Twarda miłość

Dawno minęła epoka takich porad dla udręczonych żon (czy mężów), które sprowadzały się do propozycji: "Niech się pani (pan) z nim (nią) rozwiedzie". Niezależnie od orientacji politycznej i filozofii życiowej terapeuci zaczynają dostrzegać, że wszelkie działania psychologiczne, terapeutyczne czy socjalne powinny zmierzać w stronę scalania rodziny wyprowadzonej z ostrego kryzysu.

Ocalić rodzinę
Tę nową tendencję nazwałabym "budowaniem relacji opartej na komunikowaniu się w rodzinie". Oczywiście chodzi tu o sytuacje, w których utrzymanie rodziny jest możliwe i nie odbywa się wyłącznym kosztem któregoś z jej członków (nie jest bowiem właściwe, aby rodzina podporządkowała się najsilniejszej albo sprawiającej najwięcej problemów osobie). Budowanie relacji opartej na komunikowaniu się oznacza:

1. pomoc w rozwiązaniu indywidualnych problemów każdego z członków rodziny;
2. stworzenie warunków do porozumienia się wszystkich członków rodziny;
3. pomoc w wypracowaniu norm i umów organizujących życie rodzinne.

Raczej nie da się zmienić tej kolejności postępowania. Indywidualne problemy członków rodziny wymagają czasem bardzo długiego i złożonego rozwiązywania i wtedy zdarza się, że odseparowanie którejś z osób staje się nie tylko pomocne ale wręcz konieczne. Nie warto więc upierać się przy wspólnych spotkaniach rodzinnych od początku. Tyle uwag ogólnych odnoszących się do różnych ciążących rodzinie problemów. Problemem wysuwającym się w naszych realiach na plan pierwszy jest uzależnienie alkoholowe.

Gdy w rodzinie jest alkohol
Nie jest istotne, czy uzależniony jest mężczyzna czy kobieta, rodzic, czy dorosłe dziecko. Chodzi raczej o "role," jakie poszczególni członkowie rodziny przyjmują wobec tego problemu. Uwikłanie w alkoholizm oznacza różne trudności, dla każdego z członków rodziny inne, choć ich wspólną osią jest oczywiście alkohol. Pomoc rodzinie, w której ktoś jest uzależniony,powinna objąć wszystkich jej członków, oczywiście na wiele różnych sposobów i w różnym czasie. Główną osobą dramatu jest oczywiście alkoholik (niezależnie od płci). Powinniśmy więc poszukać odpowiedzi na pytanie, jak jemu pomóc.

 

Jak pomagać
Wbrew obiegowej opinii jest to zupełnie realne a nawet całkiem proste, o ile trafnie sformułujemy nasze cele. Dlatego najpierw napiszę o tym, jak pomagać nie warto. Tak zwane "zmuszenie do leczenia" jest najgorszą z możliwych opcji pomagania. Dlaczego? To proste: leczenie alkoholizmu jest psychoterapią i proszę mi pokazać, jak można kogokolwiek do tego zmusić! Każda psychoterapia, niezależnie od stosowanej technologii zakłada świadomą zgodę pacjenta. Tym bardziej terapia odwykowa, której efekty mierzy się wyłącznie trwałością uzyskanej abstynencji.

Alkoholik powstrzymujący się od picia jest szarpany przede wszystkim przez nieustający głód alkoholowy. Posiadanie silnej woli bądź jej brak nie ma praktycznie nic do rzeczy. Alkoholizm nie jest chorobą woli ale głębokim zaburzeniem o charakterze emocjonalnym, metabolicznym i somatycznym. Oznacza to, że wszystkie sfery życia alkoholika są ciężko upośledzone, a co za tym idzie skuteczna pomoc wymaga istnienia spójnego programu: leczenia psychiatrycznego, wsparcia psychologicznego, działań poprawiających funkcjonowanie społeczne. Jednym słowem program powinien być całościowy, obejmujący komplementarne rodzaje oddziaływań na pacjenta. Nie ma to nic wspólnego z "przymusowym" leczeniem.

Czy takie programy istnieją? Ależ oczywiście! Każdy szanujący się oddział odwykowy ma ambicję pracować w oparciu o nowoczesny, skuteczny program. Kłopot leży gdzie indziej - w braku gotowości i motywacji samych pacjentów do podjęcia wysiłku wyzdrowienia. A jeszcze przedtem w niemożności wyrażenia własnej decyzji o leczeniu. I nie zapominajmy proszę o tym, co już wcześniej napisałam: nie jest to kwestia dobrej, złej, silnej czy słabej woli alkoholika.

Niechęć, lęk i opór przed podjęciem terapii jest jednym z osiowych objawów samego uzależnienia. Jest więc skutkiem choroby a nie jej przyczyną. Objawu zaś nie ocenia się tylko się z nim "pracuje".

Twarda miłość
Dlatego pierwszym krokiem pomagającego wobec alkoholika i jego rodziny powinno być wprowadzenie zmiany zakłócającej dotychczasowy (chory) porządek. Sami alkoholicy (trzeźwi) nazywają to działanie "odebraniem komfortu picia". Celem takiego działania jest spowodowanie, żeby pijący sam ponosił konsekwencje picia. Starania i poświęcenie rodziny, cierpienie dzieci, błagania żony - to sposoby nieskuteczne. Wie o tym większość żon alkoholików i ich dzieci.

Natomiast ból, wstyd i straty przeżywane przez samego uzależnionego mają szansę zmotywować go do podjęcia leczenia. Metodę taką nazywa się "interwencją kryzysową", ponieważ w swej istocie polega na sprowokowaniu ostrego kryzysu w życiu alkoholika. Zazwyczaj rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, pracodawca i dalsze otocznie starają się zminimalizować skutki picia i pomagać alkoholikowi na różne sposoby. Ukrywają, usprawiedliwiają, przechodzą do porządku dziennego, dają kolejną (tysięczną) szansę... W rzeczywistości ta "pomoc" tylko przeszkadza alkoholikowi poczuć ogrom problemu, nie pozwala mu zetknąć się ze skutkami swojej choroby. Tworzy się więc pełna niedomówień i półprawd bańka ochronna, w której alkoholik wegetuje aż do swojej, na ogół przedwczesnej śmierci.

Kiedy pomagający na szkoleniach pytają mnie: "Co robić?", zawsze powtarzam, że najpierw wielu ludzi musi przestać "coś robić". I trzeba im to jasno powiedzieć, więc jest to jeden z trudniejszych momentów pracy z rodziną alkoholika, wymaga od pomagającego otwartości i jasnego formułowania problemu. Łatwo jest popaść w oskarżanie i pouczanie rodziny zamiast życzliwego doradzenia nowych zachowań, które są przecież nadzwyczaj trudne.

Widzimy, że pomoc alkoholikowi wymaga zaangażowania wielu bliskich i dalszych osób z jego otoczenia a także różnych instytucji powołanych do niesienia pomocy. Często okazuje się pomocne skorzystanie z autorytetu policji, prokuratury bądź moralnego autorytetu duszpasterza.

Technologia "interwencji kryzysowej" jest stosunkowo prosta, chociaż wymaga stworzenia koalicji pomagających i rodziny alkoholika. Same sposoby używane do motywowania alkoholika zależą wyłącznie od wyobraźni pomagających. Ostatnio widziałam piorunujące skutki pokazania "zatwardziałemu" alkoholikowi nagrania wideo, zrobionego przez jego syna wypożyczoną kamerą: na filmie bohater zatacza się, bełkocze i robi te wszystkie rzeczy, w które nigdy nie chciał uwierzyć. Następnego dnia bohater filmu był już na oddziale odwykowym. Nie było wcale łatwo namówić jego rodzinę na tak "okrutny" sposób interwencji. Trzeźwi alkoholicy nazywają takie postępowanie "twardą miłością". Twarda miłość wymaga od nas podjęcia ryzyka, że kogoś zranimy, ale bez tego nikomu nie zdołamy dopomóc.

Podsumowanie
Dla udzielenia pomocy alkoholikowi potrzebujemy:

1. diagnozy sytuacyjnej dla dobrania
2. osób i "narzędzi" interwencji;
3. miejsca na oddziale odwykowym umówionego odpowiednio wcześniej;
4. kilku spotkań z zainteresowanymi osobami w celu przygotowania ich do interwencji;
5. dobrego przeprowadzenia interwencji (alkoholik nie może być wtedy pijany);
6. konsekwentnego postępowania (jeśli np. pracodawca mówi: "Stracisz pracę, jeśli nie podejmiesz natychmiast leczenia" - to musi być absolutnie pewien, że to zrobi);
7. ponawiania wysiłku tyle razy, ile potrzeba.

Jest to jedna z najskuteczniejszych metod szybkiej interwencji wobec osoby uzależnionej. Są oczywiście i takie przypadki, kiedy jej zastosowanie nie przyniesie rezultatu, zwłaszcza wobec osób z "głębokiego marginesu", które niewiele albo nic nie mają do stracenia. Jest natomiast wstrząsająco skuteczna wobec tzw. "normalnych ludzi", którzy swój problem ukrywają przed otoczeniem.

Comments