159dni do:
zakończenia sezonu motocyklowego 2012

Bądź zawsze na czasie!

Kontakt:

Kamera Internetowa

Autorzy strony

  • Night Rider
    grudzień 2, 2010

Dzienniki Motocyklowe

Żniwiarz zbiera żniwo

opublikowane: 28 maj 2012 04:13 przez Night Rider   [ zaktualizowane 28 maj 2012 04:28 ]

.......................................................................................nie wiem co napisać. Poznałem Kerę swego czasu. On tak samo ja jak był zauroczony GWIAZDĄ i na takiej jeździł widzieliśmy się na kilku zlotach. Przywitanie, klika słów LwG, zawsze uśmiechnięty. W zeszłym roku po zakończeniu koncertu na naszym zlocie gdzie zagrali bracia z jego klubu, przenieśliśmy się na koncert folkowy gdzie młodzież z pobliskiej wioski bawiła się przy disco Polo. Siedzieliśmy przy jednym stole rozmawialiśmy, śmialiśmy się, piliśmy i opowiadaliśmy o drodze, jeździe i motocyklach. Zawsze po każdym spotkaniu jest nadzieja, że się spotkamy na kolejnym zlocie. Tym razem następnego zlotu nie będzie i nie będzie następnego spotkania. 25 maja żniwiarz zebrał kolejne żniwo. Przez nieuwagę puszkowca przez ślepotę i głuchotę. Nie bedzie kolejnego zlotu, kolejnego kieliszki, kolejnego uścisku i ... smutek żal i beznadzieja. Motąg wielki jak samochód, głośniejszy niż koncert rockowy, widoczny jak lokomotywa z trzema światłami, a prędkość jaka może rozwinąć jest mniejsza niż przeciętnego samochodu. Jak teraz wyglądają, idiotyczne tłumaczenia usprawiedliwiające  ludzką bezmyślność i głupotę. "Za szybko jechał" "Nie zauważyłem" "Nagle się pojawił na drodze". No cóż GWIAZDA jest takie wielka, że z reguły nie przeciska się w korkach bo motąg jest po prostu za duży. Jeśli kierowca ustąpi miejsca GWIEŹDZIE to tylko dlatego że nie moż znieść hałasu jaki generują jej dwa potężne cylindry. Z drogi zjeżdżają jej tylko dlatego że świeci kierowcom prosto w oczy jej trzy wielkie ślepia. To dlatego ja też wybrałem GWIAZDĘ, bo jest wielka głośna i ciężka, bo myślałem że jest bezpieczniejsza niż plastik, naked lub enduro. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Gwiazda w zderzeniu z ludzką głupotą, brakiem poszanowania dla innych, bezmyślnością i brakami w wyszkoleniu puszkarzy a szczególnie puszkarek jest dokładanie takim samym motocyklem jak inne, które są trzaskane i miażdżone przez samochody na naszych drogach. KIEROWCY SAMOCHODÓW OPAMIĘTAJCIE SIĘ. LwG 

6,2 l/100 km na lajcie

opublikowane: 28 maj 2012 04:01 przez Night Rider   [ zaktualizowane ]

Ostrowiec i Skarżysko na jeden dzień w sobotę 26 maja zamieniły się w centrum motocyklowe Polski. Czy widzieliście prawie półtora kilometra motocykli jadących drogą??? Widok niesamowity  szczególnie na zjazdach i podjazdach, gdzie wzrokiem nie sięgnąć motocykle, różnej maści, jadące w dwóch rzędach. Ktoś ko nie widział czegoś takiego nie może sobie nawet tego wyobrazić. Ludzie wychodzili z domów i przyglądali się temu niezwykłemu zjawisku. Jechałem po środku tej parady, no może bardziej przy końcu i nie ważne gdzie spojrzałem czy do przodu czy do tyłu wszędzie wokół mnie motocykle. Jazda niesamowita, można było poczuć moc kilkunastu tysięcy koni ... mechanicznych oczywiście. Jechaliśmy w paradzie na zlot. Szkoda że nie wszyscy przyjechali. Może kiedyś spotkamy się wszysce razem ... tak czy owak na teren zlotu wjeżdżaliśmy chyba z pół godziny a może i dłużej. Jakby Nas było więcej to z pewnością zagotowałbym olej w mojej maszynie. Powrót do domu nie był łatwy - było ciemno, zimno i do domu daleko. W takich chwilach grzane manety są jak grzane wino w grudniowy wiecczór. Z Ostrowca wyjechaliśmy późno w nocy traska wielce przyjemna choć do Radomian nie zapiąłem nawet piątki, ale nie jestem wściekły zdaję sobie sprawę że nie wszyscy ogarniają sprzęta w nocy. Dopiero od Radomia mioałem okazję przejechać się na piątce choć prędkość 120 km nie należy do mojej przelotowej prędkości. Ale za to przyjemność z jazdy przy takiej szybkości jest o wiele większa. Jedynie uwierający kask ją zakłócał. Cholera zawsze musi być coś. To wszystko sprawiło, że w pa w garażu byłem w pół do drugiej w nocy. Nieco zły na kask późną porę i małą prędkość ale małe piwko szybko przywróciło mi dobry chumor i nie było problemu z zaśnięciem. Fajne spalanie mi wyszło nieco ponad 6 literków. A w powrotnej drodze zrobiłem 101 mil i jeszcze miałem pół baku czy to możliwe że im zimniejsze powietrze tym mniej pali???

Kolejna bezsensowna śmierć

opublikowane: 11 maj 2012 08:20 przez Night Rider

W środę zginął motocyklista w Żyrardowie, dziś kolejny koło Ostródy. Co się dzieje z tymi tępakami w samochodach. Dlaczego zachowują się jak tępe bydlaki nie zważając na innych użytkowników drogi? Dlaczego za kierownicą zachowują się jak tępe przypadki psychiatryczne?

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że młoty w swoich śmiesznych samochodzikach:
1. mają przerost EGO a samochód stanowi dla nich przedłużenie niedorozwiniętego penisa,  dla nich stanowi to niejako atrybut męskości.
2. nie potrafią prowadzić samochodu a 90% z nich nie przeszłaby badań psychologicznych,
3. nie patrzą w lusterka,
4. zamiast skupić się na prowadzeniu samochodu patrzą się swoimi przekrwionymi oczkami tępo przez przednią szybę i kombinują jak tu wyprzedzić tego kolesia z przodu,
5. mają innych uczestników ruchu w d...ie i traktują wszystkich z góry a sobie uzurpują tytuł mistrza kierownicy,
6. ...
7. ...
8. ...

Mogę tak wymieniać i wymieniać zalety pseudokierowców. Są jednak tacy, którzy są uprzejmi na drodze. jeden na 10 stanowią niezwykłą rzadkość. Tym zawsze dziękuję. Myślę, że testy psychologiczne, wykonywane co roku odsiałyby bandytów od kierowców, a bandytom należałoby konfiskować potencjalne narzędzie zbrodni czyli puszkę. A wtedy może zapanowałby spokój i ład na drodze. Czego Sobie i Wam - motocyklistom życzę.
 
 

Nie taki "power" straszny jak go malują

opublikowane: 2 maj 2012 00:56 przez Night Rider   [ zaktualizowane 11 maj 2012 01:23 ]

Różne są opinie na temat "Power Commandera" Jedno jest pewne jeśli przerobiłeś motocykl; zamontowałeś otwarty filtr powietrza, wyprułeś wydech lub zamontowałeś wolne to PC pozwoli ci wykorzystać w pełni te modyfikacje. I wcale nie chodzi tu o zwiększenie osiągów do niebotycznych granic a jedynie o optymalne wykorzystanie tego co drzemie w serduchu. W przypadku RoadStara wartości nominalne to 84,3 KM a moment obrotowy 135 Nm. Po odpowiednim zmapowaniu moc Szarego wzrosła z 69 KM do do 76 KM i jest to moc otrzymana na kole a nie na silniku. Na silniku wyniesie ona o 11% czyli jakieś 84,5 KM czyli dokładnie tyle i podaje producent. Moment obrotowy wzrósł ze 132,03 do 140,61 Nm a uwzględniając straty na przełożeniu można śmiało powiedzieć, że w porównaniu do fabryki moment jest wyższy o 24,1 Nm i wynosi 156,1 Nm prz 3,5 tys obrotów. Czyli jak widać wartości szarego nie odstają za bardzo od nominału czyli modelu z fabryki. Co mi to dało??? Nic - ktoś mógłby tak powiedzieć. Jednak myli się sromotnie. Przed mapowaniem średnie spalanie wyniosło 7,3 L/100 km. I takim spalaniem wykazał się Szary w całym zeszłym roku. W tym roku, co prawda, jeszcze się nie skończył ale śmiało można powiedzieć że przy zachowaniu odpowiednich parametrów jazdy spalanie może wynieść około 6  l/100 km.
 
Pierwsze testy spalania prowadzone w w warunkach dużej wilgotności około 60% i temperaturze max 10% st. C. ukazały Szarego jako smoka żłopiącego wachę. Wynik 9,3 l/100 km był przerażający. Na zbiorniku przejechałem 98 mil. Niemniej tu chciałbym zaznaczyć że przetestowałem go: po pierwsze-primo na wypalonych świeczkach a po drugie-priomo  było zimno.

Po jakimś czasiew wybrałem się w piękny i upalny dzień do Mławy. Jest tam takie duże pole na którym husaria postanowiła rozgromić kilka, niemieckich brygad pancernych. Do Mławy jest parę ładnych kilometrów a z powrotem jeszcze więcej. Pogoda super, wilgotność mała, temperatura w granicach 30 st C. Na zbiorniku dojechałem do Mławy. Nic szczególnego. Trochę się pokręciłem na miejscu i z powrotem do Warszawy. Jazda była taka, że zapomniałem o całym świecie w tym również o tym aby patrzeć na licznik i kontrolki. Jakieś 50 km przed Warszawą rzuciłem okiem na wskaźnik poziomu paliwa i się zdziwiłem!!! po przejechaniu 230 km kontrolka stanu paliwa nie świeciła i wcale nie była zepsuta. Zapaliła się dopiero przed samą Warszawą. Po zlitrażowaniu wyszło 5,3 l/100 km. 

Motocykliści z wielkim Motosercem

opublikowane: 19 kwi 2012 06:53 przez Night Rider   [ zaktualizowane 19 kwi 2012 06:56 ]

Jak co roku w kwietniu organizowany jest jedyny w swoim rodzaju projekt realizowany przez motocyklistów dla dzieci. Akcja nazywa się MOTOSERCE.  21 kwietnia będzie to już 4 edycja. W czasie akcji chodzi o to aby zebrac jak najwięcej największego skarbu na świecie. Cenniejszego od wszystkiego co można sobie wyobrazić i warościowszego niż złoto ... a co to??? Na pewno nie platyna... TO KREW...  Przy okazji zagadka: Czy wiecie ile wynosi żelazny zapas krwi na wypatek kataklizmu czy wojny? Ten kto odpowiedział 500 litrów wygrał bon na piwo fundowany przeze mnie. Dokładnie 500 litrów tyle nasze państwo może nam dac a my co my możemy dać? w tym roku zobaczymy a w zeszłym? W zeszłym roku MY motocykliści zebraliśmy ponad 3100 litrów krwi. Tyle daliśmy od siebie. W tym roku jest o 15 miast wiecej i w 85 miastach zbieramy krew dla dzieciaków. Chcemy im dać to co najcenniejsze czego nie można kupić za żadne pieniądze czyli nasz czas, poświęcenie, wysiłek no i KREW. Do akcji w łączył się Przemysław Saleta oraz Motocyklista, którego wszyscy znają z ringu Krzysztof DIABLO Włodarczyk. Swoją drogą ma piekielnie albo diabeslo piękny motocykl. A do tego umie się z nim obchodzić.
 
Niestety dzisiejsza zajawka w TVP1 nie wyszła ... dla mnie przynajmniej ale za to na otarcie łez zostało pamiątkowe zdjęcie.

Płacz i zgrzytanie ... w portfelu.

opublikowane: 10 kwi 2012 12:45 przez Night Rider   [ zaktualizowane 19 kwi 2012 06:41 ]

Po całkiem niezłym poniedziałku przyszedł wtorek i chwila zadumy. Jazdy było coniemiara pożegnałem chłopaków i ruszylem do około Wawki coby moto zlitrazowac. Niestety zamias zlitrazowac Motohaft zacząłem sie bawić w odkrecanie manety bo okazja ku temu była. Manety do oporu przyspiesza ładnie do samego końca czyli do jakich 4 i poł tysiąca. Co mnie zdziwiło to ze odkrecajc manete od 150 do 180 wciskalo mnie w oparcie. Vmax 115 mil/h  Koniec końcem litrazowanie skończyło sie na przebiegu 98 mil bo na wiecej zabrakło paliwa. Po zatankowaniu i przeliczeniu spalanie wyszło w granicach 9 l/100 km a dokładnie 9,3. I To na tyle z mojego mapowania. Moc jest moment tez ale kasy na wache ubywa. Np cóż trzeba będzie zrobić inna mapę oszczedniejszą. Drugie podejście to litrazowanie przy oszczedniejszą czytaj wolniejszej jeździe.

Hamowanie Mapowanie

opublikowane: 4 kwi 2012 08:16 przez Night Rider   [ zaktualizowane 17 kwi 2012 08:36 ]

Chwilka czasu pozwoliła mi na zrobienie wpisu o najwazniejszej rzeczy jaka przydazyła się mojemu motocyklu. Jak że motong był wyposażony w PCIII postanowiłem go nie wypinać (chć raz już chciałem) tylko wykorzystać. Spalanie na poziomie 7,2 litra w zeszłym sezonie moim zdaniem było za wysokie i postanowiłem zaradzić coś mieszając w ustawieniach PCII. Niestety do odpwiedniego zmapowania zqapłonu potrzebne są dwa urządzenia. Pierwsze to laptop z oprogramowaniem do obsługi PCIII. Można je znaleźć w necie prosty program do tworzenia i wgrywania map zapłonu. Do tego wszystkiego musimy mieć jeszcze mapę. I tu zaczynają się schody!!! W necie znajdziemy mnóstwo różnych map do mnóstwa różnych motocykli. Ja u siebie miałem specjalną mapę przygotowaną do RS'a 1,7 pod wydech hardcrome i filt K&N, i na takiej mapie zjeździłem cały poprzedni sezon. Sęk w tym, że ...  była to mapa stworzona w usa i ni jak nie przystawała do naszych warunków a mam tu na myśli 1. benzynę, powietrze jego wilgotność i temperaturę oraz ciśnienie atmosferyczne. Te czynnik maja tak duzy wpływ na rodzaj i skład mieszanki, że to się w palniku nie mieści. Po ustawieniu 14 map do wgrania została wybrana mapa nr 13 (pechowa hehe) i nadszedł czas na testy. Każdorazowe odkręcenie manety wprawiało w ruch motocykl w tak zawrotnym tempie że wciskało mnie w oparcie. Przyspieszenie od 120 do 140 następowało w mgnieniu oka. Co z tego że tak fajnie zampowany był zapłon jak po klkunastu minutach testu musiałem zjechać na stację benzynową i zatankować. Po 98 milach zatankowałem 14,5 litra czyli spalanko w granicach 9,3 l/100 km. Czyli całkiem sporo kosztowała mnie przyjemność odkręcania manety na S-ósemce ale za to banan na twarzy bezcenny. Postanowiłem nieco zmiejszyć spalanie z panelu sterowania na PCIII i udało się obniżyć je o 10% Jak to zrobiłem? można o tym poczytać w zakładce dotyczącej Power Commandera. Teraz testuję spalanie przy emeryckiej jeździe z prędkościami max do 120 km/h. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie przy 1/2 zbiornika mam 74 mile.
 
 
 
 
 
Poniżej mapa zapłonu dolny wykres to KM górny m
oment obrotowy.
 
Przed 69 kucy po 76,09 ale na "kole" co oznacza na silniku o 11% do 15% wiecej. No dobra przymijmy że 11% to wychodzi 84,5 konika co oznacza, że po 4 latach ujeżdżania i przejechaniu około 27 tys km ilość koników jest fabryczna. Nófka sztuka nieśmigana jak to mówi mój kumpel. Przesunęło się nieco odcięcie zapłonu wcześniej moto kręciło się do 4,2 tys obrotów i się odcinało od dalszej jazdy tera ma swoje 4,5 tys jak w fabryce. Moc wzrasta liniowo do 4 tys obrotów czyli jestem bezpieczny mniejwięcej do 75% prędkości max, która wynosi 115 mil czyli jakieś 185 kilosów na stówkę. Innymi słowy ładnie przyspiesza do 140 km na godzinę. Wcześniej na wykresie mapy widzimy olbrzymią dziurę między 3 a 3,7 tys obrotów a biorąc pod uwagę spadek momentu aż dziw, że ten motąg jakoś jeździł.
 
Momencik obrotowy też się polepszył, wcześniej wynosił 132 a teraz ponad 140 Nm i w stosunku do fabrycznego urósł o 5 i pół Newtona, Czyli był fabryczny i wzrósł o 6,5%. Widac że silnik nie jest jakoś specjalnie wyżyłowany. Zmieniła się natomiast charakterystyka momentu. Wcześniej ma moment przypadał na 3 tys obrotów i spadał na dno by zatrzymać sie na około 112 Nm w rozciągłości obrotów 3 750 - 4250 czyli zaczynał spadać przy prędkości 100 km/h czyli ja się nawet nie rozpedziłem a moment obrotowy ziuuuu na dół. A teraz momencik pnie się do 140,6 Nm i jest osiągany przy 3,5 tysiącach następnie ładonie spada ok około 120 Nm przy odcięciu. Więc do końca jest zawsze spory zapas momentu a biorąc do tego rosnącą stale moc na kole wychodzi nam bezpoieczny bike do wyprzedazania na piąteczce bez redukcji.
 
Wydaje się więc że motocykl jest ustawiony optymalnie biorąc pod uwagę wyciągnięcie tych parametów za pomocą PCIII w porównaniu do fabryki. Tylko to spalanie jest masakrystyczne 9,3 litra toż to wir w baku. Więc nie odkręcam manety i jeżdżę spokojnie.
 
   

Zimno wszędzie ... śniegi wszędzie ... co to będzie?

opublikowane: 3 kwi 2012 00:19 przez Night Rider

Ano nic nie będzie. Trochę sie pospieszyłem z tym rozpoczęciem sezonu. Jak na razie od dwóch tygodni maszyna stoi w garażu a ja chodzę wkurzony. Temperatura w granicach 8 stopni i deszcze a nawet śnieg. To nie dobre dla samopoczucia nie mówiąc juz o jeździe. Kumpel mówi siadaj i jeździj bo "trza być twardym a nie mientkim" ale czy ktoś czerpie przyjemność gdy zimny wiatr wieje w twarz a Ty musisz walczyć z asfaltem o przyczepność? Mówię Wam zero ... zero przyjemności a nawet mniej niż zero. Z przyczepnością mam kłopot po shamowaniu motąga i ustawieniu PCIII. Zmapowanie zapłonu przyniosło mi bardzo d... ale o tym w następnym poście.  

Sezon AD 2012 rozpoczęty

opublikowane: 26 mar 2012 00:12 przez Night Rider

17 Marca rozpocząłem sezon motocyklowy. I to jest dobra wiadomość. Waha po 5,89 i to jest zła wiadomość. Na szczęście mam PC III i w zeszłą sobotę na hamowni ustawiłem nowe parametry mojej szarej - starej.  Zyskała nieco na mocy oraz momencie obrotowym. Przy okazji niewyżyłowany silnik kręci się doi 4500 obrotów/min sam wcześniej nie wiedziałem nawet do ilu się kręci serducho mojej starej. Znaczy się szarej. Prze ustawianiem było 69,29 hp po 76,09 hp wzrost o nieco poniżej 10%, a dokładnie 9,8%. W zakresie momenu obrotowego nastąpił niecomniejszy wzrost bo tylko 0 6,5% ze 132,03 do 140,61 ale zato co to za moment motocykl zbiera się ślicznie od samego dołu i a moc i moment wzrastają liniowo do samego górnego zakresu obrotów. Bez żadnych dolinek mówię wam liniowo od dołu do góry. T sparwia że w każdym zakresie obrotów czuję się pewnie i spokojnie. a na każdym biegu uzyskuję ten sam efekt przyspieszenia. Mniodzo. Jeszcze tylko sprawdzę ile żre i mogę jechać w Świat.

MOTOSAPIENS

opublikowane: 15 lis 2011 13:50 przez Night Rider

Każdy z nas, każdy motocyklista utożsamia się z tym stwierdzeniem: "Motocykl moja pasja". Ale czy aby na pewno? Czy silnik na dwóch kółkach może być pasją? Czy też, może jest to tylko hobby, zamiłowanie do czegoś, taki konik, czyli czynność wykonywana dla przyjemności w czasie wolnym od obowiązków. Pasja z łaciny passio oznacza ból, cierpienie natomiast w potocznym rozumieniu to hobby, ale jeśli połączymy znaczenie łacińskie i potoczne to otrzymamy prawdziwą definicję pasji. Jest to coś, co robimy dla przyjemności tak potężnej, że graniczy z bólem a jeśli nie możemy spełniać się w pasji to cierpimy.  Pasja łączy się nie tylko z przyjemnością, ale też ze zdobywaniem, szybszym lub wolniejszym mistrzostwa w danej dziedzinie. Więc jeśli ktoś siada na motocykl i tylko jeździ dla przyjemności nie jest pasjonatem a jedynie miłośnikiem jazdy na motocyklu, równie dobrze mógłby się delektować jazdą na wrotkach, jeśli miałyby tylko silni bo są zbyt by się odpychać nogami. Bo są zbyt leniwi by zaprzyjaźnić się z układem naczyniowo-sercowym motocykla, bo są zbyt i niesystematyczni by zapisać kilka cyferek na paragonie po zakupie benzyny, bo są tylko miłośnikami jazdy by rozkładać na atomy każdy dzień spędzony na motocyklu.

O moim motocyklu mogę rozmawiać dniami a nawet tygodniami. Wiem jak wygląda jego serce, wiem jak wymienić sprzęgło, co ile ustawia się luz zaworowy i jak do tego użyć dynamometru, wiem, że przy wilgotnym powietrzu spali nieco więcej wachy a znacznie więcej jak temperatura spada poniżej 10 stopni. Znam każdą jego śrubkę, ba każdą śrubkę dokręcałem własnoręcznie. Wiem ile mnie kosztuje jego utrzymanie w totalu, na miesiąc na dzień i na każdy przejechany kilometr. Wiem ile zrobiłem kilometrów każdego dnia mojej jazdy a także ile wyniosła moja najdłuższa i najkrótsza. Ja to wszystko wiem, a wiedza to klucz do ... , lepiej wiedzieć i być świadomym a świadomość określa BYT!!! Mój byt motocyklisty. Jestem zarażony motocyklinizmem. Jestem MOTOSAPIENS.

Więc gdy następnym razem będziesz chciał powiedzież że motocykl to Twoja pasja zastanów się przez chwilę….

1-10 of 109