159dni do:
zakończenia sezonu motocyklowego 2012

Bądź zawsze na czasie!

Okresowy Serwis Motocyklowy

Kontakt:

Kamera Internetowa

Autorzy strony

  • Night Rider
    marzec 22, 2011

Filtr powietrza K&N

K&N podobno daje gwarancję na swoje filtry na jeden milion km. Ciekawostka, aż się wierzyć nie chce. Filtr w moim poprzednim motocyklu miał przejechane coś koło 39 300 km i był tak zasyfiony, że zastanawiałem się nad jego wymianą. Niestety wcześniej zostałem zmuszony sprzedać sprzęta i do wymiany nie doszło. Tak więc między bajki można wstawić mit o 1 milionie km na jednym filtrze K&N. To nie oznacza, że ten filt jest do bani bo wcale taki nie jest a w ręcz przeciwnie, dlatego w moim nowym motocyklu zamontowany jest KN w dużej, pięknej obudowie od Barona za jedyna 200 baków.

W tej obudowie cudem techniki jest jedna, jedyna mała, centralna śrubka, której odkręcenie pozwala ściągnąć filtr bez konieczności demontarzu całej obudowy. Czyli odkręcamy jedną śrubkę, ściągamy filterek i myjemy. Należy pamiętać, że myjemy tylko tymi środkami i tylko w taki sposób jak określił to producent. Kiedy czyścić??? Wtedy kiedy jest brudny. Jedni mówią, że raz na sezon, inni, że dwa razy w sezonie a ja powiem, że to zależy od ilości przejechanych kilometrów. Jedni w sezonie przejadą 3 tysiące a inni 30 tysięcy a filtr aby spełniał swoją rolę musi być czysty. Osobiście myję swojego K&N'a co 6 tys kilometrów czyli dokładnie tak jak wymieniam olej w silniku. (Jak wymienić olej napiszę jak go będę wymieniać)
 
 

Na wymycie filtra zawsze rezerwuję sobie sobie co najmniej 2 dni. Do czyszczenia służy zestaw, który składa się z: czyściwa (jakiś płyn służący do rozpuszczenia tego całego syfu, który próbuje się dostać do silnika), oraz oleum - czerwowego oleju (później wyjaśnię dlaczego taki kolor) którym pokrywamy filtr po umyciu. Mycie filtra rozpoczynam od dokładnego przejrzenia cel i stwierdzenia, bądź nie, mechanicznych uszkodzeń. Jeśli takowe są filterek wypierdzielam i kupuję nowy za około 200 pln. Jeśli zauważę jakieś owady i inną gadzinę między żeberkami filtra to ją delikatnie wydłubuję ręcznie, za pomocą wykałaczki i z pewnością nie użyję sprężonego powietrza (może zaburzyć specjalną strukturę bawełnianego wkładu). Po oczyszczeniu filterka mechanicznie przystępuję do czyszczenia właściwego. Filtr spryskuję obficie czyściwem i ... (Producent zawsze daje go za mało) ... czekam coś koło 10 - 15 mintut aż czyściwo spełni swoją rolę a następnie obficie spłukuję go wodą.

Sposób płukania wodą też jest ściśle określony płuczę firtr tylko od środka, skierowanym na zewnątrz, strumieniem bierzącej letniej wody. Jeśli filtr jest bardzo brudny, wszystkie czynności powtarzam jeszcze raz. Po przepłukaniu odstawiam filterek do obeschnięcia, najlepiej w temperaturze pokojowej przez okres wystarczający do wyschnięcia. Po tym etapie filtr powinien być biały i na tak przygotowany filt nakłądam oleum, czerwone oleum, czerwone bo w ten sposób można kontrolować miejsce gdzie już był rozpuylony. Olej nakładam z odległości 10 - 15 centymetrów, cieńką warstwą, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Sama technika olejenia nie ma zresztą dużego znaczenia, pod warunkiem, że oleju będzie tyle ile trzeba. Ani za mało - bo nie bedzie wiązał drobnych zanieczyszczeń, pyłków itp ani za dużo - bo wtedy może zanieczyścić gaźnik, przytkać dysze lub zatkać wtryski i bedzie mały babol. W przypadku gaźnikowych sprzętów mały ból i po problemie: rozkręcamy gaźnik i czyścimy w przypadku wytrysków??? Nie wiem. Pewno można je czyścić jakimś siuwaksem albo innym badziewiem ale po co, lepiej do tego nie doporowadzać. Tak więc jak już odpowiednio zaoleję filterek odstawiam go na (papier tolaetowy) na  jeszcze jeden dzień w celu obcieknięcia oleju. Po tych wszystkich zabiegach MOntuję go za pomocą jednej jedynej, centralnej śrubeczki - co zajmuje mi sekund pięć i już można śmigać.