sztuka współczesna wg

                   Myśli nieuporządkowane - czyli - ROZWAŻANIA DOJRZAŁEGO MALARZA

 
W malarstwie tak jak w życiu nie ma obiektywnego ideału kobiety.
Ocena jest wyłącznie subiektywna,bowiem każdy z nas posiada
własne wyobrażenie, wytworzony przez siebie wizerunek
oparty na guście, smaku i estetycznym odbiorze stworzonej
przez siebie wizji kobiecej postaci zaspokajającej jego osobiste
zapotrzebowanie w uduchowionej najczęściej niematerialnej formie.
                                                                                                              Waldemar Gołdys
 
 
Artysta wykorzystując swój talent ma obowiązek tworzyć własną sztukę,
płynącą wprost z jego duszy i potrzeby serca.
Winien przetwarzać mocą swojej wyobrażni istniejącą rzeczywistość, nie zawsze sprzyjającą widzowi
w bardziej dostępny,przystępny świat nadając mu swoją nierzadko wizjonerską formę
popartą kolorem i światłem zmuszając tym samym odbiorcę do chwili refleksji, zadumy a nawet chociaż
 chwilowego oderwania się  od realiów dnia codziennego.
                                                                                                                 Waldemar Gołdys
 

 
Na wstępie pragnę zaznaczyć,że są to jedynie moje odczucia, oparte na osobistych przemyśleniach w dotykającej mnie bezpośrednio dziedzinie jaką jest
sztuka i twórczość artystyczna, która bez cienia wątpliwości powinna mieć o wiele większy wydżwięk w naszym społeczeństwie nie wspomnę nawet o
należnym szacunku i docenieniu ludzi dokładających swoją cegiełkę w budowaniu naszej kultury narodowej.
 Doczekaliśmy czasów, w których to jedynie politycy, ze swoim nie zawsze poprawnym zachowaniami, często niezbyt mądrymi wypowiedziami zabiegają o swoją popularność we wszystkich dostępnych im mediach, niestety spektakl w ich wykonaniu nie napawa optymizmem, słuchając ich zastanawiam się czy żyjemy na tym samym świecie i tym samym czasie. 
 
  Pewien młody człowiek gapiąc się w telewizor gdzie jak sam raz odbywała się bzdurna jak zwykle debata z udziałem polskich polityków na temat zubożenia społeczeństwa za obecnych rządów, rzecze do stojącej obok niego dziewczyny - " Patrz kochanie,jesteśmy jakby  w teatrze a mając przed sobą tak zaprezentowaną "sztukę" zastanawiam się czy może być brana pod rozwagę jakakolwiek kultura ".
To ma być teatr - pomyślałem, w końcu podsumowałem, wstyd, żenada i spokojnie udałem się w swoją stronę. 
 
 Promotorami i propagatorami polskiej sztuki powinni zajmować się ludzie władzy, posiadający największe wpływy w naszym państwie a mianowicie cała klasa polityczna z rządem na czele, to właśnie ich obowiązkiem jest rozpowszechnianie i przekaz ludziom świadomości kulturalno - oświatowych.
To od nich i im powinno zależeć jak postrzegana i odbierana jest w dzisiejszych czasach sztuka współczesna i sami artyści.
Niestety nie wygląda to najlepiej, z przykrością stwierdzam, że w gronie wspomnianych wyżej osób, naszych reprezentantów, wybranych w powszechnych wyborach i to przez nas czyli ogólnie przez społeczeństwo,bardzo rzadko,słyszy się w ich niekończących się tyradach przepełnionych samymi "mądrościami"
słów o sztuce,chyba,że przytoczę tu - "kulturę i sztukę" - widniejącą wyżej na pasku w różowym kolorze.
W moim odczuciu polscy artyści są przez klasę polityczną, ogólnie rzecz biorąc traktowani po macoszemu, odważę się nawet powiedzieć w dużej mierze ignorowani, pozostawieni samym sobie ponieważ {tak myślę} pokazywanie się w artystycznym otoczeniu nie wpłynęłoby na zwiększenie medialności a co za tym idzie popularności polityka co jest dla nich sprawą najważniejszą - w myśl zasady - aby jak najczęściej o mnie pisali i pokazywali w telewizji.
Wydawać by się mogło,że dopuszczanym i akceptowanym dla naszych polityków bezpośrednim kontaktem ze "sztuką" to pokazywanie społeczeństwu czyli potencjalnemu wyborcy własnego wizerunku prezentowanego na olbrzymich bilbordach czy plakatach rozwieszanych gdzie popadnie.
Moim skromnym zdaniem polska klasa polityczna stworzyła własne, zamknięte kółko kulturalno - oświatowe, a do nas jedynie należy przytakiwanie
i oklaskiwanie ich "genialnych" pomysłów i poczynań. 
  TWOIM ZDANIEM TO - " BYT TWORZY ŚWIADOMOŚĆ " - CZY ODWROTNIE, ale ty zapewne powiesz
 "banał to, głupi frazes" i pewnie masz rację, ale czy napewno.
                                                                      A jak to jest z naszą moralnością ? 
                               Jestem hipokrytą/ką,czy nie ?   Moja moralność jest taka sama jak jej/jego ?   Jesteś zadowolona/y z życia ?
                                       Twoja praca przynosi Tobie wymierne korzyści materialne?    Masz tyle samo obowiązków co przyjemności ?
                                MOŻESZ  Z  PEŁNYM  PRZEKONANIEM  POWIEDZIEĆ - " JESTEM  SZCZĘŚLIWA " !
    Czy Twój związek opiera się na partnerstwie ?
    Czy miałabyś odwagę na dokonanie radykalnych zmian w swoim życiu osobistym ?
    Czy kierowanie się dobrem dzieci jest najważniejszym powodem by trwać w toksycznym związku ?
    Przeraża cię strach przed samotnością ?
    Pozostajesz w związku z kimś kogo już nie kochasz ?
    W dalszym ciągu czekasz na szaloną, wielką, namiętną miłość ?
    Czy to prawda, że rodzimy się, żyjemy wśród ludzi i umieramy w samotności ?
    Kiedy ostatni raz zostałaś zaproszona na spacer, do kawiarni, kina, teatru, na wystawę malarstwa czy rzeźby ?
    Czy posiadasz we własnym domu dzieło sztuki ?
    Nie nabywasz dzieł sztuki ponieważ jej nie lubisz, czy nie masz pieniędzy ?
    Czy związałabyś się z artystą ?  
                        Jednak wróćmy do malarstwa ponieważ to jest to co umiem i lubię robić najlepiej,
                      a tak prawdę mówiąc nic innego nie potrafię { chociaż jakby się głębiej zastanowić }.

 
 Czy każda forma i treść przedstawianej sztuki jest przez Ciebie akceptowana, rozumiana i do przyjęcia ?
Czy każdy rodzaj sztuki znalazłby miejsce w twoim domu ?
Dlaczego kupujesz nic niewarte reprodukcje zamiast nabyć oryginalne,niepowtarzalne dzieło ? 
 A teraz zapraszam do poobcowania z inną dziedziną mojej twórczości  tj.rzeżbą kameralną.
 
 
 
Bywa również, że czasem zajmuje się rysunkiem.
 
 
 
 
Obecnie, to znaczy od kilku lat zaczołem tworzyć artystyczną grafikę  komputerową.
Na początku nie jest łatwo należy jedynie opanować kilka programówn graficznych
i to wszystko a efekty myślę, że widać poniżej.
 
 
 
 
 
 
 
  

 
Pozostało mi jeszcze zaprezentowanie poezji, wprawdzie,być moż  nie najwyższych lotów,
ale jak to ludzie mówią - artyście wolno więcej. 
 
 
   Waldemar Gołdys
Zosia i jej Misiaczek

Syczy misio oj!oj! uj!

Bo go Zosia gryzie w chuj.

Ona czując jego ból,

Szepce słodko-Misiu mój,

Jestem przecież cała Twoja,

Nie patrz na mnie jak na zbójcę,

Ale prędko skarbie drogi,

Wsadź mi członka między nogi.

W bólu chcę ci ulźyć miły,

Więc pospiesznie bez uj,uja,

W moją szparkę wciskaj chuja.

Jęczy Zosia oj! ej! aj!,

Prosi Misia,

Misiu,szybciej,głębiej,mocniej!,

W rozpaloną cipkę Juzka pchaj.
Jest mi z Tobą tak cudownie,tak wspaniale,
Jestem w niebie i przyznaję,

Tylko z Tobą jest doskonale.

Miód obficie z cipki płynie,

Ja gdzieś w chmurach rozmarzona,

W sercu moim miłość gości,

Rozkosz, piękno, czar i urok,

My splątani w swej nagości,

Nikt i nic nas nie rozdzieli,

Jest czerń nocy,biel pościeli,

Ja i Ty na zawsze razem,
Jestem Twoja a Ty Mój,

Niech ta chwila wiecznie trwa,

Miś i Zosia - Ty i Ja.

 
Czujesz się urażona/y, obrażona/y, a może rozbawiona/y po przeczytaniu nazwijmy to  -  a może jednak poezji.
Biorąc pod uwagę fakt, że jakimś cudem znalazłaś/eś się na tej stronie dodam Ci jeszcze maleńki fragmencik
z mojej książki  " Wspomnienia dojrzałego malarza ", jest to pierwszy odcinek opowiadania pt. "Zosia i jej Misiaczek".
 
 
 

Lato dawno minęło,obecnie i kalendarzowa jesień również zmierza do swego końca,jest ósmy grudnia i jak można przypuszczać u mnie od jakiegoś czasu jest bez jakichkolwiek zmian,to znaczy,jakoś tak zaistniał czas postu spowodowany chwilowym brakiem kontaktów damsko-męskich i na obecną chwilę jak to się najczęściej zdaża po każdej krótszej lub dłuższej sielance z kobietą finał jest do przewidzenia, w końcu i tak pozostaję sam.

To co wciąż jest niezmienne to tylko to, że w dalszym ciągu zamieszkuję w tym samym domu a jedynmi zmianami jakie u mnie nastąpiły dotyczą niestety,ale umeblowania innymi słowy dokonałem zakupu nowej wersalki,która jest szersza od poprzedniej,wygodniejsza można rzec dająca większy komfort spania czy poleżenia w towarzystwie sympatycznej, szczupłej,miłej i gorącej kobietki, do kompletu należą jeszcze dwa duże fotele.

Meble tak na pierwszy rzut oka można określić jako stylowe,pokryte taką samą tapicerką pamiętające zaledwie zapach ciała jednej dziewczyny Oli,modelki, która ostatnio pozowała mi do aktów,lecz wspomniana Ola to już historia ponieważ rozstaliśmy się kończąc jednocześnie wspołpracę w dziedzinie artystycznej jak i czysto prywatnej.

W tej chwili dochodzi godzina dwudziestatrzecia,nudzę sie jak przysłowiowy mops chociaż często przebywam sam to jakoś nie jestem w stanie przyzwyczaić się do życia w pojedynkę,jest nudno,popalam papieroska,popijam winko,obok stoi radio,z którego płynie nawet przyjemna mile łechcąca uszy muzyczka,ogladąm swoje obrazy zajmujące a raczej pokrywające wszystkie ściany,czuję coś w rodzaju zadowolenia i smutku zarazem,miały być atrakcje i co z tego wyszło,zupełnie nic.

Prawdę mówiąc to na dzisiaj były plany,które niestety nie wypaliły,ponieważ jeszcze do południa byłem przekonany,że będzie niezwykle miło i sympatycznie,spędzę ten wieczór a może rownież i noc w towarzystwie uroczej kobiety,z którą byłem umówiony,ale niestety widocznie było mi pisane spędzenie tego czasu w pojedynkę czyli solo.

Miało być wesoło a nie będzie,więc musi mi wystarczyć moje własne towarzystwo, wypity wcześniej szampan powoli zaczyna robić swoje,no cóż od tego jest,dodam w tym miejscu,że za oknami choć jest ciemno to wcale nie czuje się zimna biorąc pod uwagę porę roku,nie ma mrozu, śniegu.

Można powiedzieć typowa wiosenna pogoda a przecież w dalszym ciągu mamy jesień, być może w końcu doczekałem się ciepłych krajów tu u nas w Polsce.

Siedzę przy stole w pokoju,sam jak przysłowiowy palec,wolny strzelec dodam jeszcze i z przykrością stwierdzam, że to nie pierwszy raz zadrwił ze mnie jak się okazuje, niesprawiedliwy,bezduszny los niwecząc mój plan ułożenia sobie życia po mojemu.

Byłem przekonany, miałem pewność,że powinien to być miły wieczór, wypełniony atrakcjami do tego spędzony z sympatyczną kobietą,z którą nawiązałem kontakt jakieś mniej więcej trzy miesiące temu.

Jak widać wspólne planowanie spaliło na panewce,jednak nie ma co załamywać rąk wyszło jak wyszło,nie będę rozpaczał z tego powodu i w dalszym ciągu samotnie siedzę przy szampanie, bąbelki zaczynają tańczyć w głowie a ja nawet nie widzę potrzeby zapalania świec stojących na stole.

Wprawdzie dziewczyna o imieniu Zosia,która teraz powinna być tu ze mną przełożyła naszą pierwszą randkę na inny termin,który dopiero mieliśmy uzgodnić,wprawdzie przepraszała telefonicznie, powiadamiając mnie o niemożności spotkania, chociaż sama także nie może doczekać się naszego pierwszego bezpośredniego kontaktu,lecz zupełnie wyleciało jej z głowy, że właśnie w tym dniu jej rodzony brat obchodzi imieniny i w związku z tym musi odłożyć przyjazd do mnie.

W zamian składa mi propozycję, prosi abym to ja przyjechał do niej i we dwoje mielibyśmy udać się się na rodzinną imprezkę,być może nie spodziewała sie odmowy,ale odmówiłem, uważałem bowiem, że nie jest to właściwy moment by poznać jej rodzinę i tak wszystko się skąplikowało, ona teraz jest gdzieś tam a ja tu.

W tym miejscu dochodzę do wniosku,dalej popijając szampana, że nie mam zamiaru rozmyślać czy roztrząsać decyzji dopiero co poznawanej kobiety.

Jest pewne wybrała rodzinną uroczystość zamiast mnie i na tym należy poprzestać, więc daję sobie spokuj z bezsensownymi rozważaniami,

szkoda zdrowia,w końcu ona nie jest jedyna na tym bożym świecie,a poza tym mieszka czterdzieści kilometrów od Warszawy i nawet tak niewielkie odległości najczęściej nie sprzyjają miłości czy trwałości związku więc nie ma co rozpaczać nad nierozlanym jeszcze mlekiem.

Pół butelki szampana wypite, popalam przy tym dość często jak to zwykle bywa rozmowa nawet ze sobą także lubi dym, a Zosia no cóż jest pierwszą kobietą po czterdziestce,z którą postanowiłem się spotkać w celach bliskiej a być może nawet bardzo bliskiej znajomości, przynajmniej tak przypuszczałem.

Aż wydaje mi się to dziwne,ponieważ jak do tego czasu moje znajome do łóżka nie przekraczały trzydziestu - no powiedzmy trzydziestupięciu lat a obecna kobieta czyli Zosia z pewnością ma skończone czterdzieści pięć biorąc pod uwagę wiek jej dwójki dzieci i tak mieszkająca z nią córka jest dwudziestodwulatką a syn przebywający na chwilę obecną w Anglii liczy sobie dwadzieścia jeden lat.

Po pewnych przemyśleniach i przewartościowaniach jakich czasem musimy dokonać w wyborze kobiety wnioskuję, że tak jak do tego czasu jestem jak zwykle wybredny w doborze, lecz jednak otwarty na zmiany i spotkanie, zapoznanie ale już innego typu kobiety niż dotychczas, tym razem nie jestem zainteresowany nowymi doświadczeniami natury tylko erotycznej.

Obecnie moje zapotrzebowania ulegają zmianom,zmierzają w kierunku trwałego związku w którym seks jest wynikiem, odzwierciedleniem wspólnej,jednoczesnej potrzeby dusz i ciał dwojga kochanków darzących się wzajemną miłością.

Tak na codzień odczuwam brak głębszych uczuć w życiu osobistym, potrzebuje kobiety na długi okres czasu, mam przesyt krótkotrwałych przygód,flirtów,czy miłostek, które nic nie wnoszą oprócz chwilowego zadowolenia i wątpliwej mimo wszystko satysfakcj.

Chociaż relacje z młodymi kobietami są burzliwe emocjonalnie, jest bardzo miło nawet wydaje się czasami spontanicznie, panuje zachwyt, satysfakcja,ale niestety brakuje w tym wszystkim jedynie tego co powinno wiązać,łączyć, złączyć i połączyć kobietę z mężczyzną a jest nią wielka, wzrastająca z każdym nowym dniem, gorąca, dozgonna miłość.

Ludzie mówią wystarczy wierzyć,a odnajdziesz to czego szukasz.

 

Jeżeli zaciekawił Cię powyższy tekst , więcej szukaj na "super lista art"

 
  Waldemar Gołdys  malarz