B.‎ > ‎Robert Browning‎ > ‎Inne wiersze‎ > ‎

Dojrzewanie

Robert Browning, Dojrzewanie (Development, Asolando: Fancies and Facts)

Mój ojciec był uczonym i dobrze znał grekę.
Pamiętam, kiedy byłem pięcioletnim malcem,
Zapytałem go kiedyś: o czym teraz czytasz?
O oblężeniu Troi — odpowiedział ojciec.
Co to jest oblężenie i co to jest Troja?
Wtedy on stół i krzesła ustawił jak miasto,
A mnie na samą górę podniósł jako Priama;
Potem zawołał naszą kotkę i powiedział,
Że to piękna Helena, którą porwał z domu
Podły Parys, schowany teraz za podnóżkiem
Z obawy przed pościgiem, bo przez wzgląd na kotkę
Dwa psy nasze — Atrydzi — z zemsty go szukały
I chciały dopaść w jego oblężonej Troi.
Sam zaś wielki Achilles (czyli kucyk w stajni),
Kiedy gniew mu już przeszedł, ruszał do ataku
I zwyciężał Hektora — naszego posłańca.
W ten sposób mi pokazał, o co tutaj chodzi.
I odtąd całkiem dobrze znałem się na rzeczy,
Choć miałem pięć lat tylko — to było wspaniałe
I cieszy mnie do dzisiaj — tak mój mądry ojciec,
Krok po kroku, stopniowo, rzucał trochę światła,
Zamiast oślepić blaskiem moje słabe oczy,
Albo też wprost przeciwnie, zostawić mnie w mroku
Niewiedzy, w którym grzęźnie się, a w końcu ślepnie.
Dwa czy trzy lata później, gdy z innymi dziećmi
Bawiłem się tak właśnie w oblężenie Troi,
Podszedł do mnie mój ojciec, popatrzył i spytał:
Może chciałbyś przeczytać teraz samodzielnie
Tę historię, o której z grubsza ci mówiłem,
Bo tylko tak ją mogłeś w ogóle zrozumieć?
Zatem dokładny przebieg wyczytaj u Pope’a,
Zanim kiedyś w przyszłości, dzięki swojej wiedzy
Poznasz go od samego wielkiego Homera.
Poznawaj tylko grekę, ucz się żywej mowy
Ślepego starca, co był najsłodszym z pieśniarzy —
Tuphlos oznacza ślepy, hedistos najsłodszy.
Na naukę języka czasu masz aż nadto,
Ale teraz w zastępstwie, nim poznasz pierwowzór,
Czytaj w przekładzie Pope’a — czytałem więc Pope’a,
Zachwycony fabułą — czy jest coś lepszego?
Wziąłem się też do pracy z myślą o kolejnym
Kroku i z trudem brnąłem poprzez gramatykę,
Aby przez nią móc dotrzeć do greckiego tekstu,
I wkrótce byłem gotów, żeby się nim zająć.
Czas upływał, dojrzałem, w końcu mnie zapytał:
Czy jesteś już gotowy, by czytać Iliadę?
Tam na półce, wśród książek stoi gruby słownik —
Sprawdzaj w nim każde słowo i czytaj dokładnie!
Czytałem więc cierpliwie, zanim nie pojąłem,
Co znaczy każde słowo w języku Homera;
Tak doszedłem do kresu mojej edukacji.
Gdybyście mnie spytali dwunastoletniego,
Wielkiego filologa: kto stworzył Iliadę?
Gromki śmiech byłby całą moją odpowiedzią.
Przecież to każde dziecko wie dobrze, że Homer.
I są na to dowody, chociaż nie wiadomo
Dokładnie skąd pochodził, lecz jesteśmy pewni,
Że był ślepcem wędrownym i żył z żebraniny.
Siedem miast się kłóciło o prawo do niego,
Byron twierdzi, że Scio ma największą słuszność.
Co napisał? Te pieśni, które wszyscy znamy,
Poza tym przypuszczalnie wojnę żab z myszami —
To koniec, chyba żeby przyznać mu Margity
(Sam bym tak chciał); nic więcej po nim nie zostało.
W ten sposób młody chłopak spędzał swój czas wolny
Beztrosko — ale kiedyś, nagle — czy to prawda,
Co Niemcy twierdzą teraz, że Wolf stawia tezę,
Tak nieprzyjemną dla nas, która naszą wiarę
Niszczy, siejąc zwątpienie w naszych młodych duszach...
Mówi się trudno, człowiek uczy się do końca.
Zabrałem się więc zaraz do Prolegomenów,
A po Wolfie do wielu innych, takich samych,
Które twierdzą, że Troja nigdy nie istniała,
Że nie było obrońców i atakujących,
A co więcej Homera i jednego tekstu;
Że nie było historii, w którą ja wierzyłem,
Przechowując głęboko, gdzieś na dnie umysłu,
Która jednak trwa nadal, mimo nowej wiedzy,
Będąc czymś oczywistym i tak naturalnym,
Że tego nie wymaże żadna nowa książka
Odtąd na pewno — dzięki mym szczęśliwym gwiazdom —
Skądkolwiek wzięło źródło. I kto chce to zabrać,
Mego najcenniejszego skarbu mnie pozbawić,
Hektora, jego żony, Heleny, Odysa,
Achillesa i innych? Ten Wolf — ten Wolf jednak!
Po co niesie zwątpienie i sen chce mi niszczyć?
Bowiem „Żaden sen nie jest tyle wart, co jawa” —
Mówi Browning, to powód, czemu tyle mówię.
Jako człowiek dorosły, jak możecie zgadnąć,
Mógłbym już chyba teraz zganić mego ojca,
Że mi, niedojrzałemu, pozwolił tak marzyć,
I dopiero stopniowo uczyć się rozróżniać
Dobre ziarno i plewy, prawdę i oszustwo,
I każde z nich nazywać jego własną nazwą.
Czemu w ogóle śnić mi i marzyć pozwalał,
Nie dając mi spróbować prawdziwej historii?
Chyba wtedy uważał, że jestem za młody,
Żeby móc mitologię właściwie zrozumieć,
I myślał też zapewne, że powinien milczeć,
Ja zaś mogłem się uczyć osiągać sukcesy
Dzięki innej metodzie, ale też właściwej,
Bez uciekania się do pokrętnych sposobów,
Żeby jak syn Peleusa brzydzić się, jeżeli
Ktoś kłamie tak jak wrota piekieł, kochać żonę
Jak sam Hektor, podobnie wszystkiego innego.
Czy mógłbym to wymyślić całkiem samodzielnie,
Nie wierząc, że ci ludzie naprawdę istnieli?
Czy więc ojciec powinien dać mi do czytania
Raczej Etykę — i to w dobrym tłumaczeniu,
A nie w tych adaptacjach, co rzecz upiększają,
Żeby dogodzić gustom współczesnej publiki —
Etykę — słynny traktat, który nawet teraz
Czytam z trudem, choć włosy mam już całkiem siwe,
I choćby z greckim tekstem daję sobie radę?
Gdy człowiek ma pięć lat, jak ciężko się to czyta!
Ale, dwa razy starszy niż Arystoteles,
Nie zatłuszczam stron książki i nie zginam rogów
Przy  czytaniu, tak jak to zwykle robią chłopcy.

(tłum. Wiktor J. Darasz, 2000)

Comments