nowości‎ > ‎

‎‏‎‎‎‎‎‎‏‏‏‏‎‎‏‎‎‎‏‎‎‏‎‎‎‏‏‏‏‏‏‏‏‏‎‏‎‏‎‎‏‎‎‏‎‎‏‎‎‏‏‏‎‎‏‎‎‎‏‏‎‎‏‎‏‏‎‎‏‏‎‏‏‎‎‎‏‎‏‏‏‎‎‏‏‏‎‏‏‎‎‏‎‏‎‎Buntownik z wyboru

opublikowane: 14 paź 2009, 05:23 przez Czarek Rogowski   [ zaktualizowane 2 gru 2009, 13:44 przez Cezary Rogowski ]

Pochodzę z małego miasteczka, gdzie poza bezrobociem można znaleźć jeszcze narkotyki, alkohol i chyba nic więcej. Do Kołobrzegu przyciągnęła mnie praca przy koniach. Zajmowałem się wszystkim: począwszy od sprzątania, aż do prowadzenia hipoterapii. Po dwóch latach zmieniłem zajęcie zostałem ochroniarzem. W związku z nową pracą zacząłem ćwiczyć kulturystykę i różne style walki. Szło mi dobrze, tak więc po pewnym czasie praktycznie wykorzystywałem to co potrafiłem. Wpadłem w nałóg, bardzo często brałem amfetaminę. Potrzebowałem pieniędzy, tak więc zacząłem zarabiać po godzinach pięściami. Moja rodzina zaczynała stawać się coraz mniej ważna. W niedługim czasie z sześćdziesięciu kilogramów wagi dobiłem do setki. Predyspozycje do tego co robiłem miałem dobre, ale to czym się zajmowałem było ewidentnie złe.  W końcu moje życie legło w gruzach rozstałem się z rodziną, zostawiłem swoja ukochaną żonę i dwójkę dzieci. Wyjechałem do rodzinnego miasteczka, a tam żyłem sobie beztrosko; narkotyki, piwo i tak w koło. Z biegiem czasu zaczęło mi czegoś brakować, spędzałem długie chwile na spacerach, rozmawiając ze sobą, nie mając o tym pojęcia, że ktoś wysłuchuje tego co mówię.  Moje wizyty u dzieci w niczym nie poprawiały stosunków w rodzinie. Doszło do tego, że moja żona nie wpuszczała mnie nawet na korytarz. Nie wiem kiedy zacząłem się modlić... W mojej głowie zrodziła się myśl, aby ostatni raz odwiedzić rodzinę, a potem odebrać sobie życie. Jadąc pociągiem modliłem się o to, aby zrobić to szybko i bezboleśnie. I uwierzcie mi Bóg odebrał mi życie, ale to stare. A było to tak: Beata nie wiedzieć czemu wpuściła mnie do mieszkania. W czasie rozmowy stwierdzili?my że warto zacząć jeszcze raz, że warto poukładać sobie życie, tylko że w oparciu o jedną osobę więcej. Beata opowiadała mi o swoich modlitwach, postanowieniach dotyczących chodzenia na nabożeństwa, prowadzenia dzieci na lekcje religii. Opowiedziała mi o Jezusie Chrystusie, który chce ratować nas z każdej opresji.  Zaczęliśmy chodzić do kościoła, ja rzuciłem nałogi, a miałem ich trochę: alkohol, papierosy (cztery paczki w ciągu nocy), amfetamina (dwie kreski prawie co godzina). To był również koniec z walkami za pieniądze. Przestałem również słuchać muzyki, która nie koniecznie musiała podobać się Panu Bogu.  Siedem miesięcy później, 1 kwietnia 2005 roku, przypieczętowaliśmy swoją decyzję pójścia za Chrystusem. Chrzest był piękny, uroczysty. Bardzo się cieszyłem z tego, że to już koniec mojej walki duchowej, ale byłem w błędzie. Diabeł walczy o każdą osobę. Ja niestety poległem. Miałem bardzo ciężkie chwile, ale świadomość i wiara, że tylko przez przyjęcie Jezusa Chrystusa do swojego serca możemy zwyciężyć, pomogła mi odnieść sukces! Ja zwyciężyłem! Kocham Boga i boję się żyć bez Niego.  Moje nawrócenie trwa dalej i chcę aby trwało do końca moich dni. Wiem, że nie będzie łatwo, ale nie chcę się tym za bardzo martwić najważniejsze, abym żył każdego dnia z Jezusem. On mnie przeprowadzi przez życie. Jestem osobą, która była zdemonizowana, ale Pan kolejny raz okazał mi łaskę i uwolnił mnie od złych mocy. 

Rafał Kowalski
Comments