Jesteśmy nastolatkami. Robimy rzeczy, o które nie podejrzewa nas większość dorosłych.
A mianowicie czytamy książki.
Zapraszamy do zapoznania się z naszym projektem, który jest kontaminacją różnych form dziennikarskich, a więc filmów, podkastów, sond, artykułów, komentarzy, felietonów oraz wywiadów
Wyniki analizy social mediów - komentarz
Ostatnio wiele mówi się o czytaniu książek, a raczej o ich nieczytaniu (starsze panie i panowie coś o tym wiedzą). Ale czy mają rację?
To, że młodzież nie czyta lektur szkolnych, ani znanych przez wszystkie babcie grubych tomideł, wcale nie oznacza, że nie czytamy niczego.
Na Tik Toku, Instagramie, a nawet na YouTube znajduje się mnóstwo profili dotyczących czytania książek (w skrócie bookmedia). Mega dziwne, skoro nie czytamy książek. Ale właściwie to po co takie konta i co się na nich dzieje?
Osoby prowadzące tego typu strony dzielą się swoją opinią na temat czytanej przez nich książki i oceniają ją według wybranej przez siebie skali ( najczęściej w gwiazdkach od jednej do pięciu, w niektórych przypadkach okazuje się, że pięć nie jest wcale największą możliwą liczbą). Dają swoje „polecajki”, czyli książki, które według nich są warte przeczytania.
Jakie utwory najczęściej polecają? Na prowadzenie wysuwają się teksty Young Adult zwane również jako YA, czyli książki skupiające się na doświadczeniach związanych z nastoletnim okresem dorastania. Główne wątki, poruszane w tej literaturze, to przyjaźń, pierwsza miłość, zauroczenie, związek, dorastanie i poszukiwanie własnej tożsamości. Prawie na równi z nimi, ale jednak na drugim miejscu, znajdują się wszelkiego rodzaju romanse, z powodu których chcemy przeżyć miłość jak z książki. Na trzecim miejscu - z niewielką różnicą - fantastyka (bo każdy lubi czasem przenieść się do fikcyjnego świata, w którym nikt nie martwi się jutrzejszym sprawdzianem z polskiego) i obyczajówki (jak widać lubimy czytać o tym, co nas dotyczy). Na końcu, co wcale nie oznacza, że są dużo gorsze, znalazły się kryminały (ponieważ każdy ma czasem ochotę prześcignąć bohatera i samemu znaleźć sprawcę).
Wracając do mediów. Najpierw przyjrzymy się Instagramowi. Influencerzy dodają tam relacje, w których dzielą się ze swoimi obserwatorami (mają ich nawet po kilka tysięcy, więc ośmielę się powiedzieć, że młodzież czyta książki, bo obserwacje raczej znikąd się nie biorą), ile już danej książki przeczytali, jak bardzo im się ona podoba i ogólne swoje przemyślenia na temat fabuły i tego, co się w niej dzieje. Dzielą się oni także przemyśleniami dotyczącymi bohaterów (czy dana postać jest ciekawa, wkurzająca, czy podoba im się jej zachowanie/postawa). Wrzucają też różne urywki z książek jako przynętę, np. komuś się spodoba załączony fragment i pomyśli sobie “O kurczę, ale ten tekst jest świetny! Nie no, ja muszę mieć tę książkę!”, kupuje ją i faktycznie całą czyta.
Ktoś pewnie powie: “No dobra, może i prowadzą te swoje konta. Tylko po co? I tak przecież nikogo to nie interesuje” (kilka tysięcy obserwujących może się jednak z tym nie zgodzić). Ale przyjrzyjmy się temu z bliska.
Jednym z takich kont jest np. @book.x.lena__, która na ten moment uzbierała ponad trzy tysiące obserwujących. Lena dodaje głównie opinie na temat książek, które czyta. Najczęściej są to pozycje z kategorii Young Adult i fantastyka.
Kolejną, nieco bardziej znaną bookstagramerką, jest @aquabooki, której niewiele brakuje, by uzbierać sześć tysięcy fanów. Tak jak Lena, dodaje ona opinie na temat książek, które czyta, i prezentuje różnego rodzaju trendy z nimi związane.
Oprócz wymienionych recenzentek znacznie więcej osób prowadzi konta o takiej tematyce i mają równie dużo obserwujących albo nawet więcej, co bezdyskusyjnie oznacza, że ludzie się tym interesują.
Jeśli chodzi o Tik Toka, to booktokerki też tworzą trendy polegające na czytaniu ciekawych fragmentów z danych książek i nagrywaniu do niech scenek. Robią to, by zachęcić swoich obserwujących do kupienia książki, co faktycznie działa. Ludziom to się podoba i kupują potem powieści, których fragmenty widzieli na Tik Toku. Najlepszym obecnie przykładem takiego zjawiska jest bardzo popularna teraz książka autorstwa Weroniki Marczak "Rodzina Monet", której fragmenty pojawiały się na stronie głównej Tik Toka nawet ludziom zupełnie niezainteresowanym książkami. I wiecie co? Zaintrygowane osoby kupowały tę książkę i tak zaczynała się ich przygoda z czytaniem.
Emilka na swój profil dodaje unboxingi książek oraz fragmenty do jej ulubionych scen. Ma ona aż 11 tysięcy obserwujących.
Zosia na swoim profilu umieszcza filmiki z konkretnymi poleceniami książek i rzeczy z nimi związane. Ma ona prawie 5 tysięcy obserwujących.
Przechodząc na platformę YouTube i szukając treści związanych z książkami, z łatwością możemy znaleźć konto @zaksiążkowane. Jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej lubianych kont o tej tematyce, bo ma aż dwieście osiemnaście tysięcy obserwujących. Youtuberki swoją sławę zdobyły dzięki zróżnicowanemu i ciekawemu contentowi. Na ich kanale można znaleźć Q&A, bookhaule, reading vlogi, a także różne i bardzo ciekawe challenge związane z czytaniem.
W ostatnim czasie dużą popularnością cieszą się targi książek. Można tam spotkać się ze swoimi ulubionymi autorami, bookstagramerami albo booktokerami, a także poznać nowych przyjaciół również zafascynowanych czytaniem książek. Targi są tak rozpowszechnione, że w tym roku organizatorzy musieli wprowadzić limit wejściówek, co dowodzi, że młodzi ludzie czytają książki, bo po co innego mieliby tam przychodzić.
No więc gdy jakaś starsza osoba mówi: “Ach! Ta dzisiejsza młodzież nie czyta książek”, to możesz jej powiedzieć, że nie ma racji.
Gabrysia Głuszak i Paulina Baran
Wywiady z bibliotekarkami: Panią Ewą Wójcik oraz Panią Katarzyną
Bednarz-Soją - podcasty
Kliknij w zdjęcia, by odsłuchać wywiadu :)
Wywiad z Panią Katarzyną Bednarz-Soją w PBP
Wywiad z Panią Ewą Wójcik
w szkolnej bibliotece
Podcasty przygotowały: Hanna Haśkiewicz i Wiktoria Gorzelnik
Bo można pisać i pisać, a i tak niewiele to zmieni - felieton
Czytanie jest powszechną umiejętnością stosowaną na co dzień, nawet wtedy, gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Potrafiąc czytać, jesteśmy w stanie poznać składniki wykorzystane do produkcji naszego ulubionego soku czy batonika, możemy wybrać pozycje z menu w restauracji, przeczytać wiadomość od kogoś nam bliskiego, dowiedzieć się, co dzieje się na świecie, zerkając w gazety, czy też zdobyć informacje, takie jak np. godziny otwarcia ulubionej biblioteki lub księgarni.
A skoro już mowa o księgarniach i bibliotekach, na ich półkach również znajdują się godziny, które można spędzić na poznawaniu nowych światów, nowych myśli, nowych bohaterów. Pomijając lektury szkolne, które są pewnym obowiązkiem (będę szczera, często przykrym i nużącym), bardzo często czytanie książek traktuje się jako formę relaksu, hobby, odskocznię od rzeczywistości czy codziennej rutyny.
I niektórym może się to wydawać dziwne, staroświeckie, niezrozumiałe albo nawet głupie w erze, gdzie czasem wolnym zarządza elektronika pełna kolorowych obrazków, niesamowitych gier i czarujących filmów. No bo po co czytać książkę, kiedy mogę obejrzeć film? Po co wychodzić na zewnątrz, skoro widzę wszystko przez okno? Jednak pomimo niekończących się możliwości wyboru kolejnych podobnych filmów i gier, czytanie nadal cieszy się popularnością, choć może tego nie widać na pierwszy rzut oka (radzę nie brać dosłownie tego sformułowania).
Nieraz można usłyszeć komentarz (często od starszych pokoleń), że młodzież nie czyta książek. I jest to krzywdzące, ponieważ z góry stygmatyzuje się młodych ludzi. Przyszywa się im łatki, które mówią, że nie znamy literatury, nie mamy szacunku do książek, i że najchętniej przenieślibyśmy wszystko do internetu, razem ze swoimi ciałami i umysłami, i żyli tam długo i szczęśliwie, jak postacie z bajek, o których sami nam opowiadali i które są tak samo nieprawdziwe, jak etykiety, które nam przypisują. Może wynika to z faktu, że starsze osoby spotkały kilku młodych ludzi i żaden z nich nie czytał książek, więc z góry zakodowali w głowach, że młodzież nie czyta, a może wynika to z ignorancji, albo niechęci do zmian na świecie (niech się Pani Babcia nie obraża, wiem, że “za waszych czasów było lepiej”).
Jednak czytanie książek nie definiuje człowieka w żaden sposób. To, że ktoś czyta książki, nie musi oznaczać, że jest mądry i oczytany, tak samo jak osoba nieczytająca nie jest głupsza czy niemiła (zaburzam światopogląd, wiem).
Odnoszę wrażenie, że starsze pokolenie musi zobaczyć opasły tom (najlepiej jakiejś starej, polskiej książki) w dłoniach nastolatka z okularami na nosie, siedzącego gdzieś w odosobnieniu, żeby uznać go za czytelnika. (“Bo to co klasyczne jest najlepsze, a współczesna literatura, to nie literatura”). Aktualnie książki można czytać nie tylko w formie papierowej, ale też jako ebooki czy audiobooki. (Wyjmuję kolejną cegiełkę z waszego światopoglądu). Wtedy "siedzi się z nosem w telefonie" i starsze osoby z góry zakładają, że "oglądamy jakieś głupoty" i "siedzimy w tych internetach" robiąc nic. A przynajmniej nic pozytywnego.
I jest to błąd. Znam bardzo dużo młodych osób, które czytają książki. I nie są to tylko lektury. (Ups! Wypadły kolejne cegłówki!). Część z nich zagłębia się w światach utopijnych, postapokaliptycznych, inni poznają światy fantastyczne, jeszcze inni wolą literaturę faktu, kolejni nierealne historie osadzone w naszym świecie, inni czytają o światach rządzonych przez technologię, odległych o kilkaset lub kilka tysięcy lat, a jeszcze inni przewracają kartki innych historii i innych typów.
Książki często bawią, wzruszają, pokazują prawdy życiowe. I niektóre osoby czytają właśnie dla tej prawdy. Chcą dowiedzieć się czegoś, co może sami by kiedyś odkryli. Inni czytają dla kłamstwa, jakim jest odcięcie się od rzeczywistości i monotonii. Kolejni czytają dla wiedzy. Dla kolejnych teorii, które mogą wykorzystywać na co dzień, albo w życiu towarzyskim, czy naukowym. Następni czytają dla zabawy, rozrywki. Czytają żeby się zrelaksować po całym dniu, żeby odpocząć, żeby skierować myśli w inną stronę. Inni czytają żeby poszerzyć swoje horyzonty. Kolejni dla samej czynności czytania. A jeszcze inni dla wszystkich tych rzeczy.
Wiele osób czyta za zamkniętymi drzwiami, tam gdzie jest im wygodnie i nie czują potrzeby, żeby ogłosić całemu światu, że czytają książki. To, że czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Mentalność "nie uwierzę, póki nie zobaczę" pozwala żyć w kłamstwie, może czasem wygodniejszym od prawdy, która mogłaby zburzyć cały obraz, w tym przypadku młodzieży, która gardzi literaturą.
Dlatego błędem jest zakładać, że młode pokolenie nie czyta książek. Czytamy je. Niektórzy okazjonalnie, inni w wolnym czasie. A jeszcze inni są pożeraczami książek i pochłaniają każdą ilość słów. Pieczątka mówiąca o tym, że młodzież nie czyta, jest przykra i niezgodna z prawdą. Część z nas po prostu nie okazuje swojego zamiłowania do książek i skrywanych przez nie światów. Ale nie znaczy to, że wcale nie czytamy. Szach-mat.
Jowita Jobko
Poniżej przedstawiamy wyniki ankiet dotyczących kupowania książek przez młodzież w księgarniach:
1.Czy młodzi ludzie często kupują książki?
Empik: tak
BOSZ: tak
Libera: nie
2.Jaki jest najbardziej popularny gatunek?
Empik: young adult
BOSZ: young adult
Libera: beletrystyka, romanse, science-fiction
3. Jakie książki najczęściej kupuje młodzież?
Empik: Książki Balickiej, „Fala” Marii Krasowskiej, „Rodzina Monet” Weroniki Marczak, książki Weroniki Ancerowicz
BOSZ: „Rodzina Monet”
Libera: „Rodzina Monet”, „Wojownicy”, „Flaw(less)”
Sondę przeprowadziła Maja Zaleszczyk
Czytelnictwo (i wszystko inne) - felieton
Czy młodzi ludzie czytają książki? Wbrew pozorom takie pytania kierowane są najczęściej nie do samych nastolatków, a ludzi w wieku naszych rodziców (w najlepszym razie/w najgorszym - w wieku naszych dziadków). Osobom zadającym tego typu pytania także nierzadko bliżej jest do pokolenia naszych rodzicieli.
Podsumowując, rozmowy o młodzieży nie odbywają się z jej przedstawicielami, choć, jak to mądrze powtarzają niektórzy dorośli, “nic o nas bez nas”. Takie zachowanie określa się słowem zaczynającym się od litery “h-”, a kończącym na “-ipokryzja”.
Lecz pomijając te mocno znaczące szczegóły, przejdźmy do samego sedna sprawy.
Czy młodzi ludzie czytają książki? Owszem, po raz kolejny wbrew wszelkim pozorom trzeba przyznać, że poziom oczytania złotej polskiej młodzieży ma się całkiem dobrze, może nawet lepiej niż kiedyś.
Troszkę zbaczając z tematu, lecz wciąż pozostając w jego obrębie, chcę poruszyć jedną sprawę, a mianowicie - korzystanie z elektroniki, prawie w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Na pewno miliony razy słyszeliśmy te niekończące się utyskiwania na temat telefonów, komputerów, tabletów czy innych “internetów”.
Zguba narodu (opcjonalnie świata), “kradziej” czasu czy inne pejoratywne określenia używane przez większość dorosłych do opisania ich subiektywnych uczuć dotyczących przedmiotów elektronicznych są już na porządku dziennym.
Po części muszę im przyznać rację - większość czasu spędzanego w Internecie po prostu tracimy. Moim zdaniem ma się to jednak nijak do poziomu czytelnictwa nastolatków, których (ponoć) ostatnią przeczytaną książką była “Akademia pana Kleksa” w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Moim zdaniem, miłość do książek (i nie tylko) w dużej części zależy od wychowania. Mogę teraz brzmieć jak jakiś 60-letni wojskowy, wiem, ale w moim przypadku tak właśnie było. Rodzice czytali mi i mojemu rodzeństwu bajki do snu, zanim nauczyliśmy się mówić. Jednak od każdej reguły jest wyjątek. Moi bracia prawie nie tykają książek, o ile nie są o tematyce motoryzacyjnej i nie są lekturami (bądźmy szczerzy, każdy nastolatek woli streszczenia), za to ja uwielbiam pożyczać kryminały od przyjaciółek i szwendać się po Empiku.
Uważam, że nikt (szczególnie ktoś, kto z młodzieżą ma “niewiele” wspólnego), nie powinien oceniać każdego człowieka przez pryzmat większości. To jednostka tworzy społeczeństwo, a nie społeczeństwo jednostkę.
Martyna Olszańska
Czytać czy nie czytać? Oto jest pytanie - artykuł
Z czytaniem mamy do czynienia każdego dnia, czy to w szkole, czy to w życiu osobistym. Czytamy zarówno poprzez Internet, jak i wersje książkowe. To drugie, czyli książki, to również lektury, które czytamy w szkołach. Możemy być szczerzy, nie wszyscy są ich fanatykami. Owszem, zdarzają się naprawdę dobre lektury, które warto przeczytać. Ale czy wszystkie? Nie jestem tego pewny. Tym bardziej, że ich czytanie wiąże się z obowiązkiem, a nie swobodnym czytaniem w jakimkolwiek miejscu i czasie, co łączy się, moim zdaniem, z niechęcią i zmianą harmonogramu dnia.
Czy czytamy książki?
Tak! Czytamy książki i niekoniecznie muszą to być lektury szkolne. Mamy różne rodzaje literatury, na przykład: młodzieżową, kryminalistyczną, historyczną, fantastyczną i inne, których nie pamiętam, bądź nie znam. Przyznaję się, nie jestem może fanem czytania, ale od czasu do czasu lubię jednak poczytać sobie jakąś książkę historyczną, bo takie mnie tylko interesują. Otaczam się gronem, w którym znaczna większość czyta. Nieliczne grono jest nieczytające, lecz nie dyskryminujmy tych osób. Każdy na swój sposób spędzania wolnego czasu.
Nowoczesna a starsza literatura
Oczywistym jest, że częściej sięgamy do nowszych dzieł literatury ze względu na dosadniejszy język czy też akcję, która z pewnością bardziej jest rzeczywista, niż w niejednym utworze romantycznym. Nie obrażając jednak starszej literatury, bo to jednak dziedzictwo i sztuka, która może zachwycać, ale czy współczesne społeczeństwo? Może i tak, może i nie, każdy z nas ma swój punkt widzenia i interpretowania.
Gracjan Różalski