Katolik Tradycji 15


STRONA GŁÓWNA    ARCHIWUM    GALERIA 

Alleluja, Chrystus Zmartwychwstał!


Cieszmy się i radujmy! Światu to obojętne, ale Pan poniósł za nas Swoją straszliwą Mękę i otworzył nam bramy Niebios. Wyzwolił z mocy szatana. Pozostawił Samego siebie pod postacią Sakramentu. Karmi nas i opiekuje się nami. Nie sposób pojąć tych wszystkich tajemnic, którymi nas Pan Jezus obdarzył w Wielkim Tygodniu. On sprawia, że „serca nasze pałają”, kiedy z Nim rozmawiamy. A to nie koniec jeszcze radości, najwięcej jeszcze przed nami w Jego Królestwie.


Z okazji Świąt Wielkanocy składamy naszym Czytelnikom serdeczne życzenia wielu Bożych Łask, nieustannej opieki Niepokalanej i wytrwania w miłości do Najświętszej Ofiary Mszy, która jest Sercem Naszej Wiary!



Redakcja

 

O egzorcyzmach w religii i praktyce



Dnia 17.11.207 r. Odbyły się VII Pelplińskie Spotkania Duszpasterskie. Możliwe, że te zwykle zmodernizowane, współczesne spotkania, pełne popularnego w teologii a niewiele wnoszącego „dialogowania” nie wzbudziłyby mojego zainteresowania, gdyby nie pewien znaczący fakt. Tegoroczne spotkania w całości poświęcono Egzorcyzmom. Praktyka ta, ośmieszana w masmediach a przez modernistów została zepchnięta na tak odległy plan, że niewielu wie, że istnieje takie źródło łaski Bożej, okazanej względem tych których opętał lub zniewolił szatan.

Odbyła się seria trzech wykładów, wygłoszonych przez znanych polskich egzorcystów. Wykłady głosili kolejno: o. dr Aleksander Posacki SJ (Kraków) pt.”Pomiędzy egzorcyzmem a terapią – aspekty teoretyczne i praktyczne”, następnie wystąpił ks.dr hab. Andrzej Kowalczyk (Gdańsk) z tematem „Zagrożenia okultyzmem dzisiaj”, a po nim wystąpił o. Benedykt Barkowski SVD (Laskowice) z wykładem „Egzorcyzmy w praktyce duszpasterskiej”.

Zanim przejdę do opisu treści wykładów, podam kilka pomocnych pojęć związanych z egzorcyzmem.

Egzorcyzm (gr. exorkizein "wyklinać") jest rozkazem wydanym w imię Boga demonowi, aby ten wyszedł z miejsca, rzeczy lub osoby. To szczególna forma błogosławieństwa (sakramentalium), które kapłan udziela człowiekowi w określonych sytuacjach i potrzebach.

Egzorcysta w Kościele katolickim to biskup albo mianowany przez niego kapłan, który posiada specjalny mandat do sprawowania egzorcyzmów. Powaga sakramentalium i charakter egzorcyzmu wymagają, by posługa egzorcystyczna nad opętanymi sprawowana była mocą specjalnego i wyraźnego zezwolenia miejscowego ordynariusza (zwykle biskupa diecezjalnego).

Zezwolenia takiego udziela się na stałe lub doraźnie kapłanom odznaczającym się "pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia, oraz specjalnie przygotowanym do tego zadania".

Pierwszy wykład, ”Pomiędzy egzorcyzmem a terapią – aspekty teoretyczne i praktyczne dotyczył stanowiska egzorcysty i stanowiska psychologii względem opętanego. o.dr Posacki zauważył, że współczesne metody klasyfikacji chorób eliminują interpretację opętania jako zniewolenia ciała człowieka przez demona. Zjawisko opętania zostaje rozpoznane jako stan z pogranicza transu, padaczki, psychozy schizofrenicznej, czy poczucia owładnięcia przez jakieś ducha, demona bądź siłę. Jednak w klasyfikacji tej jest mowa tylko o "poczuciu" pacjenta, gdyż racjonalistyczno-ateistyczne podejście do chorób wyklucza wszelka sferę możliwych oddziaływań przez demona. Brakuje też odpowiedzi na to, co może być przyczyną opętania, dręczenia lub zniewolenia. Poruszał też sprawę koniecznej współpracy egzorcysty z psychologiem, gdyż szatan nieraz imituje objawy choroby, chcąc ukryć swą działalność. Takie osoby zniewolone otrzymują zaświadczenie od lekarza psychologa o braku jakichkolwiek zaburzeń, mimo to odczuwają pewne dolegliwości. Takie rozeznanie może być bardzo przydatne także w sytuacjach wątpliwych, kiedy nie jesteśmy pewni, czy zaburzenie psychiatryczne nie ma podłoża demonicznego. Zaświadczenie od lekarzy psychiatry albo psychologa z opisem dolegliwości (lub ich brakiem) może okazać się pomocne księdzu egzorcyście w rozeznaniu.

O. Posacki scharakteryzował też najczęściej powtarzające się objawy opętania. Są nimi: jasnowidzenie (ono nie pochodzi od Boga, w odróżnieniu od daru proroctwa), perfekcyjne posługiwanie się językami nieznanymi (nawet wymarłymi), siła niewspółmiernie wielka względem budowy ciała, awersja do sacrum (dotyczy także zniewolonych) ze zdolnością odróżnienia przedmiotów poświęconych od niepoświęconych.

Innym ważnym elementem opętania jest to, że nie są w stanie go pokonać zwyczajne środki łaski.

Ciekawym faktem jest, że tak między wierszami podczas wykładu, o. Posacki umieścił, niestety w jednym zdaniu, ważne spostrzeżenie. Powiedział on, że „współcześnie następuje degradacja egzorcyzmu nie tylko w pop kulturze, czyniącej z niego karykaturę, ale też we współczesnej teologii, oddalającej się od Magisterium Kościoła.”

Najciekawszym wykładem, bo najbliższym tego, co nas otacza był wykład ks.dr hab. Andrzeja Kowalczyka - „Zagrożenia okultyzmem dzisiaj”.

Okultyzm, jako narzędzie szatana, jest najniebezpieczniejszą bronią w jego rękach. Mimo ogromnego postępu nauki w dobie lotów w kosmos, w XXI w. okultyzm nadal znajduje masę zabobonnych ludzi wierzących w gusła a nie w Boga, co jest jawnym przekroczeniem Pierwszego Przykazania. Pierwszym problemem, jaki poruszył ksiądz dr był łatwy dostęp do okultystycznych narzędzi, które są łatwo dostępne w wielu sklepach, stanowiąc poważne zagrożenie.

Sklepowe półki aż uginają się od okultystycznych ksiąg, istnieją nawet specjalne księgarnie z takim towarem. W kioskach pełno czasopism o typowo szatańskiej treści, np.: Wróżka, Gwiazdy, Witch, Witchen, Horoskop. W wielu sklepach do kupienia są wahadełka, różdżki, karty tarota i wiele innego, czyniącego spustoszenie w duszy towaru. Egzorcysta jednoznacznie potępił zakup tych rzeczy, ponieważ za ich pośrednictwem szatan wnika w duszę tego, kto je użytkuje. To samo dotyczy produktów, na których widnieją okultystyczne symbole. Sukces produktu firma wytwarzająca daną rzecz poświęciła diabłu. Ksiądz Kowalczyk miał do czynienia z opętaniem powstałym za pośrednictwem „zwykłego” towaru, zaopatrzonego w taki symbol. Klient nie wiedział o tym, co przedstawia symbol umieszczony na produkcie, a jednak szatan wniknął.

Największą grupę korzystających z pomocy egzorcysty, po ludziach mających styczność z okultyzmem, stanowią osoby poddające się bioenergoterapii. Wszyscy egzorcyści obecni na wykładach, wskazują bioenergoterapeutów i radiestetów jako wielkie współczesne zagrożenie dla dusz, gdyż coraz więcej ludzi daje się łatwowiernie namówić i poddać ich działaniu.

Sami radiesteci na jednym ze swych spotkań określili bioenergię jako posiadającą własną inteligencję, cechy charakteru, przenikającą przez wszystkie ekrany i ściany, odległość nie gra dla niej roli, nie utożsamia się z siłami natury wszechświata.

A kto posiada taką inteligencję? Odpowiedź brzmi – duch. Bioenergia według tej definicji jest duchem. Nie jest to biologia. Zatem bioenergoterapeuta nie podaje siły biologicznej a przekazuje ducha. Ks. Kowalczyk jednoznacznie wskazał, iż jest to duch zły a owocem jego działania jest zniszczenie sfery duchowej. Zauważmy iż egzorcysta zaczynając rozmowę z pacjentem jako pierwsze, zadaje pytanie o korzystanie z bioenergoterapeutów i okultyzmu.

Kolejnymi zagrożeniami duchowymi wskazanymi przez egzorcystę były wszelkie pseudo- medyczne praktyki z dalekiego wschodu, np.: reiki, akupunktura, akupresura, czakroterapia. Czynnikiem powodującym opętania jest też joga , feng shui, i inne praktyki importowane ze wschodu. Ksiądz, piętnując te rzeczy, przytaczał jako przykłady świadectwa opętań przez wyżej wymienione czynniki ze swej praktyki egzorcysty.

Nie mógł ksiądz też pominąć kwestii szeroko pojętej magii. Jest to kolejne niebezpieczne źródło działania szatana. Korzystanie z wróżek, kartomanów, spirytystów, czytających z rąk, kul, itp., jest również dla katolika rzeczą zabronioną. Pismo Święte wiele razy upomina i przestrzega, iż czynienie tego jest obrzydliwością w oczach Boga. Pismo mówi: „Także przeciwko każdemu, kto się zwróci do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać z nimi nierząd, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu. Uświęćcie się więc i bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty. Ja, Pan, Bóg wasz! Będziecie strzec ustaw moich i wykonywać je. Ja jestem Pan, który was uświęca!”(Kpł 20,6-8) Ten, i wiele innych podobnych nakazów, znajdujących się w Piśmie, do dzisiaj jest aktualny. Okultyzm jest szczególnie groźny zawsze jest działaniem złego ducha.

Trzeci wykład, poprowadzony przez o. Benedykta Barkowskiego SVD z Laskowic, miał tytuł: „Egzorcyzmy w praktyce duszpasterskiej” Z tego wykładu nie zrobiłem niestety zbyt obszernych notatek, skupiłem się jedynie na części wykładu poświęconej mediom, w których ten egzorcysta odnalazł szczególne źródła zagrożeń.

Ze wszech stron dociera do nas wręcz natłok informacji. tzw. Masmedia, oplatająca nas wszechobecna elektronika, reklama, telewizja, internet. Następuje wręcz przeładowanie ilością informacji. O. Barkowski w tym natłoku i przeładowaniu naszej psychiki i podświadomości wręcz szlamem informacyjnym, upatruje przyczyny agresji, depresji, chorób psychicznych i wypaczonych postaw społecznych. Nadmiary bodźców wpadają w naszą podświadomość. Trafiają tam śmieci, satanistyczny bełkot i trucizna, co za zgodą woli na oglądanie tego, może doprowadzić również do zniewolenia czy opętania za pośrednictwem mediów. Prosty przykład. Pytanie: „Jak długo wytrzymasz bez telewizora?” A przecież telewizja nie jest aż tak starym wynalazkiem i doskonale radzono sobie bez niego...

Ludzie, szczególnie młodzi, coraz więcej czasu poświęcają na telewizję czy internet. Nieraz pogrążają się w ten wirtualny świat tak, iż tracą więź z rzeczywistością. To już oczywiście ciężkie zniewolenie, a może już opętanie. Popatrzmy na świadectwo: Dziecko, zatopione wręcz w ekran, reaguje agresją gdy np. zdesperowana niemożnością oderwania dziecka od monitora matka, wyłącza prąd.

Ojciec egzorcysta wskazał też, że środki masowego przekazu są wręcz „rajem” dla działania szatana. W wielu filmach czy też bajkach, co jest jeszcze bardziej szkodliwe, gdyż oswaja i zaznajamia dzieci ze złem, występują motywy okultyczne czy wręcz szatańskie. Większość filmów opiera się na motywach przemocy, zadawanej w sposób coraz bardziej wyszukany. Im bardziej wyrafinowany sposób zadawania cierpienia, tym film ma lepszą reklamę. (np. film „Piła”). Zwrócić należy, że w wielu takich ociekających krwią filmach cierpienie zadawane jest kobiecie, co może być przyczyną późniejszych zaburzeń.

O. Benedykt wielokrotnie w ciągu wykładu powtarzał, że korzystamy z masmediów ZA CENĘ CZŁOWIECZEŃSTWA.

Zapamiętajmy to przesłanie.

Komunia św. Apostołów

Spisana na postawie objawień Anny Katarzyny Emmerich

Nazajutrz raniutko poszli Piotr, Jan i Andrzej do sali wieczernika i wdziali suknie kapłańskie, podczas gdy inni Apostołowie ubierali się w przedsionku. Potem ci trzej, rozsunąwszy w środku tkaną zasłonę, weszli do miejsca “Święte świętych", utworzonego, jak to wspominaliśmy, z dawniejszego ogniska wielkanocnego. Stał tu teraz stół, na którym ustanowił Jezus Najśw. Sakrament; w niszy ściennej, w szafeczce, sporządzonej na kształt tabernakulum, stał kielich z resztą konsekrowanego wina i talerz z pozostałym konsekrowanym chlebem. Przed Najśw. Sakramentem płonęła jedna z lamp, umieszczonych na kilkuramiennym świeczniku. Kącik ten, oddzielony zupełnie kobiercami od reszty sali, tworzył osobną całkiem izdebkę. Powała tej izdebki, niższa od całej sali, dawała się za pomocą sznurka, ozdobionego frędzlami otwierać tak, że światło wpadało tu przez okrągłe okienka, umieszczone u góry w ścianie sali. Trzej Apostołowie zaświecili od lampy płonącej lampę ofiarną, wiszącą w środku sali, wnieśli stół do sali, postawili na nim Najśw. Sakrament z całym aparatem, poczym zgasili lampę w "Świętym świętych." Wtedy inni Apostołowie, między nimi i Tomasz, stanęli koło stołu. Chleba konsekrowanego przez Jezusa, czyli Najśw. Sakramentu Jego Ciała sporo jeszcze było na talerzyku; talerzyk ten stał na kielichu, przykrytym dzwonkowatą kopułą, opatrzoną u góry gałką. Wszystko to okryte było białą chustą. Piotr wyciągnął tackę z podstawy kielicha, przykrył ją ta chustą i postawił na niej talerz z Najśw. Sakramentem. Podczas tego wciąż modlił się, a stojący za nim Jan i Andrzej również pogrążeni byli w modlitwie. Po tych wstępnych przygotowaniach przyjęli Piotr i Jan Najśw. Sakrament, oddawszy Mu pokłon. Następnie Piotr podał talerz wkoło i każdy z Apostołów sam spożył Najśw. Ciało. Ponieważ wina konsekrowanego nie było już wiele, dolano jeszcze wody i wina i wszyscy znów po kolei przyjęli Krew Pańską. Po odśpiewaniu psalmów i modlitwie przykryto kielich i odniesiono go, jak również i stół, na powrót na swoje miejsce. Pierwsza to była służba Boża, odprawiona przez Apostołów.
Wnet potem poszedł Tomasz do pewnej małej miejscowości w Samarii z jednym uczniem, stamtąd pochodzącym.


Zródło: http://www.sm.fki.pl/emmerich.php?nr=281



Tantum ergo Sacramentum


"Przed tak wielkim sakramentem, upadajmy wszyscy wraz..." głosi polska wersja tej pieśni. Wydaje się, że z oddaniem należnej czci Jezusowi w Najświętszym Sakramencie nikt nie powinien mięć większych problemów. Wszyscy wiemy, że aby oddać pokłon Panu należy przyjąć postawę klęczącą. Okazuje się jednak, iż z tą tak oczywistą czynnością, należną do wykonania w obecności Pana Jezusa, można mięć problemy. Daje się zauważyć coraz głębszy zanik czci należnej Bogu rzeczywiście obecnemu w Najświętszym Sakramencie i w ofierze Mszy. Postępująca barbaryzacja kultury osiągnęła już tak wysoki poziom, że odbija się to także na jakości życia religijnego i na postawie wobec wiary wśród coraz większej ilości osób.

Osobną kwestią związaną z zanikiem postawy klęczącej jest reforma liturgiczna. Wśród wielu różnic między nowym rytem Mszy a Mszą Wszechczasów, istnieje różnica ilości przyklęknięć. Msza "stara" ma czternaście przyklęknięć, podczas gdy w "nowej" zredukowano tę ilość do trzech. Usunięto też w nowym rycie postawę klęczącą przy rozdawaniu Komunii Św. co pociąga za sobą utratę szacunku do obecnego w niej Chrystusa. Likwidacja postawy klęczącej przy przyjmowaniu Komunii, przyczynia się także do zaniku pokory, pobożności i bojaźni Bożej. Zauważyć należy, że ludzi obdarzonych tymi cnotami jest coraz mniej.

 

 

Element uniżenia się przed Bogiem usuwany jest także dość skutecznie przez nową teologię, skoncentrowaną bardziej na służbie człowiekowi i na jego domniemanej "godności". Czyni ona teologia z człowieka bardziej równouprawnionego partnera dialogu z Bogiem jak Jego sługę.

A jak wiadomo ktoś kto jest partnerem nie może być uniżonym w pokorze sługą. Tymczasem katechizm mówi: "Bóg stworzył człowieka w tym celu, żeby człowiek poznał Boga, miłował Go i służył Mu, i tak po śmierci posiadłszy Boga przez uszczęśliwiające oglądanie twarzą w twarz, cieszył się nim na wieki w niebie." [1]

Przedstawię teraz co na temat postawy klęczącej, jako najwłaściwszej postawy katolika oddającego część Bogu, mówi Pismo święte. Odnaleźć w nim możemy ok. pięćset fragmentów mówiących o uniżeniu się przed Bożym Majestatem w formie przyklęknięć, pokłonów, a nawet padnięcia na twarz. Z uwagi na tę wielką ilość skupię się jedynie na kilku, tych najbardziej nam znanych, znajdujących się z pewnością w naszej pamięci, lecz których może nie wiązaliśmy dotąd z kwestią naszej własnej postawy.

Zacznę może nie od samego klękania, lecz od godności człowieka, z której wypływa właściwa postawa człowieka względem Boga. Nie jest to ta "godność" w imię której walczą nowi teologowie do społu z twórcami "praw człowieka", lecz ta wypływająca z nauki Ewangelii.

Zwróćmy uwagę na przepowiadanie Jana Chrzciciela: "Idzie za mną mocniejszy niźli ja, któremu nie jestem godzien, upadłszy, rozwiązać rzemyka u trzewików jego." (Mk 1,7)[2]. Jeśli on, Jan Chrzciciel, z takąż pokorą uznaje wielkość Pana Jezusa, iż gotowy jest jedynie upaść przed Nim, cóż dopiero my, grzeszni. Czyż możemy przystąpić do Niego nie upadłszy na kolana?

Kolejnym ważnym przykładem prawdziwej godności jest postawa setnika, proszącego Jezusa o uzdrowienie swego sługi: "Panie! sługa mój leży w domu paraliżem tknięty i ciężko jest dręczony. I rzekł mu Jezus: Ja przyjdę i uzdrowię go. I odpowiadając setnik, rzekł: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój; ale tylko powiedz słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój" (Mt 8,6-8)[2]. Postawa setnika wyprasza łaskę uzdrowienia. Jak widać, do Źródła łask przystąpić możemy jedynie z pokorą, z należnym szacunkiem.

Następnym przykładem prawdziwej godności jest syn marnotrawny, który po powrocie ze złej drogi powraca skruszony i mówi do witającego go Ojca: "I rzekł mu syn: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i przed tobą; już nie jestem godzien nazywa się synem twoim".(Łk 15,21)[2]. Dobry ojciec przyjął na powrót swego syna, gdyż ten okazał prawdziwy żal za swe przewiny, uznał iż jest grzeszny.

Na kartach Pisma Św. możnaby odnaleźć jeszcze wiele cytatów, mówiących na powyższy temat. Jak widać, godność o której mowa w przytoczonych przykładach, nijak się ma do "godności" o jakiej mówi świat. Nie ma godności dostąpienia łask, gdzie nie ma pokory, skruchy, uniżenia i należnej Bogu czci. Człowiek jest najbardziej godny, gdy klęczy.

Zajmijmy się teraz obecnością postawy klęczącej w Piśmie Św. Jak powyżej, z uwagi na wielką ilość przykładów, skupię się na kilku najbardziej znanych.

W Ewangelii już na samym początku życia Jezusa, przybywają do niego Mędrcy, by oddać mu pokłon: "Gdy więc narodził się Jezus w Betlejem Judzkim, za dni króla Heroda; oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy, mówiąc: Gdzie jest, który się narodził, król żydowski? Albowiem ujrzeliśmy jego gwiazdę na wschodzie i przybyliśmy pokłonić się jemu. (Mt 2,1-2)[2]. Chrystus jest Królem, a czyż można inaczej oda hołd królowi, jak właśnie przez pokłon? Jeżeli ludzie zawsze kłaniali się zwykłym ziemskim królom, by oddać im część, to tym bardziej pokłon należy się Chrystusowi Królowi - Panu nieba i ziemi.

Najwięcej łask wyprasza człowiek, gdy oddaje Bogu pokłon, kiedy klęcząc w pokorze zdaje się na działanie Boże. Spójrzmy na postawę trędowatego: " A oto trędowaty przyszedłszy, pokłonił się mu, mówiąc: Panie! jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. I wyciągnąwszy Jezus rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I zaraz został oczyszczony trąd jego." (Mt 8,2-3)[2]. I nie inaczej jest z nami, których plami trąd grzechu.

Podobnie jak trędowaty, łaskę uzdrowienia wyprasza kobieta chananejska. Nie otrzymała łaski, zanim się nie ukorzyła przed Panem: "A Ona przyszła, i pokłoniła mu się mówiąc: Panie, ratuj mnie! On zaś odpowiadając rzekł: Nie dobra jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać psom. Lecz ona rzekła: I owszem, Panie; bo i szczenięta jedzą z odrobin, które spadają ze stołu panów ich. Wtedy odpowiadając Jezus rzekł: O niewiasto! wielka jest wiara twoja, niech ci się stanie, jak chcesz. I uzdrowiona jest córka jej od owej godziny. (Mt 15,25-28)[2]. Wielka jest wiara twoja, mówi Pan do onej niewiasty, albowiem jest wielka, w uniżeniu swoim.

Największy przykład właściwej postawy wobec Boga, daje nam sam Pan Jezus modlący się w Ogrójcu. Nie ma bardziej przejmującego obrazu modlitwy.

"I postąpiwszy trochę, padł na oblicze swoje, modląc się i mówiąc: Ojcze mój, jeśli to być może, niech odejdzie ode mnie ten kielich; wszakże nie jako ja chcę, ale jako ty. (Mt 26,39)[2].

"I poszedłszy nieco dalej, padł na ziemię i modlił się, żeby go ominęła ta godzina, jeżli to by mogło. (Mk 14,35)[2].

" Sam zaś oddalił się od nich jakby na rzut kamienia, a upadłszy na kolana, modlił się, (Łk 22,41)[2].

Warto zauważyć, że Ewangeliści zgodnie przedstawiają modlitwę Jezusa, i wspólnie podają ten istotny szczegół, jakim jest postawa modlącego się Zbawiciela. Jest to niezrównany przykład nad przykładami tego, jak powinna wyglądać modlitwa kogoś prawdziwie wierzącego, kogoś o wierze którego można rzec, iż jest wielka. Jeżeli Jezus, Syn Boży, klęczy przed Bogiem Ojcem, to wypływa z tego dla nas nauka, jak my winniśmy przystępować do Bożych tajemnic, w szczególności do Najświętszego Sakramentu. Godne przyjęcie Komunii świętej wymaga godnej postawy!

W temacie postawy klęczącej warto przytoczyć też cytat z Ewangelii wg. św. Jana, dotyczący pojmania Jezusa: "Judasz więc wziąwszy rotę, a od najwyższych kapłanów i faryzeuszów służbę, przychodzi tam z latarniami i pochodniami i z bronią. Jezus więc wiedząc wszystko, co nań przyjś miało, wyszedł, i rzecze im: Kogo szukacie? Odpowiedzieli mu: Jezusa Nazareńskiego. Rzecze im Jezus: Jam jest. A stał też z nimi Judasz, który go wydawał. Skoro więc im rzekł: Jam jest, cofnęli się wstecz, i padli na ziemię. " (J 18,3-6)[2].

Po przeczytaniu tego fragmentu, nurtowało mnie jedno pytanie... Czy aby napewno wszyscy oprawcy uklękli przed Jezusem? Odpowiedź znalazłem w objawieniach bł. Anny Katarzyny Emmerich. Jak się okazało, nie ukląkł tylko Judasz. Popatrzmy:

"Jezus tymczasem zbliżył się na kilka kroków do żołnierzy i zapytał głośno i poważnie: Kogo szukacie?" Jezusa z Nazaretu" zawołali przywódcy. A Jezus rzekł: Jam jest!" Zaledwie wyrzekł te słowa, a żołdacy, jakby kurczem gwałtownym ogarnięci, rzucili się w tył i upadli na ziemię. Judasza, stojącego w pobliżu, zmieszało to jeszcze bardziej. Objawił chęć zbliżenia się do Jezusa, lecz Pan podniósł rękę i rzekł: ?Przyjacielu, po co przyszedłeś?" Na co Judasz, zmieszany, zaczął mówić coś o załatwionym interesie, lecz Jezus przerwał mu i, zdaje mi się, rzekł: O, lepiej byłoby dla ciebie nie narodzić się wcale."[3]

Przykładem postawy klęczącej jest także św. Paweł modlący się za Efezjan: "Z tej to przyczyny zginam kolana swoje przed Ojcem Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Ef 3,14)[2].

Na koniec dodam dwa ciekawe cytaty z Apokalipsy, traktujące o oddawaniu Bogu chwały przez upadnięcie przed Nim.

"Dwudziestu czterech starców upadło przed siedzącym na tronie i kłaniali się żyjącemu na wieki wieków i rzucali korony swe przed tronem, mówiąc: Godzien jesteś, Panie, Boże nasz, otrzymać chwałę i część i moc, bo ty stworzyłeś wszystkie rzeczy i z woli twojej były i stworzone zostały. (Ap 4,10-11)

"I gdy otworzył księgę, cztery zwierzęta i dwudziestu czterech starców upadło przed Barankiem, każdy z nich miał cytry i czasze złote, pełne wonności, są to modlitwy świętych." (Ap 5,8).

 

 

Jeżeli tam, w królestwie Niebieskim, przed Bogiem się klęka, by oddać mu należną część, to my tu na ziemi tym bardziej powinniśmy czynić tak samo. Jakże bardzo ustępujemy świętością znajdującym się już u Boga; jakże więc możemy, my grzeszni stać przed Bogiem i co gorsza przyjmować Go w postawie stojącej.

Oczywiście niesposób wyczerpać źródła Pisma Św. , w którym jest jeszcze wiele przykładów, w jakich ludzie aby oddać część Bogu w sposób godny, klęczą. Osobnym morzem pełnym obrazów ludzi oddających hołd Bogu przez postawę klęczącą czy też oddawanie pokłonu, jest Stary Testament. W nim odnajdziemy jeszcze więcej przykładów, kiedy postacie pojawiające się w ciągu historii zbawienia, wybierały tę właśnie postawę w czasie swoich spotkań z Bogiem. Ojcowie narodu żydowskiego, prorocy, królowie, wszyscy oni zginali swe kolana przed Boskim Majestatem. Przypatrzmy się też życiu i postawie świętych. Największe łaski i największą ich ilość wypraszali oni właśnie klęcząc. Nie do pomyślenia jest, by któryś ze świętych odważył się przyjąć Jezusa stojąc. Fakt likwidacji, czy też dyskryminowania postawy klęczącej wydaje się wręcz irracjonalnym, Pismo Święte daje nam do zrozumienia, że ta postawa przed Bogiem jest jedyną, jaką katolik ma przyjmować.