Polski Obóz Narodowy home

Jędrzej Giertych

POLSKI OBóZ NARODOWY

Londyn 1977

Nakładem autora. Adres: Ł75 Carlingford Road, Loindyn Nl'5 3ET. Cena 20 pensów brytyjskich lub 40 centów amerykańskich za egzemplarz. Autor b e sprzedaje ilości mniejszych niż 5 egzem­plarzy i nie udziela nikomu rabatu księgarskiego.

 

 

+++++++++++++++++++++++++++++

 

Broszura niniejsza ma na celu zwię­złe poinformowanie tych Polaków, któ­rym sprawa losu i przyszłości ich oj­czyzny leży na sercu, czym jest czoło­wy i pognębiony dziś obóz polityczny polski, mianowicie obóz narodowy; po­informowanie, jakie są idee przewodnie, które obóz ten głosi, jakie są jego osią­gnięcia dziejowe i jaka jest droga, wio­dąca ku przyszłości, którą on wskazuje.

 

Ma zarazem na celu wezwanie ko­chających ojczyznę (Polaków, by się wokół tego obozu skupili.

Treść tej broszury podzielona jest na cztery rozdziały.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Printed in England Printed by Veritas Foundation Press, 4 Pread Mews, London, W.2.

 

 

 

 

 

+++++++++++++++++++++++++++++

 

 

 

 

I. Osiągnięcie dziejowe obozu narodowego

ODWRÓCENIE STRATEGII

Obóz narodowy jest przede wszyst­kim tym kierunkiem politycznym w Pol­sce, który dokonał przekształcenia po­litycznej strategii polskiego narodu; a w rezultacie doprowadził do odbudo­wania Polski po 123 latach rozbiorów. Przez cały prawie wiek XIX uważano w Polsce że głównym wrogiem Polski jest Rosja i że należy skierować główny wysiłek polskiego narodu na walkę z Rosją (najlepiej metodą walki zbrojnej typu powstańczego), a walka ta ma do­prowadzić do zbudowania niepodległe­go państwa polskiego, wykrojonego z części żem zaboru rosyjskiego; być może ,później także i inne zabory będą się mogły do tej niepodległej, Polski przyłączyć. Także i w wieku XX nie­którzy Polacy myśleli tak samo. Przy­wódcą tak pomyślanej polityki był w szczególności Józef Piłsudski.

 

WALKA O POLSKĘ ZJEDNOCZONĄ WALKA IZ NARODEM NIEMIEC­KIM.

 

Obóz narodowy, którego wodzem był Roman Dmowski (1864-1939), doszedł do przekonania, że należy tę strategię odwrócić. Po pierwsze, i głównym, naj­bardziej niebezpiecznym i najtrudniej­szym do pokonania wrogiem Polski jest naród niemiecki i są państwa Niemiec­kie (Prusy, Rzesza Niemiecka, Austria) i należy główny wysiłek walki skierowany przeciwko nim. Po drugie, budo­wanie przeciwko nim z małej części ziem polskich nie pro­wadzi do celu. Jest zresztą w praktyce niewykonalne. Należy przede wszyst­kim dążyć do odbudowania Polski, to znaczy kraju unicestwionego przez roz­biory, kraju obejmującego razem wszy­stkie trzy zabory, sięgającego od gór aż do morza i oddzielającego Niemcy od Rosji. Gdy Polska sianie się na no­wo Polską, to znaczy jednym zjedno­czonym krajem, w sposób nieuniknio­ny 'stanie się ona także i państwem nie­podległym, albo od razu, albo nieco póź­niej. To znaczy: należy dążyć poprzez zjednoczenie ku niepodległości, a nie przez niepodległość małego państewka ku zjednoczeniu. (Uwaga przy okazji: małych państewek polskich było pod zaborami kilka: Księstwo Warszawskie, Królestwo Kongresowe, Wolne miasto Kraków, ale niepodległość z nich nie wyrosła. Warto także zauważyć, że „niepodległościowcy", to znaczy zwo­lennicy zbudowania jak najprędzej ma­łego niepodległego polskiego państewka w istocie o zjednoczeniu Polski, a więc o zbudowaniu Polski prawdziwej, zgoła nie myśleli. Nie traktowali oni wszyst­kich ziem polskich na równi: chodziło im o niepodległość Warszawy, może także i Krakowa, ale Poznań, Gniezno, Gdańsk, a także Śląsk, Lwów i Wilno 'były dla nich mniej ważne).

Owo odwrócenie strategii, a w kon­sekwencji odbudowanie Polski, doko­nało się w następujących etapach.


POLITYKA CAŁEGO POLSKIEGO NARODU


Przed 19114 rokiem obóz narodowy miał w polskiej opinii publicznej druz­gocącą przewagę, co wyraziło się mię­dzy innymi w wyborach do parlamen­tów państw zaborczych. Przedstawiciel­stwa polskie („Koła" polskie) w rosyj­skiej Dumie (Petersburg) i w niemiec­kim Reichstagu (Berlin) były w ręku obozu narodowego, tylko w Kole Pol­skim w Reichlsracie austriackim (Wie­deń), obóz narodowy był w mniejszo­ści, a władza była w ręku innych pol­skich stronnictw. Ta(k więc obóz naro­dowy poczuwał się do odpowiedzialno­ści za politykę polskiego narodu jako całości i miał prawo ten naród, mając znaczną większość w jego politycznym przedstawicielstwie, reprezentować. Ro­man Dmowski, na swym stanowisku prezesa Koła Polskiego w Dumie pe­tersburskiej, przyjął na siebie rolę nie­oficjalnego ministra spraw zagranicz­nych polskiego narodu.

 

O MIEJSCE NARODU POLSKIEGO W OBOZIE ALIANCKIM W 'NADCHODZĄCEJ WOJNIE

W roku )1907, po zawarciu angielsko- rosyjskiego porozumienia, co uzupełni­ło trójkąt Francja-Anglia-Rosja i ozna­czało zbliżającą się wojnę światową, Roman Dmowski zarządził, by Koło Polskie w Dumie głosowało za uchwa­leniem ustawy o poborze znacznie zwiększonego kontyngentu rosyjskiego rekruta, co przechyliło szalę wbrew ro­syjskiej lewicy, która głosowała przeciw temu poborowi. Motywem tego osten­tacyjnego aktu było spowodowanie, by Rosja na ubliżającą się wojnę była na- należycie uzbrojona; a zarazem był to akt demonstracji, że w zbliżającej się wojnie naród polski stoi po stronie alianckiej. W tymże czasie Roman Dmowski dał inicjatywę do utworzenia tzw. ruchu neosłowiańskiego, który był wyrazem solidarnego frontu antyniemieckiego Polaków, Czechów, Słowian Południowych i Rosjan.

 

DEKLARACJA JAROŃSKIEGO. "DRUGI GRUNWALD" I BITWA NAD MARNĄ

 

Gdy wojna wybuchła, Koło Polskie w Dumie petersburskiej złożyło w dniu 8 sierpnia !1914 roku deklarację (usta­mi posła Wiktora Jarońskiego), że na­ród polski stoi w tej wojnie po stro­nie alianckiej, że życzy sobie nowego Grunwaldu (to znaczy złamania potęgi niemieckiej) i stawia sobie za bezpośredni cel złączenie wszystkich trzech zaborów w jeden polityczny organizm. Rząd rosyjski odpowiedział na to w 6 dni później, dnia '14 sierpnia, manifes­tem do Polaków, podpisanym przez ro­syjskiego wodza naczelnego, wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza (stryja cesarskiego), stwierdzającym, że Rosja dąży do nowego Grunwaldu, oraz że stawia sobie za cel w wojnie zjednocze­nie polskich trzech zaborów w jeden polityczny organizm, politycznie samorządny. Obóz narodowy poparł mobi­lizację rosyjską w zaborze rosyjskim, wskutek czego mobilizacja ta została sprawnie przeprowadzona i Rosja mo­gła przeprowadzić w Prusach Wschod­nich natychmiastową ofensywę przeciw­ko Niemcom, przy pomocy wojsk zło­żonych w znacznej części z polskich re­zerwistów. (Z głębi Rosji nie mogli oni zdążyć). Ofensywa ta zakończyła się klęską rosyjską i Niemcy ironicznie na­zwali -tę bi:wę drugą bitwą grunwaldzką (Tannenberg), ale bitwa ta uratowała Francję, gdyż Niemcy przerzucili do Prus Wschodnich 2 korpusy i 1 samo­dzielną dywizję z frontu zachodniego, dzięki czemu Francja mogła wygrać bitwę nad Marną co rozstrzygnęło o dalszym przedbiegu wojny.

 

ANTYAUSTRIACKI BUNT „LEGIONU WSCHODNIEGO"

Równocześnie w Galicji obóz naro­dowy przeciwstawił się polityce tworze­nia zbrojnych oddziałów polskich (le­gionów), gotowych walczyć po stronie niemieckiej i doprowadził do antyaust­riackiego buntu w tzw. Legionie Wscho­dnim, czyli w połowie „Legionów". Le­gion ten został rozwiązany, co było wielką demonstracją politycznej solidarności polskiego narodu i jego proalianckiej postawy.

 

ETAPY WALKI O ZJEDNOCZENIE I NIEPODLEGŁOŚĆ.

 

Gdy w czerwcu roku 19H5 rząd ro­syjski zwołał w Petersburgu polsko-ro­syjską naradę celem ustalenia zasad autonomii przyszłej zjednoczonej Pol­ski pod berłem rosyjskiego cesarza, Dmowski sparaliżował dążenie do po­wzięcia jakichkolwiek wiążących decy­zji, dążył bowiem nie do autonomii pod zwierzchnictwem rosyjskim, lecz do niepodległości. Jesienią 1915 roku wy­jechał do zachodniej Europy, ustana­wiając tam główne centrum swego po­litycznego działania i w dniu 2 marca 1916 roku złożył noty rządowi rosyj­skiemu ii rządom aliantów zachodnich, w których stwierdził, że w ogólnym interesie obozu alianckiego leży utwo­rzenie Polski całkowicie niepodległej, zjednoczonej z trzech zaborów, Dnia 25 grudnia 1916 roku cesarz rosyjski w manifeście do Armii i Floty zapo­wiedział powstanie „wolnej Polski, zło­żonej z wszystkich trzech części dotąd rozdzielonych"; w urzędowym komen­tarzu do tego manifestu oświadczył na­stępnie, że zgadza się, by ta Polska miała „własny ustrój państwowy z wła­snymi izbami ustawodawczymi 'i wła­sną armią". Dnia 29 marca 1917 roku rząd Rosji już republikańskiej ogłosił deklarację, stwierdzającą, że Rosja zga­dza się na to, by Polska była „całko­wicie niepodległa" na terytorium „zło­żonym ze wszystkich ziem na których ludność polska stanowi większość" Niektórzy znawcy prawa międzynarodo­wego uważają, że ta deklaracja rosyj­skiego Rządu Tymczasowego była już aktem narodzin Polski niepodległej, oz­naczała bowiem zrzeczenie się przez jedno z państw zaborczych zagarnięte« go przez siebie terytorium, choć dekla­racja ta nie określała granicy polsko- rosyjskiej, a więc nie oznaczała w spo­sób dokładny, których ziem zaboru ro­syjskiego Rosja się zrzeka.

 

POLSKI RZĄD EMIGRACYJNY

 

Dnia 15 sierpnia 1917 roku utworzo­ny został w Lozannie, w neutralnej

Szwajcarii, pod prezesurą Romana Dmowskiego, Komitet Narodowy Pols­ki, który pomimo swojej skromnej naz­wy był już w istocie rządem emigracyj­nym Polski niepodległej. Komitet ten składał się z przedstawicieli wszystkich trzech zaborów (głównie- członków Kół Polskich w trzech parlamentach państw zaborczych) i mając za sobą upoważ­nienie stronnictw, posiadających wyka­zaną aktami wyborczymi większość w polskim narodzie (nie samej tylko „en­decji", lecz i niektórych innych, z któ­rych część miała swoich przedstawicie­li w samym Komitecie), był prawowi­tą władzą naczelną w polskim narodzie i jako rząd prawowity miał prawo ocze­kiwać ze strony całego narodu posłu­chu. Dnia 22 sierpnia 1917 roku Ko­mitet ten przeniósł swą siedzibę do je­dnej z głównych stolic alianckich, mia­nowicie do Paryża. Komitet ten został następnie, szeregiem kolejnych aktów, uznany przez poszczególne państwa alianckie (przez Francję już 20 wrześ­nia 1917 roku) jako tymczasowy ośro­dek władzy politycznej polskiej; więk­szość tych aktów uznania miała charak­ter ograniczony co do zakresu prawne­go, ale jedno z państw alianckich, mia­nowicie jeszcze raz Francja, dodatko­wym aktem z dnia 13 listopada 19'18 roku stwierdziło formalnie, że uznaje ten Komitet za polski rząd „de facto".

 

POLSKA NIEPODLEGŁA I ZJEDNOCZONA JAKO PAŃSTWO ALIANCKIE.

 

Dnia 3 czerwca 1918 roku trzy pań­stwa alianckie, mianowicie Francja, An­glia i Włochy, ogłosiły tzw. „deklarację wersalską", przez którą uznały, że wa­runkiem przyszłego pokoju musi być „utworzenie Polski zjednoczonej i nie­podległej, z dostępem do morza". Je­szcze wcześniej, dnia 8 stycznia .1918 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Wil­son wygłosił przemówienie, formułujące zasady przyszłego pokoju, w którym w określeniach z prawnego punktu wi­dzenia nieco powściągliwszych wymie­nił Polskę, obejmującą wszystkie ziemie „zamieszkałe przez bezspornie polską ludność" i z dostępem „wolnym- i bez­piecznym" (a więc niekoniecznie terytorialnym) do morza jako jedną z tych zasad.

Aktami z sierpnia 1918 roku (Fran­cja), '15 października 1918 roku (An­glia), października 1918 roku (Włochy) i (1 listopada 1918 roku (Stany Zjedno­czone), mocarstwa alianckie uznały ar­mię polską, podlegającą władzy Pol­skiego Komitetu Narodowego za armię suwerenną, sprzymierzoną i współwalczącą, co było już aktem uznania nie­podległości Polski, oraz uznania jej za państwo alianckie, będące w stanie wojny z Niemcami i z Austrią. W dniu 4 października 1918 r. Polski Komitet Narodowy mianował generała Józefa Hallera wodzem naczelnym armii pol­skiej, walczącej z Niemcami.

 

POKÓJ WERSALSKI.

 

Po zakończeniu wojny, Polska, repre­zentowana przez Komitet Narodowy w Paryżu, została dopuszczona do u- działu w konferencji pokojowej w roli państwa, należącego do zwycięskiej koalicji. Konferencja paryska nie była kongresem pokoju, w którym uczestni­czyłyby na równych prawach obie stro­ny dotąd ze sobą walczące (tak jak to miało miejsce np. na kongresie wiedeń­skim 11815 r.). Była ona tylko kon­ferencją państw zwycięskich. Warunki pokoju opracowane zostały w rokowa­niach, w których uczestniczyły tylko tę państwa. Głównym negocjatorem pol­skim i wybitnymi uczestnikiem tych ro­kowań był Roman Dmowski. Opraco­wany tekst Traktatu został następnie doręczony rządowi 'niemieckiemu. (Rząd niemiecki zaproponował do tego tekstu kilka zasadniczych poprawek, niekorzystnych dla Polski i poprawki te zostały do tekstu wprowadzone przed podpisaniem traktatu). Traktat wersal­ski między Niemcami a państwami koa­licji podpisany został dnia 28 czerwca 1919 roku; w imieniu Polski podpisali go Roman Dmowski i Ignacy Padere­wski. Traktat ten zwrócił Polsce zabór pruski i utworzył Wolne Miasto Gdańsk. Konferencja wersalska miała także decydujący głos w sprawie zwró­cenia Polsce zaboru austriackiego, oraz uważała się za kompetentną do roz­strzygnięcia także i sprawy wschodniej

 

granicy Polski, toteż traktat ryski z ro­ku 1921, który ustanowił .granicę pol­sko-rosyjską, oraz uchwały sejmu wileń­skiego i sejmu warszawskiego z roku 1922 o przyłączeniu Wileńszczyzny do Polski nabrały ostatecznej mocy praw­nej dopiero w roku 1923 z chwilą uzna­nia ich przez mocarstwa zachodnie.

Traktat wersalski był wielkim, histo­rycznym zwycięstwem Polski. Nie tyl­ko zwrócił nam zabór pruski, ale w sposób dla nas korzystny urządził Eu­ropę. Jego kamieniem węgielnym było zwrócenie Polsce Pomorza. Polska prawdziwie niepodległa nie może ist­nieć bez dostępu do morza; bez do­stępu do Bałtyku państwo polskie mo­że być i tylko fikcją. W XV-tym wieku, by odzyskać Pomorze od Krzyżaków* Polska musiała najpierw pobić ich pod Grunwaldem (1410), a potem walczyć z nimi przez trzynaście lat w wojnie 1454-1466 roku. W Wersalu odzyskała Pomorze drogą zwycięstwa dyplomaty­cznego.

Traktat wersalski był w dziele budo­wania niepodległości Polski osiągnięciem głównym i zasadniczą podstawą.

 

ZWYCIĘSTWO DYPLOMATYCZNE.

 

Nie trzeba zapominać, że nowy po­rządek po wielkich wojnach ustalany jest przez decyzje zwycięzców, lub kon­ferencje pokojowe. Tak jak porządek europejski po epoce napoleońskiej usta­lony został przez kongres wiedeński 18115 roku, a porządek światowy po drugiej wojnie światowej przez konfe­rencje w Jałcie i w Poczdamie w 1945 roku, tak porządek po pierwszej woj­nie światowej ustalony został przez konferencję wersalską 1918/1919 roku. Odbudowanie w owych czasach Polski całkowicie niepodległej, obejmującej trzy zabory, sięgającej od gór aż do morza i od Odry (pod Raciborzem) do Dźwiny (pod Dzisną) i Zbrucza było przede wszystkim polskim zwycięstwem dyplomatycznym. Zwycięstwo było niemal wyłącznym dziełem obozu na­rodowego i osobiście: Romana Dmo­wskiego; obozy, które zwalczały poli­tykę Dmowskiego, a więc grupa Piłsu­dskiego (obóz tzw. „niepodległościowy", którego dążenia ograniczały się tylko

do niepodległości, ale bez zjednoczenia i który chciał faktycznej, lub tylko no­minalnej niepodległości małego (państe­wka, wykrojonego z części zaboru ro­syjskiego), „stańczycy" krakowscy (zwolennicy programu „Wielkiej Gali­cji", to znaczy przyłączenia części Kró­lestwa Kongresowego do Galicji i za­mienienia tej ostatniej w trzeci człon imperium Habsburgów obok Austrii i Węgier) i grupa tzw. Rady Regencyjnej (ściśle współpracująca z Niemcami i zmierzająca do zbudowania państewka wokół Warszawy, znajdującego się pod niemieckim protektoratem) nie tylko akcji Dmowskiego nie dopomagały, ale przeszkadzały jej i gwałtownie ją zwal­czały.

(Zwolennicy polityki Piłsudskiego twierdzą, że niemiecko-austriacki akt 5 listopada 1916 roku o utworzeniu pol­skiego państewka, wykrojonego z czą­stki zaboru rosyjskiego, był ważnym etapem na drodze do wyzwolenia Pol­ski, gdyż stanowił posunięcie w „licy­tacji" mocarstw w sprawie polskiej. Pił­sudski przyjął ten niemiecki „dar" wstę­pując do mianowanej przez Niemców i Austrię Tymczasowe} Rady Stanu. W istocie, „licytacje" takie »nie mają żad­nego znaczenia. Przykładem tego co są warte twory polityczne, organizowane przez państwo przegrywające wojnę, jest niepodległa Słowacja i niepodległa Chorwacja w drogiej wojnie światowej i Ukraina Naddnieprzańska i Zachodnia w pierwszej).

 

STWORZENIE I WYZYSKANIE KONIUNKTURY.

 

Trzeba pamiętać, że tego rodzaju zwycięstwo dyplomatyczne nie mogło być tylko owocem szczęśliwej politycz­nej koniunktury (jak to niektórzy Po­lacy dzisiaj twierdzą). Po pierwsze, ko­niunkturę, jeśli się pojawi, trzeba umieć wyzyskać. Po wtóre, koniunktury nie zjawiają się same: trzeba dopomóc do ich stworzenia. Gdyby błędy politycz­ne, popełnione przez niektóre grupy po­lityczne w okresie pierwszej wojny świa­towej znalazły były większe poparcie szerokich kół polskiego narodu, ko­niunktura do odbudowania Polski zgo­ła by się w latach 1918 i 19119 nie by­ła pojawiła, albo pojawiwszy się, była­by się 'rozchwiała.

 

ROLA UCHWAŁ PARLAMENTAR­NYCH.

 

Ważnymi aktami, które dopomogły Dmowskiemu w jego polityce, były uchwały Kół polskich w parlamencie au­striackim i niemieckim. Dnia 28 maja 1917 Koło Polskie parlamentu austria­ckiego powzięło uchwałę, opracowaną przez narodowca, profesora Głąbińskie- go, a postawioną jako wniosek przez ludowca Tetmajera, popierającą polity­kę Dmowskiego, a mianowicie głoszą­cą postulat „niezależnego państwa pol­skiego, złożonego ze wszystkich pol­skich ziem z dostępem do morza". W parlamencie niemieckim jawne wystą­pienie z tak wyraźnie antyniemieckimi postulatami stało się możliwe dopiero w październiku 1918 roku: 5 paździer­nika, na więcej niż miesiąc przed nie­miecką kapitulacją w wojnie, prezes Koła Polskiego, narodowiec Władysław Seyda, oświadczył z trybuny niemiec­kiego parlamentu o „dążeniu narodu polskiego do zjednoczenia wszystkich ziem polskich we własnym państwie", oraz o 'tym, że to państwo ma mieć „własne wybrzeże morskie". Dnia 25 października, na 17 dni przed niemiec­ką kapitulacją, narodowiec (w latach późniejszych członek stronnictwa chrześcijańskiej; demokracji), poseł Wojciech Korfanty, wyliczył z tejże trybuny terytoria pod panowaniem nie­mieckim, których zwrotu Polska się do­maga.

 

STRONA WOJSKOWA.

 

Oczywiście, .akcja dyplomatyczna miała także i swoją stronę wojskową.

W roku 1914 Dmowski dążył do zor­ganizowania odrębnych polskich for­macji wojskowych w ramach armii ro­syjskiej w sile 200 do 300 tysięcy żoł­nierza, napotkało to jednak na sprze­ciw rządu rosyjskiego. Owocem tych wysiłków była mała tzw. Legia Puław­ska, utworzona 18 października 19114 roku, która 13 października 19(15 roku

przekształciła się w Brygadę Strzelców Polskich, a 21 lutego 19ll7 r., jeszcze pod rządami carskimi, w Dyw. Strzel­ców Polskich, która już po wybuchu rosyjskiej rewolucji zamieniła się w wy­śmienity I Korpus Polski na Białorusi, liczący 23.661 żołnierza i dowodzony przez gen. Dowbór-Muśnickiego, bę­dący w istocie całkowicie niezależnym wojskiem polskim. (Niektóre jego puł­ki, odtworzone w Polsce niepodległej, wśród nich słynny, I Krechowiecki Pułk Ułanów, należały do najlepszych for­macji armii polskiej). Obóz narodowy dążył w roku 1917 do stworzenia w Rosji armii polskiej, w sile 700 lub 800 żołnierza, co było zupełnie wykonalne, gdyż I było w Rosji około miliona Po­laków, żołnierzy w armii rosyjskiej, oraz jeńców z armii austriackiej i nie­mieckiej i tylko nieduża ich część za­rażona była nastrojami rewolucyjnymi. Ale aby to zrobić w warunkach rewo­lucyjnych trzeba było wielkiej solidar­ności wszystkich Polaków. Przeszkodzi­ła temu akcja obozu piłsudczyków, kie­rowana (na rozkaz otrzymany z kraju drogą przez Sztokholm) przez Franci­szka Skąpskiego, komendanta Polskiej Organizacji Wojskowej na Rosję, który sprzeciwił się tworzeniu wojska polskie­go po stronie alianckiej. Udało się w Rosji utworzyć tylko stosunkowo nie­duże polskie oddziały wojskowe, któ­re lakiem 1918 roku liczyły w sumie 34.821 żołnierza. Znaczna ich część zo­stała zniszczona przez Niemców, lub skapitulowała przed nimi. Jesienią 191>8 roku istniały w Rosji już tylko dwie polskie dywizje (jedna na Syberii, dru­ga na Kaukazie) i jeden mniejszy od­dział (na Murmanie), które wszystkie wchodziły już w skład Armii Polskiej pod władzą Komitetu Narodowego w Paryżu.

 

ARMIA POLSKA WE FRANCJI.

 

Znacznie większe rezultaty dało or­ganizowanie Armii Polskiej we Francji,

pod bezpośrednim nadzorem Dmow­skiego. Utworzona tam armia polska osiągnęła w zimie z 1-18 na 1919 i  roku siłę z górą 90 000 żołnierza w składzie świetnie wyposażonych dywizji, która w tym składzie i liczebności powróciła wiosną 1919 roku pod dowództwem pierwszego wodza naczelnego niepod­ległej Polski, generała Józefa Hallera do kraju i odegrała potem dużą rolę w doprowadzeniu do zwycięskiego końca toczonych przez Polskę wojen z Ukra­ińcami i z Rosją. Armia ta biła się z Niemcami na zachodnim froncie w ro­ku 1918, ale tworzona była przede wszystkim z myślą o udziale w wiel­kiej, alianckiej ofensywie przeciwko Niemcom, która była planowana na rok 19119, oraz o wkroczeniu do Pol­ski celem obsadzania jej po usunięciu Niemców. (Przeszkodziła takiemu prze­biegowi wypadków kapitulacja niemiec­ka, dokonana już w listopadzie 1918 roku: Niemcy zdali sobie sprawę, że wojny nie wygrają i postanowili unik­nąć pełnej klęski przez przerwanie dzia­łań wojennych w! chwili, gdy są jeszcze dosyć silni. Dzidki temu uniknęli oku­powania przez aliantów swojego tery­torium i utrzymali się w roli niezależ­nej, znacznej siły także i w okresie ro­kowań pokojowych i potem). Trzeba pamiętać, że w czasie pierwszej wojny światowej I kraj tak potężny jak Stany Zjednoczone przysłał do Francji 34 dywizje wojska (co przechyliło szalę zma­gania wojennego), a więc tylko pięć i pół raza więcej niż liczyła Armia Pol­ska w tymże czasie na tymże samym tylko zachodnim froncie, nie licząc swoich części składowych w Rosji. Tak więc polska armia, utworzona przez Polski Komitet Narodowy w Paryżu, by­ła całkiem poważną armią aliancką i odgrywała swoją rolę w kalkulacjach sztabów obozu alianckiego.

 

PORÓWNANIE.

 

Warto przy okazji zrobić następują­ce porównanie: Legiony (Piłsudskiego, utworzone w roku 1914 po stronie au­striackiej, liczyły w kulminacyjnym momencie swego liczebnego rozwoju w roku 19(15 22 000 żołnierza. „Armia Polska", utworzona przez Niemców w Warszawie, nad którą z woli Niemców Piłsudski objął dnia 11 listopada 1918 r. władzę jako „wódz naczelny" (konku­rencyjny wobec mianowanego 4 paź­dziernika 19)18 roku w Paryżu Hallera), liczyła dnia 11 listopada 1918 roku 9 373 żołnierza.

ORGANIZOWANIE WOJSKA W KRAJU

 

Obóz narodowy brał potem znaczny udział także i w organizowaniu wojska polskiego w kraju. W dniu 11 listopa­da 1918 roku, gdy Piłsudski obejmował dowództwo nad „armią" Rady Regen­cyjnej, liczącą nieco ponad 9000 żoł­nierza, istniało już w Krakowie i w za­sięgu krakowskiego lokalnego rządu (Komisja Likwidacyjna b. Galicji, póź­niej Komisja Rządząca, w której głos decydujący mieli solidarni ze sobą na­rodowcy i ludowcy), polskie wojsko, złożone po części z byłych oddziałów austriackich, a po części z zaimprowi­zowanych oddziałów ochotniczych, li­czące 8520 żołnierza. W oblężonym Lwowie, dowodzonym przez narodo­wca, Czesława Mączyńskiego, 'biło się 4956 zaimprowizowanego żołnierza. W byłej „okupacji austriackiej" w południowym Królestwie, przejętej z rąk au­striackich przez tymczasową admini­strację, na której czele stał narodowiec Juliusz Zdanowski, było 11 500 żołnierza eks austriackiego lub ochotniczego. (Administracja ta została wkrótce po­tem obalona przez zwrócony przeciw­ko niej lubelski zamach stanu socjali­stów i piłsudczyków pod dowództwem pułkownika Rydza-Śmigłego, (który podporządkował to terytorium władzy Piłsudskiego). Największym osiągnę- ciem wojskowym w kraju było utwo­rzenie armii wielkopolskiej, proporcjo­nalnie największej ze wszystkich sił wojskowych polskich, choć wystawio­nej przez jedno tylko województwo, a zarazem -najlepszej. Utworzona ona by­ła w ogniu walki powstania wielkopol­skiego, zwróconego przeciwko Niem­com (które wybuchło 28 grudnia 191'8 r.), podlegała władzy rządu dziel­nicowego w Poznaniu (Naczelna Rada Ludowa) składającego się niemal wyłącz­nie z narodowców, początkowo niczym nie związanego z ośrodkiem władzy Piłsudskiego w Warszawie i uznającego Komitet Narodowy w Paryżu, a dowo­dzona była i organizowana przez gene­rała Józefa Dowbor-Muśnickiego, by­łego dowódcę I korpusu wojsk polskich w Rosji. Liczyła ona jako armia po­lowa 25 792 żołnierza w końcu stycz­nia 'l 919 r., a 93 686 żołnierza dnia 1 września 1919 roku. Armia ta wysłała od początku silne kontyngenty do wal­ki z Ukraińcami pod Lwów, a potem brała wybitny udział w polskiej wojnę z Rosją. Ponadto, Wielkopolska wy­stawiła milicje lokalne w sile 120 000 ludzi do obrony w pierwszym rzucie na wypadek nowej inwazji niemieckiej. (Tak więc razem wystawi1 a z górą 200 000 żołnierza).

 

BUDOWANIE PAŃSTWA

 

Samo zbudowanie państwa, to zna­czy objęcie władzy z rąk wycofujących się zaborców i zorganizowanie aparatu państwowego, było rzecz prosta wspól­nym dziełem całego narodu i owocem zbiorowego wysiłku. W wysiłku tym bez wszelkiej wątpliwości narodowcy odegrali rolę czołową, choć nikt nie przeczy, że także i przedstawiciele in­nych obozów politycznych, także i przeciwnicy obozu narodowego, mieli w tym swój znaczny udział.

Należy jednak rozróżnić między stworzeniem ram dla zbudowania pań­stwa przez zwycięstwo dyplomatyczne, a samym faksem zbudowania tego pań­stwa. Każde państewko afrykańskie, z chwilą, gdy wycofanie się mocarstw ko­lonialnych to umożliwiło, potrafi zor­ganizować sobie jakiś rząd, jakieś woj­sko, jakąś policję, jakąś dyplomację i jakiś aparat administracyjny. Nie jest niczym podziwu godnym, że potrafili to w latach 1918/119 także i Polacy. Istotnym osiągnięciem po il23 latach niewoli, było zwycięstwo dyplomatycz­ne, którego poprzednie pokolenia osią­gnąć nie potrafiły. Było ono dziełem Dmowskiego i jego politycznej strategii.

 

ETAPY BUDOWANIA PAŃSTWA

 

Warto przy okazji przypomnieć daty poszczególnych etapów budowania pol­skiej państwowości. Pierwsza uwolniła się Galicja Zachodnia wraz z Krako­wem: 30 października 19(18 roku. Po­tem okupacja austriacka w Królestwie (Lubelskie i Kieleckie), 31 października, oraz Cieszyńskie (tego samego dnia). Potem Lwów: 2 listopada. Potem War­szawa i północne Królestwo' 11 listo-

pada. -Potem Poznańskie (poczynając od 28 grudnia). Potem Wilno: 3'1 gru­dnia, Morego wolność trwała jednak tylko 5 dni, gdyż została obalona przez najazd sowiecki. Pomorze, oraz niektórej skrawki Poznańskiego odzyskane zostały dopiero w wyniku traktatu Wersalskie­go, to samo dotyczy Górnego Śląska. Galicja Wschodnia oraz Ziemie Wscho­dnie zaboru rosyjskiego odzyskane zo­stały w ogniu walki 'zbrojnej, przy czym w walce tej na ziemiach kresowych zaboru rosyjskiego, ale nie w Galicji, dużą rolę odegrał Piłsudski. Nie chciał on jednak przyłączenia tych z em, ani Galicji Wschodniej do Polski i zamie­rzał oddać te ziemie (nawet: Lwów i Wilno), Ukrainie, Litwie i Białorusi. Przyłączenie tych ziem do Polski było zwycięstwem „inkorporacyjnego" pro­gramu Dmowskiego. (Dmowski chciał ustalenia granicy wzdłuż tzw. „linii Dmowskiego", obejmującej także Ka­mieniec Podolski, Mińsk, Bobrujsk i Dyneburg, ile nie zdołał tego wszyst­kiego osiągnąć. Miasta te były już w posiadaniu Polski, ale Piłsudski jeszcze przed wyprawą kijowską samowolnie podarował Kamieniec Ukrainie, a Dy­neburg Łotwie, Mińsk zaś i Bobrujsk utracone były w wyniku wyprawy ki­jowskiej w kompromisowym pokoju ryskim).

 

GŁÓWNA PRZESZKODA

 

Główną przeszkodą na drodze do zbudowania prawdziwej, niepodległej, zjednoczonej Polski z dostępem do morza była polityka Piłsudskiego. Nie chciał on przyłączenia do Polski ani Pomorza, ani Śląska, ani Lwowa i Wil­na, ani nawet Poznania.

 

PIŁSUDSKI W 1914 ROKU W SŁU­ŻBIE STRATEGII NIEMIECKIEJ

 

W roku 1914 usiłował on wszcząć polskie powstanie w zaborze rosyjskim (w Kieleckiem), zwrócone przeciwko Rosji, a gdy po 10 dniach usiłowań przekonał się, że tego powstania wy­wołać nie zdoła, gdyż ogół narodu opo­wiada się po stronie antyniemieckiej, zamienił swoje oddziały w legion po­siłkowy w ramach armii austriackiej i złożył przysięgę na wierność cesarzowi austriackiemu, przyjmując iż rąk au­striackich nominację na brygadiera (ge­nerała brygady). Zarówno owo nieuda­ne powstanie w Kieleckiem, jak utwo­rzenie owego legionu przygotował on przed wojną kilkuletnią, tajną współ­pracą ze sztabem austriackim. Było od kilkudziesięciu lat uzgodnionym pla­nem Niemiec i Austrii wywołać w ra­zie wojny polskie powstanie przeciw­ko Rosji, po to, by sparaliżować Ro­sję (albo przeciągnąć ją na swoją stro­nę) i dzięki temu móc bez przeszkód rozbić osamotnioną Francję i wygrać wojnę. Inicjatorami tego planu 'byli nie­miecki kanclerz Bismarck i niemiecki szef sztabu marszałek WaJldersee. Pił­sudski, poprzednio organizator socjali­stycznego, rewolucyjnego ruchu podziemnego, zwróconego przeciwko Ro­sji, był w istocie wykonawcą tego nie­mieckiego planu. Gdyby się /Piłsudskie­mu jego zamiary były udały, nie byłoby o niepodległej Polsce mowy, a na­ród polski zostałby przez Niemców zmiażdżony.

Piłsudski ściśle współpracował i z Au­strią i z Niemcami także i w latach 1915-11917, a gdy przekonał się, że utra­cił w narodzie polskim jakiekolwiek resztki popularności, sam poprosił wła­dze niemieckie, by go aresztowały, chciał bowiem tę popularność odzy­skać. Niemcy internowali go na z górą rok w twierdzy w Magdeburgu.

 

PLANY NIEMIECKIE W LISTOPA­DZIE 1918 ROKU

 

Gdy Niemcy zdali sobie z tego spra­wę, że nie są w stanie wygrać wojny, zdecydowali się zakończyć tę wojnę dostatecznie wczesną kapitulacją, w ta­ki sposób, by ponieść skutki klęski tyl­ko na zachodzie (utracić Alzację-Lotaryngię, utracić kolonie, utracić flotę), ale utrzymać .się w roli zwycięzcy we wschodniej Europie. Gotowi byli do­prowadzić do utworzenia małego pol­skiego państewka, wykrojonego z czę­ści zaboru rosyjskiego, a obok tego i inne państewka w swoim politycznym zasięgu (Litwę, Kurlandię, Ukrainę), ale chcieli nie dopuście do tego, by po­

wstała Polska naprawdę silna i zjedno­czona, a już w szczególności nie chcie­li dopuścić do tego, by odzyskała ona zabór pruski (może poza drobnymi je­go skrawkami). W 'tym celu chcieli przekreślić rolę Polski jako państwa wchodzącego w skład koalicji i obalić Komitet Narodowy w Paryżu, oraz chcieli przeforsować tezę, że Polska jest krajem „neutralnym", a więc nie będącym w wojnie z nimi.

Posłużyli się w tej polityce Piłsudskim.

 

UKŁAD KESSLER-PIŁSUDSKI I JEGO SKUTKI

 

Rokowania z Piłsudskim przeprowa­dził w imieniu rządu niemieckiego nie­miecki dyplomata, hrabia Harry Kes­sler. Odwiedził on 'Piłsudskiego w twier­dzy magdeburskiej i zawarł z nim układ, ustny, ale potwierdzony przez Piłsudskiego słowem honoru, wedle którego rząd niemiecki dostarczy (Pił­sudskiego do Warszawy i umożliwi mu tam objęcie władzy i stworzenie ośrod­ka rządowego, a Piłsudski zapewni na­danie Polsce cechy państwa neutralne­go, czyli nie należącego do koalicji państw zwycięskich, oraz dopilnowanie, by Polska nie żądała „ani cala" zaboru pruskiego, z tym jednak zastrzeżeniem, że (będzie miała prawo przyjąć jakieś części tego zaboru, o ile ofiarowane jej zostaną bez żądania z jej strony, „jako prezent". W myśl 'tej umowy Niemcy przywieźli następnie Piłsudskie­go pociągiem specjalnym do Warszawy i mianowana przez nich tzw. Rada Re­gencyjna mianowała go w dniu 11 lis­topada wodzem naczelnym zorganizo­wanej przez Niemców mikroskopijnej polskiej armii, właśnie przez tychże Niemców pod zwierzchnictwo Rady Regencyjnej przekazanej, a w następ­nych dniach (14 listopada) mianowała go Naczelnikiem Państwa z władzą dyk­tatorską i sama się rozwiązała. Opera­cja została przeprowadzona tak zgrabnie, że wielu Polakom się wydawało iż nastąpiła w Warszawie antyniemiecka rewolucja, pod wodzą socjalisty­cznego przywódcy, otoczonego aureolą męczeństwa doznanego jako więzień magdeburski z rąk niemieckich, podczas gdy w istocie wykonany został tylko program polityki niemieckiej zbudowa­nia maleńkiej Polski, „neutralnej", nie żądającej zaboru pruskiego. Piłsudski jako Naczelnik Państwa natychmiast nawiązał stosunki dyplomatyczne z Niemcami, manifestując (tym, że Polska nie jest z nimi w wojnie. Posłem niemieckim w Warszawie został ten sam hrabia Kessler, który poprzednio zawarł z Piłsudskim tajną umowę z ramienia rządu niemieckiego. Piłsudski wysłał także swoją delegację do Paryża, któ­ra miała za zadanie ponad igłową Ko­mitetu Narodowego nawiązać stosunki z państwami koalicji w imieniu Polski jako państwa neutralnego, ale to się Piłsudskiemu nie udało, gdyż alianci uznawali Komitet Narodowy. Wkrótce jednak Piłsudski doznał poparcia ze strony Anglii: po kapitulacji niemiec­kiej (rozejmie z 11 listopada 1918 ro­ku), Anglia przestała uważać Niemcy za swojego głównego wroga, a w kon­sekwencji zaczęła się nieprzyjaźnie od­nosić do Polski. Powodem tego było, że obawiała się ona wyrośnięcia Francji do roli wielkiej potęgi, a wobec tego wolała, by Niemcy nie uległy zbyt wiel­kiemu osłabieniu. Polska była przeciw­niczką Niemiec, Anglia zaczęła więc pragnąć, by Polska była jak najsłabsza i wobec tego zaczęła popierać Piłsuds­kiego i jego ośrodek polityczny i trak­tować oba rządy polskie: niezależny paryski i powołany do życia przez Niemców warszawski na równej stopie. Za narzędzie intrygi angielskiej dał się użyć zasłużony, ale naiwny i ambitny artysta i polityk, członek Komitetu Na­rodowego w Paryżu, Ignacy Paderew­ski, -który z inicjatywy brytyjskiej udał się do Polski i udzielił poparcia Pił­sudskiemu.

 

KOMPROMIS DMOWSKI - PIŁSUDSKI

Dmowski uważał, że dopuszczenie do Wielkiej rozgrywki czy walki wewnętrz­nej może doprowadzić Polskę do klę­ski dyplomatycznej i wobec tego zde­cydował się uznać władzę Piłsudskiego w Warszawie, pod warunkiem, że Pol­ska utrzyma się w roli państwa alian­ckiego i będzie uczestniczyć w konferencji pokojowej, żądając zaboru prus­kiego. Sprawy ułożyły się na zasadzie kompromisu, którego mocą Piłsudski rządził w Warszawie i w całej Polsce, a Dmowski prowadził wedle własnej koncepcji rokowania w Paryżu i wal­czył o traktat wersalski.

 

SEJM USTAWODAWCZY

 

W rozpisanych przez Piłsudskiego wyborach sejmowych w Polsce zwycię­żył obóz narodowy, ale to już nie zmieniło sytuacji Piłsudski utrzymał się w podwójnej roli Naczelnika Pań­stwa i wodza naczelnego i niedopu­ścił do utworzenia rządu, wyłonionego p-rzez narodową większość sejmową.

 

RZĄDY PARLAMENTARNE I ZAMACH MAJOWY

 

Dopiero po zakończeniu wojny i uchwaleniu konstytucji Piłsudski odsunię­ty został od swojej quasi-dyktatorskiej władzy w wyniku nowych wyborów sejmowych. W nowym jednak sejmie „języczkiem u wagi" stały się mniejszo­ści narodowe (Niemcy, Żydzi, Ukraiń­cy i nacjonaliści białoruscy), które po­pierały lewicę i stojącego za nią Pił­sudskiego. Gdy jednak w maju 1926 ro­ku obóz narodowy zawarł porozumie­nie ze stronnictwem ludowców (stano­wym ruchem chłopskim, na którego czele stał zasłużony chłopski polityk Wincenty Witos), co stworzyło silną, czysto (polską i patriotyczną większość sejmową i pozwoliło na mianowanie przez prezydenta Wojciechowskiego rządu narodowo - ludowego z Wito­sem jako premierem, Piłsudski odpo­wiedział na to zbrojnym rokoszem nie­których oddziałów wojskowych, oraz socjalistycznych związków zawodowych robotniczych. Po trzydniowej wojnie domowej, w której poległo wiele setek Polaków, zarówno żołnierzy, jak ludno­ści cywilnej, prezydent Rzeczypospoli­tej i rząd, dowiedziawszy się o tym, że i Niemcy i Rosja «gromadzą wojska na granicach Polski i w sposób oczywisty chcą do Polski wkroczyć, doszli do wniosku, że trzeba wojnę domową przerwać ii, podali się do dymisji, odda­jąc władzę w ręce Piłsudskiego.

 

RZĄDY POMAJOWE

 

Od owej chwili przez następnych lat il 3 Polska rządzona 'była po dyktator- sku przez Piłsudskiego, a po jego śmier­ci (1935) przez klikę jego stronników.

Rokosz Piłsudskiego doszedł do skut­ku dzięki zakulisowemu poparciu Wiel­kiej Brytanii , został przez tę ostatnią zainicjowany i sfinansowany.

Do roku 1926 pomimo roli jaką Pił­sudski w Polsce odgrywał obowiązywa­ła w polityce polskiej w liniach ogól­nych strategia polityczna narodowa (Dmowskiego), to znaczy uznawanie Niemiec za najniebezpieczniejszego wroga Polski, walka z komunizmem, walka z separatyzmem ukraińskim i li­tewskim, oraz dążenie do rozsądnego rozgraniczenia terytorialnego z Rosją. Ale pod rządami nieograniczonej dyk­tatury Piłsudskiego po roku 1926, stra­tegia polityczna Polski uległa zmianie. Zaczęto odtąd uważać Rosję (każdą, nie tylko sowiecką), za głównego wro­ga Polski i dążyć do przyjaźni z Niem­cami!. Popierana tę politykę Anglia, któ­ra w owych czasach dążyła do zrewi­dowania traktatu wersalskiego.

 

OBALENIE SYSTEMU WERSALSKIEGO I KATASTROFA WRZEŚNIOWA

 

W rezultacie, już pod kierownictwem politycznym ministra Becka, ucznia Piłsudskiego, Polska poszła w roku 1938 z Hitlerem przeciwko, Czechosłowacji, przykładając ręki do jej zniszczenia, a tym samym do zapoczątkowania oba­lenia systemu wersalskiego. (Miało to miejsce już od wiosny, a nie tylko po akcie monachijskim).

Owocem strategii politycznej Piłsuds­kiego i Becka była samotna kampania wrześniowa i nowy rozbiór Polski w 1939 roku. Wojna z Niemcami groziła Polsce jako coś co prędzej lub później będzie musiało przyjść, już od dnia pod­pisania traktatu wersalskiego, ale Pił­sudski i Beck pragnęli kompromisu i przyjaźni z Niemcami, oraz pragnęli rozbioru Czechosłowacji, rozbioru Ro­sji i utworzenia niepodległej Ukrainy. W roku 1938, gdy Niemcy (zaatakowali Czechosłowację, Polska powinna była stanąć od pierwszej minuty po stronie Czechosłowacji. Wojna 'byłaby wtedy wybuchła o ro.k wcześniej, a Polska, Czechosłowacja, Jugosławia i Rumuna byłyby się biły razem i stawiany razem przez nie opór mógł być skuteczny. Ale polityka Becka skazała Czechosło­wację na zagładę, popchnęła Jugosławię i Rumunię ku neutralności, zniechęciła do Polski Francję (która w rezultacie nie przyszła Polsce w 1939 roku ze skuteczną pomocą) i stworzyła taką sy­tuację polityczną, że Niemcy mogły się sprzymierzyć z Rosją. Rezultatem tego było osamotnienie Polski i polska sa­motna wojna na dwa fronty. W doda­tku, rządy Piłsudskiego i jego następ­ców, które były bardzo złymi rządami, wyniszczyły Polskę gospodarczo i nie przygotowały 'jej wojskowo. Polska miała w roku (1939 o wiele mniej sa­molotów niż w roku 1926, była źle uz­brojona, pozbawiona planów strategi­cznych wojny z Niemcami i miała na stanowiskach dowódczych ludzi niekompetentnych, a często niesumien­nych. Rezultatem była druzgocąca klę­ska. I to pomimo że polski żołnierz, za­równo jak oficer liniowy bił się bardzo dobrze.

 

PROPAGANDA PRZEINACZAJĄCA PRAWDĘ

 

W latach powojennych prowadzona jest na emigracji (a także i w kraju, np., przez zachodnie stacje radiowe, a trochę i przez tolerowane przez cenzu­rę wydawnictwa w kraju drukowane) propaganda, usiłująca przekonać polski naród, że system Piłsudskiego' („sanacyj­ny") był systemem dobrym, że Piłsuds­ki i członkowie jego kliki (Beck, Rydz- Śmigły, Mościcki, Sławoj-Skladkowski, Kasprzycki i inni) byli ludźmi zasłużo­nymi i umiejętnymi sternikami polskiej nawy państwowej i propaganda ta spra­wiła iż wielu Polaków zaczęło w to wszystko wierzyć. Siłą tej propagandy jest poparcie, jakim się dawny obóz Piłsudskiego cieszy w świecie: ma on po swojej ,skronie wpływy niemieckie, oraz poparcie Anglii, wpływowych kół amerykańskich i światowej potęgi ży­dowskiej. 'Ma on także jeden bardzo

ważny atut: środki finansowe i władzę w różnych polskich instytucjach. Obóz sanacyjny sprawował do roku 1939 w Polsce władzę, a polskie wojsko i apa­rat polskiej dyplomacji były w znacz­nym stopniu w ręku ludzi tego obozu do roku ,1945. Toteż także i w okresie powojennym mógł on położyć rękę na tworzonych przez wojsko i dyplomację polskich placówkach, drukarniach, re­dakcjach gazet, instytucjach, zarządach stowarzyszeń, zachowanych fundu­szach. Korzystał także i korzysta z poparcia rządów państw anglosaskich (np. jego aparatów radiowych).

DWA POGLĄDY NA POLSKĄ POLITYKĘ

 

A jednak zasadnicze różnice w po­glądzie na strategię polityczną każą także i dzisiaj rolę tego obozu oceniać ujemnie. Obóz ten jest pod względem światopoglądowym podszyty pojęciami socjalistycznymi i doktryną Marksa, ale zarazem uważa, że głównym wro­giem Polski jest Rosja. Otóż obóz na­rodowy jest niezachwianie wrogi ko­munizmowi!!, socjalizmowi i filozofii marksowskiej, ale uważa, że z narodem rosyjskim jako takim, naród polski po­winien dążyć do zgody. (Oczywiście, obóz narodowy nigdy nie zapomni o Lwowie i Wilnie. Ale myśli o tych /mia­stach i dzielnicach ze względu ma Pol­skę, a nie ze względu na sprzyjanie dą­żeniom Litwinów i Ukraińców).

Obóz byłych piłsudczyków chanie zrobiłby znów jakieś powstanie prze­ciwko Rosji Obóz narodowy jest temu jak najbardziej stanowczo przeciwny, uważając, że tylko Niemcy odmyliby z tego korzyść.

Obóz piłsudczyków szuka przyjaźni z Niemcami i trzyma się klamki ame­rykańskiej i angielskiej. Obóz narodo­wy nadal uważa Niemcy na dalszą, a może :i na dość bliską metę, za groź­nego wroga Polski, z którym rzeczy­wista przyjaźń jest niemożliwa, oraz nie ma zbyt wielkiego zaufania także i do polityki amerykańskiej -i angielskiej.

 

 

II. Ideologia obozu narodowego

 

IDEOLOGIA SŁUŻBY BOGU I OJCZYŹNIE

 

Obóz narodowy to jest nie tylko strategia polityczna i koncepcja polity­ki zagranicznej, ale to jest także i ide­ologia.

Jest to przede wszystkim idea naro­dowa. Przedmiotem troski tego obozu nie jest interes tej czy innej klasy spo­łecznej, nie jest także zaspokojenie po­trzeb poszczególnej jednostki, nie są wreszcie cele międzynarodowe, ale jest) dobro narodu. Można by polską ideę narodową — to znaczy ideologię „en­decji" — nazwać nacjonalizmem, gdy­by nie to, że słowo to nabrało w dzisiejszych czasach nieco innego znacze­nia.

Ale dobro narodu nie jest w poję­ciu polskiego obozu narodowego do­brem najwyższym. Dobrem najwyższym jest Bóg. Dobro narodu, tak samo', jak dobro poszczególnej rodziny, podpo­rządkowane być musi prawu moralne­mu. Ideologia obozu narodowego to jest ideologia Boga i ojczyzny.

 

ODWIECZNE POLSKIE TRADYCJE

 

W pewnym sensie, polska idea naro­dowa jest dalszym ciągiem tysiącletniej tradycji polskiego narodu, której zna­mieniem był d uch katolickiej} prawo - wierności. Obóz narodowy czuje się duchem związany z obroną Częstocho­wy, z Sobieskim pod Chocimiem i Wie­dniem, z tradycjami Bolesława Chro­brego, z Łokietkiem, z królową Jadwi­gą, także z Janem Długoszem, kardy­nałem Hozjuszem, Piotrem Skargą, Pa­włem Włodkowicem, kardynałem Ole­śnickim, Spytkiem z Melszityna. Nato­miast przeciwstawia się ideologii talk zwanego „odrodzenia stanisławowskie­go" i powstań XIX stulecia..

 

PRZECIWKO „FILOZOFII" XVIII WIEKU, LIBERALIZMOWI, MASONERII I MARKSIZMOWI

 

W erze, gdy Polska żyła wciąż je­szcze wspomnieniami „filozofii" osiem­nastego wieku i rewolucji francuskiej, narodziny obozu narodowego były na­wrotem do o wiele dawniejszych pol­skich tradycji. Ale zarazem były one także reakcją i aktem odruchowego o- poru przeciwko modnym wówczas prądom ekonomicznego liberalizmu, katolickiego modernizmu, a zwłaszcza: socjalizmu. Obóz narodowy był zawsze i w sposób niezachwiany przeciwnikiem doktryny Marksa we wszystkich jej odmianach.

Dzisiaj, polska „endecja" jest wyrazicielką ducha tradycjonalizmu, wier­ności ideałom chrześcijańskim i naro­dowym. Jest ona, oczywiście, przeciw­niczką komunizmu; komunizmu zaró­wno sowieckiego, jak i maoistowskiego, trockistowskiego czy titowskiego. Ale jest także przeciwniczką wszystkich od­mian socjaldemokracji (takich jak pol­ska P.P.S.) oraz socjalizmu narodowe­go (a więc faszyzmu i hitleryzmu). Jest przeciwniczką prądów międzyna­rodowych, liberalizmu kapitalistyczne­go, masonerii i światowej polityki ży­dowskiej.

 

IDEOLOGIA NARODOWA, I NIE KLASOWA

 

Należy tu przy okazji sprostować jedno fałszywe (wyobrażenie o polskim obozie narodowym szerzone przez ko­munistów i innych uczniów Marksa. Głosiciele teorii, że przebieg -wydarzeń historycznych, a więc i tok życia po­litycznego jest tylko przejawem zmaga­nia się ze sobą interesów materialnych, twierdzą w konsekwencji, że każde stronnictwo polityczne jest wyrazicie­lem interesów jakiejś klasy 'społecznej i wobec tego starają się także i obóz narodowy do jakiejś jednej tylko, okre­ślonej klasy społecznej przypisać. Ko­muniści i socjaliści — to są rzekomo partie robotnicze. Ludowcy — to par­tia chłopska. Konserwatyści — to ary­stokracja i ziemiaństwo. Ale czymże jest „endecja"? Endecja to jest najwidoczniej mieszczaństwo.

Oczywiście, to nieprawda że np. ko­muniści to jest parcia robotnicza. Te wszystkie Marksy, Leniny, Staliny, Troccy, Róże Luksemburg, Unszlichty, Dzierżyńscy itd. to nie byli żadni ro­botnicy, ale kawiarniana, inteligencka i półinteligencka cyganeria. A dzisiej­sze Breżniewy i Gierki to są technokra­ci i biurokraci. Chyba jedni tylko lu­dowcy byli w Polsce naprawdę stron­nictwem Masowym.

Ale obóz narodowy nie jest i nigdy nie był stronnictwem klasowym; faktycznie, ani z zasady. Jego celem i ideałem było dobro narodu jako cało­ści, a nie jednej tylko jakiejś jego czę­ści. Jego główną siłę liczebną stanowi­ły zawsze wielkie masy patriotycznych polskich chłopów, ale należało do jego szeregów także i bardzo wielu robotni­ków fabrycznych, bardzo wielu mie­szczan, bardzo widie inteligencji, bar­dzo wielu księży, trochę ziemiaństwa i kilku wybitnych przedstawicieli arysto­kracji (wśród nich hr. Maurycy Za­moyski, książę Czartoryski, książę Czetwertyński).

Nazwa „endecji" (narodowej demokracji) wzięła się stąd, że obóz naro­dowy wystąpił najpierw do walki z kie­runkiem konserwatywnym, w którego szeregach (przeważali przedstawiciele ziemiaństwa i arystokracji, a więc za­znaczył się jako ruch zarazem narodo­wy i demokratyczny.

 

III. Historia obozu narodowego

 

NARODZINY OBOZU NARODOWEGO: „GŁOS" I J.L. POPŁAWSKI

 

Należy 'tu podać 'trochę informacji o historii obozu narodowego.

Za datę narodzin tego obozu można przyjąć rok 1886, gdy założone zosta­ło w Warszawie czasopismo „Głos", wyrażające nowe idee, nazwane później .„endeckimi", Istotnym twórcą obozu narodowego i jego ideologii był (głę­boki myśliciel i pisarz polityczny, Jan Ludwik Popławski (1854-/1908). Młod­szy od niego o 10 lat Roman Dmo­wski (1864-1939), późniejszy wódz obo­zu narodowego, tak samo jak i on myśliciel /i pisarz, ale zarazem także działacz praktyczny, dyplomata i mąż stanu, był w istocie jego uczniem. Po­pławski pierwszy wystąpił z tezą, że głównym wrogiem Polski są Niemcy, a więc walczyć należy w pierwszym rzędzie z Niemcami, a dopiero na drugim planie z Rosją, oraz że zabór pruski, a zwłaszcza Pomorze, wraz z Gdańskiem, stanowią najważniejsze zie­mie jakie są Polsce do odbudowania bytu państwowego potrzebne; także, że ważne są dla Polski nie tylko Po­znań i Gdański, lecz również Opole i Królewiec. Sformułował on ideę naro­dową, zwalczał socjalizm i prądy mię­dzynarodowe i klasowe. Krytykował strategię i ideologię antyrosyjskich po­wstań. Głosił pogląd, że tir zęba trakto­wać sprawę polską jako całość i wal­czyć o wszystkie placówki życia pol­skiego, we wszystkich dzielnicach pol­skich bez wyjątku. Już wkrótce zaczął na łamach „Głosu" pisywać także i Roman Dmowski.

 

LIGA POLSKA I LIGA NARODOWA, ROMAN DMOWSKI

 

Z założeniem „Głosu" niemal się zbiegło w czasie założenie tajnej or­ganizacji patriotycznej, działającej we wszystkich trzech (zaborach, noszącej nazwę „Liga Polska", w roku 1887. Inicjatywa do założenia tej organizacji wyszła z 'kół polskiej emigracji na za­chodzie; jej głównym założycielem i głową stał się pułkownik Zygmunt Miłkowski (zarazem wybitny powieściopisarz, pisujący pod pseudonimem Teo­dora Tomasza Jeża), mieszkający w Szwajcarii. Szeregi tej organizacji w kraju zapełniły się przede wszystkim zwolennikami Popławskiego i Dmow­skiego i czytelnikami „Głosu" i to dla nich organizacja ta stała się narzędziem zorganizowanego, pol tycznego działa­nia, zwróconego równocześnie przeciw­ko wszystkim1 trzem państwom zabor­czym. W ciągu sześciu lat a doszli oni do wniosku, ze kierownictwo emigracyjne im nie odpowiada i że różnią się od tego 'kierownictwa w politycznych poglądach. Roman Dmowski, w imieniu kadr krajowych, zażądał od władz emigracyjnych organizacji jej zupełnego zreorganizowania, a gdy żądane to pozostało 'bez odpowiedzi, zarządził w roku 1893 rozwiązanie „Ligi Polskiej" i założył na jej miejsce nową organi­zację pod nazwą, „Liga Narodowa", do której przystąpił także i Zygmunt Miłkowski.

Liga Narodowa stała się następnie wielką, ogólnopolską (trójzaborową), tajną organizacją polityczną, która przez z górą dwadzieścia lat kierowała polityką polskiego narodu w trzech zaborach, a w okresie pierwszej wojny światowej i w pierwszych latach po niej kierowała polityką wojenną pol­skiego narodu .i pracą nad odzyskaniem zjednoczenia i niepodległości. To ona przeprowadzała, wybory polskich po­słów do parlamentów państw zabor­czych, a zwłaszcza do Dumy rosyjskiej i Reichstagu niemieckiego- organizo­wała walkę z rosyjskim uciskiem unitów na Chełmszczyźnie i Podlasiu, a w szczególności tajne, masowe misje dla unitów po lasach, oraz pielgrzymki u- nitów do Papieża do Rzymu; zainau­gurowała ruch narodowy na 'Górnym Śląsku, przeciwstawiając się ugodowej polityce współpracy z niemieckim, ka­tolickim stronnictwem „Centrum", wy­suwając w osobach Wojciecha Korfan­tego i towarzyszy, narodowych kandy­datów na posłów do Reichstagu i poli­tycznie przyłączając Górny Śląsk (dziel­nicę, która nie by a w istocie częścią „zaboru pruskiego", gdyż w chwili roz­biorów do Polski nie należała) do Poz­nańskiego, Pomorza i Warmii; prze­ciwstawiła się separatyzmowi ukraiń­skiemu we Wschodniej Galicji i litewskiemu na Litwie i zorganizowała wal­kę narodową polskiego narodu w tych dzielnicach. (To nie oznaczało jednak zwalczania odrębności etnicznej Rusi­nów i Litwinów: Dmowski w ro­ku 1895 ogłosił artykuł, w któ­rym stwierdził, że język litewski jest jednym z polskich języków narodo­wych i należy go bron ć na równi z ję­zykiem polskim przed prześladowaniem przez rząd rosyjski).

Liga Narodowa wydawała we Lwowie i Krakowie, gdzie warunki polityczne były w owym czasie swobodniejsze, kilka wpływowych czasopism, wśród nich miesięcznik polityczny „Przegląd Wszechpolski", oraz popularniejszy 'ty­godnik Polak", czytany zwłaszcza przez chłopów. Czasopisma te. były w dużych nakładach przemycane także i do zaboru rosyjskiego (gdzie były za­kazane) i szeroko kolportowane przy pomocy rozgałęzione], tajnej sieci or­ganizacyjnej.

 

„ENDECJA"

 

W roku 1896 Liga Narodowa zało­żyła w Galicji (pod zaborem austria­ckim) jawne Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe, które mogło brać u- dział w akcji wyborczej bez narażenia się ze strony zaborcy na zarzut pro­wadzenia działalności wywrotowej. To samo zostało następnie zrobione w obu pozostałych zaborach.

(Od owego czasu przyjął się w Pol­sce zwyczaj nazywania narodowców „endekami": N.D. czyli Narodowa De­mokracja. »Nazwa ta zdobyła sobie w języku polskim prawo obywatelstwa w podobny sposób, jak nazwa „torysów" w Anglii, „faszystów" we Włoszech, „jakobinów" we Francji oraz „kade­tów'' i „bolszewików" w Rosji. Nie ma powodu, by, tej nazwy unikać).

Ważnym wydarzeniem w życiu obo­zu narodowego było ukazanie się w ro­ku 1903 książki Dmowskiego „Myśli nowoczeisneg'0 Polaka", w której sformułowana została ideologia narodowa i zasady polskiego działania na ówcze­sne warunki. Do drugiego wydania tej książki Dmowski napisał przedmowę, w której wypowiedział przekonanie, że zbliżają się dla Polski czasy burzliwe, gdy nie będzie chodzić ani o cierpliwe znoszenie obcego ucisku, ani o drobiną poprawę losu w rodzaju uzyskania autonomii, ale o osiągnięcie wielkich narodowych celów, a więc trzeba na­ród do wielkich zadań przeorganizować i stworzyć „rząd w narodzie".

 

PODRÓŻ DMOWSKIEGO DO JAPONII

 

Wśród ważniejszych etapów działal­ności politycznej obozu narodowego we wczesnym okresie wymienić należy podróż Dmowskiego do Japonii w ro­ku >1904 w czasie wojny rosyjsko-japoń­skiej. Dmowski pojechał tam, by prze­konać Japończyków, że nie powinni dążyć do wywołania polskiego powstania przecinko Rosji, osłabiliby tym bo­wiem doszczętnie naród polski, a ni­czego większej miary by nie osiągnęli, zaś osłabienie narodu polskiego w ich interesie nie leży. Dmowski przekonał Japończyków, ale nie zdołał przekonać Piłsudskiego, który wkrótce po Dmo­wskim także tam: przyjechał i usiłował namówić Japończyków właśnie do te­go by dopomogli do wywołania w Polsce antyrosyjskiego, polskiego powstania. Słynna, wielogodzinna rozmowa Dmowskiego z Piłsudskim w Tokio sta­nowiła skonfrontowanie dwóch strate­gii politycznego działania w Polsce, a zarazem najbliższe zetknięcie się ze so­bą dwóch ludzi, z których jeden dążył do zbudowania Polski zjednoczonej i naprawdę niepodległej, a drugi do ta­kiej, choćby najmniejszej Polski, w któ­rej i mógłby — choćby przy pomocy ob­cych — sprawować dyktatorską władzę.

 

PRZECIWKO REWOLUCJI

 

Innym ważnym etapem w historii obozu narodowego był rok rewolucji rosyjskiej 1905-ty, gdy Piłsudski równo­legle do rosyjskiego ruchu rewolucyj­nego zorganizował w Królestwie zbroj­ną ruchawkę, zwracając się i zarówno przeciwko władzom rosyjskim, jak prze­ciwko polskim „burżujom" i szlachcie, rabując kasy zarówno rządowe jak pry­watne i zabijając zarówno rosyjskich policjantów, jak polskich ziemian, in­teligentów i działaczy narodowych (tak­że i narodowców-robotników). Obóz narodowy odpowiedział na to zbrojną samoobroną, staczając szereg utarczek z bojówkami socjalistycznymi' i odno­sząc w tej maleńkiej, podziemnej woj­nie domowej zwycięstwo.

 

POLSKA W PIERWSZEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ

 

W roku 1907/ Dmowski napisał i wy­dał książkę p.t. „Niemcy, Rosja i kwe­stia polska", w której! dał do zrozumie­nia miedzy wierszami, że zbliża się wielka wojna i że w wojnie tej naród polski stać będzie po stronie alianckiej. Przenikliwa analiza stanu Rosji i Nie­miec, beznadziejnej słabości rosyjskiej, oraz: niemieckiej potęgi zawarta w tej książce, nie utraciła i dzisiaj wartości, jako dokument historii początków XX stulecia w Europie. Dmowski wydał tę książkę zarówno po polsku, jak w przekładach francuskim i rosyjskim, była ona jakby polską notą dyploma­tyczną, zwróconą do państw rodzącej się koalicji i zgłaszającą polski udział w tej koalicji

(Warto zauważyć przy okazji, że wy­nika jasno z tej książki, iż Dmowski nie uważał Rosji za niezwalczoną po­tęgę, o którą trzeba się oprzeć, ale przeciwnie, uważał ją za państwo sła­be, którego opór przeciwko polskiej niepodległości nie będzie stanowił po­ważnej przeszkody. W istocie, w książ­ce tej przewidział upadek carskiej Ro­sji, choć tego wyraźnie nie napisał. Na­tomiast piłsudczycy uważali Rosję za najgroźniejszą potęgę).

O polityce Dmowskiego poczynając od 1907 roku i o odbudowaniu niepo­dległego i zjednoczonego państwa pol­skiego pisałem już w pierwszym roz­dziale. Ograniczam się tu do zwróce­nia uwagi na wielkie dzieło polskiej li­teratury politycznej, jedno z czołowych dzieł tej literatury na przestrzeni wie­ków, jakim jest ogłoszone w 1925 roku sprawozdanie Dmowskiego o przepro­wadzonej przez niego akcji i o przeło­mowym okresie polskiej historii, pt. „Polityka polska i odbudowanie pań­stwa",

(Z innych prac, oświetlających histo­rię obozu narodowego zarówno w o- kresie wcześniejszym, jak w czasach pierwszej wojny światowej i potem, zwracam uwagę na książki następują­ce: Stanisław Kozicki „Historia Ligi Narodowej"; Marian Kułakowski „Ro­man Dmowski w świetle listów i wspo­mnień", Marian ,Seyda „Polska na prze­łomie dziejów", Walter Recke „Die pol­nische Frageals Problem der euro­päischen Politik", oraz moje: „Rola dziejowa Dmowskiego", „Tragizm lo­sów Polski" i szereg rozpraw, ogłoszo­nych w roiku 1970/711 w pierwszym to­mie „Komunikatów Towarzystwa imie­nia Romana Dmowskiego").

 

WOJNA POLSKO-BOLSZEWICKA I BITWA WARSZAWSKA

 

W latach wojny polsko-rosyjskiej 19,19/20 roku formalne dowództwo wojskowe należało do Piłsudskiego, ale najlepsze <wojska (zwłaszcza poznańskie, oraz 'przybyłe z Francji „hallerowskie") były dziełem obozu narodowego. Niezliczone rzesze ochotników- narodowców zapełniły wojsko Polski odrodzo­nej i to obóz narodowy przeforsował z początkiem '19!l9 roku przeprowadze­nie w całej Polsce powszechnego po­boru szeregu roczników (wbrew Pił­sudskiemu i socjalistom, którzy dużego wojska ogólnonarodowego tworzyć nie chcieli). W decydujące)] bitwie tej wojny, 'bitwie sierpniowej warszawskiej, rzeczywistym wodzem naczelnym;, za­równo autorem planu bitwy, jak orga­nizatorem koncentracji i przegrupowania, jak wreszcie kierownikiem opera­cji w samej, bitwie, był szef sztabu, gen. Rozwadowski, ongiś zawodowy generał armii austriackiej i człowiek nie należą­cy do żadnego stronnictwa, ale zarówno sympatiami! jak bliskimi węzłami ro­dzinnymi związany z obozem narodo­wym. (Piłsudski zrzekł się naczelnego dowództwa pisemnym aktem z dnia 12 sierpnia, doręczonym premierowi Wi­tosowi. W bitwie warszawskiej nie brał udziału. W trakcie bitwy wyjechał pod Kraków zobaczyć się z żoną. Natomiast po zakończeniu tej bitwy dowo­dził grupą armii, dotąd pozostającą w rezerwie, która pomaszerowała — zgo­dnie z planami i rozkazami i gen. Roz­wadowskiego — na tyły pobitego nie­przyjaciela i odcięła mu odwrót. Pił­sudski rozpoczął swój marsz później niż Rozwadowski tego od niego żądał i wskutek tego rezultaty tej operacji by­ły połowiczne: wymknęła się z okrąże­nia duża część armii sowieckich, które, gdyby Piłsudski był zdążył uderzyć w nie z flanki zanim odmaszerowały, mo­gły były ulec unicestwieniu. Wystarczy czytać choćby samą tylko książkę Pił­sudskiego „Rok 1920" by zdać sobie sprawę, jak mały był osobisty udział Piłsudskiego w całej ówczesnej opera­cji i kampanii).

 

OBÓZ NARODOWY ODSUNIĘTY OD WŁADZY

 

W latach aż po roik 1926 obóz na­rodowy, mimo że był największym' u- grupowaniem w sejmie, a w okresie początkowym miał w nim nawet zna­czną większość absolutną, nie sprawo­wał w Police władzy. Dmowski, mimo że był przywódcą największego w Pol­sce stronnictwa, nie był ani przez jeden dzień premierem. (Był tylko, w 1923 roku, przez siedem tygodni ministrem

spraw zagranicznych). Rządziły Polską albo „gabinety zaufania marszałka Pił­sudskiego", albo też gabinety „koali­cyjne", wyłom one wspólnie przez stron­nictwa zarówno prawicy, jak lewacy. Obóz narodowy stalle uczestniczył w tych rządach, sprawując urzędy, wyma­gające systematycznej, konstruktywnej pracy (np. skarbu, oświecenia, przemy­słu i handlu, rolnictwa, kolei, poczt i telegrafu, robót publicznych, sprawie­dliwości), ale nie mając wpływu na sprawowane rzeczywistej władzy. Obóz narodowy miał duży udział w dwóch rządach, obu pod premierostwem Win­centego Witosa, wyłonionych przez po­rozumienie narodowo-ludowe, z których jeden (w foku 1923) istniał sześć miesięcy i został obalony przez zbrojną rebelię socjalistyczno-piłsudczykowską w Krakowie i serię zamachów bombowych, co spowodowało rozłam w Stronnictwie Ludowym i utratę przez rząd większości w sejmie; oraz drugi (w roku 1926), który istniał tylko 5 dni i został obalony przez zamach majowy.

 

ZABÓJSTWO PREZYDENTA NARUTOWICZA

 

Należy tu objaśnić sprawę zabójstwa Prezydenta Gabriela Narutowicza, czę­sto wysuwaną, jako ciężkie oskarżenie przeciwko obozowi narodowemu.

W drugim sejmie, obranym w roku 1922, obóz narodowy był najliczniej­szym stronnictwem, ale nie miał abso­lutnej większości. (Miał absolutną wię­kszość, i to znaczną, wśród posłów-Po- laków, ale blisko situ posłów to byli na­cjonaliści niemieccy, żydowscy, ukraiń­scy i białoruscy). Sejm dzielił się na cztery nierówne części*, narodowców (prawicę), ludowców Witosa (centrum), opierającą Piłsudskiego lewicę i mniej­szości narodowe. W wyborach na Pre­zydenta, Rzeczypospolitej kandydat prawicy, Maurycy hr. Zamoyski, b. wi­ceprezes Komitetu Narodowego w Pa­ryżu i ambasador tamże, uzyskał wię­kszość głosów polskich, ale nie został wybrany, gdyż ludowcy, nie chcąc głosować na wybitnego polskiego obszar­nika, rzucili swoje głosy na kandydata lewicy i mniejszości narodowych, Narutowicza, który tym sposobem został wybrany. Dodatkowymi okolicznościa­mi, które sprawia y, że wybór ten wpra­wił w osłupienie narodowo usposobio­ną opinię publiczną, było to, ze był to człowiek niewierzący, uchodzący za masona, i w dodatku rodzony brat Sta­nisława Narutowicza, członka kowień­skiej „Taryby", a więc jednego z przy­wódców litewskiego separatyzmu. Obóz narodowy zajął publiczne stanowisko, że Kandydat, przeciwko któremu głoso­wała większość Polaków i którego wy­bór doszedł do skutku tylko dlatego, że głosowali na niego Niemcy i Żydzi, powinien wyboru nie przyjąć; zorgani­zowane przez obóz narodowy manife­stacje uliczne wzywały go do abdykacji. Gdy jednak Narutowicz wybór przyjął i złożył, jako Prezydent Rzeczypospolitej przysięgę, obóz narodowy uznał, że fakt/ się stał i że jest to prawowity pre­zydent. Przedstawiciel sejmowego zgru­powania narodowego, profesor Stani­sław Gląbiński, złożył mu wizytę, jako prezydentowi, zapewniając go o goto­wości do lojalnej Współpracy.

W tydzień później jednak, na wysta­wie obrazów w Warszawie, artysta ma­larz Eligiusz Niewiadomski, zastrzeli prezydenta Narutowicza wystrzałem z rewolweru. (Sam się natychmiast oddał w ręce policji i został następnie skaza­ny wyrokiem sądowym na śmierć i roz­strzelamy). Był on znany jako sympatyk obozu narodowego i motywował swój czyn argumentami, będący, mi powtó­rzeń em narodowych haseł sprzed tygo­dnia, gdy wzywano Narutowicza do nieprzyjęcia wyboru. Powszechnie przy­jdą oceną było, że to obóz narodowy ponosi pośrednią winę za tę śmierć i obóz narodowy, mimo że czynu tego nie spowodował i nie pragnął, od pe­wnego rodzaju moralnej odpowiedzial­ności za ten czyn się nie uważał za możliwe uchylać.

Okazuje się jednak, że sprawa nie przedstawiała się talk prosto. Niewia­domski, człowiek niezrównoważony, był nie tylko sympatykiem obozu narodo­wego, ale i byłym urzędnikiem oddzia­łu II Sztabu Generalnego i był podatny na podszepty też i z tamtej strony. Jest, dziś wiadome, że w kolach oficerskich, piłsudczykowskich w Sztabie wiedziano na kilka godzin przed zamachem, że Narutowicz będzie zabity. Jest także wiadome — dzięki licznym relacjom pamiętnikarskim i także dzięki opraco­waniu historyka-piłsudczyka, Wł. Pobóg-Malinowskiego, — że piłsudczycy i socjaliści szykowali na ten dzień zamach stanu, objęcie dyktatury przez Piłsuds­kiego i rzeź polityków narodowych. Zostało wreszcie ujawnione, że wybór Narutowicza był zdecydowanie niewy­godny także i dla Piłsudskiego. Wnio­sek, jaki się z tego wszystkiego nasuwa, brzmi, że to nie, kto inny, tylko Pił­sudski, brutalny i pozbawiony skrupu­łów rewolucjonista i kandydat na dy­ktatora chciał sprzątnąć Narutowicza, ale wolał dokonać tego przez spowodo­wanie podburzenia do tego czynu czło­wieka, którego wina obciąży obóz na­rodowy, co będzie zarazem dobrym pre­tekstem do zrobienia dyktowanego rze­komym oburzeniem zamachu stanu. (Zanalizowałem całą tę sprawę w oso­bnej' rozprawie w „Komunikatach To­warzystwa im. R. Dmowskiego", tom I, 1970/7,1).

 

OBÓZ WIELKIEJ POLSKI

 

Gdy Piłsudski w maju 1926 roku ob­jął drogą zamachu stanu i krótkiej woj­ny domowej władzę dyktatorską, Ro­man Dmowski powołał w grudniu te­goż roku do życia Obóz Wielkiej Pol­ski, organizację, przystosowaną do wal­ki opozycyjnej pod rządami dyktator­skimi. Organizacja ta została w roku 1933 przez Piłsudskiego rozwiązana, a wielu jej członków przeszło przez za­łożony przez Piłsudskiego obóz kon­centracyjny w Ber ozie Kartuskiej. Sej­my okresu dyktatury lat 1926-1939 obierane były w wyborach, które nie by­ły wolne; obóz narodowy był w nich w (mniejszości, lub bojkotował je i był w nich nieobecny, Ale wybory samorzą­dowe (do rad miejskich i wiejskich) wykazywały stale, że obóz ten miał za sobą większość polskiej opinii publi­cznej.

 

KRYZYS DZIEJOWY 1938 ROKU

 

W roku 1938 obóz narodowy stał sympatiami po stronie likwidowanej przez Hitlera, Anglików i Becka Czechosłowacji, ale nie zdołał polityki Becka sparaliżować. Natomiast bez wszelkiej wątpliwości był głównym opra­wcą zwrotu w polskiej opinii publicz­nej — także i w części obozu piłsudczyków, a między innym w korpusie oficerskim — przeciwko Niemcom już po upadku Czechosłowacji, zwrotu, który zmusił Becka i sanacyjny rząd do zaniechania współdziałania z Niemcami i do stawienia Niemcom w 1939 'roku zbrojnego oporu.

 

DRUGA WOJNA ŚWIATOWA

 

W czasie wojny, obóz narodowy był więcej niż jakikolwiek inny obóz poli­tyczny w Polsce prześladowany zarów­no przez Niemców, jak przez Sowiety. Cala elita polityczna tego obozu zosta­ła przez te dwa państwa wymordowana.

Między innymi, rozstrzelany został przez Niemców przedwojenny, do wio­sny /1939 roku prezes Stronnictwa Na­rodowego, Kazimierz Kowalski.

Obóz narodowy zorganizował w cza­sie wojny dwie tajne organizacje woj­skowe „Narodową Organizację Wojsko­wą" i „Narodowe Siły Zbrojne", które obie weszły potem w skład Armii Kra­jowej. Liczyły one więcej żołnierzy niż reszta Armii Krajowej razem.

Po wojnie, wielu narodowców w Pol­sce spędziło długie lata w więzieniach komunistycznych, a niektórzy zostali pomordowani lub porozstrzeliwani. Wszelka działalność narodowa w kraju została uniemożliwiona.

 

NA EMIGRACJI

 

Natomiast na emigracji obóz narodo­wy wytworzył żywotne ośrodki polity­cznego i kulturalnego (naukowego, wy­dawniczego' itd.) działania. Są one zwal­czane, bojkotowane i przemilczane przez emigracyjne „siły ustanowione", popierane przez mocarstwa zachodnie i temu w znacznym stopniu zawdzię­czające swą pozycję i siłę.

W chwili obecnej,, obóz narodowy wydaje na emigracji dwa przede wszy­stkim pisma, mianowicie dwutygodnik „Myśl Polska", organ urzędowy Stron­nictwa Narodowego, w Londynie, oraz wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu, ale zwykle po kilka razy do roku, „Opo­ka", także w Londynie, wydawane przez autora niniejszej broszury.

 

„GAZETA WARSZAWSKA"

 

Na szczególną uwagę zasługuje wy­dawnictwo „Gazety Warszawskiej".

Pismo to było przed pierwszą wojną światową, oraz w okresie międzywojen­nym naczelnym organem Stronnictwa Narodowego, względnie Ligi Narodo­wej, Stronnictwa Demokratyczno-Na­rodowego, Obozu Wielkiej Polski itd., tradycje jego są jednak starsze.

Założone ono zostało w roku 1774» a więc w dwa lata po pierwszym rozbiorze Polski i w rok po kasacie zako­nu jezuitów przez dotychczasowego członka zakonu jezuitów, ks. Stefana Łuskinę. Pod redakcją tegoż wychodzi­ło ono przez lat .19 w końcowym okresie Polski (przedrozbiorowej pod rzą­dami Stanisława Augusta. Zostało zam­knięte przez Targowicę, odrodziło się w czasie powstania Kościuszki i potem wychodziło, z bardzo krótkimi przer­wami', powodowanymi przez represje władz zaborczych, do roku 1909 jako własność trzech pokoleń rodziny Lesznowskich, której najstarszy członek, Antoni (1769-.1820) objął „Gazetę War­szawską" po śmierci Łuskiny. Ostatni Lesznowski, Stanisław (1848-11909) prze­kazał pismo Lidze Narodowej. Pismo wychodziło następnie jako organ obozu narodowego (przez czas krótki nawet pod osobistą redakcją Romana Dmo­wskiego) pod własną nazwą do roku 1935, a pod zmienioną nazwą, jako „Warszawski Dziennik Narodowy", po zamknięciu .„Gazety Warszawskiej" przez rząd sanacyjny, do wkroczenia Niemców do 'Warszawy we wrześniu 1939 roku. Zarówno w wieku XIX jak XX pismo to było jednym z czołowych pism codziennych polskich, odgrywając czołową rolę zarówno w polskim ży­ciu kulturalnym jak politycznym.

Pismo to poprzedziło swoim powstaniem o więcej niż sto lat oficjalną datę narodzin obozu narodowego (założenie Ligi Polskiej i pisma „Głos"), ale w is­tocie, przez cały czas swego istnienia wyrażało poglądy identyczne z poglą­dami obozu narodowego i wobec tego obozu1 prekursorskie. Ksiądz Łuskina założył to pismo by zwalczać „filozo­fię" XVIII stulecia, o masonerię. By­ła to postawia, którą obóz narodowy potem przez cały czas swego istnienia głosił i po dziś dzień głosi. (Zwalczanie ateistycznej i rewolucyjnej, „filozofii" czasów epoki rewolucji francuskiej wy­dawało się współcześnie „wstecznictwem" i wolnomularskie siły ustanowione w ówczesnym życiu polskimi wy­robiły księdzu Łuskinie reputację przed­stawiciela „ciemnoty". W istocie, był to człowiek należący do szczytów in­telektualny na miarę nie tylko pol­ską, lecz i europejską). Także i w wie­ku XIX, pod kierunkiem rodziny Lesz- nowskich, „Gazeta Warszawska" głosi­ła poglądy, które predestynowały ją do stania się całkiem oficjalnie czołowym pismem narodowym: nawet w czasach, gdy Dmowski się jeszcze nie narodził, głosiła postulat zachowania narodowe­go charakteru polskiej kultury, walczyła (z wpływem żydowskim w Polsce i przestrzegała przed niebezpieczeństwem niemieckim.

W roku 1974 przypadła dwóchsetna rocznica założenia tego pisma. W Lon­dynie mieszka trzech ludzi, (którzy na­leżeli przed wojną do jego czołowego zespołu redakcyjnego. Uznali oni, że nie można dopuścić do tego, by ta czci­godna instytucja życia narodowego pol­skiego, jedno z najstarszych pism w świecie, starsza o 11 lat od londyńskie­go „The Times" i o 87 lat od rzym­skiego „Osservatore Romano", przesta­ła istnieć. Wznowili więc to pismo, po­stanawiając wydawać je na emigracji już nie jako pismo codzienne, rzecz prosta, lecz jato dodatek do londyńskiej: „Myśli Polskiej". Jak dotąd, uka­zał się numer jubileuszowy tego pisma na dwustolecie w roku 1974. Przerwa 35-leitnia w wychodzeniu tego pisma ((1939-11974) jest wprawdzie przerwą dłu­gą, nie przerywa jednak ciągłości ist­nienia! tego pisma, gdyż wznowili je ci sami ludzie, którzy je redagowali do roku 1939, a w ciągu owych długich lat ani oni osobiście nie milczeli, ani nie milczał obóz, do którego „Gazeta Warszawska" należała i liczne pisma (także i „Myśl Polska”), które w owych latach wychodziły czy to na emigracji, czy też w konspiracji w kraju, w istocie podtrzymywały ciągłość ideową i wydawniczą także i „Gazety".

 

IV. Obóz narodowy wskazuje Polsce drogi przyszłości

 

LATA KLĘSKI

 

Lata po H945 roku były latami zmierz­chu polskiego obozu narodowego. By­ły to lata klęski Polski — a klęska Pol­ski oznaczała nieuchronnie także i klę­skę obozu narodowego.

Polska, stawiła się w roku 1939 czoło na­jazdowi niemieckiemu — i było to wy­razem postawy i polityki obozu naro­dowego, który uważał od początku, że za traktat wersalski i za odbudowanie niepodległej i zjednoczonej Polski przyj­dzie niemiecki odwet, na co trzeba być przygotowanym i czemu trzeba się bę­dzie umieć odważnie przeciwstawić, w taki sam sposób, jak w bojach Bole­sława Chrobrego Polska przeciwstawi­ła się naporowi średnio wiecznego nie­mieckiego cesarstwa, pod Grunwaldem naporowi krzyżackiemu i w czasach „potopu" szwedzkiego naporowi zjed­noczonej potęgi protestanckiej, której kierownictwo było szwedzkie, ale któ­rej rdzeniem była niemczyzna. Ale Pol­ska rządzona była przez długie lata przez wrogów obozu narodowego — i dlatego- stanęła do tej: walki nieprzygo­towana, w złej sytuacji politycznej, osamotniona, bez przyjaznych sąsiadów i bez rzeczywistych sojuszników, niena­leżycie przygotowana wojskowo, wyni­szczona gospodarczo. II wojna świa­towa miała za wynik druzgocącą klęskę potęgi niemieckiej, ale początkiem tej wojny było zwycięstwo niemieckie nad Polską. A po tym początkowym niemieckim zwycięstwie nastąpiły długie lata wyniszczającej niemieckiej okupacji, zakończonej nową polską straszliwą klęską: niepotrzebnym i szkodliwym, wbrew sprzeciwowi obozu narodowego wywołanym, powstaniem warszawskim.

Ostatecznym rezultatem wojny było powalenie na szereg lat potęgi niemieckiej. Ale Polska nie wyszła z tej woj­ny, jako zwycięzca. Przeciwnie, wyszła, jako naród pokonany.

 

ZWYCIĘSTWO POLSKI NAD NIEMCAMI

 

To prawda, że spór polsko-niemie­cki został w wyniku drugiej wojny światowej rozstrzygnięty w sposób dla Polski tryumfalny. Wojnę z Niemcami Polska mimo wszystko wygrała, wy­starczy spojrzeć na mapę, by się o tym przekonać. Nie ma już ani wolnego miasta Gdańska, ani pomorskiego „korytarza", które tak leżały solą w oku Niemcom zarówno epoki weimarskiej, jak hitlerowskiej. Polskie wybrzeże Bał­tyku ciągnie się od Fromborka do Świnoujścia, Polska wróciła nie tylko politycznie, lecz nawet i etnicznie na granice zbliżone do granic Bolesława Chrobrego, Wrocław i Szczecin stały się na nowo miastami polskimi,

 

ZWYCIĘSTWO OBCYCH NAM SIŁ W ŚWIECIE

 

Ale Polska przegrała, wojnę ze Zwią­zkiem Sowieckim, sojusznikiem Hitlera z lat 1939-41;, oraz z całym światem. Utraciła takie twierdze polskości i og­niska polskiej kultury jak Wilno i Lwów. Została zepchnięta niżej w hie­rarchii narodów świata, stając się pań­stwem i narodem niższej niż przedtem rangi o mniejszym znaczeniu, mniej­szej politycznej roli i mniejszym pres­tiżu. A co najważniejsze utraciła pozy­cję państwa naprawdę suwerennego, stała się satelitą ościennego mocarstwa, stała się krajem, w którym zapanował duch obcy (jej tradycji i ideologii, i w którym rządzi klika, zarazem posłuszna ternu ościennemu mocarstwu i narzu­cająca Polsce, jako „religię panującą" doktrynę jak najbardziej obcą temu, co jest treścią polskości, mianowicie dok­trynę Marksa i Lenina.

Druga wojna światowa była klęską Niemiec, oraz klęską narodowo-socjalistycznego obozu hitlerowski ego, ale nie była ani rzeczywistym zwycięstwem Polski, ani zwycięstwem tych ideałów i tego światopoglądu i tego w świecie obozu, które Polska wyraża: chrześci­jaństwa, cywilizacji łacińskiej (to zna­czy prawdziwie zachodniej) i Europy. Cywilizowana Europa została przez tę wojnę zmiażdżona i powalona. Zwycię­żyły w świecie siły niechrześcijańskie i antychrześcijańskie, a zarazem nie europejskie, lub (w samej Europie), antyeuropejskie. Zwyciężyła antychrześcijańska, komunistyczna Rosja. Zwycię­żyła rządzona w duchu masońskim, an­tykatolicka, w dużym stopniu opano­wana przez wpływ żydowski Amery­ka. W samej Europie ostała się przede wszystkim pod widu względami podo­bna do Ameryki Anglia, a stworzone zostały warunki do stopniowego odro­dzenia się także i dla potęgi niemiec­kie1]'.

 

KLĘSKA OBOZU NARODOWEGO

 

W takiej sytuacji, także i polski obóz narodowy znaleźć się musiał na dwie klęski. Nie tylko dlatego, że jego elita przywódcza, zarówno jak wielotysięcz­ne szeregi jego stronników zostały wy­mordowane. Przede wszystkim, dlatego, że w świecie, który się wyłonił z chaosu wojny światowej nie było dla niego miejsca. Obóz ten znalazł się — i w kraju i na emigracji i— w świecie, któ­ry nie był jego światem. W świecie, w którym tryumfowały siły jak najbar­dziej mu obce i wrogie.

 

JUDEOPOLONIA

 

W kraju rządziła w sposób pełniej­szy jeszcze niż za czasów Piłsudskiego doktryna Marksa, która stała się obo­wiązującą filozofią w szkodach w literaturze, nauce, prasie, radiu i telewizji, w ustroju prawnym i wymiarze sprawiedliwości, w głoszonych pojęciach moralnych, w życiu gospodarczym w strukturze życia społecznego, narzuca­na metodą wzorowaną na dawnej nie­mieckiej zasadzie: cuis regio e'us re­ligio (czyje rządy tęgo religia). Ale to nie tylko ta religia czy doktryna rzą­dziła: rządzili ludzie obcy Polsce. Stalin, obejmując władzę nad Polską, po­służył się do tego celu nie tylko Rokossowskimi, to znaczy Rosjanami pol­skiego pochodzenia i o polskich naz­wiskach: posłużył się przede wszystkim Żydami. Przez długie lata, odbudowa­na pod auspicjami komunistycznymi i nowa Polska była, mimo swej nazwy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i mimo swych ostentacyjnie polskich, zewnętrznych pozorów, w istocie państ­wem, rządzonym przez komunistów- Żydów. To nie Bierut; był rzeczywistym dyktatorem- komunistycznej Polski w pierwszym okresie jej istnienia; był nim w istocie nazywany jego „szarą eminencją" wicepremier, Jakub Berman, przed wojną główny delegat Kominternu na Polskę, syn współwłaściciela czo­łowej, przedwojennej gazety „Haijnlt" w Warszawie, wydawanej w języku „jidysz" i mającej kierunek syjonistyczny, oraz rodzony brat Adolfa Bermana, polityka, po ale - syjonistycznego w przed­wojennej1 Polsce, a po wojnie polityka w Izraelu, posła do izraelskiego parla­mentu, Obok niego, czołowymi rząd­cami Polski byli tacy, dobrze znani po­litycy i dygnitarze komunistyczni jak Roman Zambrowski (syn rabina), dyk­tator polskiego życia gospodarczego Hi­lary Minc i dyktatorzy polskiego ży­cia kulturalnego Jerzy Borejsza i Ste­fan Żółkiewski. Jeszcze dobitniej niż na szczytach hierarchii państwowej i politycznej zaznaczał się żydowski cha­rakter państwowości komunistycznej i jej ustroju na szczeblach niższych tej hierarchii. W policji i wymiarze sprawiedliwości, w administracji, w życiu gospodarczym, w dyplomacji, w prasie,

w cenzurze wydawnictw i we wszystkich innych dziedzinach życia rzeczy­wistą władzę sprawowały nieprzeliczone zastępy Żydów, o nazwiskach przewa­żnie pozmienianych na brzmiące po polsku, ale -ani trochę nie spolszczonych, nienawidzących Polski, polskiego narodu, polickiego ducha i kultury, a już zwłaszcza religii polskiego narodu: chrześcijaństwa i katolicyzmu. Bardzo często zresztą władza ich była osłonię­ta pozorami: nieraz Żyd, sprawujący rzeczywistą, pełną i niczym nieograniczoną władzę, był formalnie wicedyre­ktorem, a nawet tylko sekretarzem przy dyrektorze Polaku, bodącym figu­rą dekoracyjną, często z „awansu spo­łecznego", nic nie rozumiejącym, lub po bizantyńsku posłusznym i biernym. Nieraz również wpływ żydowski zaznaczał się tylko pośrednio: przez żony Żydówki. (Nawet tacy dygnitarze, ko­muniści bezspornie polskiej narodowo­ści, jak Gomułka i Ochab, mieli żony Żydówki). Ci Polacy, którzy przetrwa­li komunistyczne więzienia pierwszych kilkunastu lat powojennych, twierdzą jednogłośnie, że urzędnicy Bezpieki, oraz prokuratorzy, sędziowie śledczy, strażnicy więzienni itd., którzy ich are­sztowali, oskarżali, męczyli na śledź - wach, torturowali i więzili, to byli bez wyjątku Żydzi. Polska by a w istocie krajem o warstwie rządzącej żydow­skiej i rządzonym w duchu pojęć i in­teresów żydowskich. Znakomity polski historyk i filozof historii Feliks Koneczny (1862-1949) nie na darmo napisał w październiku 1945 roku, że „na na­szych oczach" tworzy się „Judeopolonia".

Cała ta kadra komunistyczno-żydowska urodziła się w Polsce i wychowa­na była w polskich szkołach i na pol­skich uniwersytetach, ale przetrwała i skrystalizowała się w Rosji, dokąd w łatach 1939-1941 lub wcześniej uciekła i skąd w roku 1945 do Polski powró­ciła.

Te rządy żydowskie w Polsce nale­żą już dziś do przeszłości choć wpływy żydowskie tu i ówdzie nadal przerwa­ły. Zwłaszcza rok 1968, rok konfliktu Sowietów i całego obozu komunistycz­nego z Żydami na tle spraw arabskich i palestyńskich, przyniósł ze sobą zała­manie się roli warstwy rządzącej żydowskiej w Polsce. Polska na ogół od­zyskała polskie oblicze. Ale duch Mark­sa, a więc duch żydowski, nadal w Pol­sce panuje.

Oczywiście, w owej „Judeopolonii", miejsca dla polskiego obozu narodowe­go nie było. A raczej było ono, jak na przykład dla Doboszyńskiego, czy Marciszewskiego, tylko na szubienicach lub przed plutonami egzekucyjnymi, albo jak dla licealnych zastępów narodowców nie  mniej znakomitych, w więzie­niach.

 

NA ZACHODZIE

 

Ale także i poza Polską, w krajach polskiej politycznej emigracji na: zacho­dzie, panował w owym trzydziestoleciu powojennym i dotąd panuje, duch ob­cy tradycyjnym pojęciom polskim,, za­równo jak pojęciom polskiego obozu narodowego. Rządzą w świecie zacho­dnim mocarstwa, które w roku 1945 sprzedawały Polskę w' Jałcie, a które nawet już na przełomie lat 1939 i 1940 zastanawiały się, czy nie zawrzeć po­koju kompromisowego, sprzedając Pol­skę Hitlerowi (a także i Żydom, którzy mieli ochotę zbudować w całkiem dobrej zgodzie z Hitlerem i drogą maso­wych przesiedleń, drugie obok Palestyny państwo żydowskie w polskiej Lubelszczyźnie, tym samym zadając cios śmiertelny nie tylko polskiej niepodle­głości, lecz i Polsce jako przez tysiąc lat historii uformowanemu tworowi ge­opolitycznemu). Zza kulis potęgi poli­tycznej wielkich mocarstw rządzą świa­tem zachodnim międzynarodowe wiel­kie kapitały, zarówno jak międzynaro­dowe, poufne i na pół poufne komite­ty, w których dźwignie władzy spoczywają w ręku Żydów, lub ludzi, na in­ny sposób wrogich chrześcijaństwu. Co więcej, odradza się, jako jedna z pod­staw politycznej struktury świata za­chodniego potęga niemiecka: wszak Niemcy Zachodnie są dziś największym pod względem liczby ludności pań­stwem w Eu/ropie (i  poza Rosją), stały się już czwartą (po Stanach Zjednoczo­nych, Związku Sowieckim i Japonii) potęgą gospodarczą w świecie i wyra­stają na wielką potęgę militarną. W istocie, świat zachodni jest na inny spo­sób równie Polsce i polskim ideałom i interesom obcy, jak Sowiecka Rosja. Spójrzmy ile jest w świecie zachod­nim niechęci i wręcz nienawiści do Pol­ski! Jaka w nim panuje antypolska propaganda! I ile jest wskutek tego rozpowszechnionych w szerokich masach uprzedzeń i niezrozumienia! „Polskie żarty" w Ameryce, które przedstawia­ją Polaków jako uosobienie głupoty, chamstwa i brutalności — to jest tylko odzwierciedlenie tego, jak „siły ustano­wione " siwiała zachodniego chcą nasz naród widzieć. Nie istniejemy dla tego świata jako idea, jako tradycja, jako kultura, jako osobny nurt w życiu Eu­ropy i świata. Były czasy, gdy cały świat cywilizowany rozczytywał się w Sienkiewiczu i słuchał muzyki Padere­wskiego. Czy polska literatura ii kultu­ra mają dziś w świecie zachodnim ja­kiś oddźwięk? Nie mają żadnego. Je­steśmy zabici milczeniem. Bo chciano by, by nas nie było. Chciano by nas unicestwić, zniszczyć całkowicie. Najbardziej by się w świecie cieszono, gdy- by Niemcy wytopili naród polski bom­bami atomowymi, choćby pod pretek­stem słynnej, projektowanej „bariery atomowej na Wiśle".

Filozofią życiową dzisiejszego świa­ta zachodniego jest najczystszy materializm, są wygoda, dobrobyt, pienią­dze, produkcja i konsumpcja, używa­nie życia, troska tylko o szczęście do­czesne, wyrażone w rozpanoszonej sek­sualności, rozkładzie życia rodzinnego, braku poczucia obowiązku, braku pa­triotyzmu, braku uczciwości, egoizmie i braku miłości bliźniego, oraz gotowo­ści do wszystkich zbrodni, z morder­stwem i gwałtem 'na czele. Poziom mo­ralny dzisiejszego świata zachodniego już zapewne stanął na równi z biblijną Sodomą i Gomorą.

 

W OBOZIE KATOLICKIM

 

Nawet w obozie katolickim w świecie zwyciężyły dziś siły, które patrzą na Polskę krzywym okiem. Panuje wśród katolików w świecie zachodnim prąd tak zwany postępowy, który widzi do­datnie pierwiastki w doktrynie Marksa, uważa, że zadaniem Kościoła jest prze­rabiać dzisiejszy świat i być siłą refor­matorską, lub po prostu rewolucyjną w (dzisiejszym pokoleniu, a nie myśleć o sprawach wiekuistych, patrzy pobła­żliwie na szerzące się rozprzężenie mo­ralne i na panowanie grzechu. Prąd ten rzecz prosta krytykuje katolicyzm polski, jako rzekomo staroświecki, za­cofany, za bardzo wpatrzony w Boga, za bardzo wierny Matce Boskiej, za mało skłonny do wdania się w radosny taniec nowej teologii, nowej filozofii* nowego życia społecznego, nowej moralności i nowego nabożeństwa, zwró­conego twarzą ku Ludzkości, Społe­czeństwu i Wolności.

W takim świecie nie ma miejsca ani dla sprawy polskiej, ani dla polskiego obozu narodowego.

 

„SIŁY USTANOWIONE'' NA EMIGRACJI

 

Także i na polskiej emigracji zapa­nował „mowy świat". Od trzydziestu lat utrwalały się na polskiej politycznej emigracji polskie „siły ustanowione" (nie zawsze całkiem polskie, bo gęsto po-przetykane Żydami, lub kosmopolitami o polskiej kulturze, lecz żydowskiego lub częściowo żydowskiego pochodze­nia), które zawładnęły życiem zbioro­wym tej emigracji i nadają jej ton, a ostatnio coraz wyraźniej są opanowy­wane przez „nową emigrację" z kraju, żydowską i marksowską. Czerpały one i czerpią swoją siłę głównie stąd, że pasują do dzisiejszego świata, że „jak za panią matką pacierz" głoszą to, co jest dziś w świecie modne. Ale nie tyl­ko stąd, także i stąd, że są przez, mo­żnych tego świata popierane. Ileż pie­niędzy spłynęło na polską emigracją choćby z Radia Wolnej Europy, o któ­rym dziś wiemy oficjalnie, że jego bud­żet pochodził z kas amerykańskiego wywiadu. Oczywiście ci, na których te pieniądze jakże obficie spływały, silniejsi byli od tych, co prowadzili swą działalność za swe własne, ciężko zapracowanie pieniądze: łatwiej mogli zwyciężać w konkurencji, łatwiej mo­gli swoją siłę „ustanowić". Jak w sta­ropolskiej (piosence: „twoje siodło, a mój koń, teraz-że się ze miną goń; mo­ja szabla, a twój kij, teraz-że się ze miną bij". Ileż funduszów, pozostałych po polskim rządzie emigracyjnym i po polskich siłach zbrojnych zasiliło kasy zasoby, domy, drukarnie, instytucje emigracyjnych „sił ustanowionych", tych, co w chwili zakończenia wojny ostały się na placu.

Za symbol polskiej politycznej emi­gracji można by uznać Józefa Retin­gera, polskiego emigranta, który za naszych czasów wybił się najbardziej; i osiągnął najwięcej], — z rasy czystej krwi Żyda, z narodowości i kultury Po­laka, z formalnej przynależności wy­znaniowej katolika, z poglądów li uczuć kosmopolity i obywatela całego świata. — człowieka, który miał dostęp do wszystkich możnych tego świata, czło­wieka, który stał u kolebki tylu insty­tucji międzynarodowych, od europej­skiego „wspólnego rynku" zaczynając, a na „grupie Bilderberg" kończąc, a zawsze bez związku z dobrem i intere­sami Polski, o ile nie /jawnie wbrew nim. A czy całe zastępy „znakomitych Polaków" na emigracji nie były i nie są do niego podobne? Polskie „siły u-stanowione" na emigracji, dlatego spra­wowały tę skromną władzę, jaką na emigracji sprawować w ogóle można, że stały za nimi „siły ustanowione" światowe.

 

NADCHODZI WIELKI NAWRÓT

 

Ale oto — świat zaczyna się zmie­niać.

Przecież trzeba być ślepym, by nie widzieć — że świat trzeszczy w posa­dach. Za lat trzy, może za lat pięć, za lat dziesięć — świat będzie wyglą­dać zupełnie inaczej niż wygląda dzi­siaj.

Żyjemy w atmosferze światowej wojny domowej. Staje się jasnym dla każ­dego, że talk dalej być nie może. We wszystkich mniej więcej krajach świata coraz powszechniejszą jest świadomość, że świat musi z dzisiejszej drogi zawró­cić, bo stoczy się w przepaść.

Nadchodzi chwila, gdy narodzą się wszędzie siły, które przeciwstawią się rewolucji, przeciwstawią się anarchii, przeciwstawią się doktrynie Marksa, przeciwstawią się panowaniu żydow­skiego pieniądza, przeciwstawią się demoralizacji, przeciwstawią się używaniu życia, przeciwstawią się gwałtom i bez­prawiu, porywaniu zakładników, skrytobójstwom i terrorowi.

Świat dzisiejszy jest chory. Toczą go bakterie rozkładu. Ale świadomość tej choroby się szerzy. A trafna diagnoza jest najczęściej początkiem kuracji. Zdrowe siły odrodzą się spontanicznie. Nastąpi to szybciej, niż niektórzy my­ślą.

 

NOWE DROGI PRZED POLSKIM NARODEM

 

Także i naród polski potrzebuje no­wych dróg. Potrzebuje nowego, świe­żego ducha, i nowego politycznego i ideowego kierunku. A także: nowego* kierownictwa. Nowych lodzi i nowych ośrodków woli, czynu, myśli i ideału.

Tym nowym, a zarazem bardzo sta­rym kierunkiem i kierownictwem mo­że być tylko obóz narodowy.

Obóz ten wyznaje ideał Boga i oj­czyzny. To znaczy wiary chrześcijańskiej oraz opartego o nią porządku moralnego. A zarazem miłości ojczy­zny, tej ojczyzny, która wraz z rodziną, jest maturalną formacją życia zbiorowe­go, jest gniazdem, do którego najeży­my, jest źródłem naszych doczesnych obowiązków, jest przedmiotem naszej wierności.

 

POLSKI PROGRAM

 

Oto drogi, które obóz narodowy pol­skiemu narodowi wskazuje.

Filozoficznie, stać musimy na trady­cyjnym gruncie pojęć chrześcijańskich, wiary i moralności, prawa naturalnego. Przeciwstawiać się musimy wszystkim odmianom marksizmu, zarówno jak ha­słom rewolucji francuskiej i „filozofii" osiemnastego stulecia, zarówno także jak „liberalizmowi", który jest świato­poglądem d doktryną świata „kapitali­stycznego".

Gospodarczo, dążyć musimy do wol­ności gospodarczej, do upowszechnienia własności, do zabezpieczenia niezależ­ności gospodarczej chłopa i w ogóle rolnika, do odrodzenia rzemiosła i dro­bnej, prywatnej wytwórczości przemy­słowej i handlu, przy zachowaniu jed­nak gospodarki państwowej tam, gdzie zastąpić ją trudno, a zwłaszcza w cięż­kim przemyśle i wielkim transporcie. Troszczyć się także musimy o dobro­byt warstw uboższych, broniąc je przed wyzyskiem i chroniąc ich interesy, a także dając im i pole do samopomocy i samoobrony.

Ustrojowo, dążyć musimy — najle­piej w myśl godnych uwagi (przemyśleń ustrojowych Dmowskiego — do harmonijnego połączenia wolności jednostki i społeczeństwa z siłą i autorytetem sprawiedliwej i dobro narodu mającej na względzie władzy.

Politycznie, uznawać musimy za punkt wyjścia polskiej polityki fakt ist­nienia formalnie niepodległego polskie­go państwa na ziemi polskiej, jakim jest Polska Rzeczpospolita Ludowa. Mimo wszystkiego, co nam się w obliczu, polityce, administracji i duchu tego pań­stwa nie podoba, uważać musimy, że trzeba tego państwa strzec jak oka w głowie, trzeba troszczyć się o jego si­lę, postęp, rozwój i gospodarczy dobro­byt, trzeba za wszelką cenę uniknąć wszystkiego, co by jego byt mogło na­razić na szwank, a w szczególności mo­gło mu grozić nowym rozbiorem, a wreszcie trzeba dążyć do tego, by to państwo stopniowo się uniezależniało, unaradawiało, wewnętrznie reformowa­ło, oraz by odradzała się w nim wol­ność — zwłaszcza wolność religii i Ko­ścioła, a także wolność rozwoju naro­dowej kultury.

W polityce zagranicznej musimy mieć świadomość, że główne niebezpieczeń­stwa grożą Polsce przede wszystkim ze strony odradzającej, się potęgi niemiec­kiej i że świadomość tego niebezpie­czeństwa stanowić musi podstawę orien­tacji polskiego narodu w polityce świa­towej. Trzeba przy tym stwierdzić, że rola Polski w polityce światowej; może być w przyszłości duża; większa, ani­żeli wielu dziś myśli. Bo Rosja jest co­raz bardziej zagrożona w swej świato­wej pozycji przez fakt wyrośnięcia chiń­skiej potęgi i przez różne inne przyczy­ny i dlatego jej wpływ na sprawy europejskie mimo możliwości przelot­nego wdania się przez nią może nawet w czasie bardzo bliskim w europejską politykę awanturniczą, która jednak trwale Europy nie przekształci — bę­dzie z biegiem czasu malał. A z dru­giej strony, potęga niemiecka bardzo w Europie rośnie, i to rośnie także i dlatego, że po raz pierwszy w dziejach Francja, Anglia i Włochy, nie mówiąc już o krajach skandynawskich, czy Holandii, skłonne są poddawać się niemie­ckiej hegemonii. W tych warunkach Polska będzie głównym w Europie ba­stionem oporu przeciwko niemieckiej przewadze i ośrodkiem krystalizacyjnym dla tych sił europejskich, którym ich wolność jest droga. Oczywiście, za­pleczem polskimi w takiej sytuacji bę­dzie z natury rzeczy Rosja. Ale będzie to w sposób nieunikniony zaplecze, co­raz bardziej przyjazne i dyktowane in­teresem w podtrzymaniu polskiej siły i niepodległości, a nie chęcią panowania.

Modlić się przy tym musimy o to, by się Rosja nawróciła na wiarę chrześci­jańską i zerwała z szatańską, antychrześcijańską doktryną Marksa i Lenina. Pragnąć także musimy, by nam z czasem zwróciła Wilno i Lwów.

Powyższe wskazania dyktowane są zdrowym rozsądkiem — i każdy my­ślący Polak musi przyznać im słuszność.

Ale tylko obóz narodowy jest w sta­nie prowadzić politykę, zgodną z tymi wskazaniami.

Czytelniku! Zastanów się nad tym. I wyciągnij z tego wnioski.

 

KONIEC

 

 

 

Z OSTATNIEJ CHWILI

 

Wydarzenia ostatniego roku w Pol­sce wskazują w sposób szczególnie wy­raźny jak dalece konieczne jest odro­dzenie się obozu narodowego w życiu polskim, oraz w jego opinii publicz­nej.

Polska jest dziś ogarnięta wrzeniem rewolucyjnym, podobnym do wrzenia lat 1967/68 w Czechosłowacji. Źródłem tego wrzenia, obok uzasadnionego nie­zadowolenia ogółu ludności, jest agita­cja grup marksistowskich, chcących obalić klikę, obecnie będącą w Polsce u władzy w partii komunistycznej i w rządzie, po to, by tę władzę zdobyć dla siebie. Nie wiem, czy KOR (Komi­tet Obrony Robotników, względnie Rewolucjonistów) ma za sobą, czy nie ma, poparcie jakichś klik na Kremlu, ale jest jasne, że siły, których jego akcja jest wyrazem zarówno w kraju, jak w toczonej w jego imieniu propagandzie na zachodzie, nie wyrażają rzeczywis­tych dążeń i ideałów polskiego narodu i zmierzają do tego, by rządom komunistycznym w Polsce nadać oblicze być może nieco bardziej od obecnych liberalne („komunizm z ludzką twa­rzą"), ale zarazem nadal na wskroś komunistyczne, a przy tym bardziej żydowskie i silniej powiązane z obo­zem żydowskim w polityce światowej. Jest zresztą wielkim pytaniem, czy gdyby obóz KOR'u doszedł w Polsce do władzy (na przykład drogą przew­rotu, podobnego do przewrotu z paź­dziernika 1956 i grudnia 1970 roku), je­

go rzekomy liberalizm i rzekoma go­towość do ustosunkowania się w spo­sób tolerancyjny do Kościoła i religii u- trzymałyby się długo.

Jest oczywiste, że rzeczywisty opór polskiego narodu przeciwko systemowi komunistycznemu nie może znajdować głównego wyrazu w akcji opozycyjnej klik polsko-żydowskiej lewicy o obliczu marksowskim, ale musi być ożywiony ideałami Boga i ojczyzny, to znaczy chrześcijańskimi i narodowymi.

 

 

DODATEK

Grupa osób, zamieszkałych. w Wiel­kiej Brytanii, rozesłała 2 maja I977 ro­ku do Polskiej prasy emigracyjnej za­łączony poniżej protest:. Ukazał się on tylko w nielicznych czasopismach.

 

Do polskiej opinii publicznej.

Niniejszym [pozwalamy sobie zwró­cić się do polskiej opinii publicznej na emigracji, a także i w kraju, z protestem przeciwko kampanii oszczerczej, od dłuższego już czasu pro­wadzonej na wielką skalę w polskim społeczeństwie przez dość szeroki, samozwańczy front, roszczący sobie pretensje do monopolu na rzekomy polski patriotyzm, którego osią za­czyna się coraz wyraźniej stawać nowa emigracja marksistowska z kraju — kampanii, zwróconej przeciwko pols­kiemu obozowi narodowemu, stanowią­cemu tradycyjnie bardzo poważny od­łam liczebny polskiego narodu, a repre­zentującemu wielkie, historyczne za­sługi.

W tych dniach kampania ta wyra­ziła się w sposób szczególnie jaskrawy i niedopuszczalny w manifeście zbiorowym1 grupy neomarksistów i eksmarksistów, za który wziął osobi­stą odpowiedzialność p. L. Kołakow­ski, zaopatrując swoim nazwiskiem oświadczenie, że przekazuje ten ma­nifest do opublikowana. Manifest ten wydrukowany został w dniu 23 kwiet­nia w wydawnictwie "Dziennik Pol­ski — Tydzień Polski", w Londynie, zajmuje całą jego pierwszą stronę,

pod wielkim; tytułem, oraz podtytu­łem, który brzmi: "Tradycja niepod­ległościowa i jej wrogowie".

Manifest ten, obok niektórych rze­czy słusznych, zawiera treść zasługu­jącą z wielu względów na stanow­czy protest. Pomijamy tu jednak inne punkty tego manifestu i ograniczamy się do wymienienia zawartych w nim słów następujących.

„W roku il'905 i podczas I woj­ny światowej przywódcy Naro­dowej Demokracji głosili konie­czność wyrzeczeń ;a się mrzo­nek o "absolutnej niepodległości", pogodzenia się z istniejącym u- kładem sił i starania o autonomię w ramach cesarstwa rosyjskiego. Atakowali wówczas niepodległoś­ciowe hasła Polskiej Partii Socja­listycznej {. ..) za „awanturniczą politykę, narażającą Polskę na gniew Rosji".

Stwierdzamy, że słowa powyższe są niegodziwym oszczerstwem, obra­żającym nie tylko polski obóz naro­dowy, ale polski naród.

Nikt w Polsce, ani w roku 1905, ani w 11914 nie głosił konieczności wyrzeczenia się "mrzonek o absolutnej, niepodległości", nikt także spoś­ród Polaków, którzy nie wyrzekli się swej polskości, nie głosi ich dzisiaj.

Polska została odbudowana w wyniku polityki, popieranej przez zna­czną większość polskiego narodu, na której czele stał przywódca Narodo­wej Demokracji, Roman Dmowski. Po­lityka ta wychodziła z założenia, że nie należy dążyć do ograniczonego celu, jakim była nominallna niepodleg­łość zaboru rosyjskiego, czy też Kró­lestwa Kongresowego, ale do odbudo­wania Polski niepodległej i zjednoczo­nej, obejmującej wszystkie trzy za­bory i rozcierającej się od gór aż do morza. Do tego potrzeba było pobi­cia Niemiec i Austrii, a więc znalezie­nia się narodu polskiego w obozie alianckim, którego jednym z członków była też Rosja.

Polski obóz narodowy nie dążył a- ni do autonomii zaboru rosyjskiego, ani do autonomii Polski zjednoczo­nej. Znane są wielokrotnie udokumen­towane poufne wypowiedzi Dmows­kiego z lat przed 1914 rokiem, gdy formułował program akcji, mającej, za cel odbudowanie Polski .zjednoczonej i niepodległej, a wśród nich i odez­wanie s ę, że Królestwo nigdy autono­mii nie uzyska, a Polska odzyska nie­podległość. Na przełomie lutego i marca 1916 roku niepodległość jako celi polityki Dmowskiego przestała już być tajemnicą ze względów taktycz­nych ukrywaną, gdyż cel ten został przez Dmowskiego oficjalnie zako­munikowany rządowi rosyjskiemu w ustnej rozmowie z ambasadorem ro­syjskim Izwolskim w Paryżu w lu­tym i w pisemnymi memoriale, dorę­czonym temuż ambasadorowi, a tak­że i rządom francuskiemu i angiel­skiemu w dniu 2 marca. Rezultatem polityki1 Dmowskiego była obecność Polski na konferencji wersalskiej i pod­pisanie przez nią traktatu wersalskiego w roli jednego z państw zwycięskich. Traktat ten nie tylko wyzwolił za­bór pruski i dał Polsce granicę za­chodnią, ale w sposób dla Polski ko­rzystny urz11ądził Europę. Polska nie uczestniczyła w żadnym kongresie pokoju w wieku XVIII i XIX, w szcze­gólności w (kongresie wiedeńskim 11 $15 roku; nie była także obecna w Locarno, Monachium, Teheranie, Jałcie i w istocie i w Poczdamie. Alle w Wersalu była dzięki Dmowskiemu obecna. A decyzje, dotyczące trwałego porządku politycznego, pobierane są na międzynarodowych konferencjach. W pewnym sensie, dzieło Wersalu trwa po dziś dzień: Polska od gór aż do mo­rza, obejmująca Gniezno, Kraków i Warszawę istnieć nie przestała, a1 obecne

ograniczenie jej wolności jest faktem przejściowym. Budowniczym państwa polskiego odrodzonego po »123 latach niewoli, był Dmowski.

Twierdzenia, które ogłoszone zostały pod nazwiskiem p. Kołakowskiego, nie mają nic wspólnego z historyczną pra­wdą i stanowią zarówno przeinaczenie faktów, jalk w podstawowych punktach jawne oszczerstwo.

Zwracamy się do polskiej prasy z prośbą o wydrukowanie niniejszego na­szego protestu.

Londyn, 2 maja -1977. Podpisy:

Władysław Akajewicz, M. Bek, W. Białoskórski, Magdalena Dubanowiczowa, W. Dubiel, Tadeusz Gabryś, Józef Gajek, Stan. Gajek, Janina Giertychówna, Jędrzej Giertych, Maria Giertycho­wa, ks. J. Gołąb, Tadeusz Hobler, S. Janikowski, J. Jarosz, 'S. Knapik, B. Kuśmierzowa, R. Kuśmierz, Stefan Mika, C. Mroczek, Orłowski, Paweł Owsianik, M. Prugar, Antoni Radomski, R. Ra­domski, J. Rokitnicki, Antoni,Romszajd Ignacy Sienkiewicz, M. Sokołowski. Czesław Sylwanowicz, J. Sterna, Kle­mentyna Sylwanowieczowna. Michał Sylwanowicz, Tympalski, W. Wójcicki, Zasucha.

 

Dopisek JĘDRZEJA GIERTYCHA

 

Do jakiej zuchwałości dochodzi kam­pania oszczercza zwrócona przeciwko obozowi narodowemu, świadczy naj­świeższe wystąpienie wydawanego w Londynie, niewielkiego pisma, noszącego tytuł „Rzeczpospolita Polska", będące­go organem kliki piłsudczyków, rosz­czącej sobie pretensję do nazwy „rzą­du polskiego", jako rzekomej kontynua­cji rządu emigracyjnego z lat wojennych. 'W numerze z września 1977 roku, piórem jakowegoś p. Jerzego Łęczyckie­go, pismo to, obok szeregu innych za­dziwiających rzeczy, pisze dosłownie: Dmowski „na pewno nie myślał o nie­podległości w czasie wybuchu I wojny światowej, gdy nawoływał rodaków do całowania kopyt koni kozackich za to, że bronią nas przed socjalistami! :Nie myślał i w roku 1915, gdy interwe­niował w Anglii celem aresztowania A. Zaleskiego i oddania go w ręce carskiej policji".

Można pominąć milczeniem owo „ca­łowanie kopyt kozackich". Ta półinteligencka wypowiedź jest interesująca tyl­ko z tego względu, że dobitniej niż co innego świadczy o poziomie ludzi, któ­rzy coś takiego uznali za stosowne wydrukować, a którzy usiłują występo­wać w roli polskiego rządu emigracyj­nego. Czy w sposób równie inteligent­ny i przekonywujący argumentują oni w rozmowach z biorącymi ich za dob­rą monetę cudzoziemcami, z którymi wciąż jeszcze miewają kontakty? Ładne pojęcie wyrabiają sobie ci cudzoziemcy o Polakach i o poziomie polskiego ży­cia politycznego!

Ale owo twierdzenie o Dmowskim i Zaleskim w 19il5 roku w Anglii warto jednak odeprzeć.

Zaleski przyjechał do Londynu w mar­cu 19)15 roku. Już w kwietniu, a także i

w październiku tegoż roku jeździł z Londynu do Szwajcarii, oczywiście nie bez cichej zgody władz brytyjskich, które popierały stale Piłsudskiego, mi­mo, że w owej chwili stał on w wojnie po nieprzyjacielskiej stronie. Jeździł mianowicie celem odbycia rozmów z przedstawicielem Piłsudskiego, Sokolnickim.

Dmowski od stycznia do czerwca 19(15 roku przebywał w Warszawie, od czerwca do listopada w Petersburgu (z krótkimi wyjazdami do Wilna i Mińska), w końcu listopada i w pierwszych dniach grudnia był przez czas krótki w Londynie, przez większą część grud­nia był w Paryżu i w Szwajcarii. Zapy­tuję: kiedy mógł w Londynie dokonać owego wystąpienia, zwróconego prze­ciwko Zaleskiemu?

 

 

Koniec




Comments