Media‎ > ‎

Nasz Lubin z 12.IX.2011

Niedawno rozmawialiśmy z Pawłem Niewodniczańskim o jego portalu lubinskietrasyrowerowe.pl. Tym razem porozmawiamy o samej turystyce rowerowej.

Paweł Niewodniczański: Na początek mała uwaga. Turystyka rowerowa ma wiele wspólnego z turystyką pieszą. Obie te formy, oprócz bardzo skalistych terenów górskich, biegną tymi samymi trasami.

Redakcja:
Wiele osób prosi jednak o wskazanie tras rowerowych?
Paweł Niewodniczański:
Na naszym obszarze nie trzeba rozgraniczać tras pieszych i rowerowych. Nawet na Grzybową Górę można wjechać z każdej strony bez zsiadania z roweru.

Redakcja:
Ale już w Sudetach nie wszędzie wjedzie się rowerem.
Paweł Niewodniczański:
Nawet w niektórych miejscach jest zakaz jazdy rowerem. Ale muszę przyznać, że zdarzyło mi się kilka razy wspinać się po skałach z rowerem, ale to był efekt "zmyłki" na trasie. Wielokrotnie zostawiałam też rower w krzakach, by wspiąć się na atrakcyjną skałę.

Redakcja:
Czy radzi pan wycieczki grupowe czy indywidualne?
Paweł Niewodniczański:
Osobiście lubię samotne wyprawy. Mogę jechać "swoim" tempem. Wybieram też trasę według własnego uznania. Przy wyprawach grupowych tempo jazdy trzeba dostosować do do najsłabszego uczestnika i trzeba też wynegocjować z pozostałymi rowerzystami długość i przebieg trasy. Z moich obserwacji wynika, że rowerzyści to, z reguły, soliści. Rzadziej spotyka się duety, a zupełnie rzadko większe zespoły.

Redakcja:
Czyli wycieczki indywidualne...
Paweł Niewodniczański:
Tak, ale nie zawsze. Polecam wyjazdy rodzinne. Rodzice z dziećmi lub wyprawy małżeńskie, nie wspominając o narzeczeńskich :)

Redakcja
: Fajne mogą być też zespołowe obozy wędrowne.
Paweł Niewodniczański
: Oczywiście, chociaż to wielkie wyzwanie dla prowadzących takie wyprawy.

Redakcja:
A bezpieczeństwo w turystyce rowerowej?
Paweł Niewodniczański:
Jazda rowerem jest po prostu bezpieczna. Oczywiście tylko wtedy, gdy nie robi się głupot.

Redakcja:
Jednak urazy mogą się zdarzyć.
Paweł Niewodniczański:
Urazy zdarzają się najczęściej przy upadkach z roweru. Z reguły upadający broni się rękami przed skutkami upadku. Może wtedy dojść do złamania nadgarstków, przedramion lub obojczyków.

Redakcja:
A urazy głowy?
Paweł Niewodniczański
: Na szczęście broniąc się rękami chronimy głowę. Mówi się, że jadąc rowerem można uderzyć głową w wystającą gałąź. Wydaje mi się jednak, że jest to dorabianie ideologii do zdarzeń możliwych, ale bardzo rzadkich.

Redakcja:
A wspomniane przez pana głupoty?
Paweł Niewodniczański:
Wielce nierozsądne jest jeżdżenie rowerem po szosach. Tym bardziej, że w Polsce jeździmy samochodami agresywnie. Radzę po prostu jeździć drogami polnymi i leśnymi. Wokół Lubina można znaleźć setki kilometrów takich tras.

Redakcja:
Ale nie zawsze do tych tras da się dojechać omijając szosy.
Paweł Niewodniczański:
Trzeba wziąć mapę i znaleźć optymalny i bezpieczny dojazd. Mapa naszego powiatu jest dostępna w PTTK na lubińskim Rynku za jedyne 5 złotych. Kiedyś, jadąc samochodem do Krzeczyna, spotkałem rodzinę - dwoje rodziców i dwoje dzieci - jadących bardzo niebezpieczną szosą. Wszyscy byli przykładnie ubrani w kaski. Ci rodzice nierozsądnie narażali siebie i swoje dzieci na niebezpieczeństwo. A wystarczyło tylko nieznacznie zmienić przebieg trasy i by było w porządku.

Redakcja:
Jak?
Paweł Niewodniczański:
Dojechać ulicą Przemysłową od kościoła na Starym Lubinie lub ścieżką wśród pól wychodzącą na tyłach marketu Real.

Redakcja:
Może jeszcze jakieś przykłady takiej głupoty.
Paweł Niewodniczański:
Zjeżdżanie z góry na "złamanie karku". Muszę samokrytycznie przyznać, że zdarzyło mi się tak zjeżdżać z prędkością 70 kilometrów na godzinę. Nie powiem gdzie, bo jeszcze ktoś będzie próbował mnie prześcignąć, a da się tam jechać szybciej. To właśnie jest głupota. Teraz powściągam swoje zapędy, chociaż muszę przyznać, że szybka jazda jest przyjemna.

Redakcja:
A przekraczanie jezdni na rowerze?
Paweł Niewodniczański:
Bezwzględnie należy zsiąść z roweru. Jako kierowca samochodu z przerażeniem patrzę na rowerzystów przejeżdżających ulice w poprzek. Po uderzeniu z boku, nawet przy małej prędkości, konsekwencje mogą być poważne. Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje wszystkich uczestników ruchu drogowego.

Redakcja:
A jeżdżenie rowerem po chodniku?
Paweł Niewodniczański:
Nie chcę wchodzić w przepisy dotyczące ruchu drogowego, bo od tego są inne osoby. Jednak trzeba przyjąć generalną zasadę, że rowerzysta jest na chodniku gościem. Chodnik jest dla pieszych, tak jak ścieżka rowerowa jest dla rowerzystów, gdzie dla odmiany pieszy jest gościem.

Redakcja:
Dochodzimy do używania ścieżek rowerowych przez pieszych.
Paweł Niewodniczański:
Niestety piesi często chodzą po ścieżkach rowerowych, mimo że z reguły wystarczy zrobić krok w bok, na część przeznaczoną dla pieszych i wszystko jest w porządku. Nie utrudniajmy sobie życia.

Redakcja:
Wielu rowerzystów narzeka na psy.
Paweł Niewodniczański:
Prośba do właścicieli psów. Jeżeli widzicie rowerzystę przyciągnijcie psa smyczą do siebie. Pies na smyczy, która jest rozciągnięta w poprzek ścieżki rowerowej, to gotowa wywrotka rowerowa. Byłem świadkiem sceny, w której osoba jadąca rowerem wylądowała w krzakach, bo pies uwiązany na długiej smyczy raptownie przeciął trasę jazdy tego rowerzysty. O agresywnych i niesfornych psach nie będę wspominał.

Redakcja:
To całkiem sporo tych niebezpieczeństw czeka na rowerzystów.
Paweł Niewodniczański:
O nie. To tylko takie wrażenie. Proszę spojrzeć na turystykę i rekreację z punktu widzenia korzyści. Jazda rowerem jest bardzo przyjemna. Można z tego czerpać ogromne korzyści dla naszego zdrowia. Podwyższamy naszą wydolność, spalamy nadmiar tłuszczu.

Redakcja:
Jazda rowerem wpływa też kojąco na naszą psychikę.
Paweł Niewodniczański: Oczywiście. W czasie samotnych wycieczek można przemyśleć wiele spraw. Można śpiewać, odmawiać różaniec lub przygotowywać publiczną przemowę.

Redakcja
: A pan co robi?
Paweł Niewodniczański:
Rozmawiam z samym sobą :)

Redakcja:
Teraz jednak rozmawiał pan z nami :) za co serdecznie dziękujemy.


Wywiad publikowany na portalu NASZ LUBIN 12 września 2011 r.