29 listopada 2011 r. na portalu Nasz Lubin ukazała się wywiad, który przytaczamy poniżej.

Henryk Rusewicz ur. 1954 w Złotoryi, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Regionalista, pisarz, publicysta oraz plastyk. Od lat gromadzi i archiwizuje materiały dotyczące dziejów oraz historii regionu od czasów najdawniejszych po współczesność. Od 2000 r. pełni funkcję prezesa STK – Stowarzyszenia Twórców Kultury w Lubinie. Od 2011 r. jest także prezesem Towarzystwa Miłośników Ziemi Lubińskiej – TMZL.

Z Henrykiem Rusewiczem, autorem licznych publikacji o zabytkach i historii Ziemi Lubińskiej, rozmawia Mariola Kosenko

MK: - Panie Henryku z wykształcenia nie jest pan historykiem, proszę powiedzieć skąd się wzięła u Pana pasja pisania o historii?

HR: - Tak, z wykształcenia jestem bardziej prawnikiem niż historykiem. Jak mawiał prof. Kieres, jestem administratywistą. Zresztą pracę magisterską pisałem z zakresu historii Państwa i Prawa, u prof. dr hab. Alfreda Koniecznego, a mianowicie „Chocianów – dzieje ustrojowe miasta do 1945 roku”. Tak naprawdę, historię lubiłem od szkoły podstawowej. Ciekawiło mnie życie naszych praprzodków. Później w szkole średniej miałem bardzo dobrą nauczycielkę tego przedmiotu – Panią Olgę Gierałt. To była wspaniała kobieta i pasjonatka tego co robiła. Jeszcze później, już na studiach trafiłem do grupy prof. A. Koniecznego, który ugruntował mnie w tej mojej pasji. W swoich pracach piszę o zabytkach i przeszłości ziemi, na której przyszło żyć nam, i naszym dzieciom.

- Wspomniał Pan o Chocianowie, dlaczego właśnie o historii tego miasta Pan pisał pracę magisterską?

- Bo to jest miasto mojego dzieciństwa. Tam spędziłem dwadzieścia najpiękniejszych i beztroskich, młodzieńczych lat swojego życia. Pozostało trochę kolegów i koleżanek z dawnych czasów, i pozostał sentyment. Zresztą nadal tam mieszka moja mama, brat oraz siostra z rodzinami.

- Pisze Pan o Ziemi Lubińskiej. Jest to chyba pojęcie niedookreślone, bo przecież nie jest ujęte jakimiś granicami.

- Ma Pani rację, Ziemia Lubińska to pojęcie bardzo, bardzo względne. Najczęściej kojarzy się z obszarem powiatu lubińskiego, ale nie jest to takie oczywiste. Na przestrzeni lat, granice powiatu zmieniały się wielokrotnie i to bardzo znacznie. Przecież Chocianów z okolicami prawie od zawsze był związany z Lubinem. Polkowice przez długi czas były  w granicach księstwa, a później powiatu głogowskiego, ale przez znaczny okres znajdowały się też w granicach powiatu lubińskiego. Ziemia Lubińska nie jest więc pojęciem występującym w "oficjalnej" geografii. Tym bardziej nie jest pojęciem administracyjnym.

- Czym więc jest Ziemia Lubińska?

- Najprościej można by powiedzieć, że jest to obszar rozciągający się wokół Lubina. Granice jego są płynne, rozmyte. Na północy sięgają Polkowic, na południu znajdują się gdzieś w połowie drogi do Legnicy, na wschodzie wyraźną granicą jest Odra, a na zachodzie opiera się o Chocianów i Jakubowo Lubińskie. Niezwykle ciekawe i burzliwe dzieje Dolnego Śląska w sposób oczywisty odcisnęły swoje piętno także na naszej ziemi. Różne wydarzenia kulturowe, gospodarcze, polityczne oraz militarne, wywarły niewątpliwy wpływ na życie społeczności Lubina i okolicznych miejscowości. Żyli tu Polacy, Niemcy, Żydzi, Czesi, Łemkowie, Ukraińcy oraz obywatele Związku Radzieckiego i każda z tych nacji ma swój niepowtarzalny udział w wielowiekowej oraz wielokulturowej historii tych ziem. To wszystko, oczywiście obok miedzi, jest skarbem tej ziemi. Nie możemy dopuścić do tego, aby o tym wszystkim zapomnieć. Przecież rok 1945 nie powinien być jakąkolwiek cezurą. Historia sięga dalej - w prawie tysiącletnią przeszłość.

- Jednym z ostatnich owoców Pana pracy jest książka „Zabytki architektury Lubina”, w której zamieszczone są także Pana grafiki. Skąd wziął się pomysł na książkę?

- O zabytkach lubińskich jest już kilka publikacji, ale ja chciałem przedstawić je trochę inaczej. Nie jest to typowa książka historyczna, nie wnikałem też w szczegółowy opis budowy poszczególnych obiektów. Dla przeciętnego czytelnika, nie obeznanego ze sztuką budowania i historią sztuki, opis, np. o konstrukcji dachu, jętkach, węgarach itp. był by mało zrozumiały i nudny. Ja chciałem przybliżyć funkcję, przeznaczenie i krótką historię danego obiektu, często też przybliżyć ciekawostki oraz ludzi z nim związanych. Jeżeli zaś chodzi o grafiki w moich książkach, to powód jest prosty. Jadąc w plener, zwiedzając jakieś ciekawe miejsca bardzo często robię odręczne szkice, które później w różny sposób wykorzystuję w swojej twórczości, czy to malarskiej, czy też pisarskiej. Zresztą fotografia jest dzisiaj ogólnie dostępna. Każdy ma aparat fotograficzny, chociaż by w telefonie komórkowym, a rysunek czy grafika jest czymś bardziej atrakcyjnym i mniej dostępnym.

- Jakie ma Pan plany na przyszłość?

- Właśnie w druku jest najnowsza moja publikacja „Ziemia Lubińska, miejsca, ludzie, osobliwości i tajemnice”. Jest to pierwsza część poświęcona różnym ciekawostkom z tego terenu. Pierwotnie sądziłem, że będzie to pojedyncza książka, ale materiału jest tak dużo, i ciągle gromadzę nowy, że postanowiłem wydać ją w dwóch częściach.

- Życzymy więc dalszych sukcesów i czekamy na kolejne, ciekawe publikacje. Dziękuję za rozmowę.