Sad, ogród, zjawiska natury – typowe tematy w malarstwie i poezji Młodej Polski
I sad mój w purpurowym tonie oświetleniu, W którym się staje wszystko, co się staje we śnie…[1] (B.Leśmian "Sad")
Część pierwsza: Sad
Sad w malarstwie stał się metaforą m.in. zmieniającej się natury oraz upływającego czasu (pory roku, dnia), a przy tym środkiem do wyrażenia osobistych wrażeń artysty.
Płótna Władysława Podkowińskiego Poranek. Sad ”Staff przez pejzaż czysto zmysłowy, wielobarwny i słoneczny przeprowadza nas do ogrodu miłości, który jest głównym tematem przedstawienia. Towarzyszy temu przesuwanie wzroku z niebios na drzewa, na murawę i w końcu utkwienie go w owocach, które tę miłość sugerują lub zdają się obiecywać erotyczne spełnienie.”[4] Białe tło Epitety użyte przez poetę oddają paletę barw, której mógłby użyć malarz - sad zapada „w czarodziejską jaśń” – zapada- więc za chwilę zapadnie i ten obraz przeminie; a czarodziejski granat świata przeszyty złocistością księżyca wraz z nim. W„szarym cieniu” giną gałęzie, a ulotność tej chwili podkreśla porównanie: „jak sieć koronek za pajęczyną”.
Sad drzew swych skarbce bogate roztacza, (…) A w dole słońcem pstre muraw obrusy Ścielą się niby złota sieć rybacza.
(L. Staff, Sad w słońcu)
Sad w czarodziejską zapada jaśń,(…) A w szarym cieniu, gałęzie giną Jak sieć koronek za pajęczyną.
(L. Staff, Sad w księżycu)
Malarzy, których również pochłonęła istota i piękno sadu, było wielu. W Polsce takim przykładem było malarstwo Jana Stanisławskiego, który to namalował szereg obrazów o tytule „Sad”. Artystów fascynuje zamknięta przestrzeń, która to określona zostaje przez nich samych, a w niej sposób trwania natury (np. drzew), ich wpływ na czas, czyli zmienność barw i zmienność oświetlenia.
„ Tam sad płonie! Jabłonie, grusze, każde drzewo, Obarczone skier złotych rzęsistą ulewą. Zwiesza liście zmęczone, pijane i senne… Sad pod białym ciężarem kwiatów się ugina I wdycha żądze słońca miłosne, zaplenne”. (L. Staff, Sad w słońcu)
Zbieżność motywu opisywanego oraz tworzonej nastrojowości Podmiot liryczny u Staffa krzyczy o płonącym sadzie. Za pomocą metafory („sad płonie”), wykrzyknienia, epitetów („skier złotych”, „rzęsistą ulewą”), animizacji („liście zmęczone, pijane i senne”) poeta maluje sad słowami. Patrząc na różnorodność barw użytych przez J. Stanisławskiego
Jan Stanisławski Ule na Ukrainie
Atmosfera sadu, a często nierozerwalny z nim motyw ogrodu staje się dla twórców końca wieku odzwierciedleniem ich dążeń
i najskrytszych pragnień. Jego logiczny cykl narodzin, rozkwitania oraz przemijania i śmierci, wywołuje szereg natchnień, które to objawiły się chociażby pod postacią wyżej przedstawionych obrazów. Widoczny jest sposób łączenia zmienności czasu, a także ponadczasowej trwałości. „Badanie egzystencji sadu poetyckiego i malarskiego, a więc przede wszystkim życia drzew (najczęściej wyłącznie owocowych), umożliwia bowiem ( w przeciwieństwie do ogrodu) obserwowanie nieustannych zamian na tle stałych elementów i łatwe zaobserwowanie cyklu biologicznego uwięzionej między konarami i pniami drzew natury.”[6] Taki stosunek to zastanych sytuacji wywołuje inspiracje, człowiek (artysta) zaczyna dostrzegać weń pewną tajemnicę, buduje drogę skojarzeń, co na płótnie objawia się indywidualnym i subiektywnym przedstawieniem. W poezji natomiast nieustannym poszukiwaniem porównań, które by oddały zastane piękno sadu.
Leon Wyczółkowski Sad
Ukazywanie jednoczesne różnych pór dnia i zjawisk w pejzażu lirycznym jest możliwe, jak również zintensyfikowanie czasu poetyckiego, by rozegrał się obraz teraźniejszości, przewidywania przyszłości i chwilowego powrotu do przeszłości[7] - jak wspominała Anna Rosa w swojej książce „Impresjonistyczny Świat Wyobraźni”. Malarze dekady Młodej Polski dokonali przełomu, gdyż forma artystyczna, którą się posługiwali, dała im możliwość operowania równymi środkami, jakimi posługiwali się poeci. Jan Stanisławski Czas, którym operuje malarz, został zastąpiony głębią obrazu, M. Wolska, używając epitetów i animizacji, pozwala czytelnikowi doświadczyć przemijania czasu i ujrzeć obraz krótkiego dnia, którego „znużone, senne światło kona”.
Jan Stanisławski Zmrok
Krótkiego dnia znużone, senne światło kona, Krótkiego dnia, co z sobą nic nie przyniósł w dani, Kroplą w zamierzchłej czasu gasnący otchłani, Smutny jak rzecz bezcenna, swoja – stracona.[9] M. Wolska- Szara godzina
Duchowy pierwiastek jak go nazwała Irena Kossowska,
Postać kobiety poddana grze promieni i barw na płótnie Podkowińskiego W ogrodzie oraz Powiew w Sadzie[11] Staffa, jeszcze bardziej ugruntują to powyższe stwierdzenie. U Staffa czuje się poruszenie, świat namalowany słowami jest żywy i dynamiczny – co uzyskane zostaje za pomocą czasowników wskazujących na ruch- ”gałęzie drżały”, „sad kładł”, „sad woniał”, „gdy znikła w szacie białej”.
Do ust gałęzie drzew jej dłoń Zginęła w kwietnym sadzie Sad kwiat i woń Na skroń jej kładzie
I dla niej woniał cały sad… Gdy znikła w szacie białej Z drzew padał kwiat, Gałęzie drżały.
(L. Staff, Powiew w sadzie)
Władysław Podkowiński W ogrodzie
„Podkowiński nigdy nie rozbijał materii barwnej w stopniu cechującym dzieła francuskich impresjonistów, a mimo to w jego słonecznych krajobrazach zarysy form jak gdyby wibrują w rozgrzanym powietrzu lata”[12]
Należałoby jeszcze wspomnieć o powrocie do przeszłości, który również zaistniał w malarstwie, a będącym nieodzownym elementem
Ferdynand Ruszczyc Bajka zimowa
Sad w Śniegu martwy! Dobry Sad nie żyje! Zmarł po rodzenia macierzystej pracy..
Śpi, w przeszłość zamarłą wspomnieniem wtopiony: Śnieg go ofruwa niby białe pszczoły. L.Staff Sad w Śniegu
„Najprostszą interpretacją byłoby stwierdzenie, iż przestrzeń realna zmienia się w przestrzeń wspomnieniową…”[13] Powrót
Jak widać w powyższym obrazie Ruszczyca powrót
W poetyckich i malarskich pejzażach z sadem w roli głównej wychodzi zatem dążenie do indywidualnego i rozmaicie konstruowanego czasu wspomnień wobec ciągle zmieniających się pór roku i upływu lat. Jedynie ono wydaje się być czymś trwałym, odzwierciedlającym prawdziwą rzeczywistość, moment, który przed chwilą bądź już dawno przestał istnieć, a który na płótnie może znakomicie przypominać i odzwierciedlać emocję autora. I tak zarówno w poezji jak i malarstwie wyraża się w: barwie kwiatka, odbiciu wodnym, głębi obrazu, ruchu drzew, zapamiętanej woni sadu. Ukazana zarówno biologiczna strona życia świata, jak i duchowe życie autora, przekazują odbiorcy relację między nim a otoczeniem. Ferdynand Ruszczyc, szczegółowo wybierał motywy malarskie, nadając im z pełną świadomością dodatkowe niezwiązane z estetyką treści. „Otaczającą go przyrodę postrzegał przez pryzmat własnych wzruszeń i emocji, nadając wizji malarskiej niezwykle silny ładunek ekspresji. Najistotniejszą cechą indywidualności twórczej Ruszczyca wydaje się być dążenie do syntezy i monumentalizacji przedstawionego na płótnie krajobrazu”[15]
Uzupełnianie i przenikanie jednej formy twórczej z drugą przybrało tak mocno na sile, że ich osobne istnienie nie miałoby tak wielkiej wymowy, jaką ma współistniejąc. „W malarskich i poetyckich pejzażach z sadem dążenie do ukazania z subiektywizowanego, artystycznego czasu i intencjonalnej, zamkniętej przestrzeni spełnia się często przez wprowadzenie rozmaicie konstruowanego motywu wspomnienia.”[16] Sad jest więc nie tylko tematem działania twórczego, ale i symbolem, wobec stale zmieniającego się świata. „W ten sposób zapamiętane strzępy z pamięci i nagłe wrażenia z obecnie rozgrywającej się rzeczywistości tworzą swoisty melanż, który artysta przekształca, lepiąc w końcu pejzaże – osadzone w artystycznie ukształtowanej przestrzeni czasie – odzwierciedlające zarówno biologiczne życie natury, jak i życie duchowe ich stwórcy”[17]. Obcowanie z sadem ukazało artystom topos raju utraconego, sad stał się pośrednikiem między rzeczywistością a wrażeniem, tęsknotą
Dwie wersje o tytule Alina Leona Wyczółkowskiego są tak potężnie nasycone symbolizmem i dodatkowymi treściami, iż stanowią jak gdyby finał opowieści, której scena rozegrała się w ogrodzie,
Leon Wyczółkowski Alina
Część druga Ogród
Malarstwo ogrodowe i liryka wypływająca z inspiracji ogrodem to również szerokie pole, w jakim działali młodopolscy artyści. Kwiaty, kręte ścieżki, zieleń krzewów w bujnej wyobraźni poety czy malarza stanowiły element natchnienia, który wywierał podobne odczucia jak w przypadku sadów. Intymna atmosfera i mały ogrodowy świat, często stanowił ucieczkę od prawdziwego i powszedniego życia.
Stanisław Kamocki jako wybitny uczeń Jana Stanisławskiego, tworzył swoje obrazy w oparciu o wiedzę, jaką uzyskał od swojego mistrza, jednocześnie wpisując w nie własne odczucia, emocje oraz treści, „…malował pejzaże zawierające pewne treści filozoficzne, odpowiadające młodopolskim nastrojom...”[19] W obrazie pod tytułem Kwiaty przed chatą zauważyć możemy bujne życie, jakie toczy się w wiejskim ogrodzie, gdzie wciskające się jakby na siłę w kadr płótna kwiaty, pragną pełnić pierwszoplanową rolę w tym obrazie, nie dopuszczając do obserwatora tego, co za nimi. Podobnie sytuacja wygląda u Stanisława Czajkowskiego na płótnie Pole Kwiatowe, gdzie równie mocne wpływy Stanisławskiego jakby ugruntowały emocjonalną percepcję tego malarza. Kwiaty ujęte przez Czajkowskiego również jakby pragnęły być motywem tylko i wyłącznie pierwszoplanowym, „…wielobarwne, fakturowo malowane…”[20] skąpane w słońcu kwiaty są nie tylko wnikliwą obserwacją zastanego czasu i miejsca, ale wychwalaniem piękna przyrody. Kwiaty stanowiły również odbicie emocji negatywnych. „Szczególnie chętnie odwoływano się do krótkotrwałości istnienia piękna roślin, zakończonego procesem więdnięcia. Często też pojawiała się analogia, kwiat – dusza, ale i też kwiat – pokuszenie.”[21]
Stanisław Kamocki Kwiaty przed chatą
Żuraw skrzypi za furtą ogrodu, Słońce skrzy się w zadrach płotu tak nieznośnie, Z gęstwy płynie dech przyziemny chłodu, Wilga gwiżdże i dwugłośnie i trójgłośnie. Lubię dojrzeć ukradkiem Kłos, co w kwiatach przypadkiem, Taki inny wzwyż rośnie.
Bolesław Leśmian (Żuraw skrzypi za furtą ogrodu)[22]
Szczególne pokrewieństwo motywu ukazują obrazy Aleksandra Gierymskiego i Leopolda Staffa: W altanie i Dzikie wino. Na płótnie Gierymskiego „…odbywa się efektowna gra lśniących refleksów wywołanych przebijającym się przez bambusową plecionkę światłem naturalnym”[23] Ażurowa kratka z poezji Staffa wyraźnie przypomina porośniętą zielonymi listkami altanę na płótnie Gierymskiego. W jednym i drugim obrazie przez kratkę sączy się delikatne światło. „Rozedrgany w słońcu, mieniący się różnokolorowymi blaskami ogród kontrastuje z trochę sztucznie przedstawionymi, znieruchomiałymi, postaciami ubranymi w rokokowe stroje.”[24] W obrazie poetyckim Staffa człowiek został pominięty, ale jego obecność zastępuje roślinność, udająca: „erotyczne zachowania ludzi”[25]. Percepcja wzrokowa i emocjonalna obu twórców, jak również intymność, którą oferują odbiorcy jest bardzo ze sobą powiązana, fascynuje ich zamknięta przestrzeń i niezwyczajne zachowanie w jej obrębie osób lub elementów pejzażu ( liści, kwiatów itp.), ich zmienność biologiczna w stosunku
Ogrodowa altana Z krat zielonych utkana Spowita dzikim winem Jak mrącym gobelinem Płonie wrześniowym czarem Krwawym liści pożarem Wśród gorących odcieni Złota, brązu, czerwieni.[28]
Leopold Staff Dzikie wino
Aleksander Gierymski W altanie
Józef Mehoffer również przyglądał się zjawiskom zachodzącym w ogrodach, jego Dziwny ogród jest jednak bardzo symboliczną wizją, która odbiega od przekazywania treści tylko i wyłącznie za pomocą realistycznych odniesień co do natury i związanych z nią emocji. „Ta świetlista, pełna blasku i kolorów kompozycja, zwieńczona nieproporcjonalnie dużą, dziwną i niepokojącą ważką, uznaną przez Mehoffera za symbol słońca, ukazuje pełną szczęścia i poezji scenę rozgrywającą się we wspaniale ukwieconym i ocienionym ogrodzie, ze stojącym na ścieżce: nagim dzieckiem – synkiem artysty, służącą oraz strojną w piękną szafirową suknię, żoną.”[29] Intymna scena ogrodowa dzięki intensyfikacji środków artystycznego wyrazu stała się dziełem rozpoznawczym artysty. „Treść i wizualne wartości dzieła doceniono, nagradzając Mehoffera złotymi medalami na międzynarodowych wystawach w Chicago i Saint Louis w 1904 roku oraz rok później Józef Mehoffer Dziwny ogród
Ach, idźcie wszyscy, idźcie ze mną Ku niej – w krainę ponadziemną, Lecz nie pytajcie mnie ( o, Boże! I któż mnie spytać może?), Gdzie jest ten ogród, gdzie te światy, Do których wszystkie tęsknią kwiaty, I wszystkie dusze snem ozdobne, Co do kwiatów tak podobne! I skąd ta powieść moja zwiewna? Bolesław Leśmian Ogród zaklęty[33]
Upodobanie do ogrodów kryje w sobie uświadomioną lub nieuświadomioną tęsknotę za utraconym niegdyś rajem, chęć powrotu do pierwotnego stanu istnienia – w bliskości natury i w poczuciu głębokiego z nią związku. Człowiek przechadzający się przez cały rok ścieżkami ogrodu i przyglądający się rosnącym w nim drzewom, kwiatom, krzewom – staje się widzem spektaklu, zmieniającej się i wciąż trwającej natury. Wiersz Leopolda Staffa pt. Ogród przedziwny wyraża wizję ogrodu, gdzie przyroda w nim jest żywa, tak jak i ludzie. Wodospad wydaje dźwięki, kwiaty roznoszą zapachy, zaś ptaki swoim świergotaniem uprzyjemniają życie. Jest to również zbliżony obraz do tego, jaki zaprezentował autor płótna Dziwny ogród. Patrząc na ogrody Leśmiana, Staffa, Gierymskiego, Kamockiego i Mehoffera można zaobserwować, że zmieniają się w zależności od pory dnia. To właśnie słońce nadało im ten szczególny wygląd. Józef Mehoffer namalował Ogród przy ulicy Krupniczej w Krakowie to jeden z ostatnich pejzaży artysty, ukazujący pierwotny wygląd ogrodu widocznego za oknem. Ukazana jest tutaj przyroda w sposób naturalny, bardzo delikatny i ciepły. Życie ludzkie i rozwój natury odbywa się w normalny sposób. Drugi z jego obrazów to Zwarzony ogród.
Część trzecia Zjawiska natury Kolejny dominujący aspekt w twórczości młodopolskiej, który obejmował poezję i malarstwo opierał się na poszukiwaniu piękna natury ukrytej pod postacią różnorodnych pejzaży.
Powstały wówczas pejzaże obrazujące bezmiar pól i łąk często przy niepowtarzalnym (w naturze) niebie. Pojawiają się również pejzaże czyste, ze stałą tendencją do poszukiwań urody ziemi w jej impresjonistycznej, a więc momentalnej zmienności kolorystycznej, jak również cykliczności pewnych zjawisk. W rodzimym malarstwie krajobrazowym motywy te ukazywali między innymi: Maksymilian Gierymski, Aleksander Malecki, Władysław Podkowiński, Jan Stanisławski, Józef Chełmoński, Józef Pankiewicz, Gustaw Gwozdecki oraz wielu innych wielkich artystów tej epoki. Wszyscy ci artyści mogli się już zetknąć z malarstwem impresjonistycznym, które jako pierwsze wyszło z ciasnych pracowni na łono przyrody.
Przestrzeń realna, prawdziwa, nader często zmienia się
Twórcami lirycznych obrazów tej epoki to wyżej przytaczani Bolesław Leśmian i Leopold Staff, ale i Jan Kasprowicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Tadeusz Miciński. Maryla Wolska, których to dzieł nie sposób pominąć podczas omawiania pejzaży młodopolskich. Poeci, wiedząc, że cała przyroda ulega bezustannym zmianom, dążyli do uchwycenia (podobnie jak malarze) nastroju chwili, przekazywali subiektywny obraz świata. Zwracali uwagę na zmienność nastroju, eksponowali bogatą kolorystykę krajobrazu. W wierszu Bolesława Leśmiana Przed świtem z tomiku W chmur odbiciu[40], następuje relacja odnosząca się do wczesnego poranka, jakże podobna do płótna Maksymiliana Gierymskiego o tytule Krajobraz Konfrontując te dwa zestawienia, jawi się ten sam lub bardzo zbieżny punkt odniesienia, który w swej poetyczności jest w sobie bardzo równy. W obu obrazach rysuje się niemal ten sam krajobraz, nasycony podobnymi odczuciami. Ma się wrażenie jakby utwór liryczny i obraz stworzyła ta sama osoba. Obraz Gierymskiego przedstawiony jest niczym stara fotografia – pierwszy plan obejmują ciemne plamy i nieco koloru pojawia się U Leśmiana świat jeszcze śpi, co wyrażone zostaje za pomocą animizacji: „Trwa jeszcze ciemne rano/ Śpi niebo nad altaną”. Nadal trwa półmrok, jak u Gierymskiego, zarysowują się jedynie kształty drzew, tak u Leśmiana: „Kształt wielki wybrnął z cienia. Lecz nie chce mieć imienia.”
Maksymilian Gierymski Krajobraz o wschodzie słońca
Trwa jeszcze ciemne rano – Śpi niebo nad altaną.
Staw błysnął o dwa kroki – Już widać, że głęboki.
W łopuchu czy w pokrzywie Świerszcz dzwoni przeraźliwie!
Rozpoznajże w ciemnocie, Czy wróbel tkwi na płocie?
Kształt wielki wybrnął z cienia. Lecz nie chce mieć imienia.
Chce snom się jeszcze przydać: Nie widać nic, a – widać.
(B. Leśmian, Przed Świtem)
Liryka ukryta pod postacią płótna i farby w polskim malarstwie staje się niemalże obowiązkowa. Bogactwo i różnorodność poetyckiej W dalszym poszukiwaniu związków malarstwa młodopolskiego Poszukiwanie właściwości nieba i ziemi, rozpoczęli wcześniej wspomniani impresjoniści spoza granic naszego kraju. Można doszukać się w ich dziełach poezji, jednak nasze młodopolskie malarstwo W malarstwie Jana Stanisławskiego odnaleźć można próby dywizjonizmu. „…przyswaja sobie z kolei miękką, sylwetową plamę syntetyzowaną dekoratywnie, ale nieokreśloną konturem”[41]. W ten sposób malarz uzyskał własny styl, który już tylko udoskonalał. Cechy te ujrzeć można na płótnach: Lato, Dziewanna, Słoneczniki, Bodiaki, a „…(według interpretacji Zenona Przesymckiego) światło stanowiło symbol duszy natury. Wyrażającej materialne i duchowe jej aspekty,”[42]. Symbolika światła w drugiej połowie XIX wieku staje się jednym Władysław Podkowiński, który po doświadczeniach związanych z wyjazdem do Paryża i przywiezionym zeń bagażem wiedzy o malarstwie impresjonistycznym, podjął liryczne obrazowanie rodzimych pejzaży. Pod koniec życia doprowadziło Niebo, które jest spójnym elementem dla każdego pejzażu, nie może być obojętne na to, co pod nim się znajduje, stąd też ta drugoplanowa rola jest i była na płótnach polskich artystów niezmiernie ważna. Należy pamiętać i zwrócić uwagę na zależności kolorystyczne, sposób obrazowania i układy przestrzenne, które towarzyszą w obu relacjach twórczych.
Jan Stanisławaski Lato
W chmur odbiciu – śpią żółwie… Woda z niebem – coś snuje i współwie – Tą współwiedzą drżą liście, Kwiaty o niej ziołom dają znać. W ciszę kwiatów i ziół tych Purpurowych zielonych i żółtych Słońce wsącza plamiście Bystrych świateł rozbryzganą rzadź.
(B. Leśmian, W chmur odbiciu)
Fragment przytoczonego utworu lirycznego, składa się nie tylko z elementów porównawczych, które autor zastosował, aby ukazać cały ogrom i piękno chmur, obrazując przestrzeń, ale i pokusił się nawet Płótno Stanisławskiego i obraz poety są bardzo ze sobą zbieżne, gdzie poemat przy obrazie malarza nabiera jeszcze większej głębi,
Sytuacja wygląda podobnie w innym obrazie
Stary, oślepły słonecznik Sam jeden mi jeszcze pozostał Wszystkich mych kwiatów-przyjaciół W tym zachwaszczonym ogródku; Słyszałem nieraz w nocy, Jak wicher bez miary go chłostał, Nie mogłem mu żadnej dać ulgi, Chyba pociechę smutku – Lepiej się w puścić w tan…
(Jan Kasprowicz. Ballada o słoneczniku)
Jan Stanisławski Słoneczniki
„…Słoneczniki, których chylące się ku ziemi kwiaty, równie pięknej secesyjnej linii, były zwiastunem nie tylko zbliżającej się jesieni, lecz także nieodłącznej śmierci przyrody, nieuchronnego końca.”[45]
Płótno Władysława Podkowińskiego Łubin w słońcu w stosunku do wyżej już przytaczanego fragmentu wiersza Bolesława Leśmiana W chmur odbiciu [46]również ukazuje nam tę samą ulotność chwili (może nawet emocje), tyle, że pejzaż jest już inny.
Władysław Podkowiński Łubin w słońcu
Liść się odbił na fali Tak, że właśnie – im bliżej, tym dalej… Wzrok rozróżniać nie może Bliskiej wody od dalekich snów… Świat się sprawdza w Jeziorze… Nie ma świata! – Nie było – Jest – znów! – (B. Leśmian, W chmur odbiciu) Postrzeganie całościowe oraz elementarne u poety zawiera w sobie zmysłowe poszukiwanie piękna natury, czyli stały punkt w malarstwie Młodej Polski. Obraz liryczny przybrał wygląd bezwzględnie impresjonistyczny- wzrok obserwatora nie jest w stanie dostrzec bliskich mu fizycznie elementów, które to zlewają się i przypominają skojarzenia: „Wzrok rozróżniać nie może/ Bliskiej wody od dalekich snów…”. Sprowadza to uwagę widza na drogę dodatkowych emocji, a co za tym idzie i wartości. Poezja Bolesława Leśmiana wydaje się być bardzo podobna do emocji zamkniętych w płótnie Podkowińskiego. Uwidoczniony jest jakby wyraz tęsknoty do zatracenia się w przyrodzie, rezygnacji z własnej egzystencji
Spojrzenie na krajobraz, w wyniku którego autor doznaje natchnienia, nie dotyczy tylko scen w słoneczny dzień, pojawiały się również przepiękne wschody i zachody słońca (Maksymilian Gierymski Krajobraz o wschodzie słońca) a nawet pejzaże nocne. Noc i poezja jest czymś naturalnym i jakby bezgranicznie powiązanym ze sobą.
Sceny nocnego nieba i ziemi pojawiały się w różnych interpretacjach między innymi w malarstwie Stanisławskiego, Chełmońskiego, Ślewińskiego, jak również Witkacego, Weisa i Gwozdeckiego. Stanisław Ignacy Witkiewicz, osobowość wszechstronnie utalentowana, działał nie tylko malarsko, ale w literaturze i liryce. Pochodził z rodziny Jego płótno Nocny pejzaż wydaje się być obrazować późny wieczór, gdzie po deszczowym dniu dogasa ostatni blask słońca. Światło w wiejskiej chacie jakby miało symbolizować ostatnie czynności przed ułożeniem się Niemalże z identyczną wrażliwością podchodzi do podobnego pejzażu poetka Maryla Wolska w swoim utworze Szara godzina[48], i choć w twórczości poetek Młodej Polski zdecydowanie, rysuje się „…świadoma siebie kobiecość.”[49], to jednak w przytoczonym poniżej fragmencie, ten aspekt jakby nie miał większego znaczenia. Podobnie jak na płótnie Witkacego, poetka przedstawia świat, tuż po ulewie, która choć niewygodna i znacznie utrudniająca (przede wszystkim wiejskie) życie, to jednak zawiera w sobie nutkę piękna. Piękno po deszczu jak i zbliżający się mrok stają się obrazem, Nocny mrok fascynuje do dzisiaj wielu wybitnych poetów, przez lata dostarczał natchnienie utworom literackim, lecz nie zawsze przybierał obraz, jaki wyszedłby spod pędzla artysty. Jarosław Iwaszkiewicz - Skamandryta, który urodził się w latach prężnej twórczości polskich Impresjonistów, ten sposób widzenia przywrócił w swoim utworze Serenada[50]. W Serenadzie obserwator jest w stanie zobaczyć obraz bliski tym, jakie wyszły spod pędzla Witkacego, Gierymskiego czy Gwozdeckiego. Gustaw Gwozdecki w pierwszej fazie swojej twórczości interesował się symbolizmem, wyrażającym się Zdumiewa sposób obrazowania Iwaszkiewicza zwłaszcza, że malarstwo ówczesnych mu czasów żyło zupełnie w innym świecie, ale nie jest zdumiewający obraz Leśmiana, Kasprowicza czy Wolskiej, którzy to spoglądali na świat poprzez pryzmat ukształtowany ewolucją Młodej Polski. „Liryka Młodej Polski w sposób wyraźny odzwierciedla przemiany światopoglądowe i ideowe tego okresu”[55]. Wśród twórców tej epoki łatwo jest odnieść wrażenie, że byli to ludzie nadwrażliwi, samotnicy, mocno przeżywający zastane im chwile. Odrzucono uznanie i konwencjonalne kanony piękna, co wiodło do niezrozumienia sztuki, coraz częściej nieczytelnej
Kończy się dzień dżdżu ciężkim umęczony płaczem, Kończy się i w zmąconych odblaskach dogasa; Na mokry błękit nieba wyszedł znów zza lasa… Żal mi, choć nie wiem czemu ani pomnę zaczem.
M. Wolska Szara pogoda[56] Stanisław Ignacy Witkiewicz „Witkacy” Pejzaż nocny
O zmierzchu wszystkie farby stają się liliowe, Kremowe róże w urnach pochylają głowę.
Na nieskończonych drogach wielkich topól rzędy, Szeptem liści wieczorne sprawują obrzędy.
Wejdziesz w nie przez schyloną lipową arkadę, By czekać mówiąc szeptem północną balladę.
Aż cieniem czarnej łąki jasność pełzająca, Da znać, że wstaje z lasu blada tarcz miesiąca
(J. Iwaszkiewicz Serenada) Gustaw Gwozdecki Księżyc
To - nie sen. Lecz kurzawa gmatwa się z pogodą- Już w stawie nie rozpoznasz tej wody pod wodą… I nie smuga na rzęsach, lecz w cieniu zdrobniały Liść na dębie zwieczorniał, choć dnieje dąb cały!
I nie śmierć, ale studnia, gdzie mrok dno pomylił, Chce, byś idąc skroń ku niej bezwolnie nachylił… I nie szkarłat, Lecz możliwość szkarłatu, Niepokojąc obłoki, narzuca się światu.
Bolesław Leśmian Przedwieczerz[57]
Ekspresjonistyczne płótno Wojciecha Weisa Promienny zachód słońca podkreśla ulotność chwili, stąd też forma tego obrazu daje wrażenie prędkich pociągnięć pędzla, aby tylko zastany motyw krajobrazu nie przeminął. „Ekspresjonizm cechował się dążeniem do deformacji rzeczywistości, skłonnością do hiperbolizacji, dysonansu, patosu.”[58] Proponował w odróżnieniu od impresjonistycznego subtelnego nastroju poetykę „krzyku duszy: dzieło to miało wyrażać
Słońce w niebieskim lśni krysztale, Światłością stały się granity, Ciemnosmreczyński las spowity W bladobłękitne, wiewne fale.
Szumna siklawa mknie po skale, Pas rozwijając srebrnolity, A przez mgły idą, przez błękity, Jakby wzdychania jakby żale.
J. Kasprowicz Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach[61]
Wojciech Weis Promienny zachód słońca
O, korowody umarłych cieni Wśród eterów przestrzeni, O, płynące kaskady Pod zamyślonych i w czarne arkady! O, bez skrzypcowych łkań Tańce gwiazd pod osłoną niebiosów, O, pląsy, pełne migotań i drgań Świetlaków wśród kwiecia zapomnień i wrzosów![62]
(S. Korab-Brzozowski Powinowactwo cieni i kwiatów o zmierzchu)
Jak u Weisa świat spowity jest słońcem tak u Kasprowicza „w bladobłękitne wiewne fale”. Wielość epitetów oddaje barwę krzaku dzikiej róży w ciemnych smreczynach a różnorodność czasowników dynamizuje obraz poetycki. Tekst S. Koraba – Brzozowskiego jest jakby poetyckim odbiciem obrazu Weisa. To apostrofa do świata pląsającego, migotliwego i drgającego barwami i kształtem. [1] B. Leśmian „Poezje”, wstęp i opracowanie Jacek Trznadel, Warszawa 1994, fragment wiersza „Sad” s.52 [2] L. Staff Poezje Zebrane tomik Ścieżki polne red. L. Michalska, t. 1-2, Warszawa, 1967 [3] S. Krzysztofowicz-Kozakowska, op.cit.,s. 62 [4] A. Rossa, op.cit.,s. 186 [5] S. Krzysztofowicz-Kozakowska, op.cit., s. 175 [6] A. Rossa, op.cit., s. 175. [7] A. Rossa, op.cit., s. 208. [8] Irena Kossowska Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk listopad 2002, http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_stanislawski_jan
[9] Andrzej Makowiecki, op.cit.,s.197. [10] S. Krzysztofowicz-Kozakowska , op.cit., s. 183 [11] L. Staff Poezje Zebrane tomik Ścieżki polne, Warszawa, 1967- Wiersz pochodzi z tomiku Gałąź kwitnąca. [12] E. Micke-Broniarek , op.cit., s.49. [13] A. Rossa, op.cit. s. 265. [14] A. Rossa, op.cit., s. 196 [15] E. Micke-Broniarek, op.cit., s.70. [16] A. Rossa, op.cit. s. 209 [17] Tamże, s. 210. [18] S. Krzysztofowicz-Kozakowska, op.cit., s. 76 [19] S. Krzysztofowicz-Kozakowska, op.cit., s. 198 [20] Tamże,s. 204 [21] J. Bajda, M. Łoboz, op.cit., s.96 [22] B. Leśmian „Poezje”, wstęp i opracowanie Jacek Trznadel, Warszawa 1994, fragment cyklu Łąka (Żuraw skrzypi za furtą ogrodu) s.137 [23] „Wielka kolekcja sławnych malarzy- Gierymscy”, Oxford Educational sp.z.o.o. Poznań 2008 s.69. [24] A. Rossa, op.cit.,s. 181 [25] Tamże, s. 181 [26] Tamże, s. 205 [27] „Wielka kolekcja sławnych malarzy- Gierymscy”,op.cit., s.30. [28] A. Rossa,op.cit., s. 181 [29] S. Krzysztofowicz-Kozakowska, op.cit.,s. 106. [30] „Wielka kolekcja sławnych malarzy –Józef Mehoffer, op.cit. s.44. [31] J. Bajda, M. Łoboz,op.cit. s.77 [32] Andrzej Makowiecki, op.cit.,s.67. [33] B. Leśmian „Poezje”, wstęp i opracowanie Jacek Trznadel, Warszawa 1994, z cyklu Poematy zazdrosne, fragment wiersza Ogród zaklęty, s.79. [34] J. Bajda, M. Łoboz,op.cit., s.40 [35] A. Rossa, op.cit., s. 242 [36] J. Bajda, M. Łoboz, op.cit., s.40 [37] J. Malinowski,op.cit., s. 293 [38] Tamże, s.293 [39] A. Rossa, op.cit, s. 235 [40] B. Leśmian, Poezje wybrane, Wrocław 1983, - tomik W chmur odbiciu, s. 190. [41] Z. Kępiński Impresjonizm, Warszawa 1982 s. 358 – rozdział „Impresjonizm polski”. [42] J. Malinowski,op.cit., s. 293. [43] A. Rossa, op.cit.,s. 240 [44] J. Kasprowicz Ballada o słoneczniku. Od Kochanowskiego do Staffa – Antologia liryki polskiej, ułożył Wacław Borowy, Warszawa 1958 [45] S. Krzysztofowicz-Kozakowska, op.cit., s. 183 [46] B. Leśmian, Poezje wybrane, Wrocław 1983, - tomik W chmur odbiciu, s. 191 [47] Andrzej Makowiecki op.cit.,s.195 [48] M. Wolska, Szara godzina. A. Z. Makowiecki, Literatura Młodej Polski, podręcznik dla klasy trzeciej szkoły średniej, wydanie siódme, WSiP, Warszawa 1994. [49] A. Z. Makowiecki, op.cit., str.197. [50] J. Iwaszkiewicz, Serenada, Wybór wierszy. Wyboru dokonał Jerzy Lisowski, Muza, Warszawa 1994 [51] S. Krzysztofowicz-Kozakowska , op.cit., s. 210 [52]Tamże, s. 68. [53] M.Hanczakowski, M. Buziak, A.Zawadzki, B. Żynis, op.cit.,s.294. [54] Tamże, s.294. [55] Tamże, s.294. [56] Andrzej Makowiecki , op.cit.,s.67. [57] B. Leśmian „Poezje”, wstęp i opracowanie Jacek Trznadel, Warszawa 1994, z cyklu W chmur odbiciu, fragment wiersza Przedwieczerz, s.295 [58] M.Hanczakowski, M. Buziak, A.Zawadzki, B. Żynis, op.cit., s.294. [59] Andrzej Makowiecki op.cit.,s.106. [60] J. Kasprowicz, Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach, A. Z. Makowiecki, Literatura Młodej Polski, Warszawa 1994.
[61] J. Kasprowicz, Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach, A. Z. Makowiecki, Literatura Młodej Polski, Warszawa 1994. [62] S. Korab-Brzozowski Powinowactwo cieni i kwiatów o zmierzchu, A. Z. Makowiecki, Literatura Młodej Polski, Warszawa 1994, s.115
|













