział już w swojej epoce. Pragnął, aby współcześnie żyjący przynajmniej odczuli brak takiej wiary. Kierkegaard pokazał iluzję — której ulegli nie tylko chrześcijanie jego czasów — że chrześcijaństwo jest takie, jakie zastali w duńskim Kościele i w jego przedstawicielach. System nauczania kościelnego finansowanego przez państwo pozorował — według niego — istnienie wiary:


Ongiś inaczej rzecz się miała, wiara była wtedy zadaniem na cały żywot, ponieważ myślano, że zdolności do wierzenia nie zdobywa się w ciągu dni czy tygodni […]
Gdyby dało się wyrazić w formie pojęć całą treść wiary, nie wyniknie z tego, że się wiarę pojęło, że się pojęło, jak się w nią wnika lub też jak ona w kogoś wnika .

Abraham interesował Kierkegaarda z powodu pytania o to, jak „wchodzi się w wiarę”, nie pozostając jedynie uczestnikiem powszechnego, społecznie nawet wiodącego światopoglądu. W „Furcht und Zittern” [tytuł polskiego wydania: „Bojaźń i drżenie”— przyp. tłum.], wydanym w roku 1843, Sören Kierkegaard wyłożył swoją interpretację akedy. Jest to najważniejszy chrześcijański komentarz do tego opowiadania. To, co na ten temat wyszło spod pióra Kierkegaarda, jest bardzo interesujące. Tytuł swego dzieła Kierkegaard zaczerpnął z Listu do Filipian:

Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem (Flp 2,12b).

Odniósł się w nim do ryzyka wiary. Kierkegaard wyróżnia dwa etapy pogłębiania wiary, aby pokazać, czym jest opisana w Biblii wiara dająca radość. Pierwszym etapem jest uwolnienie się, rezygnacja, zostawienie wszystkich zabezpieczeń po to, aby móc się oprzeć całkowicie i wyłącznie na Bogu. Drugim etapem jest zaufanie, że nic się nie traci, lecz wszystko zyskuje. Poczucie „rezygnacji” przezwycięża się dzięki radości z dobroci Bożej. Przejście do drugiego etapu może się jednak stać problemem w sytuacji, w której wszystko się traci. 
Wiara Abrahama, która zawiera owe dwa elementy, pozostaje dla Kierkegaarda cudem nie do wyjaśnienia. Aby to podkreślić, Kierkegaard zastanawia się nad jego wiarą, rozpatrując cztery różne reakcje Abrahama, o których tekst biblijny nie wspomina, ale które teoretycznie były możliwe. Wyobraża sobie, jak Abraham mógłby zareagować pod wpływem lęku. Opowiadania duńskiego teologa charakteryzują się spójnością, fantazją i przekonującą siłą wyrazu, dlatego zaprezentujemy je tu przynajmniej we fragmentach.
Najpierw Kierkegaard pokazuje Abrahama pełnego przekory względem planów Bożych, nie potrafiącego działać z pobudek wiary. Opowiadanie Kierkegaarda następuje po tekście biblijnym. Po uzupełnieniach dopisanych przez Kierkegaarda można zauważyć, że na nowo przedstawia on wydarzenia, aby zwrócić uwagę na problem wiary. Opowiadanie zaczyna się lirycznym opisem:

Abraham wstał wcześnie, kazał osiodłać osły swoje i porzucił namioty, zabierając ze sobą Izaaka, a Sara spoglądała przez okno za nimi, patrzyła, jak schodzili do doliny, aż znikli jej z oczu .

Abraham z ojcowską miłością wyjaśnił Izaakowi, co go czeka. Lecz chłopiec nic nie zrozumiał. Przybywszy na górę w kraju Moria, Abraham na chwilę odwrócił wzrok. Kiedy ponownie spojrzał na Izaaka, jego wzrok był dziki — wygląd ojca przeraził chłopca. Trwoga, jaką Izaak zobaczył na twarzy Abrahama, była wyrzutem jego ojca względem Boga, że Jego polecenie było okrutne i nieludzkie. Dlatego ta wersja Kierkegaarda kończy się opisem kłamstwa Abrahama:

Wtedy Abraham schwycił Izaaka za pierś, rzucił go na ziemię i rzekł: „Głupi chłopcze, czy myślisz, że jestem twoim ojcem? Jestem czcicielem bałwanów. Myślisz, że to z rozkazu Boga? Nie, to dla mojej zachcianki. Myślisz, że to rozkaz Boga? Nie, to jest moja przyjemność”. Zadrżał wtedy Izaak i zawołał przerażony: „Boże w niebiosach, zmiłuj się nade mną, nie mam ojca na ziemi, bądź Ty moim ojcem!” Ale Abraham powiedział w duchu: „Panie w niebiosach, składam Ci dzięki; przecież lepiej jest, by myślał, że ja jestem nieludzki, niż gdyby miał przestać wierzyć w Ciebie” . 

Abraham okłamał Izaaka, aby ten nie stracił wiary w Boga. Jest to niezwykłe oskarżenie Boga, który wymagał od niego takich rzeczy.
Także druga wersja zdarzeń — według Kierkegaarda — pokazuje Abrahama, który zachował się jak człowiek niewierzący. Również to opowiadanie zaczyna się beztrosko. Scena pożegnania była jak z obrazka. Sara pożegnała swego męża i syna, który uszczęśliwił ją jeszcze w późnym wieku, ponieważ zmył z niej hańbę bezpłodności. Mała grupa podróżowała przez trzy dni, jednak unosiło się nad nimi jakieś przygnębienie. Abraham patrzył przed siebie i milczał:

W milczeniu ułożył stos, związał Izaaka, w milczeniu wyciągnął nóż; i wtedy zobaczył kozła, którego zesłał mu Bóg. Złożył go w ofierze i wrócił do domu. Od tego dnia począwszy Abraham się zestarzał i nie mógł zapomnieć, czego Bóg żądał od niego. Izaak rósł jak przedtem, ale oko Abrahama pociemniało i nie oglądał on już żadnej radości .

Abraham jawi się tu jako człowiek zrezygnowany i smutny. Ten smutek zaważył na całym jego dalszym życiu. Na górze Abraham uczynił dokładnie to, czego od niego żądał Bóg, ale nie mógł potem myśleć, że Bóg jest Bogiem dobroci, że stokrotnie zwróci mu to, co on oddał Bogu. Dlatego Kierkegaard mówi, że Abraham stracił radość życia. Abraham nie mógł wybaczyć Bogu Jego niesłychanego żądania. Nawet szczęśliwe zakończenie całej historii nie zlikwidowało rysy, która wtedy w nim powstała i pozostała do końca jego życia. Przygnębienie ogarnęło Abrahama i miało wpływ na wszystkie sprawy. Dziwne tylko, że Izaak tego nie odczuwał. Ale o wierze Izaaka nie ma tu mowy.
Trzecia wersja Kierkegaarda ukazuje Abrahama przeżywającego konflikt moralny. Abraham stał się chwiejny i niespokojny. Dręczyły go skrupuły z powodu historii z Izmaelem i Hagar. Na górze w kraju Moria bezpośrednio przed złożeniem ofiary przypomniał sobie właśnie ten epizod ze swojego życia. Abraham czynił sobie wyrzuty. Także z powodu tego wydarzenia z Izaakiem. Później Abraham wielokrotnie jeździł sam do kraju Moria, na górę, na której chciał zabić Izaaka, i robił sobie wymówki. Nie mógł sobie wybaczyć, że zapomniał o moralnym obowiązku kochania swego dziecka. Nie mógł już zaznać spokoju.
Ta wersja jest chyba najbardziej ciekawa, ponieważ zawiera większość zarzutów dotyczących opowiadania o akedzie. Po powrocie z góry zamierzony wcześniej czyn wydał się Abrahamowi okrutnym, bezsensownym pomysłem Boga. Był przerażony tym, że zapomniał kochać swoje dziecko. Niezwykła zasada wyłączności w wierze, paradoks wiary, mówiący o tym, że Bóg potrzebuje na świecie ludzi, którzy dla Niego zrezygnują ze wszystkiego, co posiadają, podporządkowany został u Abrahama moralnej powinności, obowiązującej zawsze i wszędzie. Jednak Abraham działający z pobudek moralnych, w poczuciu spełnienia obowiązku, nie byłby Abrahamem wiary.
Kierkegaard w dziele pt. Bojaźń i drżenie prezentuje jeszcze jedną, czwartą wersję reakcji Abrahama. Opowiadanie rozpoczyna się spokojnie. Kończy się jednak sceną, w której Izaak definitywnie stracił wiarę. Abraham wprawdzie powiedział Bogu „tak”, ale w swej duszy był zrozpaczony. Poszedł na górę w kraju Moria, a kto go widział, myślał, że jest to ten sam Abraham, który odszedł od bałwochwalstwa, mimo iż jego krewni i przyjaciele nadal oddawali cześć bożkom i który wziął na siebie ryzyko życia w obcym kraju i niepewną przyszłość — ze względu właśnie na tę przyszłość Abraham odważnie i umiejętnie poruszał się po świecie. W dalszym ciągu pozostał na tej drodze. Odpowiedział na żądanie Boga, tak jak robił to dotychczas. Ale teraz nie było w nim owego drugiego elementu wiary, czyli radości z pewności, że żądanie było słuszne. I to była decydująca różnica. Izaak — jak każde dziecko — czuł, co rodzice myślą naprawdę. Abraham mógł ukryć to przed Eliezerem lub nawet swoją żoną, ale nie przed synem. Izaak dobrze wyczuwał myśli ojca. Widać to na przykładzie drobnego gestu:

Było wczesne rano. Wszystko przygotowano do podróży w domu Abrahama. Abraham pożegnał Sarę, Eliezer, wierny sługa odprowadził go aż na drogę, a potem powrócił do domu. Jechali razem prosto Abraham i Izaak, aż przybyli do góry Moria. I Abraham przygotował wszystko do ofiary, spokojnie i łagodnie, ale kiedy odwrócił się i porwał miecz, Izaak widział, że palce lewicy Abrahama skurczyły się z rozpaczy, i przeszedł dreszcz przez jego ciało — ale Abraham porwał miecz.
A potem powrócili do domu i Sara pospieszyła im na spotkanie, ale Izaak stracił wiarę. Nigdy na świecie nikt o tym nie wspomniał słowem i Izaak nie powiedział nikomu ani słowa o tym, co widział, Abraham zaś nie myślał, aby ktokolwiek  to widział .

W roku 1851 Kierkegaard zanotował w swoich dziennikach jeszcze jedną, piątą możliwą wersję wydarzeń. Koncentruje się w niej na zagadnieniu, jak w sumieniu można rozróżnić głos Boga od głosu własnego serca i od głosu szatana. Pisze, że Abraham zabił swojego syna, ponieważ nie słyszał głosu Boga, powstrzymującego go przed zabiciem Izaaka. Bóg usprawiedliwiał się, twierdząc, że chciał jedynie wypróbować wiarę Abrahama, lecz nie chciał wcale śmierci jego syna. Abraham również się usprawiedliwiał. Przyznał, iż wydawało mu się, że słyszał jakiś głos. Ale ponieważ rozkaz ofiarowania Izaaka wydał mu sam Bóg, uważał, że słowa „Zatrzymaj się” wypowiedział kusiciel, który chciał go odwieść od wykonania polecenia Bożego. Abraham myślał według schematu: kto powiedział A, musi również powiedzieć B. Ciężko mu było wyruszyć z domu, aby zgodnie z poleceniem Bożym zabić syna, ale jeszcze trudniej było usłyszeć, że ta ofiara jest niepotrzebna i niewymagana przez Boga, w chwili, kiedy już wyciągnął nóż. 
Izaak jest — według tej wersji — ofiarą okropnego nieporozumienia. Bóg rozumiejąc to, ofiarował Abrahamowi nowego Izaaka. Lecz Abraham nie cieszył się nim. Nowy Izaak był tylko namiastką pierwszego i nie mógł cofnąć tego, co się stało. W swoim dzienniku Kierkegaard napisał, że Abraham był człowiekiem zadziwiającym. Jego posłuszeństwo było takie jak posłuszeństwo zdolnego, obrotnego współpracownika, który przerwał wykonywanie zadania, ponieważ taka była konieczność — tym samym pracował niepotrzebnie:

O, jakie to wielkie; „Nikt nie był tak wielki jak Abraham, któż może go pojąć!” .

Sören Kierkegaard, pisząc te różne wersje wydarzeń, nie chciał tylko przedstawić historii biblijnej jako ciekawych i pełnych napięcia zdarzeń. Nie chciał nadać poetyckiego wyrazu biblijnym relacjom. Nie chciał również przeprowadzać badań psychologicznych, aby poznać wnętrze Abrahama i Izaaka i ukazać ich osobiste problemy oraz ewentualnie o nich podyskutować.
Do czterech pozabiblijnych opowiadań Kierkegaard dołączył „mowę pochwalną na cześć Abrahama”; wyjaśnił, jak Abraham mógł nie być zrezygnowany, nie rozpaczać, nie przemilczać prawdy przed Izaakiem i nie powoływać się na zawsze aktualny obowiązek moralny. W mowie pochwalnej pokazał, jak Abraham mógł odpowiedzieć na wymagania stawiane przez Boga, jak mógł wypełnić Jego wolę i wierzyć, że uzyska coś nowego, jeżeli poświęci to, czego od niego żąda Bóg. Na przykładzie Abrahama Kierkegaard ukazał paradoks wiary. 
Dlatego Sören Kierkegaard w dziele Bojaźń i drżenie dokonuje — patrząc z perspektywy wiary — także analizy przeżyć Abrahama, opierając się na przekazie z Księgi Rodzaju. Sygnalizuje zarazem, dokąd prowadzą jego rozważania, mianowicie do spojrzenia z podziwem na człowieka posiadającego taką wiarę. Gdyż człowiek nie jest zdolny do jeszcze większej wiary.
Według Kierkegaarda, poszczególne pokolenia są ze sobą związane. Czynnikiem łączącym są wspomnienia tych samych wydarzeń. Właśnie owe wspomnienia Kierkegaard chce wywołać u innych w formie „podziwu, miłości, radości” (por. Bojaźń i drżenie, s. 13). W podobny sposób, na przykład, poeta utożsamia się ze swoim bohaterem. 
Na przykładzie Abrahama duński teolog ukazuje, że każdy z nas ma słabą wiarę. Kierkegaard nie wpada przy tym w tanie moralizatorstwo, nie krytykuje pomieszania chrześcijaństwa z instytucją Kościoła w swoim kraju. Pisze i mówi zawsze o sobie. Nawet jeżeli historię Abrahama czytało i umiało na pamięć wiele pokoleń, to i tak kwestią zasadniczą pozostaje sprawa, kogo ta historia poruszyła i dla kogo stanowiła wyzwanie oraz jak wiele osób nie mogło przez nią zmrużyć oka. Według Kierkegaarda, historii ofiarowania Izaaka nie można czytać jako historii do naśladowania. Nie pozwala na to paradoks wiary. Ponieważ historia ta opowiada o tym, że Abraham wierzył siłą absurdu, „wierzył i nie wątpił, wierzył w bezsens”. Podczas całej drogi Abraham wierzył, że Bóg nie żąda od niego ofiary Izaaka, chociaż był gotowy złożyć z niego ofiarę na wypadek, gdyby Bóg tego zażądał. Jak pokazują warianty opracowane przez Kierkegaarda, Abraham w tej kłopotliwej sytuacji nie przygotował ani dla siebie, ani dla swego syna Izaaka żadnej wymówki. Nie oderwał się od rzeczywistości. Racjonalista z Ur nie uciekał się do nadziei i sprawiedliwości innego świata, gdzie — być może — na powrót mógł odzyskać swoje ofiarowane dziecko, gdzie wyrównane miały być rachunki za sprawiedliwe postępowanie. Abraham nie opuścił tego świata, który — kiedy przebywał na górze w kraju Moria — wydawał mu się bezsensowny. Nie kusiła go nagroda, jaką otrzyma w przyszłym życiu za właściwą postawę wobec paradoksalnej sytuacji na ziemi. Słowa z biblijnego opisu „Wcześnie rano Abraham wstał” wskazują — według Kierkegaarda — na absurd: „Jakby na jakie święto tak się spieszył” . Kierkegaard nie ustawał więc w pokazywaniu tego, co obce i inne w wierze Abrahama: 

Nie mogę zrozumieć Abrahama; w pewnym sensie nie mogę się niczego nauczyć od niego; zdumiewam się tylko. Jeżeli sobie człowiek wyobrazi, że rozmyślając nad wynikiem tej historii, może zacząć wierzyć, to oszukuje siebie i oszukuje Boga co do pierwotnej podudki wiary. Pragnie w ten sposób wyssać mądrość życiową paradoksu. Może to się i uda temu lub owemu; gdyż naszym czasom brakuje wiary, brakuje jej cudów, brakuje przemiany wody w wino, wolą posunąć się dalej i wino przemienić w wodę .

Kierkegaard mógł jedynie przed współcześnie żyjącymi dokonać krytyki tego, co się wydarzyło i pokazać istnienie iluzji. Dlatego ukazał im postać Abrahama. Sam nie mógł nic więcej uczynić. Pozostawił sformułowania, które prowokując, dotykają także nas, żyjących dzisiaj — „nie rozwadniać cudu wiary, „nie wyobrażać sobie, że się wie, czym jest wiara”, zamiast tego lepiej jest „się dziwić” i „iść jak na święto”.


Co stałoby się z Izaakiem?

Akeda Izaaka zazwyczaj nasuwa na myśl tragiczną śmierć dzieci. Szczególnie refleksja nad okropnymi doświadczeniami holokaustu, kiedy rodzice musieli patrzeć na śmierć swoich dzieci, nawiązuje do tego, co wydarzyło się na górze Moria. Oczywiście Sören Kierkegaard już w Bojaźni i drżeniu zwrócił uwagę na to, że w akedzie Izaaka ojciec nie był bezradny względem tego, co miało się stać. Został on poddany próbie, lecz — posiadając wolną wolę — mógł wypełnić lub nie wypełnić to, czego od niego oczekiwano.
Jest to moment decydujący: wolna odpowiedź wiary Abrahama na dobroć Boga. Spójrzmy na ten aspekt z innej strony. Jeżeli w tej próbie Bóg chciał pokazać znaczenie Abrahama — jak twierdzi jeden z midraszy — to w jaki sposób ludzie mieli się dowiedzieć o tym wszystkim? Jakim sposobem narody miały się dowiedzieć o wierze Abrahama? Kto im miał opowiedzieć, co wydarzyło się w kraju Moria?
Przekaz biblijny donosi, że obaj służący wraz z osłem pozostali u podnóża góry. Egzegeci twierdzą, że służący nie mogli widzieć, co się działo na górze. Nie mieli wyczucia dla spraw Bożych, dlatego nie weszli na górę Moria. Izaak był więc jedynym, który widział rozgrywające się zdarzenia i mógł coś z nich zrozumieć. Teologowie średniowieczni podjęli ten wątek, twierdząc, że to Izaak opowiedział innym całą tę historię. Widział on wiarę swego ojca i opowiedział o niej swoim dzieciom. Stąd o wierze Abrahama dowiedzieli się wszyscy. Tym samym cel Boży został osiągnięty — narody mogą podziwiać wiarę Abrahama. Jest ona punktem wyjścia nowej historii, nowego narodu, który będzie błogosławieństwem dla innych narodów:

Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu (Rdz 22,18).

Przekazywanie wiary pokoleniom rozpoczęło się od Izaaka. Pytanie o sposób przekazywania wiary z pokolenia na pokolenie znajduje swoją odpowiedź w metodzie przekazu wiary przez Abrahama. Nie przekazuje się wiary ani za pośrednictwem surowych lub łagodnych kazań, ani przez życzliwe apele rodziców, lecz poprzez przykład lub przynajmniej postępowanie wskazujące na pobudki wynikające z wiary. I tak jak wiara została przekazana Izaakowi przez Abrahama, tak będzie też przekazywana w przyszłości. Mówi o tym tradycja biblijna. Jeżeli dzieci nie zobaczą całkowitego i w pełni wolnego poświęcenia się rodziców Bogu oraz ich całkowitego zawierzenia Bogu, nie przejmą od nich wiary. Sören Kierkegaard bardzo dokładnie opisał, co się stanie, gdy dzieci zobaczą, że ich rodzice boją się Boga — nie odnajdą one wiary lub utracą posiadane zaufanie do Boga. Pod wpływem doświadczeń religii judaistycznej i Kościoła dano w takim wypadku dzieciom dodatkową szansę w postaci opiekunów lub rodziców chrzestnych. Kiedy dzieci dorosną, będą mogły zobaczyć swoich opiekunów lub chrzestnych modlących się w synagodze lub w kościele. 
Opowiadanie o akedzie dwa razy wspomina o tym, że Abraham popatrzył — „Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość”. A po słowach anioła, który kazał Abrahamowi powstrzymać się, czytamy: „Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł...”. Abraham wzniósł oczy do góry i obejrzał się. Musiało być coś, na co patrzył. Swoją uwagę skierował na sprawę Bożą, która zawsze jest inna i większa niż człowiek. Dlatego w zakończeniu opowiadania czytamy:

I dał Abraham miejscu temu nazwę „Jahwe widzi”. Stąd to mówi się dzisiaj: „Na wzgórzu Jahwe się ukazuje” (Rdz 22,14).

Bóg widział wiarę Abrahama. Zobaczył, że jest to mąż, który wierzył, podczas gdy cały pozostały świat hołdował bożkom i odczuwał przed nimi „pogański strach”. Sam tekst biblijny wyjaśnia, że Bóg widział wiarę Abrahama, a Izaak — wiarę swojego ojca i tym samym również Boga. 
Abraham pokazał Izaakowi, że Bóg i Jego wola są dla niego ważniejsze niż życie własnego dziecka. Dopiero ten ostatni akt umożliwił dalszy bieg historii rozpoczętej od Abrahama. Abraham musiał ofiarować własnego syna, aby móc odzyskać go jako syna, który na własne oczy zobaczył wiarę swego ojca i który dlatego też mógł uwierzyć. Abraham musiał być najpierw gotów utracić syna, aby móc pozyskać w nim towarzysza wiary. Tak więc Abraham doświadczył tego, że syn został mu darowany dwukrotnie: jako żyjący i jako wierzący. A Izaak zobaczył, że jego ojciec nie wypełniał swojej woli, lecz wolę Boga, i w całym swoim życiu ufał dobroci Boga. Ojciec wierzył, a syn, który obserwował wiarę ojca, przekazał ją dalej. 
Późniejsi autorzy biblijni dostrzegli cel opowiadania o Izaaku. Powstawanie nowego narodu łączyli z posłuszeństwem Abrahama. Naród wybrany przez Boga nie był narodem uprzywilejowanym. Bóg nie chce bowiem działać w tym świecie bez udziału człowieka. Chce, aby człowiek był w swym działaniu wolny. Mądrość Boża poszukuje tych, którzy chcą być narzędziem w ręku Boga. W Abrahamie Bóg znalazł „sprawiedliwego”:

Gdy przyszło pomieszanie narodów za przewrotną zmowę, ona [Mądrość] uznała Sprawiedliwego, zachowała go nienagannym przed Bogiem i zachowała mocnym mimo jego litości dla dziecka (Mdr 10,5).

Akedá to opowiadanie o próbie i wierności, dzięki której wyrasta nowy, jednomyślny, sprawiedliwy naród. Rozwija się on dzięki przekazywaniu wiary.
Opowiadanie o związaniu Izaaka jest — jak już powiedzieliśmy — wielowarstwowe. Także dzisiaj pojawia się problem przekazu wiary następnemu pokoleniu i kwestia niewygodnej treści. Akedy nie da się złagodzić z uwagi na zalecenia pedagogiki religijnej, nie pozbawiając akedy przy tym jej wymowy. Jest oczywiste, że przekazywanie tego, co się samemu poznało i czego się doświadczyło, nie jest łatwiejsze od tego, czego doznał ojciec wiary. Dlatego w opowiadaniu tak mocno została podkreślona rola wolnej woli Abrahama. 
Kiedy w roku 1991 goście Katholische Integrierte Gemeinde (Zintegrowanej Wspólnoty Katolickiej) rozmawiali i komentowali akedę podczas zajęć dla katechumenów, jeden z uczestników, pewien rodzic, trafnie podsumował w wierszu to, co zostało powiedziane:

Abraham i Izaak — dzisiaj

Co stałoby się z Izaakiem,
gdyby stwierdził,
że najważniejsze w życiu jego ojca 
jest rosnące bogactwo,
szybkie samochody,
piękne kobiety albo nawet
on sam, jego jedyny syn?

Zachłanny na pieniądze materialista,
pędzący samochodem szaleniec,
zatracony kobieciarz
lub egoistyczny tyran!

Izaak mógł jednak w postępowaniu Abrahama 
na własnej skórze doświadczyć,
że Bóg zajmuje w jego życiu pierwsze miejsce.
I tak — tylko tak Izaak mógł stać się wierzącym.
Swoim czynem Abraham ustanowił granicę,
poniżej której wszystko traci wartość!

Lepiej nie można by ująć tego, co się wydarzyło. Kościół jest miejscem, gdzie doświadczenia Abrahama stanowią probierz wiary, i gdzie można sobie nawzajem pomagać w dojściu do takiej wiary, jaką miał Abraham. Tego rodzaju doświadczenia pozwalają przekroczyć barierę czasową. Uobecniają one dzisiaj postać Abrahama.

Tylko poprzez wiarę zyskuje się podobieństwo do Abrahama .


Świątynia stoi
na fundamentach Abrahama

Mówiliśmy dotychczas, że Izaak widział wiarę swego ojca i dlatego mógł obudzić w sobie wielką ufność, którą przekazał dalej. Wiemy, że w tej historii zawarte jest zbierane przez pokolenia doświadczenie Izraela. Plemiona, które uważały się za potomków Abrahama i spadkobierców tej historii, stworzyły instytucje i urzędy, które były konieczne, aby wszyscy mogli żyć razem i przypominać sobie ciągle o otrzymanym zadaniu od Boga, aby być błogosławieństwem dla świata.
Tak też Izrael rozumiał instytucję Świątyni w Jerozolimie. W świecie starożytnym było tysiące miejsc kultu, bożnic, miejsc pielgrzymkowych i świątyń, także w ziemi Kanaan. Najpierw przez wiele pokoleń przechowywano Arkę Przymierza wraz z Torą w namiocie koczowników żyjących na pustyni, dopiero potem pojawiła się myśl o budowie świątyni. A obawy, aby świątynia nie spowodowała zaniku oddawania prawdziwej czci Bogu w Izraelu, pomysł jej budowy był ciągle, aż do czasów Jezusa, krytykowany przeważnie przez proroków . Ostra krytyka świątyni i tego, co w niej miało miejsce, uderzała w tych, którzy z urzędu sprawowali kult. Wielu przeciwników budowy świątyni za swoją krytykę poniosło śmierć.
Budowa świątyni miała związek z powstaniem miasta Jerozolimy. W życiu narodu wybranego Jerozolima pojawiła się stosunkowo późno. Jerozolima nabrała znaczenia dopiero wtedy, gdy została zdobyta przez króla Dawida i ustanowiona stolicą. Szczególnie uczeni w piśmie mieszkający przy świątyni szukali związków łączących Jerozolimę z całą historią ludu Bożego. Druga Księga Kronik pisze o budowie świątyni przez króla Salomona w następujący sposób:

Wreszcie Salomon zaczął budować dom Jahwe w Jerozolimie na górze Moria, która została wskazana jego ojcu Dawidowi (2 Krn 3,1).

Tekst pomija fakt, że w Księdze Rodzaju nie mówi się o górze Moria, lecz o górze w kraju Moria, do której udał się Abraham. Także objawienie się Pana królowi Dawidowi przypomina o akedzie, która nawiązuje do nazwy „Jahwe widzi”.
Świątynia Izraela nie była domem Bożym, w którym można było manipulować Bogiem w sposób magiczny. Świątynia była miejscem głoszenia Tory, pielęgnowania pamięci o historii Boga i Jego ludu, przypominania sobie o niej w zależności od danej sytuacji. Ofiary składane w świątyni tylko wtedy miały sens, gdy składający je mieli przed oczami ofiarę Abrahama, jego wiarę i zaufanie do Boga. Autorzy Księgi Kronik krytykują składanie ofiar, pytając: jaka jest korzyść z ofiar, skoro Izrael nie ma takiej wiary, jaką miał Abraham?
Rabini kontynuowali rozważania na ten temat. Dojrzeli związek między górą, na której Abraham chciał składać ofiarę, a górą Synaj:

Bóg wybrał dwie góry, górę Synaj, na której Izrael otrzymał Torę, oraz górę Moria, na której Abraham związał swego syna Izaaka i na której zbudowana została świątynia. Dziwne jest, dlaczego świątynia nie została zbudowana na górze Synaj, która została uświęcona przekazaniem prawa. Odpowiedź na to pytanie jest taka: Miejsce, na którym Żyd położył swoją głowę na ofiarę, zostało bardziej uświęcone przez Boga niż jakiekolwiek inne miejsce. Nad nim unosi się szechina (chwała Boża) i tam Tora została dana poniekąd po raz drugi.

Wrażenie, jakie związanie Izaaka wywarło na wszystkich pokoleniach, było tak mocne, że odczuwały one, iż dopiero to, co się wówczas wydarzyło, dopełniło Torę. Świątynia posiadała swoją szczególną wartość nie dlatego, że była miejscem kultu oddawanego siłom przyrody czy nadzwyczajnym zjawiskom fizycznym, lecz dlatego że była miejscem pamięci o historii związku Izraela z Jahwe. Arka Przymierza wraz ze zbiorem praw była dla Izraelitów miejscem obecności Bożej. Tutaj Izrael mógł uczyć się, jak postępować sprawiedliwie i solidarnie — tak jak to było podczas uroczystych zgromadzeń, w przypadku wzorowego życia Abrahama. Dlatego świątynia słusznie jest przedstawiana w Psalmach jako miejsce, gdzie

połączyli się władcy narodów z ludem Boga Abrahama (Ps 47,10).

Świątynia posiadała siłę przyciągania ludzi do Boga, fascynowała także inne narody. Psalm podkreśla tym samym, że Abraham położył fundament pod świątynię, ponieważ jako pierwszy odszedł od bałwochwalstwa, uniezależnił się od bożków i otworzył się na Boga historii, „Stwórcę nieba i ziemi”.
Odróżnienie tego, co człowiek sam czyni, od czego się uzależnia, co czci i czego się boi, od związania się z Jahwe w sposób wolny będzie przewijać się przez całą historię Izraela i stanie się kryterium prawdziwości kultu sprawowanego w świątyni. Odróżnianie tych dwóch spraw pozostanie dla Izraela zawsze zadaniem pierwszoplanowym. Prawda, jaką odkrył Izrael, zawsze będzie zagrożona zatarciem i zafałszowaniem. Dlatego w tradycji biblijnej ciągle dążono do prawdy, nawiązując do postaci Abrahama.
Wielokrotnie przypominana przez tę tradycję akedá nie była jakąś zwykłą tylko historią z życia patriarchy. Była to jedyna w swoim rodzaju historia. Stała się ona podstawą do tego, aby oddawać cześć Jahwe. Trudno jednak nam to zrozumieć. 
Konkluzja Kierkegaarda była taka, że nie możemy zrozumieć Abrahama, a jeszcze trudniej jest nam go naśladować. Niemniej wiara człowieka, który udał się na górę w kraju Moria, aby posłuchać Boga, pozostanie na zawsze wzorem.

Comments