|
Sobota była ostatnim dniem jezdnym, z całą stanowczością można ogłosić koniec sezonu. Motonga postawić na podnośnik spuścić powietrze kół, zakonserwować plastiki, lakier i chromy, linki, łożyska … ufff - strasznie dużo, pracy ostało przy motocyklu. Na koniec przykryć go prześcieradłem i czekamy do wiosny. Podsumowań czas nadszedł. Sezon był wyjątkowo długi. Rozpocząłem jazdę w piękny sobotni dzień 12 marca i zrobiłem pierwsze 77 km. Sezon oficjalnie zakończyłem po 245 dniach jazdy czyli równo po ośmiu miesiącach. W tym czasie mimo deszczowej pogody przejechałem 6 808 mil czyli 10 956 km. Biorąc pod uwagę niejezdną pogodę to naprawdę bardzo dobry wynik choć przejechany dystans jest mniejszy niż rok i dwa lata temu. Czyżbym się robił coraz starszy??? Miniony sezon należy zaliczyć do udanych nawet bardzo udanych. Udało się nam wyłuskać bardzo wartościowych ludzi, godnych zaufania, na których można polegać i założyliśmy prawdziwy klub motocyklowy. Jazda na motocyklu to nie tylko przyjemność, wożenie własnych czterech liter na zloty spotykanie się i picie. To też ciężka praca i dawanie czegoś od siebie dla innych. Zrobiliśmy kilka fajnych akcji dla innych. Jestem przekonany że dzięki nam i takim działaniom zmienia się optyka tzw. Społeczeństwa w stosunku do motocyklistów. Więcej takich akcji, życzę sobie w następnym sezonie 2012. Pozostała statystyka mojego sezonu znajduje się na stronie Sezon 2011. |