W zależności od stopnia, w jakim osoba z krwi i kości żyje podporządkowana pożądliwemu, władczemu statutowi x-buddyjskiej decyzji, żyje ona umniejszona przez bezsilność myśli, mowy i czynu, a zatem, jako osoba z krwi i kości żyje z niewybaczalnym poczuciem winy.

~ Sutry z krwi i kości ~





Dharma i okolice to blog, który może być dla ciebie niebezpieczny. Zatem, jeżeli buddyzm jest dla ciebie czymś nowym, to może lepiej abyś ten link zapamiętała i wróciła tutaj za kilka lat.

Blog ten ma być zachętą dla czytelników, aby zmienili swoje podejście wobec buddyzmu. Lecz nie będzie to możliwe jeśli sami nie spędzili już trochę czasu to podejście zmieniając. Zatem, może lepiej będzie jak już teraz przestaniesz czytać i zamiast tego trochę pomedytujesz albo zaintonujesz sutrę serca, tudzież zaczniesz wizualizować swojego idealnego guru.

Ci zaś z was, którzy objechali już cały buddyjski świat, od tropikalnych Achanów po górskie zeny, czytajcie dalej! Jeśli praktykowaliście, jeśli byliście uważni, to wiecie przecież, że buddyzm zabrał was na niezłą przejażdżkę. Jakby nie było, buddyzm jest tylko pojazdem, prawda? Bardzo niewielu ludzi, może tylko niektórzy, nie, większość - bzdura! - praktycznie każdy człowiek bez wyjątku, który afiszuje się jako „buddyjski nauczyciel”, chciałby abyście uwierzyli, że buddyzm sam w sobie jest celem. Ale buddyzm nie jest celem buddyzmu (według buddyzmu); to wyzwolenie nim jest. Porzućcie więc tratwę!

Rozumiecie już teraz do czego zmierzam?

Zatem pamiętajcie, ostrzegałem Was!

Mówiąc dokładniej, Dharma i okolice to blog, którego celem jest osiągnięcie „stosownej bliskości” badacza wobec ideologicznego obwarowania stanowionego przez transcendentalno-immanentną buddyjską normę, zwaną Dharmą, w której schronienie znaleźli tzw. „buddyści”. Główna zasada, jaką kieruje się autor blogu brzmi następująco: zbyt blisko a blask buddyjskiej charyzmy oślepi; zbyt daleko a rozżarzone węgielki Dharmy wygasną. Owa „stosowna bliskość” - czyli ten szczególnie pojmowany dystans - przybierać może różnorakie formy. Może być gwałtowny i destrukcyjny, niczym ciskanie cegieł w taumaturgiczną twierdzę „buddyzmu”, ale może też wyrażać się wzruszeniem ramion zakończonym zainteresowanym spojrzeniem na kolejne symptomy buddyjskiej tęsknoty - tego atawistycznego pragnienia, aby wznieść się ponad status małpy homo sapiens i uciec, bez szwanku, z pustej rzeczywistości. Symptomy tej buddyjskiej tęsknoty to najczęściej szeroko rozumiany antyhumanistyczny ascetyzm, za pomocą którego „buddysta” próbuje wznieść się ponad świat z gówna, drewna i kamienia.

Wspomnieć należy również, że owa „stosowna bliskość” (dystans) to jeden z terminów wywodzących się z heurystyki spekulatywnego niebuddyzmu, formy eksperymentu myślowego, który powstał z potrzeby powstrzymania wzbierającej na Zachodzie fali buddofilii. Szczegółowe omówienie całości tej heurystyki oraz ogólny zarys metodologii spekulatywnego niebuddyzmu znaleźć można na następujących stronach:

1. Heurystyka - spekulatywny niebuddyzm

2. X-buddyjska halucynacja

3. X-buddyzm