Bzdury na temat rowerów poziomych

Pierwsza bzdura: jeździ dużo się lżej/ dużo lepiej/ dużo wydajniej. Hmmmm... Coś w tym jest - ale nie do końca.

Przeciętny człowiek dysponuje około 100-150W mocy. Rowerem nie jeździ się tylko po płaskim. Rower trzeba przyspieszyć. Rower trzeba wyhamować. Tracimy wtedy na AVS (Average Speed = Prędkość Średnia) przyspieszając i hamując. Rower poziomy zabłyśnie gdy jedziemy nieprzerwanie. Bez świateł. Bez zwalniania. Cały czas wszystko "constant" (stałe, niezmienne). Dając człowiekowi pozycję poziomą zamiast pionowej co zyskujemy? Zyskujemy małą cząstkę. "Małe co nieco" - w postaci nieco mniejszego opory aerodynamicznego! Ale bez obudowy ten zysk aerodynamiczny jest nieznaczny. Rowery poziome oferowane w sklepie są przeważnie "gołe i wesołe" (bez owiewek). Przy takim wydatku mocy zysk na prędkości w stosunku do zwykłego roweru będzie nieznaczny (po płaskim AVS +3 km/h). Rowery typu "low-racer" są w stanie dać AVS +5 km/h - z tym że nie są zbyt bezpieczne (widoczne w ruchu ulicznym).

Pod górkę rower poziomy nie ma żadnej przewagi nad "tradycyjnym", a bardzo często ma nawet straty. Z czego biorą się te straty? Z oporów toczenia/ z sprawności przekazywania napędu. Rower o kombinacji kół 26" + 20" będzie wolniej wspinał się pod górkę niż 28" + 28". Każda kolarka ma duże koła. I nie bez powodu. A efektywność przekazywania napędu? Co to w ogóle jest? Proste - pedałujesz ale czujesz że łańcuch trze w jakiejś rurce osłonowej, czujesz że łańcuch terkocze i że dodatkowo napędza jakąś rolkę (albo dwie). I to są już straty. Zyski czekają nas głównie na płaskim (no i oczywiście z górki). Ale na płaskim mając opory toczenia/ niewydajny napęd nie uzyskujemy tyle ile moglibyśmy faktycznie mieć.

To że pedałuje się lżej po płaskim jest też złudzeniem powodowane leżeniem na wygodnym foteliku (przepraszam - "goły i wesoły" rower poziomy da nam około AVS +3 km/h po płaskim). Wciąż nie rozumiem czemu w rowerach poziomych ... zwiększa się opory toczenia kół. Jest to związane z zastosowanym rozmiarem kół. Ponadto sprawność przekazywania napędu w rowerach poziomych jest gorsza od wydajnego, krótkiego napędu "rowerów klasycznych". Czyli prawda jest taka że jeździ się praktycznie niemal tak samo czy na poziomym czy na "tradycyjnym": trzeba pedałować, trzeba się pocić, a pod górkę można nawet stękać mając dodatkowe opory toczenia. Główna różnica skupia się zatem na wygodnym foteliku (od którego pocą się całe plecy) oraz że jest nieco lżej pedałować gdy jedziemy pod wiatr. Ale wysiłek jaki trzeba włożyć w pokonanie większego dystansu jest mniej więcej taki sam jak na innych rowerach. Dlaczego? Bo człowiek nie ma jakiegoś wielkiego "rezerwuaru" energii na długi dystans i się męczy. Z tego powodu człowiek wynalazł samo-chód.

Trzeba optymalizować rower jak się tylko da żeby faktycznie wycisnąć z niego dużo więcej. I tu spotykamy się z dziwną blokadą ludzi siedzących w temacie: np. bardzo lekkie aerodynamiczne owiewki z polipropylenu komórkowego (coroplast) czy z pianki (zwykła pianka lub termoformowalna pianka ZoteFoam) będą wyszydzane jako materiał budulcowy. Wmawia się ludziom że mają laminować kadłuby. Hmmmm... Wagowo laminat wychodzi ZNACZNIE GORZEJ niż dwa wcześniej wspomniane materiały! Czyli jesteśmy poniekąd w kropce - chcąc zastosować coś "nie-z-laminatu" narażamy się na kpinę i szyderę. I co wybrać? Trzeba działać z głową - wyciagając wnioski samemu - rower ma przecież służyć nam. Musimy "dociążyć rower" laminatowym kadłubem? Hmmm... Przecież im lżejsza obudowa aerodynamiczna - to tym lepiej. Komercyjne velomobile są bardzo ciężkie - 32-36 kg!!!

Pracując NAPRAWDĘ nad aerodynamiką (co da się osiągnąć w prosty i tani sposób) można faktycznie dużo zyskać nie polepszając swej kondycji! Np. stosując z tyłu roweru tzw. "tailbox" albo robiąc mu pełną zabudowę! "Goły i wesoły" rower poziomy jest tylko nieznacznie szybszy od "tradycyjnego" roweru. A na długą metę jest taki sam. Na prawdziwych wyścigach jest nawet gorszy od kolarki. I nie chodzi tylko o samą niską wagę kolarki - ale o ... opory toczenia/ efektywność przekazywania napędu. Jadąc "gołym i wesołym" rowerem poziomym po bułki do sklepu wcale nie odczujemy że jest ekstremalnie szybki. Bardziej chodzi o wygodę. A nakłonić kogoś do zakupu roweru poziomego oznacza że ktoś się spyta: a co mi da ten rower?


Rower poziomy "goły i wesoły" da Ci wygodę. Ale osiągi wzrosną nieznacznie. No chyba że będziemy podniecać się zyskiem AVS +3km/h. Czy za AVS +3 km/h i za wygodną pozycję mam płacić 2x więcej niż za tradycyjny rower? Hmmmm... Zastanowię się....

A prędkość? Szybki rower wygląda np. tak - z tyłu jest zamontowany tzw. "tailbox" - taki "ogon" jest w stanie poprawić osiągi co najmniej o AVS +5 km/h w stosunku do roweru poziomego "gołego i wesołego)   ---> czyli w sumie mielibyśmy wtedy AVS +8 km/h w stosunku do roweru "tradycyjnego":



Albo tak - tutaj powinniśmy liczyć na AVS +8 km/h w stosunku do roweru poziomego "gołego i wesołego"   ---> czyli w sumie mielibyśmy AVS +11 km/h w stosunku do "tradycyjnego":



Druga bzdura: trzeba wydziwiać z materiałami dążąc do ultra-lekkości. Tak i nie. Wielki błąd jeśli waga jest celem sama w sobie. Liczy się całokształt. Jeśli rower jest "goły i wesoły" to lekkość niewiele tu zmieni. Będzie dobrze przyspieszał i tyle. Nie zyskamy tym "odchudzaniem" na prędkości. Bo prędkość zależy od aerodynamik/ oporów toczenia/ efektywności przekazywania napędu. Lekkość roweru liczy się tylko do przyspieszania/ jazdy pod górkę. Pod górkę lepiej jednak zagwarantować sobie wcześniej małe opory toczenia oraz wydajny napęd żeby czuć że mamy zrywny rower. W rowerach poziomych mamy przeważnie (nie zawsze) napęd na tył i łańcuch to jest długi tasiemiec (x3 łańcuchy!!!). Dobrze smarować tego tasiemca! Rower lekki waży 10kg (kolarki jeszcze mniej). Rower ciężki waży >20 kg. Człowiek waży - dajmy na to - 70 kg. Liczy się masa ale masa całego układu: 10+70 / 20+70. W takim postrzeganiu masa roweru na poziomie 15 kg nie jest aż tak strasznie istotna. No dobra - rower ważący 40 kg to już zdrowa przesada. A opory toczenia oraz efektywność napędu? Dadzą o sobie znać za każdym razem/ na każdym podjeździe. Opory toczenia ogromnie wpływają na efektywność podjazdów. Tu rozłoży się nie-jeden-rower-poziomy. Nie wiem czemu ludzie montują 20" kółka? Żeby się spowolnić? Ciężar ważny, tak, też, a owszem. Ale ile osób ma rowery > 25 kg? Rowery z osłonami z laminatu ważą ... 32-36 kg! To dopiero jest kloc! A rowery z 20" kółkami z przodu - to niemal norma dosłownie ... i spowolnią nasz rower. Rzadko kiedy rowery poziome mają 2 x 28". A dlaczego te "durne" duże koła? Bo duże koła mają niskie opory toczenia. A skąd to wiadomo? Proszę:



A sprawność przeniesienia napędu:


Trzecia bzdura: próbowanie robić na siłę ramy/ komponenty z laminatu bo "to coś zmieni". Zmieni wygląd. Ale to jest w trakcie jazdy tak naprawdę bez znaczenia. No chyba że czujecie się obserwowani. Gdy chodzi o wagę to można zrobić lekką ramę z metalu. Tylko że ... trzeba umieć spawać. A laminat robi nam wrażenie że wystarczy nic nie umieć, mieć dużo entuzjazmu oraz pędzel, wałek i kubek i to wystarczy żeby stworzyć lekki rower. No tak, da się. Wizualnie owszem. Ale pierwsza lepsza kraksa jest w stanie uszkodzić laminat. Zapytajcie ile kosztuje 1m2 maty z carbonu (włókna węglowego) oraz 1litr żywicy epoksydowej. Czy nadal jest fajnie? A ile kosztują lekkie profile z aluminium? Tu się rozchodzi o warsztat - bo nie mając żadnego warsztatu można szybko "wskoczyć' w laminaowanie (kubek, pędzel, wałek, tarka). Do obróbki metalu nie wystarczy pędzel. Wypadałoby kupić spawarkę TIG. Trzeba się z tym wszystkim liczyć. Szkoda siedzieć godzinami szlifując/ polerując laminat by potem przekonać się jaki laminat jest nieodporny na uderzenia. Bo laminat wcale nie lubi być uderzany. Rower ma jeździć. Jeśli idziecie w szpanerski wygląd to znaczy że chcecie mieć głównie szpan. Chcecie imponować innym ludziom - nie chodzi wam o rower. Nie oszukujcie w takim razie siebie. Rower to jest środek transportu. Dorabianie teorii że z laminatu/ włókna węglowego czy z kewlaru rower będzie "lepszy" jest wierutną bzdurą. A tak sypią się laminaty - często nawet bez kraksy (nawet słynny Trek OCLV Carbon):