CZĘŚĆ 1: Historia reaktywacji czapki marzec 2009 – dzisiaj

Satyra na pijaństwo żaków – XVI wiek, zbiory Muzeum Etnograficznego w Krakowie


Od czego to się wszystko zaczęło?


Marzec 2009. Dwóch studentów drugiego roku medycyny – Kasper Krawet i Tadeusz Hessel (ja) siedzą na wykładzie z obrazowania medycznego. Zazwyczaj mamy o czym rozmawiać – tak było i tym razem. Kasper był wyraźnie zafascynowany fragmentem książki prof Zdzisława Gajdy O ulicy Kopernika. Oto ów fragment:


Wracajmy do studentów. Z czasem przywdziali aksamitne czapki. Dla każdego wydziału w innym kolorze, z wyjątkiem Wydziału Teologicznego (...). Medycy nosili czapki bordowe, z trupią czaszką nad lewą skronią, którą po wojnie zamieniono na równoramienny krzyż. Czapka nobilitowała. Za PRL-u wmówiono studentom, że to burżuazyjny przesąd. I wierzą w to do dziś - przestali nosić czapki.


Cóż, ten fragment mnie też zaintrygował. W tym momencie doszedłem do wniosku, że musimy zacząć działać i może te czapki skądś zdobyć. Nie spodziewałem się, że będzie wymagać to tyle zachodu i poszukiwań. Po prostu nikt o czapce nic nie wiedział. Rozmawiałem o niej nawet z bukinistami z przejścia między peronami na Dworcu Głównym. Dowiedziałem się, że w latach 90. podjęto na Wydziale Historii UJ reaktywację czapki, ale się nie udało. Podobno próbowano założyć czapkową korporację (sic!). O tym, dlaczego nie jesteśmy korporacją – trochę dalej.


Nasz cel jest prosty: by czapka studencka wróciła na głowy studentów. Oczywiście nie wszystkich, bo nie chodzi o to, by kogoś do czegoś zmuszać, czy też tworzyć mundurki dla młodzieży akademickiej. Przede wszystkim czapka powinna przestać szokować! Przynajmniej studenci powinni wiedzieć, co ona oznacza i że nie jest to bynajmniej czapka harcerska.


Drzeworyt przedstawiający obrzęd beaniów – czyli otrzęsiny albo kocenie pierwszoroczniaków na średniowiecznych i renesansowych uniwersytytach. W Krakowie beania zostały już zakazane przez rektora w XV wieku – głównie z tego powodu, że otrzęsiny zaczynały być tak ciężkie, że odstraszały kandydatów. Takiego „beana” czyli kota porywano do podkrakowskiej karczmy i więziono tygodniami w piwnicy. Taki delikwent nie dość, że był upokarzany podczas wielu prób to w dodatku musiał jeszcze płacić swoim oprawcom za jadło i napitki!


Czapka – symbol śmierci i uroczystości?


Osobną kwestią stała się także ewolucja czapki studenckiej – z symbolu bycia studentem stała się martwym „gadżetem” wyciąganym z szaf organizacji studenckich podczas inauguracji roku, apeli i pogrzebów profesorów. Dla wielu studentów zaczęła ona tyle co jakiś sztandar i nic więcej. Nie wnikam, dlaczego tak

się stało, bo sam do dzisiaj szukam przyczyn zaginięcia obyczaju noszenia czapki, ale w momencie w którym zagościła ona tylko i wyłącznie na półkach, przeżyła drugą śmierć. Dlaczego? Bo student ją ubierąjący nawet nie był jej właścicielem. Nie obwiniam tutaj nikogo – stwierdzam fakt, bo dla wielu osób czapka nie powinna wychodzić poza te ramy. Zaznaczają to w szczególności osoby, którym nasze pomysły się średnio podobają.


Historia reaktywacji i nasze związki z Francją i Belgią


Całą ideę reaktywacji napędzał mój pomysł zastosowania w czapce paru belgijskich i francuskich pomysłów. Dokładnie w lutym 2009 byłem w Besançon we Francji. Przez dwa i pół tygodnia wyjazdu poznałem tradycje francuskiej czapki studenckiej. Czyli odbyło się to na parę tygodni przed ową rozmową z Kasprem na wykładzie. Zobaczyłem, że nie jest ważna sama czapka, ale dołączone są do niej wartości folkloru studenckiego np. śpiewanie piosenek, przekazywanie sobie pinsów na czapki czy kultywowanie pewnych zwyczajów. Właściciel takiego nakrycia głowy miał na nim oznakowane, gdzie i co studiuje, a dzięki czapkowym biesiadom miał okazję poznawać ciekawych ludzi z innych wydziałów. Zawstydziło mnie to, że z polskich piosenek znam tylko „Hej sokoły” i „Deszcze niespokojne”. Wstyd! Koledzy i koleżanki z Besançon znali dziesiątki poważnych i mniej poważnych francuskich przyśpiewek i piosenek. Sam wiem, ile piosenek zna mój tata po studiowaniu w latach 80. na AGH-u. Ja już studiowałem drugi rok na UJ-cie i nie znałem praktycznie nic! W moje głowie zaświtał pomysł – reaktywacja naszej czapki studenckiej z lekką pomocą gotowych już wzorców zagranicznych.


Dowiedziałem się, że w 1968 roku czapka studencka w Belgii i we Francji także zniknęła z głów studentów. Pojawiła się z powrotem w latach 80., z większą ilością pinsów, z obowiązkowymi chrztami i koceniami. To już nie były te same czapki, bo nie można ich było dostać od razu. Pomysł „Bractw” opiekujących się tradycjami studenckimi wydał mi się interesujący i zacząłem się zastanawiać nad jego wprowadzeniem w Polsce.


W sierpniu 2009 odbyłem także praktyki studenckie w Belgii, w miejscowości Ransart (naprzeciwko lotniska w Charleroi). Tamże przez miesiąc jeździłem na wizyty domowe z młodym lekarzem rodzinnym, który działał w la calotte, to jest w belgijskiej czapce studenckiej uniwersytetów katolickich. Dowiedziałem się od niego mnóstwa rzeczy, choć jedną z najciekawszych było stwierdzenie; „Uważaj, czapka potrafi przysłonić studiowanie”! Byłem też ogromnie zafascynowany folklorem studenckim w Belgii, czy to z uniwersytetów katolickich (la calotte), czy z laickich (la penne). Ogromne wrażenie wywarł na mnie film dokumentalny „Le folklore étudiant – à quoi ça sert?” („Folklor studencki – do czego to służy?”), w którym pokazano obyczaj różnych czapek w tymże kraju.


Polskie czapki studenckie UJ w Liege, marzec 2010


Dodam też, że podczas wakacji byłem po rad drugi w Besançon. Odwiedził mnie tam w drodze na południe Europy Paweł Nawrot i Ewa Paradysz – podczas onego pobytu oboje podchwycili czapkowy pomysł.


Ogólnie warto wyjaśnić, skąd pomysł połączenia umarłej tradycji ze zwyczajami z Europy Zachodniej, jak np. pinsowanie czapki? Spodziewałem się wraz z Kasprem, że czapki samej dla siebie nie da się wskrzesić. Pomysł czapki, która symbolizowałaby reaktywację folkloru studenckiego to byłoby coś! Ktoś noszący czapkę znałby czapki zagraniczne, potrafił zaśpiewać piosenki biesiadne, wypić w nietypowy sposób piwo i dać pinsy znajomym, ot co! Może to brzmi trochę śmiesznie, ale zależało nam na stworzeniu alternatywy wobec „kultury kielonka”, jaka panuje w Polsce. Na początku nawet tego nie planowaliśmy, ale okazało się, że to jeden z najważniejszych elementów studenckiego folkloru. Jest coś strasznego w tym, że studenci w Polsce nie potrafią wymyślić nic innego. Gdzie podziały się zespoły, kabarety studenckie? Zostały tylko domówki i kluby? Ale kluby są na całym świecie, mniejsze, większe... Stąd też pomysł karczm piwnych. Kto był i widział – ten chce wrócić jeszcze raz, bo to coś innego w morzu powtarzalności. Mam też pomysł, by przy czapce powstało zrzeszenie „weteranów” czyli absolwentów. Może uda się stworzyć naprawdę żywe i pulsujące środowisko wychowanków uniwersytetu? W Belgii to działa.


Jest też inny problem, jaki napotkaliśmy przy reaktywacji. Jest nim pauperyzacja studiów – po prostu studiowanie już dzisiaj praktycznie nic nie oznacza – 50% ludzi po 18 roku życia studiuje. Może to być największe zagrożenie dla reaktywowanej czapki. Dlaczego? Bo po co manifestować przynależność do czegoś, co jest ogólnodostępne?


Czyli po co w końcu ta czapka?


Integracja międzyrocznikowa, międzywydziałowa, międzyuczelniana i międzynarodowa. To główne cele czapki studenckiej. Chciałem z Kasprem, by coś takiego powstało, choć na początku nie myśleliśmy o niczym więcej, jak tylko o tym, żeby ta tradycja przyjęła się na UJ.


Osobiście odczuwałem od pierwszego roku brak takiego elementu, dzięki któremu mógłbym zamanifestować swoją studenckość. Nie ukrywam, że studiując medycynę muszę poświęcić troszkę więcej mojej młodości niż ogół studentów. Nie wynika to z jakiegoś kompleksu wyższości, tylko tak po prostu jest. Stąd właśnie może jakaś chęć identyfikacji? Nie ukrywam, że poza tym Wydział Lekarski posiada szeroką symbolikę i silne esprit de corps? Pewnie dlatego inicjatywa o takim charakterze wyszła od nas. Zresztą według Profesora Dybca, to medycy w Żaczku najdłużej nosili czapki w latach 50. i kazali innym studentom mówić na siebie per „pan”. Ciekawe zjawisko! Ale już całkiem na serio – brakuje ciekawych i oryginalnych manifestacji studenckości. Myślę, że to fajna sprawa móc po studiach położyć w domu swoją czapkę na półce całą obładowaną pinsami z różnych imprez i wyjazdów. I móc przede wszystkim założyć ją na Absolutorium, a nie żaden zakichany beret oksfordzki!


Wrzesień 2009 i pierwsza wizyta u Prof Gajdy


Sytuacja wyglądała tak – szukaliśmy informacji o czapce studenckiej UJ wszędzie, chodziliśmy po wielu krakowskich muzeach przez pół roku i właściwie byliśmy w tym samym miejscu, co w marcu. Postanowiliśmy sie wybrać z Kasprem do osoby, od której dla nas wszystko się zaczęło, to jest do prof. Zdzisława Gajdy. Podczas pobytu w Belgii napisałam projekt statutu czapkowego. Profesor łaskawie przejrzał nasz projekt i wprowadził poprawki – zaczęły się moje prawie cotygodniowe pielgrzymki na Katedrę Historii Medycyny. Dzięki pomocy prof. Gajdy mieliśmy już pod koniec września pierwszą czapkę, którą przekazał nam prof Lech Konieczny z Katedry Biochemii. Ile ja się nachodziłem, żeby tę czapkę zdobyć!



Czapka Prof Leszka Koniecznego, wykonana na zjazd absolwentów w 2007 roku. Ma zły kolor – karminowy to kolor WSMiP UJ.


Raport ze spotkania z profesorem 31.08. (nigdy nie myślałem, że się przyda!)


Dzisiaj spotkałem sie z prof. Gajdą w sprawie czapki.
O czym była rozmowa?
1) Prof. popiera całkowicie nasz projekt i będzie szukał materiałów;
2) Prof. przekaże nam piosenki (m.in. z kabaretu „Eskulap”);
3) Prof. przejrzy kodeks, ale już miał np. parę uwag w stosunku do symboli; okazało się, że laska Hermesa nie jest symbolem lekarskim, bo przedstawia dwa kopulujące węże (symbol handlu i prostytucji), natomiast stała się symbolem lekarskim dzięki temu, że jedna szwajcarska oficyna wydawnicza (wydająca książki medyczne) z XV i XVI wieku miała taki symbol firmowy;
4) nie będzie haftu na czapce; (bo to tradycja korporacyjna i zwykła czapka studencka jej nie miała – przyp. autora)
5) może będzie jakaś spinka/przypinka, tzn. właściwy wąż Eskulapa;
6) Profesor przemyśli pomysł kwatery (tzn. siedziby), może cos sie uda;
Pójdę znowu do Profesora za dwa tygodnie.
Ja dzisiaj bylem na anatomii i katedra anatomii nie udostępni nam nic (myśleliśmy wtedy o siedzibie- przyp. aut.)


Ha! Znalazłem nawet kolejny raport!


Spotkanie z prof. Gajdą 7.09.
– Profesor przeczytał Kodeks – wódka z niego paruje ;)
wytłumaczenie Profesora – (tutaj link do artykułu prof. Gajdy o piwie – przyp. Aut.);
– dostaliśmy nową piosenkę:
Nunc est bibendum Horacego
– mamy namiary na prześlicznie robionąą czapkę studencką; jest u emerytowanego prof. biochemii;
– do pomocy w reaktywacji tradycji zostanie zaangażowane Studenckie Koło Naukowe przy Katedrze Historii Medycyny;
– oprócz samej czapki powinniśmy zająć sie odtworzeniem tradycji beaniów;
– jeśli będziemy mieli nowe sprawy do konsultacji, mamy sie spotkać.


Znalazłem też opis ogłoszenia pierwszego czapkowego spotkania z końca września 2009:


Witam!
W bieżący piątek zapraszam na pierwsze zebranie chętnych do noszenia czapki studenckiej. Termin spotkania: godzina 14, sala seminaryjna 7 na biochemii (naprzeciwko szatni). Zapraszam do dyskusji nad Kodeksem.
Będziemy wyłaniać pierwszy Zarząd projektu, chętnych do pomocy etc.


Ogłoszenie po tymże spotkaniu:


Witam! 

Spotkaliśmy się na katedrze biochemii o godzinach 14-15. Wstępnie wpisało się 8 osób już chętnych na czapkę. 

Mamy obecnie następujący skład Rady Czapki: 

Wielki Mistrz – Tadeusz Hessel 
Kasztelan – Kasper Krawet 
Magister Bibendi – Paweł Nawrot 
Skarbnik – Urszula Kasprzyk 
PR – Małgorzata Lurzyńska 
Magister Disciplinae – Jakub Nawrot 

Wciąż mamy nieobsadzone stanowisko Magistra Cantandi. 

Podczas spotkania mieliśmy przede wszystkim prezentację projektu jak i dyskusję. Byli obecni członkowie SKN przy Katedrze Historii Medycyny. Po spotkaniu odwiedziło nas Radio Akademickie – Radiofonia – niedługo  umieszczę w mp3 wywiad.  Wszystkich innych chętnych do noszenia czapki proszę podawać swój obwód głowy w cm, mierzony 1 cm nad uszami. 
Proszę kontaktować sie z Urszulą Kasprzyk, koszt czapki to 45 zl (6 zl więcej dla kupna czapek honoris causa).


Wyniki kolejnego spotkania z prof. Zdzisławem Gajdą:


Widziałem sie dzisiaj (5.10) z prof. Gajdą. 

Oto co wprowadzamy od dzisiaj: 

czapka bedzie cała zamszowa; 
– przed ubraniem po raz pierwszy/drugi czapki trzeba nią wytrzeć buty; 
– czapkę się będzie spinać agrafką, by na pewno była plaska; 
– dostałem zapisy nutowe do
Nunc est bibendum i Breve regnum; 

W poniedziałek idziemy z Kasprem szukać odznaki równoramiennego krzyża  z wężem Eskulapa do przyczepienia nad lewą skroń. Oddałem czapkę do czapnika, żeby przygotować egzemplarz próbny, przed-seryjny. 

Moje pomysły (nie skonsultowane z prof. Gajdą): 

zrobimy sobie w przyszłości flagę z naszym herbem; 
– będziemy na każde Juwenalia przebierać Miechowitę, w te najbliższe  proponuję mu zalozyc jedynie czapkę studencką plus jakiś plakat z  jedną ze zwrotek Gaudeamus. 


Osobna historia tyczy się właśnie owego równoramiennego krzyża. Odnalazłem go u grawera na Starowiślnej w styczniu 2010 roku. Nosili go medycy nad lewą skronią na czapce w latach 50tych. Zastąpił on dawną trupią czaszkę która zbytnio przypominała symbol SS. Projekt nowego symbolu stworzył absolwent medycyny UJ, Dr Borkowski, jeden z pierwszych wiezniów obozu w Auschwitz. Przetrwał dlatego, że został zatrudniony w jego administracji. Grawerowi nie udało się odnaleźć matrycy do tej przypinki. Zatem we wrześniu 2010 prof Gajda ufundował nam nową i od nowa możemy nosić ten wielki symbol ciągłości naszych tradycji studenckich. Pilum academicum – vivat et crescat ad multos annos! (pilum academicum to po łacinie czapka studencka przyp. Aut.)


Czapkowe zadania z 13.10.2009 (wiele z nich wciąż aktualnych!):


Spotykamy sie w piątek o godz. 19:30 pod Głową

Można wziąć ze sobą 55 zl na wpłatę na wyrób czapki, będę miał  metr krawiecki do mierzenia. Planuję wpłacić pieniądze czapkarzowi juz w ten poniedziałek. 

Ogłaszam teł zadania, jakie mamy do wykonania: 

CZAPKOWE ZADANIE NR 1: 

  • zrobić słownik łacińsko-polskich zwrotów na podstawie już dostępnego 
    Kodeksu 

CZAPKOWE ZADANIE NR 2: 

  • zajęcie się stworzeniem medycznej szarfy; 
    szerokość: ok. 5 cm, poszukanie hurtowni, oszacowanie kosztów, 

  • znalezienie kogoś, kto wyhaftowałby napisy/tytuły/ksywki na szarfie' 

CZAPKOWE ZADANIE NR 3: 

  • dwie osoby do poszukiwań pinsów: 
    jedna osoba do szukania pinsów medycznych, 
    druga osoba do szukania śmiesznych pinsów wszelakich; 
    Polowanie na pinsy w sklepach, pod Halą Targową, sklepach ze 
    starociami

CZAPKOWE ZADANIE NR 4: 

  • dla tworzących piosenki: napisanie tekstu o obecnym życiu medyków w Krakowie, o przeżyciu pierwszego roku; 

CZAPKOWE ZADANIE NR 5: 

  • zgłębianie tradycji studenckich innych krajów, potrzeba parę osób: 
    do analizy tradycji krajów niemieckojęzycznych 
    do analizy tradycji krajów anglosaskich 

Czekam na chętnych.


Dlaczego nie jesteśmy Korporacją Akademicką?


Przypomnę podstawowe zasady określające korporację akademicką;


  • przykład „deklaracji ideowej” Korporacji Magna Polonia:
    1.      Religio – korporant żyje wiarą chrześcijańską i w swoim
    postępowaniu kieruje się nauczaniem Kościoła Rzymskokatolickiego.
    2.      Patria – korporant jest świadomy obowiązku działania dla dobra
    wspólnego i podejmuje odpowiedzialność za losy Rzeczypospolitej.
    3.      Scientia – korporant dąży do pogłębiania swej wiedzy i wszechstronnego rozwoju.
    4.      Amicitia – fundamentem Korporacji jest przyjaźń, Korporacja łączy
    swych członków na całe życie.



Religio – nie obowiązuje to we wszystkich korporacjach, ale czapka jest organizacją areligijną. Uniwersytet jest miejscem dyskusji, czapka studencka z definicji nie może przysługiwać studentom jednej religii... czy też narodowości (Patria). Zależy która korporacja - cześć przyjmuje tylko Polaków, cześć tylko Polaków-Katolików. Tak czy siak, wyklucza to z definicji cześć studentów.


Chciałbym nadmienić, że korporacje nie są koedukacyjne. Na studiach medyczynych gdzie zaczynaliśmy działać, 70% młodzieży to studentki, tworzenie dwóch osobnych organizacji mijałoby się z celem. Stworzenie zaś jednej męskiej organizacji stworzyłoby z nas pośmiewisko. Zresztą, nie chcieliśmy tworzyć organizacji samokształceniowo-wychowawczej jak się dzisiaj określają korporacje.


Przytoczę tutaj bardzo ciekawy fragment artykułu Stanisława Zwolskiego z Katedry Historii Medycyny, który ukazał się w „Alma Mater” w 1998:


Inne zadania stawiała sobie młodzież korporacyjna. Od pozostałych stowarzyszeń odróżniał je swoisty ceremoniał, odrębne dla poszczególnych korporacji emblematy, archaizowana obyczajowość. W Uniwersytecie Jagiellońskim istniało wiele korporacji o różnorodnych celach: korporacja prawników "Palestra", korporacja górników "Gnomia". Miały one przede wszystkim charakter naukowy. Korporacje "Lauda", "Akropolia" miały na celu wyłącznie miłe spędzanie wolnego czasu. Była też korporacja "Corolla", typowo snobistyczna – przyjmowano wyłącznie synów ziemiańskich. Studenci medycyny należeli do wielu korporacji, ale była też korporacja czysto medyczna. Powstała ona w początkowym okresie walki o jednolite oblicze narodowe Wydziału w 1930 roku. Niebagatelną rolę w jej formowaniu odegrał działacz Bratniej Pomocy Medyków, Jan Brzeski. Nosiła ona nazwę Korporacja Studentów Medycyny "Vesalia", urobioną od nazwiska wybitnego anatoma XVI wieku, Andrzeja Vesaliusa.



Grupa korporantów z "Vesalii" w deklach – zródło: Miesięcznik „Alma Mater”


Potocznie była nazywana "Wazeliną". Jej członkowie obejmowali czołowe stanowiska w Bratniej Pomocy Medyków. Walczyli o realizację postulatu numerus clausus, a później numerus nullus na Wydziale Lekarskim. Siedzibą "Vesalii" był dom Medyków. Funkcją kuratorów obarczeni byli profesorowie Emil Godlewski (do 1933 r.), a później January Zubrzycki. "Vesalia" liczyła przeciętnie około dwudziestu członków. Dochody korporacji pochodziły ze składek członków, wpisowych, z imprez oraz datków członków honorowych. Spore były wydatki na akcesoria: dekle, bandy, cyrkle, szpady reprezentacyjne itp. Dekle, tj. czapki, noszono w kolorze właściwym dla danej korporacji, podobnie jak bandy, które przypinało się pod surdutem na kamizelce z prawej strony do lewej. Barwy "Vesalii" to: wiśniowa, srebrna, błękitna. Hasłem było: "Pro Poloniae bono, fraternitate et labori". Cyrkle były wykonane ze srebra i złożone z pierwszych liter słów: vivat, crescat, floreat i pierwszej litery danej korporacji. W czasie pochodu zarząd korporacji miał szarfy przepasane od ramienia z prawego do lewego boku, a w rękach niesiono szpady. Niemałe wydatki pochłaniały zabawy towarzyskie (nieraz prowadzone z innymi korporacjami: "Akropolia", "Capitolia"), wycieczki narciarskie, sobótki oraz zjazdy międzykorporacyjne.


Pieczęć Vesalii, 1931 r.; Bartłomiej P. Wróblewski, Korporacja Vesalia (Kraków), www.archiwumkorporacyjne.pl


W czasie wspólnych zabaw wznoszono toasty i okrzyki: "Korporacja 'Vesalia' vivat, crescat, floreat in aeternum". Także w pismach oficjalnych, sprawozdaniach, w listach pojawiały się te charakterystyczne zadania. W czasie libacji wznoszono toasty na miarę dawnych czasów szlacheckich. Poza działalnością towarzysko-imprezową korporanci z "Vesalii" nie zapominali o celach naukowo-wychowawczych. Organizowali głównie w trzecim trymestrze korepetycje dla słabszych studentów. Na zebraniach dyskusyjnych były wygłaszane i dyskutowane referaty obejmujące ideologię korporacyjną, historię ruchu oraz referaty z zakresu medycyny, literatury, sztuki. Poruszano też problemy kształcenia woli i charakteru. Ponadto korporacja brała udział w uroczystościach państwowych i kościelnych, jak również w zbiórkach Towarzystwa Przeciwgruźliczego.

Klęska Polski w starciu z III Rzeszą i Związkiem Radzieckim, a w konsekwencji okupacja, przerwały na okres kilku lat działalności stowarzyszeń studenckich. Po wojnie, w nowej rzeczywistości polityczno-ideowej, z młodzieżowych organizacji medycznych reaktywowało pracę Kółko Naukowe Słuchaczy UJ im. Sebastiana Petrycego. Agendy po Bratniej Pomocy Medyków przejęła niemal w całości Bratnia Pomoc Studentów UJ. Do tradycji dawnego przedwojennego Bratniaka medycznego usiłowało nawiązać Koło Medyków Studentów UJ, zrzeszające prawie całą młodzież Wydziału Lekarskiego. Inne organizacje młodzieży Wydziału Lekarskiego, np. "Vesalia" nie podjęły działalności. Inne były warunki. Nachodził nowy porządek. Powołanie Akademii Lekarskiej (Medycznej) zakończyło proces likwidacji resztek międzywojnia.”

Przywołuję ten cytat, bo wiele osób pytało mnie, dlaczego nie reaktywujemy K! „Vesalii”. Przytoczę zatem fragmenty wypowiedzi Mgr. Zwolskiego (nieautoryzowane) na temat tejże korporacji działającej w międzywojniu na Wydziale Lekarskim.

„– Jan Brzesko, szef Bratniaka, członek K! Vesalia w 1933 wyłącza studentów żydowskich z Samopomocy Studenckiej (akademików, bibliotek, etc). Decyzja trafia do kuratora uniwersytetu i zostaje cofnięta.

  • 1934: Numerus Clausus na Wydziale Lekarskim (przegłosowane przez Radę Wydziału);

  • 1938: Numerus Nullus wprowadzony w roku 1938/1939;

K! Vesalia walczyła o numerus clausus i nullus w stosunku do populacji żydowskiej. Powodem było nieoddawanie ciał zmarłych do prosektorium – stąd koronny argument – dlaczego Żydzi mają się uczyć na zwłokach chrześcijan?

Nie przeszkodziło to Janowi Brzesko pomagać Żydom podczas wojny i mieć własne drzewko w Yad Vashem.

Dr Jana Brzesko (ginekologa) powołano do wojska dopiero 20.IX.1939. Wcześniej sam zgłaszał się tam na ochotnika, ale nie go nie przyjmowano ze względu na poglądy polityczne.”

Wypowiedź nieautoryzowana, niepodparta źródłami, spisana 20.09.2010.

Co do działań antyżydowskich - większość korporacji narodowych współpracowało z Młodzieżą Wszechpolską w walce o numerus clausus i nullus, K! Vesalia nie była wyjątkiem. Były także korporacje chrześcijańskie, prosanacyjne a nawet...żydowskie. Ton nadawały jednak korporacje narodowe, bo było ich najwięcej.

Mgr Zwolski próbował zebrać więcej materiałów na temat K! Vesalii, przede wszystkim od jej dawnych członków, ale po pierwszej wizycie u wielu z nich drzwi były zamknięte do kolejnych rozmów.

Prostując – czapkę studencką może nosić każdy student danego wydziału bez żadnego okresu „fuksówki”. Nawet nasz obecny „chrzest” bractwowy nie jest obowiązkowy, jak i osoby niepijące alkoholu wykonują go przy pomocy sprite lub wody gazowanej. Do Korporacji można być tylko zaproszonym, nie można ot tak wstąpić.


Październik 2009 i początek działalności




W październiku zaproponowałem poszczególnym znajomym pełnienie kreślonych funkcji w powstającym Bractwie Czapki Studenckiej.


Oto skład Bractwa w październiku 2009:


BRACTWO CZAPKI STUDENCKIEJ”

inaczej: „ACADEMICUS CRACOVIENSIS ORDO


Magister Magnus: Tadeusz Hessel

Magister Substitutus (Kasztelan): Kasper Krawet

Skarbnik: Urszula Kasprzyk

Magister Bibendi: Paweł Nawrot

Magister Disciplinae: Jakub Nawrot

Maigster Cantandi: Michał Lenik (Michał doszedł do nas w Listopadzie)

Pełnomocnik do Spraw Kontaktów z Samorządem Studenckim: Małgorzata Żurek

Magister Culturae i Pełnomocnik do spraw kontaktów ze Studenckim Kołem Naukowym Historii Medycyny: Kamila Rozesłaniec


(Próbowaliśmy się przez moment określić jako Bractwo Czapki Studenckiej Wydziału Lekarskiego UJ: Facultatis Medicinalis Academicorum Cracoviensium Ordo)

Żeby spróbować wyjaśnić idee, jakie nam przyświecały, przytoczę wstęp do Kodeksu BCS, napisanego przez Kaspra Kraweta:


Universitatis studentium rituum morumque, qui a maioribus traditi sunt, restitutio!

1) Główny cel stowarzyszenia:

Pomni wielowiekowych tradycji naszego Uniwersytetu, chcemy wskrzesić zapomniany zwyczaj noszenia Czapki Studenckiej. W tymże celu powstaje Bractwo Czapki Studenckiej. Chcemy poznać przeszłość, żeby lepiej przeżywać naszą przyszłość.

Nasze stowarzyszenie jest całkowicie jawne. Nie tworzymy żadnego tajnego ugrupowania, nasza organizacja ma charakter otwarty i egalitarny. Wyłącznym jej celem jest spopularyzowanie idei noszenia czapki studenckiej i wskrzeszaniu starych tradycji studenckich, jak i tworzeniu nowych.

Ma to być dobrą zabawą i przyjemnością dla wszystkich, o czym nadmienimy od samego początku.

Nie jesteśmy korporacją akademicką. Przyjmujemy ludzi każdej płci i wyznania. Jesteśmy organizacją apolityczną.


Spotykaliśmy się już co dwa tygodnie przy piwie w Starym Porcie, naszej „pierwszej siedzibie”.


Czapka studencka UJ – co to w końcu jest?

Ma na otoku nad daszkiem podwójny złoty sznurek.

Zaszewki są uformowane w ośmiobok. Kolory ? Były co do tego na początku kontrowersje.


Wydział Prawa i Administracji  czarny
Wydział Lekarski  bordowy
Wydział Farmaceutyczny  bordowy
Wydział Nauk o Zdrowiu bordowy
Wydział Filozoficzny srebny szary
Wydział Historyczny  niebieski
Wydział Filologiczny granatowy
Wydział Polonistyki  granatowy z niebieskim otokiem
Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej  fioletowy z granatowym otokiem
Wydział Matematyki i Informatyki fioletowy
Wydział Chemii  żółty
Wydział Biologii i Nauk o Ziemi zielony
Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej brązowy
Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych karminowy
Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii ecrú


Otrzymałem także odpowiedź od Archwium UJ, że na pewno medycy nosili czapki bordowe.


AUJ 7223/107/2/2009
Witam. W odpowiedzi na Pana e-mail Archiwum UJ uprzejmie informuje, w oparciu o ustną relację prof. UJ: Józefa Wolskiego i Tadeusza Ulewicza że czapki noszone na Wydziale Lekarskim były w kolorze bordowym. Góra czapki aksamitna, daszek skórzany. Niestety nie jesteśmy w stanie stwierdzić w chwili obecnej czy czapka miała kolorową górę czy też sam otok.


W listopadzie 2009 Bractwo podpisało umowę z Samorządem Studentów CMUJ.


W zeszły czwartek (tj 3.12.2010) BCS podpisało umowę z Samorządem. Pod dokumentem podpisali się:
Przewodnicząca Rady Samorządu Studentów Wydziału Lekarskiego, Katarzyna Wawrzycka
Honorowy Wielki Mistrz Bractwa Czapki Studenckiej, Prof Zdzisław Gajda
Wielki Mistrz Bractwa Czapki Studenckiej, Tadeusz Hessel
Pełnomocnik Samorządu CMUJ d/s Czapki Studenckiej, Małgorzata Żurek
Obecnie szyje się 18 czapek! Dziękuję za współpracę! Czapka powstaje z martwych.


W internecie czapka spotkała się ze stosunkowo słabym odbiorem pod koniec 2009 i na początku 2010. Powiedziałbym, że wiele osób reagowało nawet dosyć agresywnie na nasz pomysł. Nie ma porównania z początkiem 2011, kiedy na naszą stronę czapkastudencka.pl wchodzi dziennie po 35 osób i mamy wiele setek osób śledzących czapkę na facebooku. Jeszcze niedawno było inaczej!



1936 – trzech studentów medycyny na krakowskim Rynku Głównym. Co mają na głowie? Oczywiście czapki!


BIESIADY! Czyli co jest sercem czapki


Tak oto zaczęła się część bardziej biesiadna czapki. Pierwszą czapkę kupiłem sobie tuż przed andrzejkami w 2009. Oto część listy pierwszych czapek zamówionych na styczeń 2009:


Gosia Żurek, Janek Stojak, Kuba Nawrot, Paweł Nawrot, Paulina Szczepanek, Ewa Paradysz, Paweł Moskal, Marysia Zaborowska, Lech Popiołek, Kamil Szczupak, Damian Kowalski, Kasper Krawet, Ula Kasprzyk, Iwona Gawlik.


Powstała zaśpiewka: Meum est propositum, in taberna mori, czyli: „moją propozycją jest umrzeć w tawernie”. Był to mój przypadkowy pomysł po przeczytaniu książki o piosenkach średniowiezcznych studentów. Spodziewałem się, że przyjmie się raczej In taberna quando sumus! Nie wiem, na którym spotkaniu padł pomysł przedstawiania się podczas deklamacji tej treści! Bardzo szybko zaczęliśmy śpiewać Gaudeamus i Pije Kuba do Jakuba.



Zarząd czapki 10.01.2010 – od lewej: Jakub Nawrot, Ula Kasprzyk, Tadeusz Hessel, Paweł Nawrot i Ewa Paradysz


17 grudnia odbyły się pierwsze beania Wydziału Lekarskiego;


W czwartek przeprowadzilem wraz z kolegą Andrzejem Jurykiem i koleżanką Kamilą Rozeslaniec pierwsze otrzęsiny Wydzialu Lekarskiego podczas imprezy pierwszego roku w klubie Kakadu na Wielopolu. Rozdaliźmy w konkursach 2 czapki studenckie, 1 bluzę lekarską, bony na kanapki na biochemii i tony zniżek. Wyszło momentami chaotycznie, ale dobrze, że się wydarzenie odbylo.


8 stycznia 2010 odbyło się rozdanie 19 czapek. Odbyło się ono w Shot Pubie.


Witam! Zachecam wszystkich do odbioru czapek, w przyszly piatek zbierzemy się, żeby je ochrzcić.
Postaram sie zaprosić Prof. Gajdę. Proszę wziąć ze soba agrafkę, żeby odpowiednio spiąć czapkę.


28 stycznia 2010 odbyła się bardzo ważna uroczystość. Wygłosiłem wykład na temat tradycji studenckich na Katedrze Biochemii Lekarskiej. Było obecnych wiele osób, w tym prof. Zdzisław Gajda. Otrzymał on wtedy od nas pierwszą w Polsce czapkę honoris causa. Urządziliśmy wtedy pierwszą „nieśmiałą” biesiadę piwną w Shot Pubie. Pojawiła się na niej K! Corolla, która tego wieczoru nauczyła nas śpiewać W piwnicznej izbie. Niestety, tego wieczoru skończyła sie także nasza współpraca z „Shot Pubem”.


Sama idea i sposób prowadzenia karczmy podpatrzyłem podczas pobytu na praktykach studenckich w Belgii w sierpniu 2011 – postanowiłem to przeszczepić na polski grunt, jako najfajniejszy element czapki. Pierwsza czapkowa karczma z prawdziwego zdarzenia odbyła się 31 września 2011 w Starym Porcie. Następna dwa dni pózniej w Nawojce. W pierwszym semestrze roku akademickiego 2010/2011 zorganizowałem 7 karczm. Dodam, że na tych pierwszych karczmach była obecna solidna belgijska delegacja z Liege i Louvain-la-Neuve. Ta delegacja była także obecna na pierwszej od wielu inauguracji roku akademickiego, na której była maszerowała tuż za profesorami reprezentacja czapek.





Zdjęcie z pierwszej karczmy piwnej 28.01.2010 kiedy było naprawdę dużo czapek i panowała mniejsza lub większa organizacja. Na zdjęciu w czapce jest prof Gajda, w tle Bractwo Czapki!



Zagraniczne czapki na inauguracji roku akademickiego 1.10.2010. To absolutna nowość i ewenement na skalę Polski – tzn kontakty naszej czapki studenckiej z czapkami studenckimi w Belgii, Francji, Włoszech i Hiszpanii (tamże – Tunos). Nie ukrywam, że jest to mój pomysł dzięki feryjnym i wakacyjnym praktykom zagranicznym.


W tym 2010 roku były u nas katolickie i świecki czapki studenckie z Belgii, członkinie Żeńskiego Zakonu Studenckiego FAMA z Louvain-la-neuve, „togowany” Magister Fonds du Boussart, Tunos z Salamanki, członkowie Koła Prowincjonalnego Studentów Luksemburskich...


Inne wydziały


Wobec tego, że czapka ruszyła praktycznie wyłącznie na 3 i 4 roku medycyny i stomatologii w styczniu 2009, zdałem sobie sprawę, że jeżeli nasza inicjatywa ma przetrwać, musi przenieść się też na inne wydziały. W styczniu 2009 spotkałem się z Piotrem Kołpakim w Kola Naukowym Historyków w Collegium Witkowskiego. Zaproponowałem wpółpracę i wyjazd do Liege. Piotrek zorganizował jeszcze w kwietniu konferencję o tradycjach studenckich Iuvenes dum sumus. Przyjechał na nią zaproszony przeze mnie z Salamanki Robert Martinez del Rio, założyciel Międzynarodowego Muzeum Studenta. Niestety, na after-party po sympozjum wyszło na wierzch tyle konfliktów, że czapka historyczna właściwie już nigdy więcej nie bawiła się z medyczną. Nie będę wylewał na papierze żadnych insynuacji i przypuszczeń. Coś poszło nie tak i w taki sposób, że właściwie mamy w Krakowie obecnie dwa „nurty czapkowe”. Nawet na obchodach Sonderaktion czapki z różnych wydziałów stały razem, czapki historyczne osobno. Jak już wspominałem, nie będę tutaj nikogo o nic oskarżał, uważam, że każdy ma prawo postrzegać czapkę jak chce. Przypuszczam, że wielu osobom może nie podobać się nasz pomysł połączenia tradycji polskich z zachodnimi – rozumiem to! Większy problem mamy z tym, że nie za dużo wiemy na temat historii naszej czapki i tradycji studenckich. Tego nam straszliwie brakuje! Szkoda bo na dzień dzisiejszy właściwie tylko dwie osoby się tym zajmują – ja i mój przyjaciel z Geologii – Bartosz Maciejewski. I właśnie do Bartka od razu wrócę – od Dni Otwartych UJ jest wielkim agitatorem czapki na BiNOZie. Udało mu się włączyć do czapkowego ruchu 40 osób! Wykonał masę dobrej roboty i myślę, że to czapka sprawia mu właściwie taką samą frajdę jak mnie! Właśnie tutaj chce wytłumaczyć nasze odejście od Wydziału Historycznego – czapka pozostała głównie na CMUJu, doszła solidna reprezentacja z BiNOZu jak i wiele osób z różnych wydziałów jak np Wydział Filozoficzny, Prawa, Chemii. Okazało się, że jest wiele osób które chcą „kupić” czapkę w naszej wersji, to jest z pinsami, z biesiadami i całą otoczką współpracy z czapkami zza granicy. Ostantnio pojawiła sie nawet czapka UEK! Cała nadzieje czapki jest w rozprzestrzenieniu się na inne wydziały. Cieszy mnie też to, że czapka chwyciła na obecnym pierwszym roku medycyny. Jest nadzieja, że reaktywowana tradycja przetrwa!


Mój osobisty komentarz: czapkę zaczęła medycyna i kropka.



Na zdjęciu sprawcy całego zamieszania – Kasper K. Wraz z Tadeuszem H.

Fonds bu boussart i wyjazd bo Belgii na 150-lecie czapki studenckiej w Liege – 27 maczec 2010


Buszując w internecie, pisałem na wielu forach o naszej czapce. Głównie prosiłem zagraniczne czapki o wspracie nas i wysłanie nam pinsów. Udało się, bo np firma Folygraphie z Lyonu przysłała nam paczke ok 100 pinsów do czapek. Oprócz tego trafiłem na forum Fonds du Boussart – organizjacji studenckiej z Liege zajmującej się archiwizowaniem i podtrzymywaniem tradycji studenckich.



Ja z Frederykiem Widartem 15.08.2010 w Liege w Outremeuse w Liege – jedna z najlepszych zabaw na jakich byłem w życiu. W środku jedna z towarzyszek naszej całonocnej ekspady - „madame”.Frederyk ma na głowie czapkę honoris causa jaką dostał od nas 27.03.2010


Tak zaczęła się moja ponad półroczna korespondencja e-mailowa na temat zwyczajów studenckich z Fredericiem Widartem. Zostaliśmy zaproszeni na 150-lecie tamtejszej czapki. Byliśmy tam w składzie 5 osób z medycyny i 2 z historii. W Liege doszło do stworzenia nowej tradycji w czapce to jest tradycji noszenia togi. Frederic przekazał mi togę swojej organizjacji, która była kopią togi z 1937 roku. Tę togę otrzymali studenci medycyny z Liege po pobycie w Paryżu. Najprawpodobniej należała do tamtejszego „Zakonu Krpyty”. Odbyła zatem niesamowitą drogę! Paryż-Liege a dzisiaj Kraków! Wyjazd do Liege to była jedna z najbardziej zwariowanych podróży w moim życiu! Kontakty z Fonds du Boussart utrzymałem i odwiedziłem Liege jeszcze 3 razy podczas tych wakacji w 2010 roku i zawsze się tam świetnie bawiłem. Mam nadzieję, że pomysł togi się przyjmie w Krakowie i czapkowy Zarząd będzie w niej dumnie paradować na karczmach, juwenliach i innych szalonych okazjach. Chciałbym zatem w tym momencie podziękować Fryderykowi Widartowi za tę niesmowitą ilość wiedzy, jaką przekazał mi na temat tradycji studenckich w Belgii i poza nią.


ŚPIEWNIK?



Śpiewanie podczas siódmej już w tym rpółroczu akademickim karczmie piwnej – 15.01.2010. Na zdjęciu od lewej: Jakub Nawrot, Tadeusz Hessel, Bartosz Maciejewski.

Śpiewnik zasługuje na osobne omówienie. Przecież to był jeden z motywów założenia czapki! Wstyd przy zagranicznych studentach, gdy nie potrafiłem z siebie wydukać zbyt wielu zaśpiewek. Pierwszą, niezdarną wersję śpiewnika opracowałem we wrześniu 2009. Drugą, porządną wersję śpiewnika opracował Michał Lenik. To on wpadł na pomysł, żeby rozdawać parę piosenek na kartkach osobom obecnym na czapkowych zebraniach. Twórcą ostatniej wersji jest Bartosz Maciejewski, który wreszcie stworzył kieszonkowy śpiewnik, taki jak trzeba, dostępny w śmiesznej cenie w kserze w żaczku. Tak powinno być – śpiewnik tworzony przez studentów dla studentów.

Dużą inspiracją dla nas byli po raz kolejny Belgowie, którzy wydają bardzo dużo śpiewników studenckich – głównie właśnie w formacie kieszkonkowym. Dlatego chciałem nazwać nasz śpiewnik – bitu, jak wiele śpiewników w Belgii Stąd nasz śpiewnik nazywa się „Krakowski Bitu”.





Comments