Katolik Tradycji

numer 10


strona główna    *    archiwum    *    galeria    *    blog

 

W NUMERZE: 

MSZA TRYDENCKA. POWRÓT PRZEGRANEJ CYWILIZACJI?

MOTU PROPRIO - artykuł i kilka refleksji Przełożonego Generalnego FSSPX  z okazji jego wizyty kanonicznej w Polsce.

Święty Papież Pius X

O literaturze ascetycznej słów kilka

KRZYŻ - modlitwa świętego Tomasza

Katolik Tradycji numer 10 - plik word, okładka w wordzie

Katolik Tradycji numer 10 tekst pdf- KTnr10.pdf, okładka KTnr10okladka2.pdf

Więcej plików poprzednich numerów w Archiwum 

strona utworzona za pomocą Google Page Creator, w systemie Ubuntu. 

SŁOWO WSTĘPNE

Laudetur Iesus Christus,


Witamy w maryjnym miesiącu październiku, przypominając o konieczności codziennego odmawiania Różańca, co jest niczym innym, jak wspaniałym i powiązanym z modlitwą rozważaniem tajemnic życia Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tak życzyła sobie Matka Boża w swych objawieniach, również fatimskich, o których pamiętamy 13 tegoż miesiąca. To w październiku miał miejsce słynny Cud Słońca w Fatimie.


Mamy dla naszych czytelników wiadomości tak dobre, jak i złe. Zła to wyjątkowo pokrętne oświadczenie biskupów polskich, którzy w dokumencie pt. “Wskazania Konferencji Episkopatu dla diecezji polskich dotyczące sprawowania Mszy św. według ogłoszonego przez papieża Benedykta XVI listu apostolskiego w formie Motu proprio Summorum Pontificum”, stawiają tamę intencjom Ojca świętego wyrażonym w “Motu proprio”. Ów dokument Konferencji Episkopatu Polski, podobny do oświadczeń biskupów niemieckich, okazuje nieposłuszeństwo Papieżowi, zawierając restrykcje dla restauracji Mszy Wszechczasów. Dobrą wiadomością jest ostatnia wypowiedź Przełożonego Generalnego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, który stawia tezę, że najgorsze w Kościele już za nami i chociaż skutki kryzysu będą jeszcze dawały znać o sobie, to widzi się już tendencje, które mogą prowadzić ku ogólnej poprawie. Wiążą się z tym oczywiste błogosławione następstwa “uwolnienia” prawdziwej Mszy św.


Czym jest powrót tradycyjnej liturgii i związanego z nim prawdziwego doktrynalnego katolickiego nauczania, zobaczycie w przedrukowanym przez nas artykule “Msza Trydencka. Powrót przegranej cywilizacji?” Ponadto polecamy żywot świętego Papieża Piusa X, którego encyklikę „Pascendi dominici gregis” można nazwać “młotem na herezję modernizmu”, a był to pierwszy papież polskiego pochodzenia. Pamiętajmy o codziennej duchowej lekturze, do której piśmienny chrześcijanin jest zobligowany. W naszych hedonistycznych czasach, by wynagrodzić Jezusowi Chrystusowi grzechy zmysłowości, zachęcamy do sięgnięcia do literatury ascetycznej np. „Ascetyki Katolickiej w krótkich naukach dla osób świeckich” Ks. Aleksandra Syskiego z 1933 r. Jeśli nie będziemy ćwiczyć się w cnotach, czym będziemy różnić się od pogan?


I na koniec naszego pisemka starożytna modlitwa św. Tomasza z krzyżem w ręku, co zostawiamy już bez komentarza. Bo przecież „w Krzyżu zbawienie”!


Redakcja

 

O literaturze ascetycznej słów kilka



Nikt nie zaprzeczy, że ludzie dzisiaj wiele czytają, ale, niestety, w tej swej lekturze są jak te kury, które wciąż grzebią, lecz na śmietnisku.”

Ks. A. Syski

Ludzie, dziś zwłaszcza, bardzo mało zajmują się teologią ascetyczną. U modernistów słowo asceza wzbudza wręcz śmiech, i wkłada w ich usta stwierdzenie, że dobre to było w średniowieczu… Ten negatywny obraz ascezy przejmuje coraz więcej ludzi i taką zmodernizowaną drogą idzie ich rozumowanie, prowadząc ostatecznie do błędu i w konsekwencji do śmierci życia duchowego. A dlaczego? Ponieważ ascetyka jest nauką pobożności, jest zbiorem ćwiczeń duchowych, jakich używa się, chcąc żyć po chrześcijańsku, aby dojść w swym życiu do doskonałości chrześcijańskiej. Słusznie nazwano ascetykę nauką świętych, bo od świętych pochodzi i do świętości wszystkich prowadzi. Sięgnijmy zatem do tego źródła prawdziwego chrześcijańskiego życia jakim jest literatura ascetyczna. Zajrzyjmy do skarbca, którego bogactwa nie niszczeją.


Aby zachęcić do sięgnięcia do literatury ascetycznej przedstawiam rozdział „Ascetyki Katolickiej w krótkich naukach dla osób świeckich” Ks. Aleksandra Syskiego z 1933r. (pisownia oryginalna).


II. Pobożność, cnotliwość, doskonałość


Ojcem nauki nowoczesnej o doskonałości chrześcijańskiej jest, jak wiadomo, św. Franciszek Salezy.

Żył on na początku siedemnastego wieku, był biskupem w Genewie, w Szwajcarii, i był założycielem zgromadzenia Sióstr Wizytek.

W roku 1608 wydrukował on książeczkę pod tytułem Wstęp do Życia Pobożnego. W książeczce tej udziela on rozmaitych pobożnych rad Filotei, t.j. przyjaciółce Boga, jak nazywa duszę ludzką, i dlatego dlatego i ta książeczka zwana jest pospolicie Filoteą.


Dusze pobożne, starające się o postęp w doskonałości chrześcijańskiej, czytają zwykle Filoteę i starają się wszystkie pobożne rady, w niej zawarte, wykonywać.

Otóż w pierwszym zaraz rozdziale tej Filotei św. Franciszek Salezy przestrzega nas, aby nie zrobić czasem błędu na samym początku w dążeniu do doskonałości chrześcijańskiej.


Błąd w każdej sprawie na początki, by i najmniejszy, rośnie w miarę, jak sprawa ta się rozwija, i już go później trudno naprawić.

Chcąc być pobożnym, chcąc się ćwiczyć w doskonałości chrześcijańskiej, trzeba najprzód dobrze zrozumieć, co to jest w ogóle pobożność, aby zaraz od początku nie popełnić pod tym względem jakiego błędu.

Bo jest pobożność prawdziwa i fałszywa. Każdy ją sobie maluje na swój sposób.

Kto lubi pościć, uważać się będzie za pobożnego, jeśli tylko zachowa posty, chociaż skądinąd w sercu swojem pełen złości może będzie lub nienawiści.

Inny, kto się lubi znowu modlić, uważać się będzie za pobożnego, gdy przesiadywać będzie ciągle w kościele, chociaż skądinąd będzie plotkował i obmawiał swoich bliźnich.

Jeszcze inny, rozdający znowu jałmużnę, w tej jałmużnie będzie widział swoją pobożność, chociaż w sercu swojem będzie mściwym albo i w postępowaniu nawet niesprawiedliwy.

Pobożność rzeczywista, pobożność prawdziwa, w niczem właściwie nie różni się od doskonałości chrześcijańskiej. Stąd słusznie powiada św. Franciszek Salezy, że polega ona na doskonałej miłości Bożej, która wszystko zawsze dobrze czyni i to nie z trudem, ale z łatwością, ale z ochoty, z przyzwyczajenia.


Strusie nie fruwają nigdy w powietrzu, kury fruwają bardzo rzadko i bardzo nisko, ale orły, gołębie i jaskółki fruwają często, szybko i wysoko.

Podobnież, powiada św. Franciszek, jest z ludźmi. Grzesznicy są jak strusie, co po ziemi tylko chodzą; ludzie zwyczajni są jak kury, co tylko z trudem zdobędą się z miłości Boga na coś dobrego; pobożni są jak jaskółki, i jak gołębie, i jak orły, co dla miłości Boga stale, z łatwością i z ochotą czynią dobrze.

Pobożność, skreślona w ten sposób przez św. Franciszka Salezego, nie różni się też w niczem, jak widzimy, i od cnotliwości. Pobożny i cnotliwy to jest to samo. Cnota bowiem, jak pisarze duchowni nas pouczają, jest to skłonność do dobrego, jest to łatwość i stałość w dobrem, nabyta za łaską Bożą przez ćwiczenie się w tem ustawicznie.

Mówimy tu naturalnie o cnocie nadprzyrodzonej, która w zaczątku swoim jest zawsze dziełem Ducha św. Duch św. wraz z łaską świętą poświęcającą wlewa nam ją do duszy, kiedy do sakramentów świętych przystępujemy.

Ten zaczątek cnoty w nas ustalić i rozwinąć i do potęgi jak największej doprowadzić: to jest treść i zadanie całego życia naszego pobożnego i całej doskonałości naszej chrześcijańskiej.

Jak to zadanie wykonać, jak do tej pobożności można dojść? Polega ono na dwóch czynnikach: z jednej strony, na tym zarodkuje, który daje nam Duch św., kiedy do sakramentów św. przystępujemy, z drugiej strony na pracy naszej, kiedy przez ćwiczenie się nasze w cnocie, ten zarodek jej, w nas ustalony, potęgujemy i rozwijamy.

Zatem mamy tu oczywiście do spełnienia dwie rzeczy. Pierwsza: przystępować jak najczęściej do sakramentów świętych, a przede wszystkiem do Komunji św., ażeby przez to już samych tych zarodków cnoty, przez Ducha św. w dusze nam wlanych, zdobywać sobie wciąż jak najwięcej. Druga: ćwiczyć się w cnocie pracą woli i rozumu bez względu na trudności i na lenistwo nasze pod tym względem, które trzeba przezwyciężać.

Nikt nie będzie atletą, jeżeli już z natury nie dana mu będzie pewna siła i zdolność jej użycia. Ale nikt nie będzie także atletą, chociażby i ta zdolność i ta siła mu była dana, jeżeli ich zaniedba i nie będzie się w nich ćwiczył.

Juścić, jednemy trzeba będzie tego ćwiczenia więcej, drugiemu mniej. Są z natury nieraz usposobienia skłonne do cnoty, ale nie jest to jeszcze cnota zupełna, cnota nabyta, cnota na żywot wieczny zasługująca. Taką cnotę w sobie koniecznie ćwiczeniem się i pracą trzeba urobić.

Nie lękajmy się jednak ani tej pracy, ani ćwiczenia. Najtrudniejsze są zwykle tylko początki. Z postępem w cnocie, i przykrości połączone z jej nabywaniem stają się coraz mniejsze.

Ci, którzy chcieli odwieść Izraelitów od wejścia do ziemi obiecanej, straszyli ich, że ziemia ta pożera swoich mieszkańców, że jest niezdrowa, a zamieszkują ją takie olbrzymy, że nie Żydom się z nimi mierzyć, bo wyglądaliby przy nich jak szarańcza.

Tak samo i świat, powiada św. Franciszek Salezy, ażeby odwieść nas od cnoty, rzuca na nią różne oszczerstwa, że jest straszna i że pożera swych zwolenników, i że pobożni są zawsze smutni i przygnębieni i nieszczęśliwi.

Jest to kłamstwo najwierutniejsze. Jak za przewodem Jozuego przekonali się wkrótce Żydzi, że ziemia obiecana nie tylko mieszkańców swoich nie pożerała, ale była ziemią mlekiem i miodem płynącą, tak za przewodem świętych Pańskich każdy z nas łatwo przekonać się może o tem, że cnota i pobożność nie tylko nikogo nie pożera i nie przygnębia, ale, przeciwnie, do wolności synów Bożych i do przedsmaku szczęścia w niebie już tu na ziemi doprowadza.

Cukrem jest życia pobożność chrześcijańska, zapewnia na św. Franciszek Salezy. Zaufajmy mu, pójdźmy za nim i ćwiczmy się w pobożności. Amen.


 

KRZYŻ

/Modlitwa odmawiana przez św. Tomasza tłumaczona przez arcybiskupa Hołowińskiego.

Odmawia się ją nie tylko podczas burzy, ale i moralnego ucisku, trzymając krucyfiks w ręku i kreśląc znak krzyża św. a doznaje się nieraz cudownego ratunku./


*

Krzyż naszym pewnym zbawieniem

Krzyż nam bezpiecznym schronieniem

Krzyż Pański z nami zostaje

Krzyż, któremu cześć oddaje.

*

Który przez moc swego krzyża

Zgodę ziemi z niebem zbliża,

Ten niech wstrzyma wymierzoną

Karę przez grzech zostawioną.

*

Niech nas Krzyż Twój Panie zbawi,

I ludowi błogosławi,

Ulży ciężary nieznośne

A wyjedna dni radosne.

*

Tyś przez okup dostateczny

Wysłużył nam żywot wieczny.

Racz nas tym znakiem zbawienia

Zasłonić od potępienia.

*

Prowadź nas drogą Twej męki,

Broń od nieprzyjaciół ręki,

Wstrzymaj mocą Krzyża Twego

Pioruny gniewu Bożego.

*


Modły nasze, krzyże, troski,

Przyjmij Zbawicielu Boski.

I wraz z zasługami Swymi,

Uczyń je nieba godnymi.

*

Amen.

 

Krzyż Święty w zamieszczonej litografii otrzymał w nadprzyrodzonej wizji danej przez Boga Ojca Wszechmogącego błogosławionej Annie Katarzynie Emmerich ostatecznie kształt, pełen mistycznego znaczenia. Tak przedstawiał się jej zawsze w widzeniu, czyli w niebiańskich świętych obrazach Bożych (za: ,,Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa...’’).

Taki kształt ramion krzyża gotyckiego wskazuje wszystkim drogę ku Górze, jako jedyną drogę zbawienia. Nawet wisząc bezsilnie Syn Boży składał Swemu Ojcu Ofiarę Przebłagalną, wskazując Swymi przebitymi gwoźdźmi dłoniami Królestwo Swego i naszego Ojca.

Krzyż z ramionami skierowanymi ku dołowi jest formą bluźnierczą, a więc niekatolicką. Jak udowadniają historycy w V wieku ery chrześcijańskiej krzyż taki używany był przez sekty satanistyczne!



MSZA TRYDENCKA - POWRÓT PRZEGRANEJ CYWILIZACJI?

Czy powrót Mszy Trydenckiej stanie się przełomem w starciu cywilizacji śmierci z cywilizacją katolicką? Katolewica bagatelizuje ten fakt i nawet uznaje dekret papieski za krok w złym kierunku. Jednakże wielu katolików wyraża pogląd, że mamy do czynienia z wydarzeniem przełomowym, którego konsekwencji dla świata i Kościoła nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć.

 

Czytaj dalej... 

 

 

Św. Pius X


Postać św. Piusa X, papieża, pozostaje ciągle na marginesie zainteresowań współczesnej kultury chrześcijańskiej, pomimo że dorobek jego pontyfikatu posiada szczególne znaczenie z uwagi na wysoką rangę podejmowanych rozstrzygnięć i z powodu zaangażowania papieża w obronę doktryny katolickiej. Wydaje się, że przypomnienie postaci i dorobku ostatniego kanonizowanego papieża i nawiązanie do jego postawy pasterskiej jest wskazane w dobie intelektualnego niepokoju naszych czasów.

Przyszły Ojciec Święty, Giuseppe (Józef) Sarto, urodził się 2 czerwca 1835 r. we wsi Riese. Jego ojciec, Giovanni, był właścicielem niewielkiego gospodarstwa i pracował jako listonosz oraz woźny. Józef Sarto ukończył seminarium i został wyświęcony na kapłana w 1858 r. zasłużył się na polu pracy kaznodziejskiej i charytatywnej. W roku 1875 został powołany na kanonika a w 1884 został biskupem Mantui. W roku 1893 został kardynałem i patriarchą Wenecji. Papieżem został wybrany dnia 4 sierpnia 1903 r. i przyjął imię Piusa X.

 

Czytaj dalej...

 

 

MOTU PROPRIO REFLEKSJE

za zgodą autora.




Po ogłoszeniu dokumentu Jego Świątobliwości Papieża Benedykta XVI media rozpisywały się na temat Mszy Trydenckiej. Głównie po to, aby stwierdzić, że ten ryt jest odprawiany "tyłem do ludu" i "po łacinie". Na co większość zapewne, co zrozumiałe, reaguje zdziwieniem. Po co katolikom dwa ryty, jeden zwyczajny, drugi nadzwyczajny, w dodatku ten nadzwyczajny mający te same prawa, co zwyczajny, ale niezrozumiały, dawny i tym podobne. Potem sprawa przycichła, a episkopat wydał zalecenie, ograniczające Motu Proprio w praktyce do sytuacji sprzed tego dokumentu, czyli do indultu, co oczywiście wypacza intencje Ojca Świętego.

Przedziwne, że Papież wyznaje, że nigdy nie cierpiał tyle, co po ogłoszeniu tego dokumentu. Niektóre episkopaty wyrażały głośno swoje niezadowolenie, rzecz jasna nie mogąc nie przyjąć tego dokumentu. Co więc stanowi istotę problemu?

 

[na zdjęciu: Krótka Analiza Krytyczna Novus Ordo Missae napisana przez dwóch wybitnych Kardynałów Ottaviani i Bacci. Dostępne w języku polskim między innymi w wydawnictwie Te Deum. ]


Musimy wiedzieć, że Novus Ordo Missae, Mszał Pawła VI, używany dzisiaj wszędzie, i Msza Trydencka stanowią wyraz dwóch odrębnych spojrzeń na Kościół, na Ofiarę Mszy, na kapłaństwo, a nawet krótko mówiąc na Wiarę. Nowy porządek prowadzi do ekumenizmu, kieruje Kościół ku nowej teologii, nowemu postrzeganiu Kościoła przede wszystkim jako wspólnoty osławionego przez nowe katechizmy ludu Bożego. Natomiast Msza Trydencka skupia się cała na Bożej Obecności, na Krzyżu, na Tajemnicy, jaką jest Kościół, "Mistyczne Ciało Chrystusa", jak mówi jedna z papieskich encyklik. Cały kształt Mszy Trydenckiej jest wyrazem wiary w to, że poza tym jedynym Mistycznym Ciałem Chrystusa nie ma zbawienia, że poza Krwią Chrystusową nie ma odkupienia, i że cały Kościół zwraca się do ołtarza tak samo, jak Chrystus, Jego Głowa, zwraca się do Ojca. Cały Kanon dawnej Mszy wyraża wiarę w tę wyłączność Kościoła do rozdawania Łask płynących z Krzyża, we Wcielenie, Odkupienie wielu, ale nie wszystkich, przez Ofiarę ponawianą na Mszy, w Pośrednictwo Najświętszej Dziewicy, Świętych i Aniołów, w obcowanie Świętych oraz jedność z duszami w czyśćcu. Kanon podkreśla przebłagalny charakter Mszy, ofiarowanej za grzechy, i wielkość kapłaństwa.

 

Nowa Msza od tej teologii się oddala, przez znaczące skrócenie Ofiarowania, a szczególnie Kanonu, z którego usunięto całe duże i istotne fragmenty mówiące o Trójcy Świętej, o Kościele Triumfującym w Niebie, a zwłaszcza te części, w których nieustannie powtarza się słowo ofiara, hostia, gdzie w imię Chrystusa kapłan błaga Ojca Przedwiecznego o przyjęcie Ofiary. Cały ciąg pięknych modlitw po Przeistoczeniu został wyrzucony, tak, jakby po chwili przyjścia Chrystusa na ołtarz nie należało Go ofiarować, i wkrótce ma miejsce Komunia, dawniej poprzedzona modlitwami, bardzo pięknymi, wyrażającymi adorację. Rola kapłana została również umniejszona.

 

 Należy też zauważyć, że myśl o naszych grzechach jest zepchnięta na margines, a konieczność pośrednictwa Chrystusa, oraz Krzyża, zatuszowana, między innymi przez zmianę postawy z klęczącej na stojącą, zniesienie przyklęknięć samego księdza, a także usunięcia licznych znaków krzyża czynionych podczas Mszy. [Przypis Redakcja Katolika Tradycji.]

 

W nowym rycie świadomie unikano wszystkiego, co mogłoby zranić protestantów, czy prawosławnych, chociaż to ci pierwsi mieli wielki wpływ na powstanie katolickiej reformy. Oni zasiedli w komisji liturgicznej, inspirując zmiany. Zmiany idące w ich duchu, duchu nie katolickim, lecz protestanckim właśnie. Każdy daje to, co sam posiada. Pretensje należy mieć więc do katolików, że na to pozwolili, zamiast próbować bronić Prawdy, która jest przecież niezmienna.

 

Dzisiejszy powrót do Mszy Trydenckiej, której nie zakazano nigdy, o czym Papieski Dokument przypomina, jest więc po prostu sprawiedliwym uznaniem, że nie można bez żadnego powodu zabronić świętego i w stu procentach katolickiego rytu. Trudność powstaje z tej prostej przyczyny, że mimo największych nawet wysiłków nikt nie przekona rozsądnie myślących osób, że te dwa ryty są takie same, tylko inaczej wyrażone - te dwa spojrzenia są w tej samej opozycji, w jakiej stoją dwa twierdzenia: "Msza Święta jest przede wszystkim Ofiarą", co jest czystą katolicką prawdą, oraz twierdzenie "Msza jest przede wszystkim zgromadzeniem", co jest protestanckim i zresztą potępionym twierdzeniem.

 

Reakcja biskupów w różnych miejscach świata pokazuje, jakim twierdzeniom są przychylni i jakie mają pojęcia o Wierze. Propagując fałszywy, wypaczony ekumenizm, teorie powszechnego zbawienia, subiektywizm w kwestiach wiary, wolność sumienia jako nadrzędne prawo, które stawiają (jako zasadę, nie jako tymczasową konieczność) ponad Obiektywnym Prawem Bożym, pokazuje, że istnieje sprzeczność między ich poglądami a Magisterium Kościoła. Magisterium, którego nikt nie wymyśla, a które po prostu jest nam dane do przyjęcia, jak wiara w to, że Chrystus jest Bogiem. Istnieje też sprzeciw ich sumień wobec Mszy, która burzy ich spokój, wyrażając dokładnie te prawdy, w które wielu wątpi czy uważa za możliwe do poddania w dyskusję.

Ojciec Święty przypomniał niedawno, że dogmaty nie podlegają ewolucji i należy wierzyć we wszystko, w co Kościół wierzył zawsze. Że jedynym Kościołem jest Kościół Katolicki. Z tym również sie nie zgadzano. Rzecz nie do pojęcia.

 

 Problem Mszy to nie tylko problem estetyki, ale Wiary i dogmatów, które ona wyraża. A Wiara i dogmaty to nie tylko problem dyskusji, ale kwestia zbawienia. Wiedzą o tym ci, którzy starają się zatuszować te fakty.

 

 Jak bardzo Ojcu Świętemu potrzebna jest modlitwa świadczy fakt, że na 35 Konferencji Episkopatu, zapytanych, czy należy wprowadzić poprawkę, zabraniającą podczas Mszy wygłaszania przy Konsekracji formuły "za wszystkich będzie wylana", tylko 3 odpowiedziały zgodą, co oznacza, że 32 opowiedziały się za heretyckim pojęciem Mszy! Mimo tego Ojciec Święty poprawkę wprowadził, na co znów kilka Konferencji odpowiedziało prośbą... o nie wprowadzanie tego w ich kraju! Niewiarygodne. A jednak to się dzieje i dzieje się na prawdę.

Warto więc spojrzeć dalej, poza problem łaciny i kierunku odprawiania Mszy. Warto się zastanowić, w co wierzymy, bo jesteśmy przecież katolikami.

Placeat Tibi



J. E. Ksiądz Biskup Bernard Fellay, Przełożony Generalny Bractwa świętego Piusa X.


MOTU PROPRIO WEDŁUG JEGO EKSCELENCJI BISKUPA BERNARDA FELLAY, PRZEŁOŻONEGO GENERALNEGO FSSPX NA ŚWIECIE
STRESZCZENIE KONFERENCJI PODCZAS WIZYTY KANONICZNEJ (C.D.N)

 

Czy Motu Proprio coś zmienia? Należy podkreślić, że z jednej strony zmienia bardzo wiele, a z drugiej, praktycznej strony, niestety nie. Obiektywna ocena wymaga dystansu, jaki należy zachować, aby nie popaść w żadną skrajność. Chodzi o sprawę dla Kościoła niezmiernie istotną, chodzi o Mszę świętą.

 

 Należy pamiętać, że już w 2001 roku na pytanie, czy kiedykolwiek zabroniono Mszy Trydenckiej, oficjalne dokumenty kościelne brzmiały, że nie. Odpowiedź kardynałów nie mogła być inna, podkreślali nawet, że zasadniczo Papież zgadza się, że ta Msza nigdy nie była i nie mogła zostać zakazana. Tego zdania byli też kardynałowie Kurii Rzymskiej. Tym niemniej tłumaczono, że istnieją sekretariaty i podsekretariaty w Rzymie, i że dla ich przewodniczących jest rzeczą nie do pomyślenia, aby każdy ksiądz bez przeszkód odprawiał tę Mszę... Myśleliśmy, czyż nie, że to Papież jest głową Rzymu... a jednak!

 Druga rocznica Pontyfikatu Benedykta XVI, Rzym.

 Po Motu Proprio, w którym znajduje się to niezwykle ważne zdanie, że MSZA TRYDENCKA NIGDY NIE ZOSTAŁA ZNIESIONA, a tym samym ZAWSZE POZOSTAŁA WAŻNYM RYTEM KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO, sytuacja jest podobna. Niezwykle istotny dokument o mocy prawnej jest ignorowany, a Biskupi z całego praktycznie świata starają się sprowadzić wszystko do sytuacji sprzed Motu Proprio, ograniczając Motu Proprio do... indultu. Co nie było zamysłem Papieża. I chociaż bliski współpracujący z Ojcem Świętym nad Motu Proprio Kardynał powiedział publicznie, że bojkotujący Motu Proprio pracują dla szatana, Biskupi niewiele się tym przejmują, mamy sygnały, że wciąż odmawiają księżom odprawiania Mszy na przykład w kościołach. Sytuacja wspólnot Ecclesia Dei nie jest lepsza, a nawet wprost przeciwnie. Francuski episkopat marzy o tym, by się pozbyć środowisk dawnego indultu.

 

 [na zdjęciu: ołtarz w czasie Soboru Watykańskiego II. Trzeba pamiętać, że, o dziwo, Mszą podczas Soboru była Msza Trydencka! Mówienie więc o Mszy Soboru jest historyczną nieścisłością. Niestety, w drugim znaczeniu tego słowa, jako Msza przesiąknięta "nowym duchem", Novus Ordo stanowi z pewnością dziecko soborowych wypaczeń.]

 Prawda, że Msza Trydencka nie została nigdy zniesiona, stanowi ogromną trudność, ponieważ Motu Proprio wprowadza DWA równorzędne, równoprawne ryty w Kościele Powszechnym, czego nigdy przedtem nie było. Określenie "ryt zwyczajny" i "forma nadzwyczajna" zostały wymyślone na tę okazję i tak na prawdę niczego nie znaczą! Nikt nie może mieć wątpliwości, że te dwie Msze to NIE JEST TEN SAM RYT. Widać to na pierwszy rzut oka. Tym niemniej, jeśli Mszę Trydencką słusznie uznano za oficjalny ryt Kościoła Powszechnego, to Kościół ma obowiązek to wprowadzić w praktykę, używać tego rytu. Dlatego samo Motu Proprio NIE ZAWIERA PRAKTYCZNIE ŻADNYCH WARUNKÓW. Co uważamy osobiście za wielki cud.

 

 Należy pamiętać, że towarzyszący list nie ma już mocy prawa, ale to on jest uznawany za najważniejszy przez Konferencje Biskupów. Smutne.

 

 Tym niemniej pocieszające jest rosnące zainteresowanie Mszą wśród młodych księży. I to jest nadzieja Kościoła, że oni, wracając do Mszy, odkryją też doktrynę, która odpowiada tej liturgii. Często tacy księża mówią, porównując te dwie Msze: TO DWA RÓŻNE ŚWIATY. Oby ten katolicki świat wygrał.

 

 Motu Proprio jest jak ziarno drzewa rzucone na pustynię. Aby urosło, nie tylko trzeba czasu, ale i ochrony przed sępami i innymi dzikimi zwierzętami, które tylko czekają, aby zniszczyć wschodzącą roślinkę.

 

 Przypomina to też Apokalipsę i walkę smoka z Niewiastą, którą rzecz jasna jest Niepokalana. Szatan stara się wszelkimi środkami zniszczyć Kościół, dusze, które są potomstwem Maryi. Wiemy jednak, że Jej Niepokalane Serce zwycięży. Kiedy, nie wiemy, ale to nasze pocieszenie w tych przedziwnych i trudnych czasach.



Streszczenie: A.O.N.

 

TRZY CYTATY O AKTUALNEJ SYTUACJI KOŚCIOŁA (Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Bernard Fellay):

Bazylika Świętego Piotra w Rzymie 

  • "Jeżeli do najlepszego wina, choćby nie wiem jak smacznego, nalejemy choćby kroplę trucizny, która jest w stanie uczynić płyn śmiertelnie trującym, nikt nie pozostawi na butelce etykietki z napisem "wino". Czy to już nie jest wino? Jest, ale przede wszystkim jest to trucizna. Dlatego nie nazwiemy już tego wina winem, ale właśnie trucizną. I nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie nim częstował przyjaciół. Podobnie jest z modernizmem. Prawdę pomieszano ze zgubnymi błędami. To nie jest już nasza Wiara, katolicka Wiara. I chociaż zostaje kilka prawdziwych zdań, nazywamy modernizm tak, jak powinniśmy: herezją i błędem."

 

  •  "Ojciec Święty mówił nam podczas naszego spotkania z Nim, że nie mamy prawa mówić o stanie konieczności, ponieważ On właśnie stara się rozwiązać problemy. Ale to de facto znaczy, że problemy istnieją, przyznał to sam Ojciec Święty. Przyznał też osobiście, że należy się zastanowić, czy ten stan nie występuje w Niemczech czy we Francji. Staram się rozwiązać problemy, powiedział, co jest dalekie od powiedzenia, że problemy zostały już rozwiązane. Potrzebna jest więc modlitwa, szczególnie Różańcowa, która dała już takie błogosławione skutki." 


  • "Niestety Rzym odmawia uznania źródła trudności, jakim jest Sobór i słynne aggiornamento. Mówią, że istnieją niebezpieczeństwa dla Wiary, gdyż świat się zmienił na gorsze. Oczywiście, świat zmienił się na gorsze, z tym się zgadzamy. Ale przecież oni chcieli otwarcia na świat, więcej, pragnęli się od niego uczyć. Dziś, po tylu latach słynnego otwarcia, dziwią się, że następuje sekularyzacja. Przecież to nieuchronna konsekwencja ich własnych działań. Jeśli podczas burzy ktoś nie zamyka okien, nie mówi, że kałuża wody w domu to wina burzy, tylko jego własna, bo trzeba okno zamknąć. To niefrasobliwość małych dzieci, dziwiąca nas u tak przecież ważnych w Kościele osobistości..."

 

"NAM JEDNAK WYPADA SIĘ CHLUBIĆ
W KRZYŻU PANA NASZEGO, JEZUSA CHRYSTUSA..."

 

Introit "Nos autem"

 

 

 

 

 

Przed Mszą Świętą ku czci Najświętszej Dziewicy, Sobota, październik Anno Domini 2007. 

 

Przyjdź na Mszę Świętą Wszechczasów

do źródeł Łask

Tam, gdzie płynie Chrystusowa Krew

tam, gdzie Niebo łączy się z ziemią w uwielbieniu

tam gdzie Chrystus, Boski, Najwyższy Kapłan, składa czystą ofiarę Przebłagania za grzechy

Uwielbienia, Dziękczynienia

Gdzie prosi za nami

Gdzie Niepokalane Serce Maryi, Pośredniczki Wszystkich Łask, modli się za nas

Przyjdź na

MISTYCZNE ODNOWIENIE KALWARII

Przyjdź na Mszę, której należne prawa potwierdził Papież Benedykt XVI w Motu Proprio Summorum Pontificum