Patrzę na czas swojego pobytu we Wspólnocie i dostrzegam dwa graniczne, głęboko radosne momenty, z których każdy przypomina otwarcie drzwi do pięknego ogrodu. Pierwszy z nich, to czas, kiedy wchodziłem do Wspólnoty. Drugi - kiedy ją definitywnie opuszczałem.

Postrzegam Wspólnotę jako bardzo ważny etap na swojej drodze życia, własnego rozwoju, który ostatecznie prowadzi do Boga. Etapem tego rozwoju jest wyjście ze Wspólnoty, opuszczenie jej i rozpoczęcie samodzielnego życia. Nie pobyt, nie trwanie we Wspólnocie, ale wyjście z niej jest prawdziwym krokiem do przodu.

Nie był to czas łatwy, ale na pewno bardzo ważny. Postanowiłem go spisać. Dla siebie i dla innych.