"Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca."
Brak takiego systemu był jedną z przyczyn tragedii - ludzie nie zostali w porę ostrzeżeni przed kataklizmem. Teraz na lądach wokół oceanu działa 25 nowych stacji sejsmologicznych, które mają błyskawicznie informować o podwodnych trzęsieniach ziemi mogących być źródłem tsunami. Na dnie oceanu zainstalowano również trzy detektory mierzące tempo i kierunek przemieszczania się fali. Centra kryzysowe utworzone w poszczególnych krajach mają się nawzajem informować o zagrożeniu. Są one również odpowiedzialne za to, aby komunikaty sejsmologów jak najszybciej dotarły do ludzi mieszkających na terenach zagrożonych uderzeniem fali. - Jednak ten system nie zadziała, jeśli państwa nie będą ze sobą współpracowały i jeśli ludzie zaczną ignorować alarmy - podkreśla Koichiro Matsuura, dyrektor generalny UNESCO. Do tej pory taka sieć ostrzegawcza działała tylko na Pacyfiku. Najwięcej kontrowersji wzbudza zarządzanie i marketing. Bo choć praca
będzie, nie każdy będzie mógł ją zdobyć. W dającej się przewidzieć
przyszłości można oczekiwać stałego i dużego zapotrzebowania na szefów
firm, zwłaszcza małych i średnich. Jest to wynikiem zmian zachodzących
w strategiach wielkich przedsiębiorstw, które z różnych powodów, ale
głównie dla obniżki kosztów i uniezależnienia się od wahań
koniunkturalnych, koncentrują się na kluczowych dla nich rodzajach
działalności. Pozostałe, takie jak działalność pomocnicza i uboczna,
zlecane są podmiotom zewnętrznym, najczęściej małym i średnim firmom.
Ale trzeba pamiętać, że w tej chwili rynek jest już nasycony
specjalistami od marketingu, którzy najczęściej mają już jakieś
doświadczenie zawodowe, a tym samym lepszą pozycję zawodową. |