Białe noce

Naszą podróż rozpoczęliśmy o godz. 4.00 podróżując autobusem do Świnoujścia, by następnie o godz. 13.00 promem „Polonia” dotrzeć do Ystad. Podróż minęła radośnie i spokojnie, nikt zbytnio nie odczuł dolegliwości, choć niektóre dziewczyny przesadziły z opalaniem na górnym pokładzie promu i dyrygent musiał zaaplikować jednej wapno musujące, które przezornie zabrał ze sobą. Do szwedzkiego Ystad przybyliśmy około 19.00 a o 20.00 byliśmy już w Malmö. Tam urządziliśmy wieczorny spacer, zwiedzając Rynek Starego Miasta. O 22.00 ruszyliśmy do Lund, gdzie udało nam się, niestety tylko z zewnątrz zobaczyć katedrę i uniwersytet. W nocy ruszyliśmy w dalszą drogę do Oslo, które miało być następnym punktem docelowym. 17 lipca o godz. 8.00 zatrzymaliśmy się w Halden na mszę św. i krótkie zwiedzanie miasta, po czym udaliśmy się w dalszą drogę. Podczas mszy odprawianej przez naszych księży, m. in. ks. Ryszarda, który spędził w Norwegii część swego kapłańskiego życia, oczywiście śpiewaliśmy.

Już o 17.00 dotarliśmy do Oslo. Zwiedziliśmy park Vigelanda, gdzie podziwialiśmy wspaniałe fontanny i rzeźby, półwysep, muzeum Amundsena, statek Fram i inne istotne dla stolicy Norwegii punkty. W nocy przyjechaliśmy do Heskestad. Tu zatrzymaliśmy się na dłużej, w miejscowej szkole mieliśmy bazę noclegową. Następny dzień spędziliśmy na zwiedzaniu, chodzeniu po górach. 19 lipca przepłynęliśmy promem z Lunvvik do Oanes. Pięć godzin (od 9.25 do 14.25) zajęło nam zdobycie szczytu Preikestolen. Jest to niesamowita pionowa skała wznosząca się kilkaset metrów nad fiordem. Aby zobaczyć, co jest w dole, trzeba było koniecznie położyć się na szczycie, próba spoglądnięcia w dół w pozycji stojącej groziła natychmiastową utratą równowagi a wtedy koniec. Zwiedziliśmy także Stavanger, a o 18.00 uczestniczyliśmy we mszy św. Wieczorem zwiedziliśmy drewniane miasteczko Egersund. Następnego dnia rano wyjechaliśmy do Launek ?.

Odbyliśmy także niesamowitą podróż promem po fiordzie Lysefiord, na którym zwracaliśmy uwagę autochtonów ze względu na język a także swobodne zachowanie. O godz. 18.00 byliśmy już z powrotem w Heskestad, gdzie o 19.00 uczestniczyliśmy we mszy św. Nazajutrz, o 7.00 pożegnaliśmy gościnny Heskestad i udaliśmy się do Stavangeru, skąd tunelem biegnącym pod fiordem wjechaliśmy na wyspę Mosterøya. Tego dnia czekały nas jeszcze kolejne porcje wrażeń i emocji, m. in. kolejna podróż promem do Hangesund, gdzie w kościele katolickim uczestniczyliśmy we mszy św., następna przeprawa promowa do Arsvagen, i jeszcze jedna do Halhjen a dalej autokarem do Bergen. Bergen ma to do siebie, że w ciągu całego roku jest tam może raptem kilka dni słonecznych. Przez pozostały czas pada deszcz. Sprytni bergeńczycy wpadli na pomysł, by jako pamiątki z tego miasta sprzedawać deszcz w puszkach. My mieliśmy to szczęście, ze trafiliśmy na jeden z tych słonecznych dni, a wolimy deszcz naturalny od puszkowanego. Niezwykle emocjonująca była także białonocna podróż przez góry i kolejna przeprawa promem tym razem przez najgłębszy i największy fiord (dł: 220 km, głęb: 1308 m.).

Następny dzień spędziliśmy w Trondheim. Zwiedziliśmy muzea, katedry i Stare Miasto a wieczorem uczestniczyliśmy we mszy św. pod przewodnictwem miejscowego biskupa Georga Müllera. Rozstaliśmy się z nim w wielkiej przyjaźni i komitywie, co było zasługą ks. Romana, który w języku norweskim prowadził z nim konwersację.

Wieczorem wyjechaliśmy w stronę Narviku. Rano, o 6.15 przekroczyliśmy koło podbiegunowe. Okazuje się, że w lipcu nie jest tak zimno, jak by można było się spodziewać – warunek: trzeba się poruszać. W Håkvik odwiedziliśmy cmentarz żołnierzy norweskich (66) i obywateli polskich (31) poległych w walkach w Norwegii. Taki cmentarz obejrzeliśmy również w Narviku, gdzie znajduje się pomnik poświęcony żołnierzom i marynarzom poległym w walce o wolność Norwegii, z napisem: „Narvik 1979 Rodacy”. Znajduje się tam również tablica upamiętniająca pamięć 59 polskich marynarzy niszczyciela ORP „Grom”, który w walce o wolność Norwegii i Polski został zatopiony 4 maja 1940 r. Na cmentarzu pomodliliśmy się za naszych obrońców i zrobiliśmy pamiątkową fotografię. Tego dnia uczestniczyliśmy jeszcze we mszy św. w kaplicy protestanckiej położonej na cmentarzu, a wieczorem zakwaterowaliśmy się w schronisku młodzieżowym i wybraliśmy się na białonocny spacer po mieście wzdłuż wybrzeża fiordu.

Następnego dnia niezauważenie przekroczyliśmy północną granicę norwesko-szwedzką. Podróżując krótko przez Szwecję i oglądając panoramę, gdzie zalegają złoża żelaza, wjechaliśmy do Finlandii. Udało nam się zwiedzić Rovaniemi - wioskę św. Mikołaja, tutaj mylonego z czerwononosym krasnalem albo Dziadkiem Mrozem. Ten dzień minął nam na zwiedzaniu i zakupach. Zorganizowaliśmy też mszę św. w plenerze, odprawioną na kamieniu pod wielką plastikową figurą, umówmy się, św. Mikołaja. Ta msza szczególnie leżała na sercu ks. Feliksowi, który na co dzień jest proboszczem w par. św. Mikołaja w Gronowie.

Nocą przejechaliśmy do Turku – pierwszej stolicy Finlandii. Dzień 25 lipca spędziliśmy w tym uroczym mieście na modlitwie, zwiedzaniu miasta i spacerach. Po południu udaliśmy się do Kimito, małej miejscowości, które również zwiedziliśmy i zostaliśmy na noc w czystym schronisku, ale z racjonowaną wodą, co nas szczególnie mocno zdziwiło.

Z Kimito wyruszyliśmy do Helsinek. W tym mieście zwiedziliśmy między innymi kościół wykuty w skale, w którym wysłuchaliśmy koncertu chóru ze Szwajcarii. Po zwiedzeniu miasta nocą przejechaliśmy do Petersburga. Zwiedziliśmy tam Twierdzę Pietropawłowską, Ermitaż, krążownik „Aurora”, na którym dyrygenta zainteresowała szczególnie armata, z której wystrzał dał początek rewolucji bolszewickiej. Po dokładnym wypytaniu marynarza pełniącego obowiązki na tym „zabytku” i upewnieniu się, o które działo chodzi, wspiął się na lufę, napluł do niej klnąc uroczyście w języku rosyjskim, żeby już nigdy nie wystrzeliła. Świadkiem tego historycznego wydarzenia był prezes, asystując i wykonując fotografię.

Po noclegu w akademiku następnego dnia zwiedziliśmy Pietrodworec, letnią rezydencję carów i odbyliśmy nocny przejazd do Tallina. Po zwiedzeniu miasta i pobycie nad morzem Bałtyckim, nocą przejechaliśmy do kolejnej stolicy nadbałtyckiej – Rygi. Następnie przez Jurmałę, Liepaję, Połągę, Kłajpedę przyjechaliśmy do Szawli. Ponownie weszliśmy na Górę Krzyży i odnaleźliśmy zostawiony tam w lutym krzyż. Po Mszy św. wyruszyliśmy do Kowna. Granicę przekroczyliśmy w Budziskach i w sobotę 31. 07 dojechaliśmy do Torunia, zahaczając o Jastrzębie, gdzie ks. Zbyszek odprawił dziękczynną Mszę św. za szczęśliwą podróż.

 

Zapraszamy na naszą stronę główną: www.stomus.wordpress.com